Himalaiści utknęli w "strefie śmierci" w drodze na Everest. Kolejka na szczyt sięgnęła 300 osób

W ostatnich dniach dwoje himalaistów zmarło w drodze powrotnej z Mount Everestu. Ich śmierć jest najprawdopodobniej związana z ogromną kolejką, jaka wytworzyła się na szczyt w tzw. "strefie śmierci".

Dwoje himalaistów - pochodząca z Indii Anjali Kulkarni i Amerykanin Donald Lynn Cash - zginęło w środę, schodząc ze szczytu Mount Everestu. 

Kolejne osoby zginęły na Mount Evereście

Jak pisze "The New York Times", Donald Lyn Cash po raz pierwszy zemdlał na szczycie z powodu choroby wysokościowej. Według firmy Pioneer Adventures, która organizuje komercyjne wyprawy na Mount Everest, została mu udzielona pomoc przez Szerpów - przewodników, którzy zamieszkują w górach. W drodze powrotnej mężczyzna zemdlał ponownie i tym razem nie udało się go wybudzić.

Anjali Kulkarni również osłabła na szczycie. Szerpowie zdecydowali się sprowadzić ją na dół, jednak kobieta po drodze zmarła.

Śmierć himalaistów ma związek z kolejką na szczyt

Śmierć dwojga himalaistów najprawdopodobniej ma związek z ogromną kolejką, jaka wytworzyła się na przed szczytem Mount Everestu. Nirmal Purja, który bierze udział w projekcie "Project Possible" i próbuje zdobyć 14 najwyższych szczytów świata w zaledwie 7 miesięcy (chce w ten sposób pobić rekord Jerzego Kukuczki, który wynosi 7 lat 11 miesięcy i 14 dni - red.), opublikował w mediach społecznościowych zdjęcie tego "korka". Według niego około 300 osób czekało w tzw. "strefie śmierci" na wejście na szczyt.

W kolejce tej czekali również Anjali Kulkarni i Donald Lynn Cash. Przedstawiciel firmy Arun Treks, organizatora wyprawy, w której brała udział indyjska himalaistka, stwierdził w rozmowie z "Mumbai Mirror", że kolejka ta opóźniła jej zejście ze szczytu i bezpośrednio przyczyniła się do jej śmierci. - Anjali musiała długo czekać zanim weszła na szczyt, a potem z niego zeszła - przyznał.

Wyprawy na Mount Everest coraz bardziej popularne

Początkowo zdobycie Mount Everestu była zarezerwowane dla najbardziej wytrawnych wspinaczy. Dziś to bardzo lukratywny biznes. Wystarczy mieć kilkadziesiąt tysięcy dolarów, aby wziąć udział w wyprawie na szczyt organizowanej przez komercyjne firmy.

Tylko tej wiosny wydano już prawie 400 pozwoleń kosztujących około 11 tys. dolarów każde.

Więcej o: