Wyciek z akt osobowych uderza w ludzi prezydenta. W odpowiedzi BBN kończy z "pierdołowatością"

Jacek Gądek
Spór na linii prezydent - szef MON przybiera na sile. "Sieci" biją w głowę państwa, a "Gazeta Polska" w jego zaplecze. Szef BBN mówi o "wojnie hybrydowej", a osoba zbliżona do Biura dodaje, że było ono "pierdołowate". Ten czas ma się skończyć.

Prezydenckie Biuro Bezpieczeństwa odpłaca się za festiwal artykułów w mediach lojalnych wobec Antoniego Macierewicza. "Gazeta Polska", a także jej internetowa i codzienna wersja, publikują informacje znajdujące się w niejawnych aktach personalnych żołnierzy, którzy pracują dziś w BBN.

Pieczę nad aktami ma resort obrony. Media Tomasza Sakiewicza - nie tylko politycznie, ale i rodzinnie powiązanego z Macierewiczem - prześwietlają ludzi od generała pracującego w BBN po niemal anonimowego specjalistę w jednym z departamentów.

Od ciszy do wojny

Osoba zbliżona do BBN: Od samego początku nie było komunikacji między prezydentem a ministrem obrony.

Z czasem to bycie obok zamieniło się w otwartą wojnę, której obie strony zaprzeczają. Oficjalnie problemem są deficyty komunikacyjne, nieumiejętność gry zespołowej albo kwestie osobowościowe.

- Poszło o to, że w reformie dowodzenia i kierowania armią, którą przygotowuje MON, zupełnie pominięto prezydenta - słyszymy od osoby z kręgu Biura.

Nasz rozmówca ocenia, że prezydent Andrzej Duda nigdy nie był mocno i dogłębnie zainteresowany sprawami wojska, a MON chciałoby, aby tak pozostało - by podpisywał nominacje i akceptował decyzje ministra Macierewicza. Gdy na początku roku otoczenie głowy państwa - po sygnałach kierownictwa BBN, że z Macierewiczem nie sposób rozmawiać i cokolwiek ustalić - upubliczniło spięcie, zaczął się otwarty konflikt, przecieki i publiczne wymiany uszczypliwości.

Macierewicz oślepia prezydenta

O ile dla poprzedniego prezydenta, Bronisława Komorowskiego, armia była oczkiem w głowie, to dla Andrzeja Dudy znalazła się na dalekim planie. A jeśli już angażował się w sprawy armii, jak w przypadku szczytu NATO, to i tak był pomijany przez PiS i spychany na drugi plan.

Teraz głównym przedmiotem sporu między Pałacem Prezydenckim a MON jest reforma armii - jedna z obietnic PiS, której realizację prezes Jarosław Kaczyński powierzył Macierewiczowi. W swoich projektach szef MON zredukował rolę zwierzchnika Sił Zbrojnych do uczestnika ceremonii pozbawionego władzy. Od miesięcy obóz prezydenta chce odwojować w projekcie prerogatywy prezydenta wobec wojska. Ale porozumienia z MON nie ma - jest za to coraz ostrzejszy konflikt.

Macierewicz de facto oślepił prezydenta - posłużyła do tego Służba Kontrwywiadu Wojskowego. SKW wszczęła procedurę sprawdzania certyfikatu gen. Jarosława Kraszewskiego (dyrektora departamentu zwierzchnictwa nad siłami zbrojnymi w BBN). W efekcie Kraszewski - oczy i uszy prezydenta w armii - stracił dostęp do tajnych informacji i praktycznie został wyłączony z pracy.

Albo coś mają na gen. Kraszewskiego, albo nie mają nic. A skoro mimo żądań prezydenta nic nie przedstawiają, to znaczy że niczego nie mają. To zagrywka ministra Macierewicza, bo bój cały czas się toczy

- słyszymy od osoby z kręgu BBN. Andrzej Duda w odwecie wstrzymał wszystkie nominacje generalskie, choć oczekuje ich Macierewicz.

Eskalacja konfliktu

Pozbawienie gen. Kraszewskiego dostępu do tajemnic państwa, to był tylko wstęp do odstrzeliwania ludzi prezydenta. Dziś powodem tego dopiero na drugim planie jest spór o reformę armii - po pierwsze chodzi o presję na prezydenta, by ugiął się ws. ustaw orzących Sąd Najwyższy i Krajową Radę Sądownictwa. Macierewicz ma arsenał i korzysta z niego w interesie Nowogrodzkiej.

Media silnie sympatyzujące z Antonim Macierewiczem - "Gazeta Polska" i jej codzienna mutacja - przypuściły atak na najbliższe otoczenie prezydenta: Pawła Solocha i pracowników BBN. Szef "GP" Tomasz Sakiewicz ma z szefem MON także powiązania prywatne - Macierewicz jest bowiem ojcem chrzestnym dziecka redaktora naczelnego tej gazety.

Media Tomasza Sakiewicza zaczęły dzień w dzień dekomunizować kierownictwo Biura. Soloch uznał to za "telenowelę robioną, niestety, według scenariuszy nasuwających skojarzenia z wojną informacyjną, hybrydową w rosyjskim stylu". To najmocniejsza wypowiedź Pawła Solocha, na jaką zdecydował się będąc szefem Biura.

Adresat zastępczy

Jak mówi nasz rozmówca z kręgu BBN, szef Biura działa na tyle konfrontacyjnie, na ile powala mu prezydent. Podobnie w połowie września Soloch zaskoczył sugestią, że "prezydent powinien mieć wpływ na obsadę stanowiska szefa MON, (bo) jest bowiem zwierzchnikiem Sił Zbrojnych z największym mandatem społecznym, wybieranym w wyborach bezpośrednich".

Choć Soloch mówiąc teraz o "wojnie hybrydowej" kierował te słowa pod adresem "Gazety Polskiej", to rzeczywistym adresatem jest Antoni Macierewicz. "GP" zawsze staje w jego obronie - nawet w sporze z prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim, gdy ważyły się losy giermka ministra, Bartłomieja Misiewicza. Zawsze też staje w obronie zamachowej wersji wydarzeń z 10 kwietnia 2010 r. i kolejnych rewelacji Podkomisji Smoleńskiej.

Ofensywa przeciwko BBN

W ostatnich kilku dniach "GP" publikując kolejne teksty ostrzeliwuje kolejne figury w BBN. Na początek poszedł płk Czesław Juźwik, który do 1990 r. był oficerem komunistycznego kontrwywiadu wojskowego WSW i był nagradzanym finansowo za swoje zasługi przez szefów tej służby. Soloch zaraz potem go odwołał.

Potem w tekście "Kolejni komuniści u Pawła Solocha" wytknięto, że Mirosław Wiklik (dyrektor gabinetu szefa BBN) należał do PZPR i był oficerem politycznym w 6. Batalionie Powietrznodesantowym. W publikacjach wytknięto ponadto, że gen. Romuald Ratajczak - doradca szefa BBN - w 1981 r. ukończył Wieczorowy Uniwersytet Marksizmu-Leninizmu, a przełożeni pisali o nim jako człowieku, który "wykazał właściwą postawę ideowo-polityczną w okresie trwania stanu wojennego w kraju". Był też członkiem PZPR.

Przeszłość gen. Ratajczaka nie była tajemnicą w BBN. Rozmówca z tego kręgu kilka dni temu żartował, że po ustrzeleniu gen. Kraszewskiego prezydent będzie skazany na rady pokomunistycznego generała, mając na myśli właśnie Ratajczaka. Co ciekawe, w 2008 r. prezydent Lech Kaczyński odmówił awansowania gen. Ratajczaka. - Jestem pełny uznania dla jego kompetencji - mówi nam jeden z generałów, który wobec "dobrej zmiany" jest krytyczny.

"GPC" wśród "komunistów Pawła Solocha" wymieniła też Waldemara Kozickiego (naczelnika w jednym z departamentów BBN) i Macieja Czulickiego (specjalistę w BBN).

Soloch bronił się mówiąc w RMF FM, że "jeśli chodzi o ludzi, którzy mają przeszłość związaną ze służbami PRL-u, ze szkołami ukończonymi w Moskwie w czasach Związku Radzieckiego - to jest problem, który występuje we wszystkich instytucjach, również w MON, również w MSZ, również w służbach". Co prawda nie wymienił z nazwiska, ale mógł to zrobić, choćby Kazimierza Bartosika - jednego z najbardziej zaufanych ludzi Macierewicza, a zarazem jego kierowcę.

"Sieci" biją w prezydenta

O ile "GPC" można uznać za wyraz poglądów Macierewicza, to "Sieci" prezentują stanowisko Jarosława Kaczyńskiego. Jacek Karnowski we wcześniejszym numerze napisał, powołując się na wierchuszkę PiS - a w praktyce na samego prezesa - co Jarosław Kaczyński naprawdę sądzi o Andrzeju Dudzie i, że według niego projekty prezydenta ws. SN i KRS są "horrendalne" i nie do zaakceptowania.

Teraz ten sam autor bije ponownie w głowę państwa. Pisze bowiem, że Dudę cechuje "nieznośna, pachnąca tuskizmem maniera stawiania się pośrodku, niezależnie od tego, co naprawdę jest na skrzydłach". I pyta, czy prezydent broni "postkomunistycznych sitw i patologii". Pałując prezydenta szef "Sieci" zakończył jednak delikatnym stwierdzeniem, że "póki jest nadzieja, trzeba prosić o opamiętanie".

Zobacz także: Tegoroczne Opole obejrzało 5 mld osób! "Prezes Kurski sam wszystkich liczył" [MAKE POLAND GREAT AGAIN]

Więcej o:
Komentarze (172)
Wyciek z akt osobowych uderza w ludzi prezydenta. W odpowiedzi BBN kończy z "pierdołowatością"
Zaloguj się
  • ar.co

    Oceniono 73 razy 73

    Fajnie. W ramach prywatnych wojenek kaczych przydupasów usłużne reżimowe gadzinówki ujawniają tajne informacje na temat generałów. Co będzie dalej? Ostrzelanie pałacu prezydenckiego? Wezwanie na pomoc towarzyszy z Moskwy? Bo widać, że dla Antoniego nie istnieją granice, których nie można przekroczyć.

  • def11

    Oceniono 55 razy 55

    W wojnie hybrydowej najbardziej zielonym ludzikiem Moskwy Antoni Macierewicz ?

  • azotanpotasu

    Oceniono 47 razy 43

    gdzie smiglowce, drony, rakiety ....??nie ma, a co jest - medal dla misia

  • swientyjacenty

    Oceniono 41 razy 41

    Jak mówił George Bernard Shaw: "Nigdy nie siłuj się ze świnią. Oboje będziecie brudni, a świnię to będzie cieszyć."

    – George Bernard Shaw
    : B::

  • vito60

    Oceniono 41 razy 41

    Bolszewicy tak mają. Zwalczają się nawzajem, czystki robią,

  • fuzzybear

    Oceniono 30 razy 26

    A nich się pozagryzają nawzajem - wszyscy warci siebie - czyli ZERO. Będzie z tego tylko pozytek dlaq POLSKI !!!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX