Ciała 9 osób w zalanej willi na Sycylii. Rośnie liczba ofiar załamania pogody we Włoszech

Dziewięć osób, w tym troje dzieci, zginęło w nocy w domu zalanym przez rzekę, która wystąpiła z brzegów po sobotnich ulewach. Do zdarzenia doszło niedaleko Palermo. W tej samej prowincji zginął także 44-letni mężczyzna, którego samochód został porwany przez wodę.

W nocy z soboty na niedzielę wody rzeki Milicia wystąpiły z brzegów i wdarły się do willi w miejscowości Casteldaccia w prowincji Palermo we Włoszech. Woda sięgnęła sufitu i odcięła dwóm rodzinom drogę ucieczki.

W zalanym przez rzekę domu w momencie tragedii było 12 osób. Jak podaje włoski dziennik "La Repubblica", dziewięć z nich zginęło. Wśród ofiar jest też dwoje dzieci w wieku od roku do trzech lat oraz chłopiec w wieku 15 lat. Trzem osobom udało się wydostać: dwie opuściły budynek jeszcze przed zalaniem, jednej udało się wdrapać na drzewo. To właśnie ona wezwała pomoc.

- To straszna tragedia. Milicia to niewielka rzeka z bardzo ograniczonym przepływem wody. Nigdy nie stanowiło to zagrożenia, a wczorajszy dzień nie był w Casteldaccii bardzo deszczowy - powiedział burmistrz miasta Giovanni Di Giacinto.

Załamanie pogody we Włoszech zbiera śmiertelne żniwo

Ofiar jest jednak więcej. W miejscowości Vicari w tej samej prowincji samochód marki jeep, którym jechało dwóch mężczyzn, został porwany przez wodę. Jeden z nich, 44-letni mężczyzna, został znaleziony martwy przez strażaków. Drugi przeżył. 

Zaginął również 40-letni lekarz. Jego samochód odnaleziono na drodze z miasteczka Ficuzza do Corleone, gdzie pracował w szpitalu.

W wyniku ulewnych deszczy, które w tym tygodniu wystąpiły we Włoszech, i spowodowanych przez nie powodzi życie straciło przynajmniej 18 osób.

Więcej o: