Bierzyński: PiS może sfałszować wybory. Jest aż osiem argumentów za i nie ma żadnego przeciw

.

. (Marta Kondrusik)

Nie wierzę w argument Piotra Skwiecińskiego, że większość prawicy nie zgodzi się na sfałszowanie wyborów przez PiS. Większość prawicy w tej sprawie nie będzie miała nic do gadania. Panie Skwieciński, proszę wskazać choć jedną kwestię, w której prezes liczył się z waszym zdaniem.
"Totalnie zdemonizowaliście sobie Kaczyńskiego i polityczne ugrupowanie, którego nie lubicie. Zaczęliście popadać w paranoję. Paranoję, której przejawem jest strach przed duchami. Przed zagrożeniami, które albo nie istnieją, albo też ich prawdopodobieństwo jest bardzo niewielkie" - pisze prawicowy publicysta tygodnika "Sieci" Piotr Skwieciński w swoim felietonie-liście do ludzi po drugiej stronie politycznej barykady. Kolejne części listu Piotra co czwartek w Gazeta.pl.

Do grona symetrystów - dość zatłoczonego przez lewicę - dołączył ostatnio Piotr Skwieciński. Na łamach Gazeta.pl twierdzi, że demokratyczna opozycja oraz jej wyborcy demonizują Kaczyńskiego. „Sumą wszystkich strachów” ma być nasza obawa przed sfałszowaniem wyborów przez PiS. Obawa według Skwiecińskiego całkowicie bezpodstawna.

W jednym się ze Skwiecińskim zgadzam - wyborcom przegranych partii bardzo trudno zaakceptować aktualny wynik wyborczy. Zawsze pojawia się podejrzenie, że „coś z tymi wyborami było nie tak, bo przecież nie znam nikogo kto głosował na zwycięską partię”. Żyjemy w bańkach informacyjnych, grono znajomych (również na Facebooku) dobieramy według preferencji światopoglądowych, a najbardziej lubimy słuchać tych, którzy potwierdzają nasze własne przekonania.

Po kolejnych klęskach wyborczych PiS (a przecież było ich aż osiem!) słyszałem od wyborców prawicy, że wybory, co prawda, odbywają się w Polsce, ale wyniki liczone są w Moskwie. Bajki o serwerach Państwowej Komisji Wyborczej zlokalizowanych jakoby w Rosji stanowiły nieudolną próbę osłodzenia kolejnej porażki. Podobnie było z ostatnimi wyborami samorządowymi. Wysoki odsetek głosów nieważnych posłużył prawicy do zakwestionowania wyników.

I tu dochodzimy do pierwszej rysy na symetrycznym obrazie dwóch światów, który Skwieciński rysuje. Kierownictwo PiS wykorzystało wady regulaminu wyborczego (skutkowały one mylącym wyglądem książeczek do głosowania) do publicznego podważenia wyników wyborów. To były już nie plotki o fałszerstwach KGB i czarnych spiskach, lecz oficjalny wniosek w Parlamencie Europejskim o debatę i rezolucję w tej sprawie. Dzisiaj tygodnik „Sieci”, w którym Skwieciński pracuje, nazwałby takie działanie „zdradą Polski” i „donoszeniem za granicę”, prawda? W grudniu 2014 roku Jarosław Kaczyński wezwał do marszu protestu: „Te wybory zostały sfałszowane, można to określić tylko jednym słowem: hańba”.

Podsumujmy: z jednej strony są rozczarowanie, wątpliwość i nieuznawanie klęski własnego obozu wyrażane w internetowych komentarzach, a z drugiej - manipulacja polityczna na międzynarodową skalę. Kaczyński nie zawahał się „szkalować Polski za granicą”, mówiąc dzisiejszym językiem. Nie miał skrupułów przed atakiem na fundament demokratycznego państwa, jakim jest akt wyborczy, w celu realizacji własnych politycznych interesów. Zrobił wszystko, by przekuć opisywany przez Skwiecińskiego resentyment na mobilizację własnych zwolenników wokół poczucia krzywdy i niesprawiedliwości jako podstawowego spoiwa własnej formacji. Przy okazji zyskał usprawiedliwienie swojej klęski: „oszukali”. Czy Skwieciński widzi różnicę? Dla mnie wydaje się oczywista.

Pawłowicz mówi wprost: „Tak, łamiemy prawo”

Pisze Skwieciński, i słusznie, że dzisiejsza opozycja i jej zwolennicy najbardziej boją się manipulacji przy akcie wyborczym. Dlaczego? Spróbuję to Skwiecińskiemu wyjaśnić.

Po pierwsze dlatego, że prawica straciła według nas wiarygodność jako uczestnik demokratycznego ładu politycznego i społecznego. Rządząca partia zmienia ustrój Polski bez wymaganej prawem konstytucyjnej większości. Zniszczenie Trybunału Konstytucyjnego, wprowadzenie ustaw podporządkowujących sądy partii rządzącej, odmowa publikacji wyroku TK to jawne akty złamania konstytucji. Po okresie zaprzeczania oczywistości funkcjonariusze partyjni już nawet przestali udawać. Posłanka Krystyna Pawłowicz potwierdziła oficjalnie, w mediach, że jej partia ma pełną świadomość nielegalności własnych czynów. Skoro można nie przestrzegać praw fundamentalnych, takich jak konstytucja, skoro można wykorzystać bezkarność, jaką daje pełna i wyłączna kontrola nad państwem i aparatem przymusu, to jaką gwarancję ma mniejszość, że jej prawa wyborcze będą nadal respektowane? Niech Skwieciński powie nam na serio: jaką?

Po drugie, styl sprawowania rządów napawa nas najwyższym niepokojem. „Pakiet demokratyczny” Jarosława Kaczyńskiego to nic innego jak rządy butne i brutalne. Ustawy przepychane są przez parlament nocą, bez konsultacji społecznych. Prawa opozycji są nagminnie łamane (wykluczanie posłów, ograniczanie dyskusji, skandaliczne prowadzenie posiedzeń komisji sejmowych, kary, limitowanie wystąpień itp.). Budżet państwa został przyjęty w okolicznościach urągających jakimkolwiek standardom państwa prawa, co jest przedmiotem dochodzenia. Ośrodek rzeczywistej władzy w Polsce znajduje się poza parlamentem i nie ponosi żadnej odpowiedzialności za decyzje, które podejmuje. Oficjalna propaganda realizowana przez przekazy dnia oraz nachalną propagandę rządowych mediów nagminnie stosuje język wykluczenia wobec opozycji parlamentarnej. Jej działacze nazywani są zdrajcami, donosicielami, targowicą, namawia się ich do przycięcia obywatelstwa innych państw i do wyjazdu. Zarzuty reprezentowania obcych interesów, bycia „nie-Polakiem” są na porządku dziennym. Zapowiedzi repolonizacji mediów budzą w nas grozę. Bo widać jak na dłoni, że celem władzy jest monopolizacja przekazu w takiej właśnie formie.

Czego chce naród? Kaczyński wie najlepiej

Po trzecie, pełzający zamach stanu, z którym mamy w Polsce do czynienia, spowodował całkowite upartyjnienie państwa. Do tej pory, niezależnie od rządzącej formacji politycznej, panowała ustrojowa zgoda co do tego, że aparat państwowy powinien pozostać niezależny od bieżącej polityki. Politycy mieli wyznaczać cele i metody ich realizacji. Fachowi urzędnicy zatrudnieni w służbie cywilnej mieli je sprawnie i profesjonalnie realizować. Po tej idei nie pozostał ślad. Tysiące działaczy partyjnych obsiadło wszystkie lepiej płatne posady w administracji, urzędach, spółkach skarbu państwa, wojsku i policji. Teraz ten sam proces przebiega w wymiarze sprawiedliwości. Państwo przestało być arbitrem, bezstronną machiną wykonawczą w politycznym sporze. Partia je przejęła. Całkowicie. Czy w pełni upartyjniony aparat biurokracji podda się werdyktowi wyborczemu, po którym straci pozycję, władzę, dochody?

Po czwarte, prawica robi wiele, żeby nas w opisanym przez Skwiecińskiego lęku utrzymywać. Kapitał zaufania społecznego, do tej pory w Polsce bardzo słaby, został teraz całkowicie zniszczony. Zarzuty fałszerstw wyborczych formułowane przez Kaczyńskiego cztery lata temu to był dopiero początek. Brutalny styl rządów, zamach konstytucyjny, nachalna propaganda, a przede wszystkim wszechobecne kłamstwo skutecznie zniszczyły jego resztki. Kłamią wszyscy i robią to nagminnie. Kłamie premier (stosunki z USA są świetne, Żydzi w Polsce znaleźli bezpieczną przystań, budżet ma nadwyżkę, ściągalność VAT), kłamie prezydent (Polska w ruinie, prywatyzacja lasów, konsultacje zawetowanych ustaw sejmowych itp.), kłamie prezes rządzącej partii (Smoleńsk, pakiet demokratyczny, Polska wyspą tolerancji i wolności), kłamią wszyscy. Kłamstwo przestało być wstydliwą wpadką. Jest teraz metodą sprawowania władzy. W państwie kłamstwa obawy o praworządność są całkowicie uzasadnione. Proszę się temu nie dziwić.

Po piąte, wypowiedzi partyjnych prominentów i narracja rządowych mediów od początków sprawowania rządów do dzisiaj konsekwentnie utożsamiają rządzącą partię z państwem i narodem. Opozycja, protestując, dopuszcza się zdrady przeciw narodowi i ojczyźnie. Polska jest atakowana, nie rząd. Naród jest obrażany, a nie krytykowany premier. Polska robi to lub tamto. Polska coś proponuje. Polska dyskutuje lub Polska się nie zgadza. Prawicowi politycy, publicyści i media wiedzą doskonale, czego chcą i co myślą Polacy. Polacy popierają rząd. Polacy kochają Beatę Szydło itp. Proszę zrozumieć, niepokojem napawa nas perspektywa, gdy wyniki wyborów okażą się niezgodne z tak pojętą wolą Polaków. Naród się przecież nie myli, a suweren jest tylko jeden. Rządząca partia i jej akolici przypisują sobie wyłączność na wiedzę o tym, czego ów mityczny suweren naprawdę chce i co myśli. To rodzi w nas, demokratach, nieznośnie przypuszczenie, że prezes już się dawno z suwerenem utożsamił. A jeśli tak, to obawa, że ON wie lepiej, co naród chce i czego żąda, niż świadczy o tym suma głosów tych, którzy poszli do urn wyborczych, staje się dręczącym koszmarem.

Po szóste, niepokój narasta, dlatego że nie potrafimy zrozumieć celu, w jakim zmienia się ordynacje wyborczą i regulamin głosowania. Dotychczasowe doświadczenia wyborcze nie były najlepsze, to fakt. Państwowa Komisja Wyborcza wiele razy zawiodła. Były to jednak nie kwestie merytoryczne, wpływające na wynik wyborczy, ale problemy organizacyjne i administracyjne w liczeniu głosów. Tymczasem następna reforma nie rozwiązuje faktycznych problemów, lecz wykorzystuje je jako pretekst do upartyjnienia kolejnej sfery życia publicznego. To urzędnicy państwowi, mianowani przez partię, będą sprawowali kontrolę nad procesem wyborczym. We mnie budzi to dokuczliwe pytania: po co? Dlaczego? W jakim celu?

Widmo kary krąży nad PiS

Po siódme, partia rządząca ma wielokrotnie poważniejszą motywację do utrzymania się u władzy za wszelką cenę. Na szali następnych wyborów leży bowiem nie tylko kariera polityczna jej działaczy, ale też w wielu przypadkach lęk przed odpowiedzialnością. Opozycja już zapowiedziała postawienie obu premierów i prezydenta przed Trybunałem Stanu. Jarosław Kaczyński musi się liczyć z dochodzeniem prokuratorskim w sprawie podżegania do przestępstwa polegającego na łamaniu konstytucji. Skala mniej lub bardziej widocznej korupcji i kumoterstwa w administracji i spółkach skarbu państwa przekroczyła wszelkie wyobrażenia. Kasta rządząca dostała zgodę na szaber mienia państwowego i ze zgody tej skwapliwie korzysta. Podległa partii prokuratura gorliwie ściga przeciwników politycznych i daje gwarancję bezkarności swoim. Po ostatnich rządach „walki z układem” Kaczyński zdał sobie sprawę z tego, że nikt tych rządów nie bronił, bo nie miał czego. Tym razem tego samego błędu nie popełnił. Swym żołnierzom ogłosił: „miasto jest wasze”, a oni skwapliwie posłuchali przyzwolenia i aktywnie konsumują materialne owoce swego politycznego zwycięstwa. Nie trzeba być wielkim politologiem, żeby przewidzieć ogromną presję aparatu przy kolejnych wyborach. Musimy wygrać! Wielu z nich nie będzie walczyło o swe światopoglądowe ideały, nie o prawo do realizacji politycznych planów i światopoglądowych wizji, nawet nie o władzę i przywileje, ale o majątek, a często o osobistą wolność. Nic tak nie mobilizuje do bezwzględnego posłuszeństwa rozkazom, jak widmo odpowiedzialności. Tym razem stawka będzie niebotycznie wysoka.

Po ósme, nie wierzę w argument, że większość prawicy nie zgodzi się na sfałszowanie wyborów. Panie Skwieciński, z całym szacunkiem dla Pana i pańskich koleżanek i kolegów, zapewniam Pana, że większość prawicy w tej sprawie nie będzie miała nic do powiedzenia. O tym, czy i jak manipulować wynikiem wyborów, będzie decydował jeden człowiek. Ani Pańskie zdanie, ani zdanie większości nie będą miały żadnego znaczenia. I ja, i Pan doskonale o tym wiemy. Nie po to prezes ćwiczy od lat swój aparat w absolutnym poddaństwie, by w tak kluczowych decyzjach musieć się liczyć z kimkolwiek poza własną wolą. Partia, administracja państwa i prawicowi publicyści - zagracie taką melodię, jaką dostaniecie w przekazie dnia. Pańskie deklaracje o samodzielnym zdaniu kogokolwiek: jednostek, poszczególnych środowisk politycznych czy mitycznej większości, są całkowicie niewiarygodne, wręcz naiwne. Proszę wskazać choć jedną kwestię, w której prezes liczył się z waszym zdaniem? Traktujmy się, proszę, poważnie.

Prezes PiS ma bujną wyobraźnię

W jednym się z Panem zgadzam: ordynarne fałsze wyborcze wprost, typu rosyjskiego (wożenie ludzi autobusami pomiędzy lokalami wyborczymi, dosypywanie głosów do urn, fałszerstwa w liczeniu głosów itp.) są trudne, ryzykowne, łatwe do wykrycia, budzące skrajne oburzenie i jako takie politycznie nieopłacalne. Nie spodziewam się brutalnych fałszerstw na rympał. O wiele bardziej prawdopodobne są manipulacje wyborcze pod pozorem prawa. Doskonałą metodę stanowi wykorzystanie podległej partii prokuratury do postawienia zarzutów kryminalnych kandydatom opozycji, wykorzystanie służb do kompromitacji przeciwników oraz mediów, by fakt ten maksymalnie rozpropagować. Ta ostatnia metoda jest o tyle prawdopodobna, o ile partia, którą pan popiera, już raz skutecznie się nią posłużyła przy okazji poprzednich wyborów. Afera taśmowa otworzyła wszak PiS drzwi do władzy.

Największym niepokojem napawa mnie jednak nie tyle perspektywa fałszerstw wyborczych czy manipulacji, ile całkowita i jednoznaczna odmowa przyjęcia do wiadomości niekorzystnego dla partii wyniku wyborów. Po prostu Jarosław Kaczyński zdecyduje o nieuznaniu wyborów z dowolnie wybranego powodu. Już widzę, jak uśmiecha się Pan z politowaniem: to przecież niemożliwe, żyjemy w Europie, demokracja jest niezagrożona. Rozumiem Pana, sam pocieszałem się w ten sam sposób. Do czasu. Do czasu, gdy zniszczono TK. Do czasu, gdy złamano konstytucję. Kiedyś fakt, że rząd może odmówić publikacji obowiązującego i ostatecznego wyroku Trybunału, też nie mieścił się w głowie. Mam szacunek do wyobraźni Jarosława Kaczyńskiego. Jestem przekonany, że w jego głowie mieści się znacznie więcej niż w mojej i w Pańskiej.

Nie wiem, czy ten czarny scenariusz się ziści. Nie założę się z Panem. Ale samo to, że jest możliwy, napawa mnie przerażeniem. Jest możliwy, bo aparat partyjny wykona każde polecenie. Jest możliwy, bo państwo zostało całkowicie upartyjnione. Jest możliwy, bo policjanci już dzisiaj biją pięściami skutych kajdankami przeciwników politycznych władzy. Jest możliwy, bo obaj wiemy, że aparat siłowy się nie zawaha i wykona rozkazy prezesa. Jest możliwy, bo wybrana przez niego izba Sądu Najwyższego będzie formalnie decydować o ważności wyborów. Nie wiem, czy taką decyzję Jarosław Kaczyński podejmie. Nie chcę wchodzić w dyskusję, czy taki scenariusz jest prawdopodobny czy nie. Przerażeniem napawa mnie fakt, że to jest w ogóle możliwe.

Nie liczę na to, że zrozumie Pan powagę sytuacji. Bańki naszych przekonań są pewnie zbyt szczelne. Liczę na to że zrozumie Pan, skąd bierze się mój niepokój. Pan mówi: „nie bójcie się pająka. On nie jest taki straszny”. Jest, ponieważ jego jad jest śmiertelny. My - potencjalne ofiary - naprawdę mamy powody do lęku. Na koniec powiem Panu jedno: mam szczerą nadzieję, że to Pan ma rację. Serdecznie tego życzę Polsce i nam obu.

*Jakub Bierzyński jest socjologiem i przedsiębiorcą, prezesem domu mediowego OMD, a także jednym z założycieli SMG/KRC Poland (dziś Millward Brown), największej w Polsce agencji badań rynkowych

W ramach cyklu "Suma waszych strachów" ukazały się już: 

Piotr Skwieciński: Arcypająk Kaczyński fałszuje wybory

 Galopujący Major: Zazdroszczę panu beztroski, ale niektóre pająki jednak gryzą

 Magdalena Pietrzyk: Styl też się liczy! [list Czytelniczki]

Czekamy na listy-felietony Czytelników pod adresem: listydoredakcji@gazeta.pl

Do czego przyzwyczaiły nas dwa lata rządów Prawa i Sprawiedliwości?

Zobacz także
  • Marcin Wolski Wyniki wyborów. Marcin Wolski z "Gazety Polskiej" uszczypliwie o PiS: Władza dała ciała
  • Cząstkowe wyniki wyborów samorządowych. PiS może przejąć władzę nawet w 9 sejmikach wojewódzkich Wyniki wyborów. Nieoficjalnie: PiS przejmie większość sejmików wojewódzkich? PSL żegna się z władzą
  • Poseł PSL Marek Sawicki Wybory 2018. Sawicki z PSL nie zostawia suchej nitki na PiS. "Ta wojna dopiero się zaczyna"
Komentarze (248)
Bierzyński: PiS może sfałszować wybory. Jest aż osiem argumentów za i nie ma żadnego przeciw
Zaloguj się
  • czechy11

    Oceniono 56 razy 48

    To oczywista oczywistość. PiS jest partia oparta na kłamstwach kolesiostwie całkowicie nihilistyczną. Zdolna do wszystkiego. Dlatego obowiązkiem społeczeństwa jest ich przypilnować i patrzeć im na ręce.

  • jestem_synem_roma

    Oceniono 45 razy 29

    I co Polacy zrobią z tym wszystkim? To co zwykle - NIC. Znowu w niedzielę wyborczą będzie brzydka pogoda, kac, nie będzie się chciało, a tak w ogóle to nie mam papierów do głosowania poza miejscem zameldowania.

    :(

  • krynolinka

    Oceniono 50 razy 28

    Co tam sobie myśli jakiś Skwieciński to mi koło kostek lata. Ale, że PiS władzy nie odda to bardziej pewne niż księżyc na niebie. Taka moja diagnoza w ten wtorkowy poranek.

  • llww

    Oceniono 25 razy 17

    Wystarczy wysadzic 2 samochody (bez ofiar) , nastepnie stan wyjatkowy(nie wojenny) , ktory moze trwac w nieskonczonosc . W stanie wyjatkowym nie ma wyborow.

  • sil.m

    Oceniono 30 razy 16

    Wpis trolla mireczkb : "w pis obowiązują zasady uczciwości i sprawiedliwości" świadczyo całkowitym zaczadzeniu umysłu. W sejmie do południa n pytanie PBS -dlaczego i za co mnie chcecie odwołać? towarysze z pis zapewniali ją o tym, że jest najlepsza i wspaniała. Wieczorem :- aktorkę z Przecieszyna marnie powtarzająca wers „ przez 8 lat” - za sukces za sukcesem furman z Nowogrodzkiej zrzuił z siodła karawanu– bez wręczania badyli .
    "Przekaz dnia" PIS - politykom PiS i jego przybudówkom ciężko się żyje za 10-17 tys. zł miesięcznie - dlatego dostali premie po 60-80 tys. zł. Dużą wagę przywiązują by nie mieć zegarka a w dudzie mają przejrzystość, pokorę, służbę, umiarkowanie, sumienną pracę, poszanowanie wspólnej własności – to były tylko obiecanki-cacanki jako załącznik dla otumanionych 500+ .
    W 2005r PIS zwyciężył w wyborach mamiąc suwerena koalicją z PO lecz wypiął tyłek na suwerena i PO a związał się z LPR i Samoobroną. W Sylwestra 2005r –PIS przejął TVP .Koniec był w 2007r gdy PO zwyciężyła w wyborach. Media publiczne były pod kontrolą PIS. W telewizji bronili swej pozycji z największym poświęceniem. Zawarli sojusz z postkomunistami z SLD, z którymi podzielili się stanowiskami. Układać się z SLD to była poprawność polityczna tej opcji, by nie dopuścić do przejęcia władzy w mediach przez PO. Trzy lata trwali w tej symbiozie . Teraz w 2015 pokazali jak w trzy miesiące wymieść (wyrzucić ) z TVP drugi sort. Myślę . że o rewanżu musicie już rozmyślać bo uchwalane ustawy i regulaminy tylko to ułatwią. Dotyczy to także innych stanowisk opanowanych przez sekciarzy prezesa wraz z nacjonalizacją zdobytych fortun przez tą kastę I sortu. Budowali latami niechęć do elit, które "kwiczą oderwane od koryta"-ta retoryka uderzy ich rykoszetem i skutecznie Grubej kreski nie będzie.

  • 99venus

    Oceniono 20 razy 14

    Nie mam żadnych złudzeń-kaczyński to suma wszelkiego zła.Dla władzy zrobi każde świństwo,naruszy każde prawo.

  • 7ogamihcra

    Oceniono 17 razy 13

    Najgorsze co zrobił szaleniec rządzący obecnie naszym krajem, to podział Polaków na dwa zupełnie obce narody i zrobił to bez żadnego rozsądnego powodu- poza własnym szaleństwem. Takiego czegoś nie było nawet za komuny, kiedy to niemalże wszyscy wiedzieli jakim komuna jest kretynizmem, a tylko niewielu sowieckich pachołków dla własnej korzyści zdradzało Polskę.
    Teraz niestety komuna wróciła i to nieporównywalnie bardziej zakłamana, podła, pełna nienawiści. Swoistym chichotem historii jest fakt robienia tego pod hasłem walki z komuną, a spowodowany tym podział narodu jest nieporównywalnie głębszy niż było to kiedykolwiek w historii i trwać będzie dziesięciolecia zatruwając Polskę i Polaków. Pewne jest też, że jeśli władza ustawodawcza i wykonawcza dąży do podporządkowania sobie również władzy sądowniczej i korzystając z pełni władzy podporządkuje sobie media, mając do tego za przystawkę Kościół hojnie przekupiony budżetowymi pieniędzmi, oraz "patriotycznych" faszystów, pełniących podobną rolę co SA za Hitlera, to zabetonowanie sceny politycznej jest całkowite i na wiele lat. Władza absolutna kłamiąc w sposób perfekcyjnie bezczelny i działając w sposób przestępczy degeneruje się absolutnie i walczy z wszelką opozycją przy pomocy całej potęgi aparatu państwowego, majstruje też przy wyborach, bo wie że w przypadku utraty władzy stanie przed sądem. Zmierzamy krótką drogą do standardów Korei Północnej, a w najlepszym przypadku PRL-u. Również gospodarka rządzona centralnie przez kompletnie niekompetentnych popaprańców mających bolszewickie pomysły, padnie na pewno, jak to było zawsze w wypadku takich rządów.
    Najgorsze jest jednak to, że ten komentarz napisałem (z niewielkimi poprawkami) już z końcem 2015 roku.

  • probelpl

    Oceniono 21 razy 13

    "Nie jest ważne jak głosują najważniejsze jak nasze komisje policzą i nasze Sądy zatwierdzą" JK Nowgodzka

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje