Komentarze (144)
Boliwia. Nie żyje ks. Piotr Lewandowski, polski misjonarz
Zaloguj się
  • czerwony.beret

    Oceniono 55 razy 31

    Droga Redakcjo,
    Przykra to wiadomość. Łączę się w bólu z Rodziną tragicznie Zmarłego. Przy okazji mam pytanie: Czy jeśli ja, polski nauczyciel, zginę w wypadku w trakcie oddelegowania do pracy albo zagranicznych wakacji, to również będę mógł liczyć na informujący o tym fakcie artykuł na głównej stronie Waszego Portalu? Byłoby to bardzo miłe z Państwa strony.
    Z góry dziękuję i pozdrawiam,
    beret

  • metaxo

    Oceniono 24 razy 12

    Polski misjonarz z Ekwadoru ojciec Mirosław Karczewski (†45 l.) nie zginął z rak brutalnych rabusiów. Gardło poderżnięto mu podczas homoseksualnej orgii a Kościół zataił prawdę o przyczynach śmierci. Tajne dokumenty Watykanu na ten temat ujawnił dopiero Gianluigi Nuzzi (44 l.) w książce „Jego świątobliwość. Tajne dokumenty Benedykta XVI”. Niestety, o. Mirosław dołączył do niechlubnego grona polskich duchownych, którzy misje za oceanem potraktowali jako okazję do seksualnych ekscesów. Więcej w FAKT 27.09.2013

  • komentarz

    Oceniono 22 razy 12

    Bezczelna jest ta sekta, żeby po zniszczeniu rodzimych kultur jeszcze się tam pchać w XXI wieku😡

  • thook

    Oceniono 16 razy 8

    Czyli jego bóg się rozmyślił

  • ochujek

    Oceniono 15 razy 7

    Misjonarz Karczewski też zginął w Ekwadorze. Coś cichutko o nim 😁

  • Andrea Gajos

    Oceniono 16 razy 6

    Przykro czytać Wasze komentarze. Zginął młody człowiek. Zapewne syn matki i brat. Nie wiecie, jakim był człowiekiem a osądzacie. A jeśli był dobrym człowiekiem a czyta to Jego zapłakana matka? Jestem zatwardziałą ateistką ale nigdy nie posunęłabym się do takiej podłości... Przykre. 😭

  • siwywaldi

    Oceniono 22 razy 6

    Cytat: "W głowie zaczęło mi kołatać zdanie, które kiedyś usłyszałem, że będę świętym albo nikim"
    ===========================
    No proszę: młody a skromny :-)

    A swoją drogą, to ciekawe czy ks. Piotr nie zasilił niebiańskich szeregów na ochotnika, skoro był to już DRUGI poważny wypadek samochodowy w jego życiu. Bo jeżeli tak było, to cudu należy dopatrywać się w tym, że poszedł sam, nie zabierając przy okazji z sobą Bogu ducha winnego "towarzystwa"...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX