"Młodzi to egoiści". "Interesuje ich tylko konsumpcja". Czytelnicy piszą, Rogojsz odpowiada

Czytelnicy i Łukasz Rogojsz
W odpowiedzi na pytanie, dlaczego w tym roku młodzi Polacy nie bronili sądów tak tłumnie jak przed dwunastoma miesiącami nie ma drogi na skróty. Chociaż ta jest bardzo kusząca.

Kilka dni temu napisałem na Gazeta.pl artykuł o tym, dlaczego w tym roku w obronie sądów na ulice polskich miast wyszło mniej młodych ludzi niż dwanaście miesięcy temu. Tekst wywołał wiele komentarzy Czytelników, można wyróżnić cztery argumenty, które pojawiały się najczęściej.

Po pierwsze, pisaliście, że system sądownictwa jest zepsuty i skierowany przeciwko obywatelom. Po drugie: że brak młodych na tegorocznych protestach to efekt coraz większego zniechęcenia Polaków do polityki i polityków oraz braku poczucia jakiejkolwiek sprawczości w życiu publicznym. Trzecia grupa wzięła na celownik samych młodych: są egoistami, nie mają poczucia odpowiedzialności za kraj, wychowano ich w duchu bezrefleksyjnego konsumpcjonizmu. Czwarty argument brzmiał: młodzi nie bronili sądów (lub szerzej: nie bronią demokracji) przed PiS-em, bo nie pamiętają czasów komuny.

W każdej z tych tez tkwi część prawdy, ale też żadna z nich nie wyczerpuje tematu. Zatem po kolei. Tak, polskie sądownictwo ma mnóstwo wad i dla tzw. szarego Kowalskiego bywa momentami nieznośne. Tak, polskie sądy wymagają reformy (im szybciej, tym lepiej). Tak, część polskich sędziów sprawia wrażenie oderwanych od rzeczywistości.

A jednak nie, nic nie usprawiedliwia demontażu trójpodziału władzy i podporządkowania sądów politykom (a tym de facto jest tzw. reforma wymiaru sprawiedliwości w wydaniu PiS-u). Bo kiedy to już nastąpi, ci którzy na nie przez lata narzekali przekonają się, że są na łasce i niełasce polityków

Rozumowanie w kategoriach „Jest źle, więc niech władza zrobi z sądami co chce, a potem zobaczymy, czy jest lepiej, czy gorzej” to droga donikąd.

Jeśli chodzi o zniechęcenie młodych do polityki, to bez dwóch zdań ma ono miejsce. Tyle że od lat – pokazuje to m.in. frekwencja wyborcza w najmłodszych grupach wiekowych – więc nie jest to pełne wyjaśnienie spadku zainteresowania obroną sądów rok do roku. W dwanaście miesięcy młodzi Polacy aż tak do polityki i polityków się nie zniechęcili.

Punkt trzeci. Mówienie, że młodzi nie protestowali, bo są bezideowymi egoistami, którzy za nic mają to, co dzieje się z ich ojczyzną to podręcznikowa generalizacja. Potężna i nieuprawniona. Bo wśród młodych jak w każdej innej grupie społecznej czy zawodowej – są ludzie, którzy polityką i sprawami publicznymi się interesują, a są tacy, którzy od zajmowania się tym woleliby już chyba przez dobę klęczeć w kącie na grochu. Rzecz jasna dzisiejsza młodzież w porównaniu ze swoimi rodzicami czy już zwłaszcza dziadkami jest o wiele bardziej konsumpcyjna, kosmopolityczna i wyemancypowana. Ale to kwestia czasów, w których żyją, a nie tego, że tak sobie postanowili, bo za nic mają Polskę.

Dochodzimy zatem do argumentu o braku doświadczenia z czasów PRL-u. I znów – naturalnym jest, że ktoś, kto przeżył wszechobecną cenzurę, inwigilację i represje będzie wyjątkowo cenić sobie takie wartości jak wolność słowa, tajemnica korespondencji czy wolność zgromadzeń. Wątpię jednak, żeby dzisiejsi młodzi mieli je za nic tylko dlatego, że nikt nigdy im ich nie odebrał. Napiszę przekornie: wręcz przeciwnie, być może właśnie dzięki temu zachowują większy dystans do tego, co się dzieje i mają trzeźwiejszy osąd sytuacji. Jeśli nie mam w tym przypadku racji – a mają ją ci, którzy wieszczą, że od dawna jesteśmy już państwem autorytarnym lub wręcz dyktaturą – wszelkie wolności obywatelskie już niedługo zostaną ograniczone do tego stopnia, że młodzi obecną władzę wywiozą na taczkach. Jak mawiają: czas pokaże.

Pierwsza Prezes Sądu Najwyższego nie rezygnuje z mandatu

Poza czterema grupami najpopularniejszych argumentów naszych Czytelników, w komentarzach do mojego artykułu pojawiło się też kilka bardzo ciekawych, choć odosobnionych, spostrzeżeń. Poniżej zamieszczam je (pisownia oryginalna) wraz z moimi odpowiedziami.

gorillaglu pisze: „Śmieszy mnie nieco podejście. Demokrację mamy od 30 lat, oczywiste jest, że będziemy popełniać błędy. W 30 lat nie nauczysz społeczeństwa tego, co w UK zajęło 500 a w USA i Francji 200 lat”

Pełna zgoda. Również uważam, że polska demokracja cierpi na choroby wieku dziecięcego, typowe dla tego ustroju. Nasze doświadczenie z demokracją w rozumieniu zachodnim jest bardzo mizerne, bo gdyby zebrać je w całość, nie byłoby tego pewnie nawet 50 lat. Dlatego, czy chcemy, czy nie – musimy swoje odcierpieć. Dzisiaj w oczy rzuca się przede wszystkim to, że przez minione 30 lat położyliśmy na całej linii budowę społeczeństwa obywatelskiego. Goniliśmy za Zachodem gospodarczo, ale nie intelektualnie czy aksjologicznie. Efekt jest taki, że dzisiaj materialnie żyje się nam lepiej i tego Zachodu jesteśmy coraz bliżej, ale kulturowo wciąż przypominamy raczej PRL niż dojrzałe, zachodnie demokracje. To gorzka konkluzja, ale uczymy się w tej sprawie na własnych błędach.

Przez blisko trzy dekady myśleliśmy, że do zbudowania społeczeństwa obywatelskiego wystarczą lekcje WOS-u i zachwalanie sukcesu transformacji, ale gdy przyszła chwila próby, zostaliśmy jako państwo ze spodniami opuszczonymi do połowy masztu przy sali pełnej ludzi

stefan4 pisze: „Dlaczego tym razem nie protestowali? -- bo to była inna fala cyklu. W sytuacji głębokiego niezadowolenia społecznego fala buntu narasta i opada, raz tu, innym razem gdzie indziej. Potem znowu narasta wyższa niż poprzednio i znowu opada. Któryś kolejny wzrost fali rewolucyjnej może zmieść rząd i ustrój, ale potem fala znowu opada. Ustabilizować te zmiany amplitudy mogłaby dobrze zorganizowana opozycja, a dopóki nie ma w Polsce opozycji, bunt będzie wybuchał falami, anarchiczny i nieprzewidywalny. Tego lata fala buntu przyszła, ale akurat nie na ulicach i nie w sprawie sądów, tylko w strajkach niepełnosprawnych, personelu ochrony zdrowia, policjantów itp. To też opadnie, ale nie radziłbym Partii lekceważyć zagrożenia, bo nierozładowana energia rozczarowanych ludzi zwiększy wysokość i zasięg następnej fali”

Cóż, pod tym komentarzem mógłbym się w zasadzie podpisać i na tym zakończyć sprawę. Dodam tylko – pisałem o tym zresztą nie tak dawno temu na Gazeta.pl – że PiS bardzo sprawnie „oswaja” kolejne protesty i wybuchy społecznego niezadowolenia. Przy niezborności opozycji, obóz władzy wypracował skuteczny schemat radzenia sobie z gniewem suwerena. Nie mówię, że ów schemat będzie skuteczny już zawsze, bowiem ma też istotne luki, ale na razie zdaje egzamin.

ADRIANNA BOCHENEK

karl.franc pisze: „mlodzi zawsze chca tego samego – zmian. nie wazne czy na lepsze czy na gorsze. chca zmian, nie chca zyc w tym samym swiecie w ktorym zyli ich rodzice chca miec szanse stworzenia wlasnego swiata. i na chwile obecna jedyne partie ktore sa przeciwko status quo to byl pis i kukiz”

Przykro mi, ale nie. Nie wiem, czy mogę jeszcze mówić/pisać o sobie „per młody”, bo 29 lat to jednak nie 18, ale o ile mi wiadomo, nikt nie lubi zmian na gorsze. Młodzi nie są tu wyjątkiem. Z pewnością, mają potrzebę „stworzenia własnego świata”, ale nie za wszelką cenę. Dzisiejsze młode pokolenie nie ma doświadczeń antysystemowej walki, którą przez lata toczyli ich rodzice czy dziadkowie. Są dużo bardzie wygodni i konformistyczni. A przede wszystkim – wyalienowani od spraw publicznych. Jeśli jednak obecna władza w poważny sposób zagrozi ich wygodzie i stylowi życia, szybko może się przekonać, że młodzi Polacy są jeszcze bardziej niebezpieczni od swoich rodziców i dziadków.

dr_pitcher pisze: „Powod jest prostszy. Nastapila powazna dewaluacja protestor tego typu. Co rusz to wiec also strajk a efektow nie ma, to po co 'spacerowac'?”

Też tak myślę. Przede wszystkim jednak nastąpiła potężna dewaluacja języka, którym opisujemy otaczającą rzeczywistość. A co za tym idzie, jego wpływu na społeczeństwo. Wielka w tym zasługa polityków i części dziennikarzy/publicystów. Bo skoro tuż po wyborczej wygranej PiS-u zaczęli przekonywać o nieuchronności dyktatury, pełzającym zamachu stanu czy czyhającym za rogiem zamordyzmie, to jak potem nazywać upolitycznienie prokuratury, sądów powszechnych i Krajowej Rady Sądownictwa?

Nie dziwmy się więc, że gdy ktoś znany krzyczy do nas z telewizora „To koniec demokracji!”, pierwszą myślą jest „Znowu?”

gandalph pisze: „Podstawowa przyczyna problemu jest taka, że to politycy, w danym przypadku opozycja, są od załatwiania tych spraw. Niech nie oglądają się na tłumy, bo gdy te wylegną na ulice, to wymiotą i jednych, i drugich. A to, że Polacy nie są społeczeństwem, to inna sprawa”

Nie, opozycja nie jest od załatwiania czegokolwiek obywatelom. Zresztą w ogóle nie od tego są politycy. Sprawne i świadome społeczeństwo potrafi jednak polityków kontrolować i wywierać na nich skutecznie wpływ, dzięki czemu chroni swoje żywotne interesy. Polacy jako społeczeństwo (nie)obywatelskie tej umiejętności nie posiedli i jeszcze długo nie posiądą. To dlatego, gdy tylko coś się dzieje, lubimy narzekać na polityków, urzędników czy administrację, odsuwając tym samym odpowiedzialność jak najdalej od samych siebie. Nie tędy droga.

'Mam czas i chęci, ale jeżeli chodzi o prawo to ja mogę doczytać'. Tak wybierano ławników do Sądu Najwyższego

Więcej o:
Komentarze (215)
Protesty w obronie sądów. Młodzi Polacy nie protestowali
Zaloguj się
  • monikaaleksandra

    Oceniono 39 razy 31

    Młodzi wytrzymają wszystko: godzinę policyjną, stan wyjątkowy, cenzurę, puste półki w sklepach, franka po 10 złotych. Przyczają się i natychmiast przystosują. Natomiast pojawią się na ulicach - masowo - tylko w jednym przypadku: kiedy zabierze im się Internet.

  • mozart

    Oceniono 25 razy 17

    Wasze matki i wasi ojcowie biorą śluby kościelne nie dlatego, że są wierzącymi katolikami. Tylko
    dlatego, iż zgodnie z tradycją wymagają tego od was wasze rodziny. Jesteście od kołyski uczeni
    posłuszeństwa wobec instytucjonalnego kościoła katolickiego i w takim duchu wychowujecie
    własne dzieci. Posyłacie je na lekcje religii, chodzicie z nimi do kościołów, dajecie na tacę, by
    pokazać dzieciom kogo należy się słuchać i kto jest waszym panem dobrodziejem. Tak
    wytresowane społeczeństwo wybiera swych przedstawicieli. Śmieć wchodzi, śmieć wychodzi. Zapomnijcie o politykach. Politycy są wam dani abyście mieli wrażenie wolnego wyboru. Ale go nie macie. Niezależnie od rządu, karty w każdym rozdaniu kontrolować będzie instytucjonalny kościół katolicki, zaś wybór miedzy poszczególnymi partiami sprowadza się jedynie do formy w jakiej zostaniecie wykiwani. Tak czy inaczej zawsze będziecie na przegranej pozycji.
    Możecie sobie organizować te facebookowe protesty do woli. Skrzykniecie się, polajkujecie, poskaczecie, pokrzyczycie sobie, po czym rozejdziecie się do domów. Myślicie, że 20.000 "Czarnych Parasolek" coś zmieni? Rozczaruje was, nie zmieni się nic, bo niezależnie od polityków nie macie własnych liderów, którzy mogliby przekuć wasz bunt na polityczny wymiar. Nie ma wśród was tych, którzy łączyliby interesy rożnych grup zawodowych. Na marszach "Czarnych Parasolek" jakoś nie widać nauczycieli, górników, mundurowych czy rolników, bo tak naprawdę nikogo ten problem nie interesuje, a każda grupa walczy tylko o swoją dolę. Bo cóż znaczy protest 20.000 ludzi wobec milionów osób dorosłych w tym kraju? Takich "tłumów" władza się nie wystraszy. Wręcz przeciwnie, PiS rozegra was wedle własnego uznania. Wystarczy że istniejące ustawy doprowadzi do awykonalności - dobrym tutaj przykładem jest klauzula sumienia. Niby aborcja jest dozwolona pod pewnymi warunkami. Lekarz możne was odsyłać od Annasza do Kajfasza. Komfort PiS polega na tym, że nie musi nic robić i ma was w garści. A jeśli zechce coś zrobić, to zrobi z wami co będzie chciał. W myśl barejowskiej zasady - "Nie mamy pańskiego płaszcza i co pan nam zrobi?"

  • tani_dran

    Oceniono 35 razy 15

    Młodzi mają unijne paszporty w kieszeni (przynajmniej na razie), czego my nie mieliśmy my 30 lat temu.
    Oni myślą - jak się to wszystko rozp.... to zostanę Niemcem, Hiszpanem, Szwedem ... dlatego nie chcą nadstawiać karku pod pały kulsonów i to jest zrozumiałe.

  • mazzini890

    Oceniono 15 razy 13

    Młodzi są tacy jak się ich wychowa.

  • elzbietttta

    Oceniono 24 razy 12

    Młodych interesuje tylko fejsbuk, łotsep i filmy na netfliksie. Durnowatość jest dziś w modzie (przykładem są puste lale reklamujące batony i sylikony, względnie pontony). Konstytucja? Trójpodział władzy? Mają to w derjer, jak ujął to Ikonowicz.

  • przewooz

    Oceniono 28 razy 12

    A ja mam inną tezę. 20- i 30-latkowie są po prostu głupi. Ale nie genetycznie. To jest efekt "wysokiego" poziomu nauczania w szkołach podstawowych.

    Zamiast uczyć myślenia, uczymy odklepywania z pamięci. To nie wymagajmy nagle, żeby ci młodzi pomyśleli logicznie, że broniąc państwa prawa i przestrzegania prawa, bronią nie sędziów, tylko samych siebie. Większość z nich tego po prostu nie ogarnia.

    Jakby zamiast 2 godzin religii dać 2 godziny nauczania o tym, co to jest system prawny, dlaczego jest ważny, jakie są metody głosowania, jak wpływają na demokrację, jakie są ograniczenia włądzy i dlaczego są ważne, to oni by coś może rozumieli. WOS tego nie uczy. WOS uczy odklepywać wiedzę pamięciową. Daj Boże, żeby ci młodzi (a z nimi my wszyscy) nie musieli uczyć się dlaczego ten WOS jest taki ważny na własnej skórze.

  • temp555

    Oceniono 19 razy 11

    Mlode pokolenie to porazka. Smiem twierdzic ze ci wszyscy ktorzy pamietaja PRL sa gleboko rozczarowani biernoscia i glupota mlodszych pokolen ktore holubia autorytaryzm, nacjonalizm i rasizm. Przy tym wiekszoc mlodziezy ma pogardliwy stosunek do doswiadczen mojego pokolenia. Dochodzi do takich kuriozalnych rzeczy jak walka z komuna 25 lat po upadku komuny. Najlepszym rozwiazaniem jest chyba to ze musicie na wlasnej dupie odczuc co to znaczy zycie poza Unia Europejska w kraju znieowolonym przez jadna partie polityczxna. Obecna Polska to PRL-bis.

  • g.m.jackie

    Oceniono 29 razy 11

    A może po prostu nie ma ZA CZYM wychodzić na ulicę? Opozycja sądzi, że wystarczy powiedzieć przeciw czemu (pseudo-reformie PiSu), ale sami żadnej prawdziwej reformy nawet nie próbują planować. Chcą tylko cofnąć czas do momentu gdy byli oligarchią. Nic dziwnego, że nie ma wielu naiwnych by ich popierać. A ja chciałbym wiedzieć jaką reformę sądów zrobiłaby opozycja.

  • maxthebrindle

    Oceniono 16 razy 10

    'I znów – naturalnym jest, że ktoś, kto przeżył wszechobecną cenzurę, inwigilację i represje będzie wyjątkowo cenić sobie takie wartości jak wolność słowa, tajemnica korespondencji czy wolność zgromadzeń. Wątpię jednak, żeby dzisiejsi młodzi mieli je za nic tylko dlatego, że nikt nigdy im ich nie odebrał. Napiszę przekornie: wręcz przeciwnie, być może właśnie dzięki temu zachowują większy dystans do tego, co się dzieje i mają trzeźwiejszy osąd sytuacji.'
    Bzdury, szanowny panie. Dzisiejsi młodzi ludzie, z panem zapewne włącznie, żyją w świecie, w którym opinie o wszystkim kształtują im tzw. media społecznościowe, czyli PRYWATNE KORPORACJE, których produktem nie jest platforma do wymiany myśli i kontaktu ze znajomymi (jak chcą wierzyć wyznawcy i miłośnicy), ale właśnie PRYWATNOŚĆ użytkowników, wykrada za pomocą wyrafinowanych narzędzi do permanentnej inwigilacji, przy czym powtarzana mantra, że 'użytkownik wyraził zgodę' jest co najwyżej ponurym żartem. Cenzura? Ma się świetnie, od tzw. moderacji na wszelkiego rodzaju forach, poprzez wszechobecną polityczną poprawność aż po stare, dobre zamykanie ludziom ust za pomocą aparatu prawa (zapis o tzw. 'obrazie uczuć religijnych' w polskim prawie i podobne...).
    Prawda jest taka, że przed rokiem młodzi ludzie poszli na ulice, bo była zadyma. W tym raku już nie poszli, bo taka sama zadyma już nie jest tak fajna, jak całkiem nowa. Szczerze mówić nie oczekiwałbym niczego innego od tworu systemu edukacji, który reformuje się od trzech dziesięcioleci i ciągle w kierunku zwiększenia godzin religii w programie nauczania...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX