Nie żyje ks. Piotr Lewandowski. Polski misjonarz zginął w wypadku w Boliwii

Nie żyje ksiądz Piotr Lewandowski. Polski misjonarz zginął w wypadku samochodowym podczas pobytu na misji w Boliwii.

O śmierci ks. Piotra Lewandowskiego poinformował "Gość Niedzielny". Do tragicznego wypadku doszło w Boliwii, w środę około godziny 21.30 czasu lokalnego (1 listopada, około godz. 2.30 czasu polskiego). Ciało księdza Lewandowskiego zostanie sprowadzone do Polski. Termin pogrzebu duchownego nie jest jeszcze znany.

Zginął ks. Piotr Lewandowski. Od 2016 roku był misjonarzem w Boliwii

Ksiądz Piotr Lewandowski przyjął święcenia kapłańskie w 2010 roku. We wrześniu 2016 roku zdecydował się na uczestnictwo w misji w Boliwii. W jego rodzinnej parafii w Gliwicach odbyła się uroczystość posłania go do wikariatu Nuflo de Chavez w Boliwii.

Przed wyjazdem na misję do Boliwii opowiadał w mediach o tym, że przeżył już poważny wypadek samochodowy, z którego wyszedł bez szwanku i że to w wyniku tej historii zdecydował się na posługę misyjną. 

Popatrzyłem w niebo i powiedziałem: 'Dobra, wygrałeś!'. Zrozumiałem, że Pan Bóg daje mi kolejną szansę. W głowie zaczęło mi kołatać zdanie, które kiedyś usłyszałem, że będę albo świętym, albo nikim. Postanowiłem powalczyć i wtedy stara myśl odżyła na nowo. Poszedłem do biskupa Jana Kopca, żeby zapytać, czy zgodzi się na wyjazd na misje. Zgodził się zaskakująco łatwo. Akurat wtedy wrócił z Boliwii, gdzie widział, jak pracują nasi księża. Lepiej niż ja wiedział, o czym rozmawiamy.

- powiedział ks. Piotr Lewandowski w rozmowie z "Gościem Niedzielnym".

Więcej o:
Komentarze (144)
Boliwia. Nie żyje ks. Piotr Lewandowski, polski misjonarz
Zaloguj się
  • czerwony.beret

    Oceniono 55 razy 31

    Droga Redakcjo,
    Przykra to wiadomość. Łączę się w bólu z Rodziną tragicznie Zmarłego. Przy okazji mam pytanie: Czy jeśli ja, polski nauczyciel, zginę w wypadku w trakcie oddelegowania do pracy albo zagranicznych wakacji, to również będę mógł liczyć na informujący o tym fakcie artykuł na głównej stronie Waszego Portalu? Byłoby to bardzo miłe z Państwa strony.
    Z góry dziękuję i pozdrawiam,
    beret

  • metaxo

    Oceniono 24 razy 12

    Polski misjonarz z Ekwadoru ojciec Mirosław Karczewski (†45 l.) nie zginął z rak brutalnych rabusiów. Gardło poderżnięto mu podczas homoseksualnej orgii a Kościół zataił prawdę o przyczynach śmierci. Tajne dokumenty Watykanu na ten temat ujawnił dopiero Gianluigi Nuzzi (44 l.) w książce „Jego świątobliwość. Tajne dokumenty Benedykta XVI”. Niestety, o. Mirosław dołączył do niechlubnego grona polskich duchownych, którzy misje za oceanem potraktowali jako okazję do seksualnych ekscesów. Więcej w FAKT 27.09.2013

  • komentarz

    Oceniono 22 razy 12

    Bezczelna jest ta sekta, żeby po zniszczeniu rodzimych kultur jeszcze się tam pchać w XXI wieku😡

  • thook

    Oceniono 16 razy 8

    Czyli jego bóg się rozmyślił

  • ochujek

    Oceniono 15 razy 7

    Misjonarz Karczewski też zginął w Ekwadorze. Coś cichutko o nim 😁

  • Andrea Gajos

    Oceniono 16 razy 6

    Przykro czytać Wasze komentarze. Zginął młody człowiek. Zapewne syn matki i brat. Nie wiecie, jakim był człowiekiem a osądzacie. A jeśli był dobrym człowiekiem a czyta to Jego zapłakana matka? Jestem zatwardziałą ateistką ale nigdy nie posunęłabym się do takiej podłości... Przykre. 😭

  • siwywaldi

    Oceniono 22 razy 6

    Cytat: "W głowie zaczęło mi kołatać zdanie, które kiedyś usłyszałem, że będę świętym albo nikim"
    ===========================
    No proszę: młody a skromny :-)

    A swoją drogą, to ciekawe czy ks. Piotr nie zasilił niebiańskich szeregów na ochotnika, skoro był to już DRUGI poważny wypadek samochodowy w jego życiu. Bo jeżeli tak było, to cudu należy dopatrywać się w tym, że poszedł sam, nie zabierając przy okazji z sobą Bogu ducha winnego "towarzystwa"...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX