Orzeczenie TK wzmacnia Gowina? "Jako konkurenta Tuska tak. A jako minister może być teraz za mocny"

Jarosław Gowin cieszył się dziś przed kamerami, komentując korzystne dla siebie orzeczenie TK. - Trybunał uznał, że jego sztandarowy projekt - reforma sądów - może być wdrożony. Być może, paradoksalnie, oznacza to dla niego osłabienie w rządzie, bo premier stwierdzi, że jeśli Gowin jest już tak mocny, to trzeba się go pozbyć - komentuje politolog dr Bartłomiej Biskup.
TK uznał, że likwidacja sądów rejonowych i zrobienie z nich oddziałów sądów okręgowych jest zgodna z konstytucją. - To wzmocniło moją determinację w reformowaniu sądownictwa - oświadczył po ogłoszeniu orzeczenia minister. Mimo tej determinacji Gowin może jednak nie dać rady przeforsować swojego projektu: PSL, które sprzeciwia się reformie Gowina, nie składa broni. Ludowcy złożyli w Sejmie obywatelski projekt blokujący reformę Gowina, który popiera cała opozycja. Prowadzący "Poranek Radia TOK FM" Tomasz Sekielski mówił dziś, że premier może wykorzystać to do pozbycia się z rządu szefa wewnątrzpartyjnej opozycji, i to rękami koalicjanta.

O tym, co orzeczenie TK oznacza dla Gowina, rozmawiamy z politologiem z Uniwersytetu Warszawskiego dr. Bartłomiejem Biskupem.

Gazeta.pl: Gowin w mediach cieszy się z orzeczenia, ale wg Tomasza Sekielskiego może ministrowi przynieść więcej problemów niż pożytku.

Bartłomiej Biskup: - Jesteśmy w sferze spekulacji. Sam wyrok na sto procent wzmacnia Gowina jako polityka i konkurenta premiera. Jeden z jego sztandarowych projektów idzie dalej i może być wdrożony. Jego oponenci muszą przełknąć tę żabę. Natomiast czy go wzmocni w rządzie? Nie wiem. Premier jest autonomiczny... Do tej pory premier Tusk tak rządził swoją partią, że jeśli ktoś gdzieś tam był za dobry i za mocno się wybijał, to natychmiast zostawał sprowadzony do parteru czy nawet wyrzucany.

Tylko czy przeciwnicy Gowina na pewno bezboleśnie przełkną żabę? W Sejmie jest jeszcze projekt obywatelski, który może cofnąć plany Gowina. PO i PSL powinny mieć - teoretycznie - różne stanowiska nt. głosowania w tej sprawie.

- Wiadomo, że jest konflikt na tej linii, ale ruch należy - moim zdaniem - do premiera. Premier może albo postawić sprawę na ostrzu noża i powiedzieć: "Głosujemy jako koalicja", albo powie: "Róbta, co chceta" i wtedy projekt obywatelski w Sejmie przejdzie. Byłoby to - de facto - opowiedzenie się przeciw Gowinowi. To sprawa premiera, kogo on poprze w tym sporze. Trybunał wypowiedział się jedynie co do konstytucyjności reformy Gowina, co oznacza, że można ją cofnąć i powrócić do tego, co było. Jeśli projekt nowej ustawy przejdzie, to reforma się cofnie. Czyli teraz ruch należy do premiera.

Jak to orzeczenie może wpłynąć na pozycję Gowina latem, gdy Donald Tusk zabierze się za planowane rozliczanie ministrów? Nawet jeśli jest politycznie bardziej niebezpieczny, premier nie ma dobrego pretekstu, by go usunąć. Jako minister zdał dziś egzamin.

- Nie wiemy, co siedzi w głowie premiera. O rekonstrukcjach też słyszymy dziesiątki razy i niewiele z nich w gruncie rzeczy wynika.

Czyli inaczej: usunięcie Gowina z rządu już latem to byłby dobry ruch Tuska?

- Jeśli premier usunie Gowina latem, może spodziewać się drugiego kontrkandydata w wyborach na szefa Platformy. Nawet jeśli realnie nie zagraża ponownemu wyborowi Donalda Tuska, to samo kandydowanie daje mu pole do robienia wewnętrznej kampanii, do rozmów z działaczami, jeżdżenia po terenie... To nie wzmacnia jedności partii i samej pozycji premiera. Kontrkandydaci będą mieć inną wizję Platformy i nawet jeśli nie wygrają, mogą do tej wizji przekonać część działaczy.

Od razu zakłada pan, że z Gowinem kontrkandydatów byłoby dwóch. Czyli Grzegorz Schetyna decyzję już podjął?

- Tak mi się wydaje. Trudno powiedzieć, co będzie, ale on jest realnym kontrkandydatem dla Donalda Tuska i wszystko wskazuje na to, że się zgłosi.

Jak może wyglądać przyszłość Gowina w dłuższej perspektywie? W wyborach na szefa partii na początku przyszłego roku Tuska nie pokona. Dalej są wybory do europarlamentu - już pojawiają się spekulacje, że premier wyśle swojego konkurenta na zesłanie...

- Scenariuszy są dziesiątki. Możliwe jest, że zostanie wysłany, możliwe, że nie zostanie. Dalej są scenariusze dotyczące kolejnych wyborów - samorządowych. One też wpłyną na pozycję Gowina. Nie wiadomo też, jak będzie wyglądać sama Platforma za dwa lata i jak zostaną ułożone listy w kolejnych wyborach do Sejmu... Możliwe jest nawet to, że Tusk go gdzieś wysyła, a on tego nie przyjmuje i próbuje budować swoją odrębną pozycję polityczną na pograniczu PO i PiS-u. Dzisiejszy wybór na pewno wzmacnia jego pozycję polityczną na przyszłość - otwiera mu dodatkowe pola działania. Nie jest to już słabszy polityk, o którym się mówi, że nie ma nikogo za sobą, tylko mocniejszy. Czego by nie chciał zrobić, to ten wyrok zdecydowanie go wzmacnia.

Gdyby orzeczenie było inne...

- Pozycja Gowina by osłabła. Jego oświadczenia o niezgodności z konstytucją projektu związków partnerskich mocno straciłyby na wiarygodności... Ale czy Tusk by go zdymisjonował? Naturalnych kandydatów do odstrzału jest więcej, to w ogóle rząd słabych ministrów. Tu się liczy premier, a reszta to żołnierze, którzy mogą być wymieniani. Także słabszy minister sprawiedliwości czy słabszy minister w ogóle może być korzystniejszy dla Tuska niż mocny. Słabszego może by nie wymienił, bo i tak miałby go z głowy. A teraz musi się zastanawiać, czy Gowin przypadkiem nie wychodzi poza tę przeciętną, którą premier wyznaczył dla swoich ministrów.