Sejm chce karać za cofanie liczników w autach. Warsztaty na razie się nie boją. Kręcą w najlepsze

W Sejmie odbyło się pierwsze czytanie nowelizacji przepisów, która zabroni "kręcenia" liczników w samochodach. Obecnie jest to zupełnie legalna i bardzo powszechna praktyka. Sami "odświeżacze przebiegów" zdają się nie przejmować widmem bata w postaci nowej ustawy. Zadzwoniliśmy do kilku z nich, podając się za właściciela 7-letniego bmw z dużym przebiegiem.

Polska to jeden z niewielu krajów Unii Europejskiej, w których majstrowanie przy przebiegu auta jest legalne. Ma to zmienić nowelizacja Prawa o ruchu drogowym, której projekt właśnie trafił do pierwszego czytania w Sejmie.

Nowe przepisy. Do 5 lat za cofanie licznika

W obecnym kształcie nowelizacja zakłada karę od trzech miesięcy do nawet pięciu lat za "ingerowanie w prawidłowość pomiaru" licznika. Tej samej karze będzie podlegała osoba, która tylko zleciła zmniejszenie przebiegu. Natomiast w przypadku "mniejszej wagi" (takie określenie pada w projekcie) cofnięcie licznika ma być karane grzywną albo ograniczeniem wolności lub pozbawieniem wolności do lat dwóch. Podobne rozwiązanie funkcjonuje w Niemczech, z kolei w Czechach, jeśli sprawca osiągnął dzięki zmianie przebiegu "korzyść na dużą skalę", może trafić do więzienia nawet na osiem lat.

W Polsce ta praktyka jest i legalna, i bardzo powszechna. Marek Konieczny, prezes Związku Dealerów Samochodów w ubiegłym roku szacował, że nawet od 65 do 85 używanych samochodów ma zafałszowany przebieg. Warsztaty, w których możemy cofnąć licznik nawet się z tym nie kryją, po prostu na swoich stronach internetowych nazywają proceder bardziej elegancko - "korektą przebiegu" albo "naprawą licznika".

7-letnie bmw, 280 tys. przebiegu - "godzina roboty"

Podając się za właściciela samochodu zadzwoniliśmy do kilku majstrów od liczników. Wymyśliliśmy sobie BMW F10, rok produkcji - 2011, silnik - diesel, przebieg - 280 tys. km. Samochód oczywiście chcemy sprzedać, ale z przebiegiem bez dwójki z przodu. Wiadomo, że dla wielu kupców jest ona barierą psychologiczną nie do przejścia

- 800 zł - słyszymy w jednym z warsztatów w Lubuskiem, blisko zachodniej granicy. Zakład jest czynny 24 godziny na dobę, robota potrwa nie dłużej niż godzinę. Dopytujemy, czy nasz klient się połapie. - Musiałby jechać do serwisu, inaczej nie ma opcji - zapewnia.

Drugi nasz rozmówca jest z okolic Poznania. Żąda mniej, ale nie jest też tak bardzo pewny tego, czy kupiec odkryje fałszerstwo. - Mogę to zrobić za 500 zł. Tak, żeby się facet nie połapał, to się nie da zrobić, niektórzy mówią, że się da, ale to nieprawda - przyznaje. - Nie trzeba jechać do żadnego serwisu, wystarczy że kupiec podłączy komputer. Są tacy cwani, że jak zobaczą, że było kręcone, dzwonią na policję, a to ty musisz poinformować klienta, że licznik został cofnięty, mnie to nie obchodzi - dodaje. 

W warsztacie w Gorzowie Wielkopolskim chcą 600 zł. Pytamy mechanika, o ile najlepiej zmniejszyć przebieg, żeby było wiarygodnie przed kupcem. - To jest pana decyzja. Ja tylko informuje, że ma pan obowiązek poinformować o tym kupującego. A czy pan przekręci do przodu, czy do tyłu, to dla mnie jest obojętne - pokpiwa mechanik.

"Nikt się nie pozna"

Najwięcej za cofnięcie licznika chcieli od nas w Żorach. - 1000 zł trzeba liczyć minimum za takie auto.

- Sporo - mówimy.

- To i tak tanio, nawet 2 tys. kasuje się za "efki" - mówi i zapewnia, że "kupiec nie zauważy".

Mechanik z Zielonej Góry proponuje, że zrobi to za 900 zł i też zapewnia o skuteczności ("nikt się nie pozna").

- Najlepiej zejść poniżej 200 tysięcy kilometrów, ale niedużo, np. na 180 tysięcy. - przyznaje. Jak mówi, większość z jego klientów chce przede wszystkim usunięcia dwójki z przodu, żeby "ładniej wyglądało".

Bądźcie ostrożni

Jak się ustrzec przed kupnem samochodu z cofniętym licznikiem? Sprawa nie jest prosta. Co prawda znając numer VIN auta możemy sprawdzić historię samochodu w Centralnej Ewidencji Pojazdów, ale do ewidencji dane o samochodzie wprowadza diagnosta na podstawie tego, co widzi. Nie jest to więc idealne rozwiązanie

Od około roku przy sprowadzaniu samochodu do Polski Ministerstwo Finansów nakazuje wpisać do deklaracji stan licznika. Jednak jak podaje "Gazeta Wyborcza", danych podanych w deklaracji w CEPiK nie znajdziemy. Nowe rozwiązanie ma wprowadzić właśnie nowelizacja, którą w czwartek zajął się Sejm. W myśl nowych przepisów podczas kontroli drogowych stan liczników będzie spisywany i wprowadzany do bazy CEPiK, jednak to rozwiązanie może wejść w życie dopiero w 2020 r. 

Więcej o:
Komentarze (116)
Cofanie liczników może stać się karalne. Na razie proceder trwa w najlepsze
Zaloguj się
  • cy.nick

    Oceniono 27 razy 13

    Zawsze powtarzam, że nie będzie rekinów jeśli nie ma płotek.
    Większość z nas coś tam kombinuje i mały kancik potrafi ładnie usprawiedliwić.
    Problem zaczyna się wtedy, kiedy ktoś bardziej bezczelny przewali NAS. Wtedy się wściekamy i wyzywamy od złodziei i oszustów.
    To samo dotyczy łapówek. W gruncie rzeczy nie potępiamy biorących. Szlag nas jedynie trafia, że to nie MY mieliśmy okazję wziąć.
    Kali ukraść krowa....
    Sąd sądem, ale sprawiedliwość...
    itd...
    A co do samochodów, to zawsze można używkę kupić w salonie. Tylko ze Janusz zrobi to bez pośredników " bo się zna lepiej i będzie taniej..."

  • strach_sie_bac

    Oceniono 18 razy 10

    Wreszcie, ile można czekać. Oszustów należałoby karać jak w Czechach, do więzienia!

  • tomi44g

    Oceniono 9 razy 7

    W tym roku w Londynie na maratonie komuś odczepił się numer kilkaset metrów przed metą. Jakiś Polak nie biorący udziału w maratonie go podniósł, dobiegł do mety żeby dostać medal za ukończenie maratonu. Takie nasze kombinowanie, ale tu w Wielkiej Brytanii tak się nie robi, sprawa trafiła do sądu i dostał kilka tygodni więzienia za 'misrepresentation'. Jak ktoś sprzedaje auto z cofniętym licznikiem to jest to zwykłe oszustwo.

  • justas32

    Oceniono 9 razy 7

    Od razu 5 lat - i utrzymywać drani przez tyle. A wystarczy mandat 15.000 zł ...

  • cozabadziew

    Oceniono 17 razy 7

    Samo karanie za taką praktykę jest jak najbardziej słuszne, ale kara 5 lat więzienia to bzdura. Mordercy i gwałciciele dostają u nas mniejsze wyroki.

  • gaciekesikowej

    Oceniono 11 razy 7

    Jeżeli następstwem wypadku jest śmierć innej osoby albo ciężki uszczerbek na jej zdrowiu, sprawca podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8 - dla mnie to jakaś parodia K.K. często gęsto pijani zabójcy będą dostawać tyle samo za zabójstwo człowieka co za cofanie licznika. PARODIA.

  • mcguirre

    Oceniono 5 razy 5

    Co z tego, że będą przepisy skoro nikt ich egzekwuje i nie wyciąga konsekwencji. Ile wraków, które już na pierwszy rzut oka nie powinny przejść przeglądu porusza się po drogach ? I co ? I nic. Mogą sobie tworzyć kary i po 100000 ale jak nie będzie odpowiednich służb do egzekwowania przepisów to będą one martwe. Nadal będzie udawanie, że się nie widzi i wszystko jest OK.

  • Daria Danilczyk

    Oceniono 4 razy 4

    Cofanie licznika w celu wprowadzenie klienta w błąd to oszustwo, a oszustwo - jak najbardziej - jest karalne. Nie trzeba do tego żadnej nowelizacji prawa tylko stosowania tego które jest.

  • kemor234

    Oceniono 12 razy 4

    I super jest. Kolejny "wróg" wskazany.
    8 lat, 10 lat, za błahą w sumie sprawę.
    TO JAKĄ KARĘ WYMIERZYĆ PRZESTĘPCOM "ZE ŚWIECZNIKA" ?????

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX