"Chcieliście teatru, to macie teatr". Awantura na sejmowym przesłuchaniu Arabskiego

Zamiast Hiszpanii Smoleńsk. Tak wyglądało przesłuchanie Tomasza Arabskiego przez sejmową komisję spraw zagranicznych. Arabski ma być polskim ambasadorem i dlatego stanął przed posłami. Tych z PiS interesowały niemal wyłącznie związki Arabskiego z katastrofą z 10 kwietnia 2010 roku. - Chcieliście teatru, to macie teatr - mówił do opozycji Andrzej Halicki z PO. W głosowaniu kandydatura Arabskiego uzyskała większość głosów w komisji.
Arabski to dla PiS łakomy kąsek. Od lat jeden z najbliższych współpracowników Tuska. Rzadko pojawia się w mediach, ale od lat współtworzy politykę PO. PiS-owi naraził się szczególnie odmową przekazania rządowego samolotu dla Lecha Kaczyńskiego na brukselski szczyt (prezydent spierał się z rządem o prowadzenie polityki zagranicznej). Oskarżany jest o organizowanie tragicznego lotu tupolewa do Smoleńska (rząd utrzymuje, że organizatorem lotu Lecha Kaczyńskiego była Kancelaria Prezydenta). W lutym odszedł z rządu. Teraz ma być polskim ambasadorem w Hiszpanii. Musiała go jednak pozytywnie zaopiniować sejmowa komisja spraw zagranicznych.

Plakat, ulotki i szarpanina

Zaczęło się już na sejmowym korytarzu. Grupa mężczyzn z Klubu Gazety Polskiej rozwiesiła transparent o treści: "Arabski, czy w Madrycie, czy w Londynie, kara cię nie minie". Doszło do szarpaniny ze strażnikami. Protestujący zostali wyprowadzeni. Przeciwnicy Arabskiego rozdawali posłom ulotki opisujące Arabskiego niemal jako zamachowca, który z urzędnikami rosyjskimi czynił jakieś podejrzane ustalenia.

PiS: Nie ma wątpliwości, że trafi do sądu jako oskarżony

Jeszcze przed rozpatrywaniem kandydatury Arabskiego przez komisję Witold Waszczykowski (PiS) zaapelował, by były szef KPRM wycofał się z ubiegania o stanowisko ambasadora. Waszczykowski przypomniał, że wznowiono śledztwo w sprawie organizacji lotu do Smoleńska 10 kwietnia. Arabski (wówczas szef kancelarii premiera) może być "osobą kluczową w wyjaśnieniu kilku spraw".

Szef klubu PiS Mariusz Błaszczak zwrócił się z kolei w piśmie do Grzegorza Schetyny, aby wziął pod uwagę środową decyzję Sądu Rejonowego w Warszawie, który nakazał wznowienie śledztwa dotyczącego organizacji lotu 10 kwietnia 2010 roku do Smoleńska. Według Błaszczaka Arabski "jest osobą, wobec której pojawia się najwięcej wątpliwości w związku z organizacją wizyty w Smoleńsku". Podobnie mówili Arkadiusz Mularczyk, Antoni Macierewicz i Anna Fotyga (wszyscy PiS).

- Czy można traktować Sejm, komisję, jako rodzaj przykrycia dla ucieczki od odpowiedzialności karnej? Bo w takiej sytuacji jest pan Tomasz Arabski. (...) Warto zapytać o rolę Arabskiego w Moskwie po 10 kwietnia. Nie ma wątpliwości, że trafi do sądu jako oskarżony. Cała odpowiedzialność za organizowanie lotu do Smoleńska spoczywa na ministrze Arabskim - mówił Macierewicz. - Arabski chce uciec z Polski. Grunt pali mu się pod nogami - mówił Marek Suski (PiS). - Nie można na placówki wysyłać osób, które hipotetycznie mogą być podejrzanymi - mówił Arkadiusz Mularczyk i dodał: - Nie wiemy, jakie materiały na Tomasza Arabskiego są w Moskwie.



- Tomasz Arabski nie był, według mojej wiedzy, organizatorem feralnego lotu. Była nim Kancelaria Prezydenta - bronił Arabskiego szef MSZ. - To kłamstwo! To kłamstwo! - przerywał Radosławowi Sikorskiemu Macierewicz.

PO: Budowanie pajęczyny podejrzeń jest nieuprawnione

- Chcieliście teatru, to macie teatr. Tylko że to całe przedstawienie jest żenujące. Poseł Mularczyk - prawnik, a formalne argumenty kompletnie chybione. Poseł Girzyński odwołuje się do sumienia, a ja wierzę, że bardzo ciężko jest ministrowi Arabskiemu żyć i konfrontować się z różnymi opiniami. Ale jeżeli pan mówi, że to jest osoba, która ten ciężar czuje najbardziej, to gros pańskich kolegów nie ma sumienia w ogóle - mówił Andrzej Halicki (PO).

Posłów PiS nie przekonywały argumenty strony rządzącej. Anna Fotyga zarzuciła Arabskiemu, że po katastrofie smoleńskiej reprezentował interesy strony rosyjskiej. - Pan był osobą, która doprowadziła do poważnego uszczerbku w funkcjonowaniu konstytucji w Polsce, to pan, jako urzędnik, podważał konstytucyjne uprawnienia, prerogatywy głowy państwa, mówię m.in. o pana skandalicznych wypowiedziach dotyczących samolotu prezydenta (Lecha Kaczyńskiego), jego narzędzi do reprezentowania Polski na zewnątrz - mówiła posłanka PiS.

Arabskiego bronił wiceszef komisji Robert Tyszkiewicz (PO). - Budowanie pajęczyny podejrzeń wobec kandydatury ministra Arabskiego jest nieuprawnione - ocenił. Jak podkreślił, Polska jest demokratycznym państwem prawa i "warto powiedzieć, że w rozumieniu prawa minister Arabski nie jest ani podejrzany, ani oskarżony". - W rozumieniu prawa składa jako świadek zeznania jak wielu innych urzędników. Wszelkie oskarżenia, które tutaj padają, są oskarżeniami politycznymi - mówił Tyszkiewicz.

W końcu nie wytrzymał Tomasz Arabski: - Panie pośle Macierewicz, niech mi pan uwierzy... Nie jestem w stanie odpowiadać na pana pytania, jeżeli zakłada w nich pan, że to ja organizowałem wizytę pana prezydenta Kaczyńskiego w Katyniu. (...) - Nigdy nie było wojny między mną a prezydentem Lechem Kaczyńskim - przekonywał. Arabski zapewnił też, że nigdy nie podważał prerogatyw prezydenta. - Moje relacje z prezydentem aż do tragedii pozostawały bardzo dobre, o czym sam nie chcę świadczyć (...). Jestem za dumny, żeby się na ten temat wypowiadać" - powiedział Arabski.

Sikorski: Arabski będzie dostępny dla prokuratury

- Tomasz Arabski to doskonały kandydat na stanowisko ambasadora Polski w Madrycie - przekonywał szef MSZ Radosław Sikorski. - Chciałem zapewnić komisję, że uważam ministra Tomasza Arabskiego za doskonałego kandydata na ambasadora naszego kraju w Madrycie i serdecznie rekomenduję jego kandydaturę - mówił szef MSZ. Sikorski przypomniał, że Arabski przez ostatnie pięć lat pełnił funkcję szefa kancelarii premiera, nadzorował też procesy legislacyjne, kierując Komitetem Stałym Rady Ministrów.

Podkreślał też, że dyplomaci i ambasadorowie otrzymują immunitet, ale tylko i wyłącznie w państwie przyjmującym, a nie wobec polskich instytucji. Zaznaczył, że śledztwa smoleńskie dotykają pracowników wielu ministrów, także wielu pracowników MSZ w centrali, jak i na placówkach. - Chciałbym zaręczyć komisji, że prokuratura nie miała najmniejszych kłopotów ze skontaktowaniem się czy z zawezwaniem i uzyskaniem wyjaśnień ze strony któregokolwiek pracownika MSZ, i ręczę, że tak będzie nadal - zapewnił.

Sejmowa komisja spraw zagranicznych w końcu pozytywnie zaopiniowała kandydaturę Arabskiego. Za 13 posłów, przeciw 8 głosów, wstrzymało się 2 posłów. - Historia Cię uniewinni, jak mawiał Fidel Castro - skomentował poseł Tadeusz Iwiński (SLD).