Markiewka: "Głupi motłoch i my, duchowe elity". Poniżanie wyborców PiS jest sprzeczne z demokracją

Saramonowicz i część obozu anty-PiS wprowadza bardzo niebezpieczny podział. Na głupi motłoch, który nigdy niczego nie osiągnął oraz duchowe elity. Kaczyńskiemu w to graj.

O zagrożeniach demokracji mówimy w kółko i zazwyczaj w kontekście działań PiS-u. Nie bez powodu. Jakby mało było kombinowania z Trybunałem Konstytucyjnym i sądami, to ostatnio partia Kaczyńskiego wymyśliła sobie naruszenie kolejnego fundamentu państwa demokratycznego. Zaczęła majstrować przy ordynacji wyborczej do europarlamentu. Oczywiście w sposób, który ma przynieść jej więcej mandatów kosztem mniejszych partii.

Nigdy jednak dość powtarzania, że demokracja to nie tylko formalne ramy. John Dewey, amerykański filozof, pisał, że powinna się ona stać również sposobem życia danego społeczeństwa. W przeciwnym wypadku zamieni się w martwą skorupę, która rozleci się w proch przy pierwszych problemach. Cóż znaczy ten sposób życia? Między innymi to, że zwykli obywatele i obywatelki mają poczucie realnego wpływu na politykę swojego kraju. Że nikt –  politycy, oligarchowie, elity, hierarchowie kościelni, wielki biznes – nie uzyskuje nieproporcjonalnie dużej władzy w państwie. Demokracja jako sposób życia oznacza też, że zostaje zachowany minimalny poziom wzajemnego szacunku. Ludzi o innych poglądach traktuje się jak przeciwników, z którymi należy zwyciężyć, a nie jak wrogów, których należy upokorzyć i zniszczyć.

Nie tylko PiS gardzi ludźmi

Pod wszystkimi wymienionymi względami PiS również ma spore problemy z przestrzeganiem zasad demokracji. Wystarczy wspomnieć o stosunku partii Kaczyńskiego do ludzi o innym pochodzeniu, wierze czy orientacja seksualnej. Albo o bezwstydnym uprzywilejowaniu kościelnego oligarchy Tadeusza Rydzyka, który co chwilę dostaje od instytucji państwowych milionowe dotacje.

Niestety, problem z poszanowaniem ducha demokracji ma także część ludzi mieniących się jej wielkimi obrońcami. Tak bardzo pogrążyli się oni w walce z PiS-em, że przekraczają kolejne granice. Wystarczy spojrzeć na jedną z niedawnych wypowiedzi Andrzeja Saramonowicza. Polski reżyser nazwał miliony współobywateli i współobywatelek – sugerując jednoznacznie, że chodzi mu o zwolenników PiS-u – „przeciętniakami”, „szarakami” oraz „duchowymi i umysłowymi czworakami”. Takie poniżające podejście do ludzi raczej nie zaprowadzi nas do świata demokracji i światłości.

Co gorsza, Saramonowicz w swojej wypowiedzi wprowadza bardzo niebezpieczny podział. Na głupi motłoch, który nigdy niczego nie osiągnął i czapkuje fałszywym autorytetom, oraz duchowe elity odnajdujące godność w samych sobie. Po pierwsze, ten podział jest nieprawdziwy już choćby z tego względu, że Saramonowicz zdaje się odnajdywać godność nie w sobie, lecz w relacji do własnych wyobrażeń o tępym motłochu. Tylko na jego tle znajduje spełnienie. Po drugie, takie podziały tylko ucieszą Kaczyńskiego i PiS.

Saramonowicz robi dobrze PiS-owi 

Myślicie, że prezes PiS-u płacze po nocach z powodu tego, jak bardzo poniżany jest jego elektorat? Przeciwnie. Jeśli Kaczyński jest w czymś dobry, to właśnie w rozgrywaniu społecznych podziałów i w walce na wyniszczenie. Osoby, które poniża się w taki sposób, jak to robi Saramonowicz, nie pomyślą sobie: „No, rzeczywiście, jesteśmy czworakami, nie powinniśmy się odzywać, głosować, nie powinniśmy uczestniczyć w życiu społecznym”. Zamiast tego upewnią się w opowieści sprzedawanej im przez PiS. „Liberałowie was nienawidzą, gardzą wami, odmawiają wam człowieczeństwa. Dlatego musicie odpłacić im pięknym za nadobne. Dlatego słusznie robimy, gnębiąc tych ludzi”. Tak właśnie umiera „demokracja jako sposób życia”. Historia nie zna przypadku sprawnie działającej demokracji, w ramach której miliony ludzi wyzywają się nawzajem od zdrajców i ciemniaków.

Jeśli ktoś chce walczyć o demokrację, musi walczyć o jej całość. Miłość do demokracji nie może być wybiórcza. Nie może oznaczać tylko miłości do jej formalnych ram, bez uwzględnienia jej ducha. Żadne krzyki na temat symetryzmu, żadne wyliczenia zbrodni Kaczyńskiego, żadne dodawanie procentów poparcia partiom opozycyjnym tego nie zmieni. Nawet jeśli PO wygra, to z PiS-em za plecami, gotowym do przejęcia władzy przy najbliższej okazji. Tak działa logika wzajemnej nienawiści. Zwycięstwo jednych pociąga za sobą mocną pozycję innych. Bo zawsze zostawia miliony wyborców i wyborczyń przekonanych o tym, że właśnie odmówiono im miejsca w ich własnym kraju. Nawet jeśli Kaczyński odejdzie, nawet jeśli PiS się rozpadnie, to w jego miejsce wskoczy inna prawicowa siła, gotowa wykorzystać gniew upokorzonych ludzi. Jeśli myślicie, że nic gorszego niż PiS nie może was spotkać, to przyjrzyjcie się dobrze. Zwróćcie choćby uwagę na „sympatycznego” Krzysztofa Bosaka, promowanego kiedyś w „Tańcu z gwiazdami”, który uważa, że partia Kaczyńskiego jest zbyt ugodowa wobec sił wrogich polskiej kulturze katolickiej.   

Docenić mniejsze partie

Być może zatem zamiast obrażania w kółko każdego, kto nie reaguje entuzjastycznie na hasło „Zjednoczona Opozycja odbierze władzę PiS-owi”, warto zadbać o ludzi, którzy nie czują, aby ktokolwiek wcześniej się nimi zajmował? O prawa osób LGBT. Prawa kobiet. Prawa pracownicze. Być może warto rozmawiać o porządnych usługach publicznych, o sprawiedliwszych podatkach, o zabezpieczeniach socjalnym dla ludzi, których brak? Być może warto docenić mniejsze partie, które wyłamują się z logiki walki między PiS-em i PO, zamiast nieustannie oczekiwać od nich, że podporządkują się tej jałowej bitwie ciągnącej się już od mniej więcej 15 lat? Ostatecznie każdy miłośnik i miłośniczka demokracji muszą zadać sobie podstawowe pytanie: o co mi tak naprawdę chodzi? O zbudowanie trwałego i sprawnego społeczeństwa demokratycznego czy o krótkotrwałe zwycięstwo i poniżenie oraz zemstę na tych, którzy są po drugiej stronie?   

Tomasz Markiewka – filozof, autor książki „Język neoliberalizmu”, felietonista „Nowego Obywatela”, członek Partii Razem

Od jakiegoś czasu na Gazeta.pl publikujemy opinie publicystów z różnych stron sceny politycznej – mamy nadzieję, że są dla Ciebie interesujące! Co o nich sądzisz? Weź udział w ankiecie. KLIKNIJ TUTAJ, aby odpowiedzieć na kilka krótkich pytań.

BBC pojechała do 'twierdzy PiS' i pyta, co znaczy być Polakiem. Na reakcję nie trzeba było długo czekać

Skomentuj:
Markiewka: "Głupi motłoch i my, duchowe elity". Poniżanie wyborców PiS jest sprzeczne z demokracją
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX