Robertson z CNN: Trump ukorzył się przed Putinem. To początek gorszego, mniej stabilnego świata

"Jak przywódcy mają zawierzyć Trumpowi strategiczne interesy swoich krajów, jeśli nie dba nawet o własne? Nie z taką Ameryką wchodzili w sojusze". Szczyt w Helsinkach komentuje dla Gazeta.pl Nic Robertson, zagraniczny korespondent CNN, ekspert ds. dyplomacji i polityki międzynarodowej.
Jesteś w dziale opinie portalu Gazeta.pl. Publikujemy teksty bardzo różne ideowo i zawsze wyrażają one poglądy autorów, a nie redakcji.

Donald Trump przyleciał do Helsinek, aby oczyścić się z zarzutu konszachtów z Rosją. Zamiast tego ośmieszył siebie, a co za tym idzie, popchnął świat jeszcze dalej w kierunku niestabilności. 

Trump i Putin, stojąc ramię w ramię po dwóch godzinach tajnego spotkania, wyglądali tak, jakby zależało im głównie na jednym - zaprzeczeniu, że mieli kontakty w trakcie amerykańskich wyborów 2016 roku, w które - jak się podejrzewa - mieszał się rosyjski wywiad. Mimo to Putin zaliczył wpadkę: przyznał, że chciał, aby Trump wygrał. - Tak, chciałem tego - powiedział osłupiałej publiczności.

Niezbyt to pasowało do chłodnego i pozbawionego emocji stylu agenta KGB i wyglądało na efekt nadmiernej ekscytacji z powodu sukcesu, jakim bez wątpienia było podkopanie autorytetu swojego największego światowego konkurenta i wizja ochłodzenia stosunków między Ameryką a jej dotychczasowymi sojusznikami.

Kiedy Putin opuszczał Helsinki, jego minister spraw zagranicznych oddał rosyjskie nastroje, nazywając ten dzień "wspaniałym" i "lepszym niż świetny".

Grobowa cisza w Europie

Oglądana przez miliony ludzi na całym świecie konferencja prasowa w Helsinkach, kiedy Trump tak łatwo uległ kłamstwom Putina, będzie miała olbrzymi wpływ na dyplomację daleko poza granicami Waszyngtonu.

Przez kilka godzin po zakończeniu szczytu po stronie europejskich sojuszników USA panowała kompletna cisza. Gdyby Trump przeciwstawił się Putinowi i zażądał, aby Rosja nigdy więcej nie ingerowała w amerykańskie wybory, moglibyśmy usłyszeć aplauz ze strony Berlina czy Londynu - te kraje również oskarżają Rosję o wpływanie na wyniki ich własnych wyborów. Taka wiadomość nadana przez prezydenta USA mogłaby przemówić również w imieniu wielu innych.

Czy to Ameryka, którą znamy?

Trump przed wylotem z Waszyngtonu tydzień temu mówił, że spotkanie z Putinem będzie prostsze niż spotkania z NATO i Wielką Brytanią. Nikt nie przypuszczał, że tych siedem dni, podczas których Trump zniszczy układy sojusznicze, skrytykuje niemiecką kanclerz Angelę Merkel i osłabi brytyjską premier Theresę May, zakończy się wręczeniem mu piłki przez Putina, którą następnie prezydent przekaże swojemu synowi.

Trump zdradził nie tylko amerykańskie agencje wywiadu - stawiając na siebie, zamiast na Amerykę - ale też swoich sojuszników. Jak przywódcy mają zawierzyć mu strategiczne interesy swoich krajów, jeśli Trump nie dba o nawet o własne interesy, nie mając jednocześnie pojęcia, w którym kierunku zmierza? Nie z taką Ameryką wchodzili w sojusze.

Krym? To wina Obamy!

Ostatnie konflikty Trumpa związane z taryfami handlowymi i jego bezceremonialne komentarze, że Unia Europejska jest wrogiem Stanów Zjednoczonych, w połączeniu z uległością wobec Putina dla wielu wyglądają na początek nowego światowego porządku.

Gdy w USA po obu stronach politycznej barykady mówi się o hańbie, w tym samym czasie dotychczasowi europejscy sojusznicy Trumpa wyciągają swoje wnioski.

W kwaterze głównej NATO Trump stwierdził, że w kwestii nielegalnej aneksji Krymu w 2014 roku bardziej skłania się ku temu, by stanąć po stronie Putina.

Pytany, czy uważa Krym za część Rosji, odpowiedział: "To ciekawe pytanie, bo dopuścił do tego prezydent Obama, na długo zanim ja się tu pojawiłem". Sojusznicy już to słyszeli. Ale chwilę później dodał kolejną, szokującą wypowiedź o tym, że wydane na Krymie pieniądze są argumentem za uznaniem władzy Putina. - Właśnie otworzyli duży most. Zbudowali chyba port dla łodzi podwodnych, dokładając do tego miliony dolarów - powiedział w zatłoczonej sali.

Trump kręci w sprawie NATO

Chwilę później spytano go, czy rozważa przerwanie ćwiczeń na Morzu Bałtyckim - kiedy Trump spotkał się z północnokoreańskim dyktatorem Kim Dżong Unem, zaskoczył swoich sojuszników z Korei Południowej, obiecując Kimowi, że ćwiczenia zostaną zakończone. Odpowiednikiem takiego działania NATO wobec Rosji byłoby właśnie zakończenie międzynarodowych ćwiczeń w rejonie Morza Bałtyckiego.

Kraje takie jak Litwa, Łotwa i Estonia są na rosyjskiej linii frontu i boją się, że za rogiem czai się zagrożenie powtórką z Krymu. W każdym z państw bałtyckich jest około tysiąca żołnierzy NATO - są oni gotowi, by zareagować, gdyby doszło do agresji Rosji. Kolejne dziesiątki tysięcy dotrą w ciągu 48 godzin. Znaczące, ale nie wystarczające w razie ataku.

Trump podczas konferencji prasowej zasugerował, że rozmieszczenie wojsk i ćwiczenia mogą zostać zmniejszone. - Pewnie będziemy o tym rozmawiać - powiedział. Odpowiedź spowodowała wstrząs w - i tak już rozedrganych - krajach bałtyckich, które zaledwie 25 lat temu wyrwały się spod sowieckiego jarzma.

Następnego dnia ponownie zapytano Trumpa (stał obok premier Wielkiej Brytanii Theresy May) o amerykańskie zaangażowanie wojskowe w Europie. Odpowiedział: "Płyną z nich psychologiczne i militarne korzyści. Ale istnieją też korzyści ze zrezygnowania z nich". Nie było to wsparcie, na jakie liczyli europejscy sojusznicy. To raczej kolejny powód do niepokoju przed spotkaniem w Helsinkach.

Nie wiadomo, czy temat rozmieszczenia i ćwiczeń wojsk amerykańskich lub sytuacja na Półwyspie Krymskim pojawiły się w rozmowie Trump - Putin. Nie wspomniano o nich na konferencji prasowej. Brak zapisu rozmowy pozostawia duże pole do obaw sojusznikom, którzy nie mogą być pewni, czy Trump reprezentował ich interesy.

Początek gorszego świata

Od czasu wyboru Trumpa na prezydenta wielu europejskich komentatorów było coraz bardziej zaniepokojonych jego negatywnym wpływem na stabilność międzynarodową. Kilka dni po jego zaprzysiężeniu został zwołany nadzwyczajny szczyt UE, podczas którego omawiano możliwe problemy wynikające z takiego wyniku wyborów w USA. Zarówno kanclerz Niemiec, jak i ówczesny prezydent Francji wyrazili obawę, że Europa nie może już liczyć na przywódcze zdolności Stanów.

Od tego czasu głosy sprzeciwu ze strony europejskich krajów jedynie przybrały na sile. Zmiany klimatu, handel, a teraz również kwestia bezpieczeństwa stały się osią, wzdłuż której po 70 latach współpracy zaczynają się pojawiać coraz bardziej pogłębiające się różnice. Przez ten czas Ameryka była siłą, która stabilizowała pojawiające się napięcia pomiędzy europejskimi krajami.

Jeśli helsiński szczyt rzeczywiście okaże się momentem, od którego trwale zmienią się kierunki polityczne USA i Rosji, a wpadki Trumpa odsuną od niego dotychczasowych sojuszników, to może być on uznany również za początek nowego, mniej stabilnego świata.

Nie jest to coś, z czego to wspaniałe miasto, wychwalane za propagowanie praw człowieka i stabilizowanie dyplomatycznych napięć, było do tej pory znane.

Od jakiegoś czasu na Gazeta.pl publikujemy opinie publicystów z różnych stron sceny politycznej - mamy nadzieję, że są dla Ciebie interesujące! Co o nich sądzisz? Weź udział w ankiecie.  KLIKNIJ TUTAJ, aby odpowiedzieć na kilka krótkich pytań.

Więcej o:
Komentarze (222)
Robertson z CNN: Trump ukorzył się przed Putinem. Zdradził nie tylko swój kraj, ale też sojuszników
Zaloguj się
  • zagraniczny-online

    Oceniono 63 razy 35

    odpowiedz jest prosta - Stany Zjednoczone Europy, wspolna armia, I mamy gdzies trumpy, putiny I cala ta holote

  • lud.czerski.wyklety

    Oceniono 42 razy 28

    Putin pokazał mu na smartfonie jego wygibasy z paniami lekkich obyczajów i powiedział: fikasz, puszczę w neta i znikasz. Na pocieszenie pewnie mu oddał jakieś fistaszki, może Koreę.

  • bolekbud

    Oceniono 23 razy 15

    Putin trzyma Trumpa dobrze za jaja, kiedys napewno sie tego dowiemy co to bylo. Trump traktuje wszystkich innych z pozycji sily, nikogo nie slucha, zmienia decyzje w zaleznosci od humoru. Patrzac na Helsinskie spotkanie, Putin jest jedyna osoba do ktorej Donald czul respekt i bezsilnosc. Jego buta i zarozumialosc zniknela z jego twarzy, nabral dopiero kolorow kiedy wrocil do US.

  • mniklasp

    Oceniono 34 razy 10

    panie z CNN , nie ma co lamentowac, Ameryka pozbedzie sie Trumpa i wroci na swoje tory wybierajac cywilizowanego prezydenta. Polityka tego durnia nie ma nic wspolnego z Ameryka. Ameryka moze i bedzie istniec bez prezydenta. Prezydent nie ma zadnego wplywu na codzienne zycie Amerykanow, robienie biznesu, ich prace itp. Mimo ze to jest prezydent mojego kraju , nie biore zadnej odpowiedzilanosci za to co sie dzieje w polityce USA i za sprawy tego prezydenta. Zostal wybrany przez ponad 60 ml ludzi tych naiwnych i leniwych. W listopadzie narod musi wybrac demokratow. nie ma innego wyjscia

  • jaucz

    Oceniono 13 razy 9

    Jakoś cicho wokół afery ingerowania współpracowników i sponsorów Trumpa w referendum Brytyjskie w sprawie Brexitu (Cambridge Analytica i inne), o której swego czasu obszernie donosił Observer.

  • wykidajlo2

    Oceniono 12 razy 8

    No cóż kulsony, pora uczyć się rosyjskiego. Pokolenie waszych dziadków znało dobrze w mowie i piśmie.

  • pis-na-wode_fotomontaz

    Oceniono 22 razy 6

    Może chociaż będzie z tego blamażu co najmniej jeden...pożytek: 1. Gdyby ten bufon i megaloman dalej stosował chamstwo i brutalność to mu przypomną, JAK DYGOTAŁ PRZED PUTINEM (jak wystraszony uczniak); 2. Rozsądniejsza część klasy politycznej (z obydwu partiizapewne przygotuje scenariusze na wypadek kolejnych ekscesów tego osobnika o nazwisku Trump !. 3. Służby wywiadowcze będą dalej nie tylko jeszcze dokładniej śledzić udział Rusów w wyborach w USA, ale również dokładniej pogrzebią w życiorysie Trampka i jego najbliższych współpracowników !. Trampiszcze jest chyba świadom tego, bo gdy ochłonął z tremy, to od razu mu rura zmiękła i zaczął "doprecyzowywać swoją wypowiedź w Helsinkach

  • normalny1977

    Oceniono 24 razy 6

    Trump za dwa lata będzie wspomnieniem. USA dalej będzie Hegemonem. Rosja wymiera.

  • student_zebrak

    Oceniono 7 razy 5

    Trump zaprosil Putina do Waszyngtonu. Jeszcze w tym roku.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX