Dorn: Prezydent Duda i "dobra zmiana" znaleźli się w defensywie. Czy zdołają wybrnąć ze sprawy Gersdorf?

W bitwie 4 lipca konstytucyjna władza sądownicza pognębiła antykonstytucyjnego pisowskiego prezydenta, rząd i większość parlamentarną. Po zwycięskiej bitwie przydałoby się parę okrzyków tryumfu, a nie tylko narzekania, że PiS konstytucję łamie.

Prezydent Duda wykonał odwrót na z góry upatrzone pozycje i „podpiął się” pod zarządzenie prezes Gersdorf, by zastępował ją sędzia Iwulski. Duda nie wykonał dyspozycji art. 111 pisowskiej ustawy, która nakłada na prezydenta obowiązek „powierzenia kierowania Sądem Najwyższym wskazanemu sędziemu SN”. Prezydent nie wydał postanowienia o powierzeniu albo dlatego, że nie znalazł sędziego SN, który powierzenie by przyjął, albo dlatego, że nawet jeśli jakiś chętny by się znalazł, to groziła sytuacja, że wszyscy sędziowie SN zignorowaliby go i podporządkowaliby się zarządzeniom prezes Gersdorf. Sama pani prezes udaje się na urlop, pozwalając zachować twarz prezydentowi Dudzie, który - jeśli opisywać całą sytuację w kategoriach politycznych - wynegocjował rozejm na warunkach narzuconych mu przez Sąd Najwyższy.

Co zrobi pisowski kierowca?

Użyję następującego porównania: PiS - w sporze z Sądem Najwyższym - wbrew zakazowi skręcił w ulicę o ruchu jednokierunkowym. I liczy, że gładko się przetoczy po jadącym zgodnie z przepisami kodeksu drogowego Sądzie Najwyższym. Ale pojazd Sądu Najwyższego okazał się mocno opancerzony i skutki kolizji mogłyby się okazać dla „dobrej zmiany” fatalne. Teraz kierowcom jednego i drugiego pojazdu zależy na tym, żeby do zderzenia czołowego nie doszło, więc obaj wjechali na chodniki. Jadą ku sobie, a bez końca po chodnikach nie da się jechać. Ponadto pan policjant, czyli Komisja Europejska i Parlament Europejski, zaczął machać lizakiem i wyciąga bloczek z mandatami.

Od  decyzji obu kierowców podejmowanych w ciągu najbliższych trzech miesięcy zależy, czy do kolizji dojdzie, czy też nie, czy jadąc chodnikami kogoś rozjadą i czy pan policjant odbierze prawo pisowskiemu piratowi drogowemu jazdy, wlepi tylko mandat, czy też  ograniczy się do dobrotliwego pouczenia. Spróbujmy opisać możliwe do wykonania przez pisowskiego kierowcę  manewry.

Zacznijmy od oświadczeń woli dalszego zajmowania stanowiska sędziego SN. Dziewięcioro sędziów – w tym sędzia Iwulski – złożyło takie oświadczenia, ale  - w świetle ustawy - z wadą prawną. Nie dołączyli wymaganych ustawą zaświadczeń lekarskich. Nie uznali zatem odnośnego przepisu pisowskiej ustawy o SN. Siedmioro złożyło oświadczenia i dołączyło zaświadczenia lekarskie, czyli nowy przepis uznało. Prezydent wszystkie oświadczenia przesłał do Krajowej Rady Sądownictwa całkowicie zawłaszczonej przez PiS, która ma miesiąc na wydanie swojej opinii. Opinia ta nie jest dla Prezydenta wiążąca, a po jej wydaniu ma on trzy miesiące na wyrażenie zgody na dalsze zajmowanie stanowiska przez sędziego lub odmowę. Zatem prezydent Duda ma czas do mniej więcej połowy października.

W związku z tym mamy parę wariantów rozwoju sytuacji w zależności od decyzji prezydenta Dudy. Omówmy dwa najbardziej politycznie znaczące.

Wariant 1: Duda czyści dziewięciu sędziów

Duda może nie wyrazić zgody dziewięciorgu sędziom, którzy złożyli wadliwe – w świetle ustawy, a nie Konstytucji – oświadczenia, w tym nie wyrazić zgody sędziemu Iwulskiemu, co oznaczałoby, że konflikt powróci, bo wtedy Duda będzie musiał wyznaczyć sędziego kierującego SN do czasu wyboru nowego I Prezesa, a prezes Gersdorf może wtedy skrócić urlop i wrócić do pracy. Co to by oznaczało? Odwołując się do wcześniejszego porównania: samochód „dobrej zmiany” zjechałby wtedy z chodnika i znowu znalazł się na kursie kolizyjnym z Sądem Najwyższym.

Zauważmy, że trudno byłoby prezydentowi wyrazić zgodę wobec sędziego Iwulskiego, a nie wyrazić wobec pozostałej ósemki.

Wariant 2: Duda zostawia wszystkich sędziów. Co wtedy zrobi KE?

Duda może wyrazić zgodę na dalsze orzekanie wobec wobec wszystkich 16 sędziów, co czyniłoby wniosek Komisji Europejskiej do Trybunału Sprawiedliwości w części bezprzedmiotowym. Taka decyzja Prezydenta oznaczałaby, że wprawdzie ustawa umożliwiała dokonanie władzy wykonawczej czystki w Sądzie Najwyższym, ale Prezydent, przynajmniej wobec 16 sędziów, którzy wyrazili wolę dalszej pracy, z takiej możliwości nie skorzystał.

Pozostaje jeszcze kwestia 11 sędziów, którzy skończyli 65 lat, ale żadnych oświadczeń woli nie złożyli, w tym I prezes Gersdorf, która, wedle Prezydenta, jest już w stanie spoczynku i w związku z tym nie jest I Prezesem, a wedle samej siebie i 62 sędziów SN nadal jest I Prezesem, bo Konstytucja wyznacza jej sześcioletnią kadencję.

Nie wiadomo, czy w takiej sytuacji Komisja Europejska podtrzyma swój wniosek do Trybunału Sprawiedliwości, ale nawet jeśli podtrzyma, to będzie chodziło tylko o I Prezesa SN, a nie czystkę sędziów. I tu znowu w grę wchodzi czynnik czasu: Komisja wysłała formalna notę do polskiego rządu – pierwszy krok w procedurze wniosku do Trybunału Sprawiedliwości o naruszenie prawa unijnego. Rząd ma miesiąc na odpowiedź, a jeśli nie zadowoli ona Komisji, to sformułuje ona „uzasadniona opinię”, na którą rząd musi odpowiedzieć w ciągu dwóch miesięcy. Jeśli i tę odpowiedź Komisja odrzuci, to dopiero wtedy sformułuje ona wniosek do unijnego trybunału. Jakby nie liczyć – przed połową października skierowanie takiego wniosku jest niemożliwe, a najprawdopodobniej zostałby on wysłany pod koniec listopada lub grudniu, czyli po decyzjach podjętych przez prezydenta Dudę, a treść tych decyzji Komisja musiałaby brać pod uwagę.

Po co PiS-owi 110 sędziów w SN?

Pozostają do omówienia warianty rozwoju wydarzeń związane z docelową obsadą personalną kierownictwa SN – I Prezesa i Prezesów Izb. Zgodnie z pisowską ustawą wybiera się ich wtedy, gdy w SN zasiada co najmniej 110 sędziów. Nie jest to liczba przypadkowa, bo do wyboru kandydatów na te funkcje potrzebne jest kworum w wysokości 3/5 całego składu, czyli 66 sędziów. Przyjmijmy założenie, że wszyscy sędziowie „starego składu” decydują się zerwać kworum. Czy ich wystarczy? Ustawa obejmuje sędziów, którzy skończyli 65. rok życia - jest ich 27. Gdyby czystka objęła wszystkich „stary skład” liczyłby po zmianach 44 sędziów, a „nowy” , który zostanie zarekomendowany przez pisowską KRS - 66 sędziów. Liczymy: 44+66=110. Ja tam w przypadki nie wierzę.

Cała ta polityczna arytmetyka sypie się jednak, jeśli prezydent Duda zachowa w składzie SN przynajmniej paru sędziów powyżej 65. roku życia. Ponadto rekomendacje KRS do obsady stanowisk sędziów SN nie są dla Prezydenta wiążące: powoływanie sędziów to jego konstytucyjna prerogatywa. Może on zatem powoływać wszystkich sędziów zarekomendowanych przez KRS, może powoływać tylko część z nich, a może nie powołać żadnego lub powołać tylko nielicznych, opóźniając uzupełnienie składu do 110 sędziów do czasu zajęcia się sprawą przez Trybunał Sprawiedliwości, który na wniosek Komisji Europejskiej może wydać postanowienie zabezpieczające – nakazać niestosowanie ustawy do czasu wydania przez siebie wyroku. Wtedy Prezydent i PiS nie może kwestionować tytułu prawnego sędzi Gersdorf do zajmowania stanowiska I Prezesa.

Zwrot zaczepny po odwrocie taktycznym

Nie ulega wątpliwości, że prezydent Duda „podpinając się” pod zarządzenie prezes Gersdorf i nie powołując sędziego kierującego Sądem Najwyższym dokonał głębokiego odwrotu i znalazł się w defensywie wraz z cała „dobrą zmianą”. Paru rzeczy nie wiemy. Nie wiemy, czy jest to decyzja tylko Andrzeja Dudy, czy też defensywa całego obozu „dobrej zmiany” uzgodniona z prezesem Kaczyńskim. Nie wiemy, czy jest to tylko odwrót taktyczny, po którym nastąpi zwrot zaczepny w postaci choćby nie wyrażenia zgody na dalsze zajmowanie stanowiska przez tych sędziów, którzy nie dołączyli zaświadczeń lekarskich lub też przyspieszonego powoływania sędziów rekomendowanych przez pisowską KRS. Dopiero decyzje Andrzeja Dudy, które muszą nastąpić w ciągu trzech miesięcy pozwolą nam zrozumieć polityczny i ustrojowy sens całej sekwencji wydarzeń.

Nie ulega jednak wątpliwości, że w bitwie 4 lipca w politycznej wojnie o Konstytucję konstytucyjna władza sądownicza - Sąd Najwyższy - pognębiła antykonstytucyjnego pisowskiego prezydenta, rząd i większość parlamentarną. Wojna jeszcze nie jest wygrana, ale po zwycięskiej bitwie przydałoby się parę okrzyków tryumfu, a nie tylko narzekania, że PiS Konstytucję łamie. Owszem chce łamać, ale w tym przypadku nie do końca mu wychodzi wychodzi. Cieszmy się. Poczucie wygranej naprawdę dobrze konsoliduje. Narzekania - nie bardzo.

Pierwsza Prezes Sądu Najwyższego nie rezygnuje z mandatu

Więcej o:
Komentarze (235)
Dorn: Prezydent Duda i "dobra zmiana" znaleźli się w defensywie. Czy zdołają wybrnąć ze sprawy Gersdorf?
Zaloguj się
  • chasselas

    Oceniono 75 razy 63

    Przestańcie pisać, nawet w cudzysłowie, o "dobrej zmianie". To parszywa, dojna zmiana na kaczych nóżkach.

  • benek231

    Oceniono 71 razy 53

    "Sama pani prezes udaje się na urlop, pozwalając zachować twarz prezydentowi Dudzie..."
    ***
    Jaka twarz?! Twarz to on stracil dosc dawno temu.

  • justas32

    Oceniono 57 razy 41

    Nie cieszcie się z klęsk PiS bo PiS to nie przyczyna tylko objaw naszych problemów. Prawdziwym problemem jest skretyniałe społeczeństwo, które wybrało PiS na swoich przedstawicieli ...

  • stanislaw50

    Oceniono 51 razy 33

    Panie Prezydencie
    Proponuję Panie doktorze nauk prawnych lekturę Monteskiusza na temat trójpodziału władzy w państwie demokratycznym. Niechaj Pan poczyta ze zrozumieniem co miał na myśli i dlaczego Monteskiusz podkreślał niezależność sądów od władzy w państwie.
    Proponuję przeanalizować również jak zorganizowane były sądy w DEMORACJI ATEŃSKIEJ - na prawdę warto.
    Niechaj Pan jeśli jesteś Pan facetem uwolni się od KACZEJ KONCEPCJI DEMOKRACJI.
    Warto również pomyśleć, że PREZYDENTEM tylko się bywa, a później nadejdzie czas rzeczywistych ocen, być może w Pana przypadku nie tylko ocen dla historii !!!!!

  • kataryniarski

    Oceniono 45 razy 25

    Wycofali się z ustawy IPN za sakiewkę szekli, wycofają się z ustawy o SN za kilka ojro! :D

  • obserwatoriumpolityczne.pl

    Oceniono 26 razy 24

    Tworcy Konstytucji RP zakladali - blednie jak widac - ze nie bedzie interpretowana przez analfabetow.

  • marywil2012

    Oceniono 28 razy 20

    będzie tak: niby prezydent ale jakby bardziej szeregowy poseł pisu duda zgodnie z przepisami prześle teraz dokumenty krs. kres wyda (niewiążącą ale to obojętne dla pisowskiego elektoratu) opinie, że Iwulski ani nik inny nie powinine zostać. Prezydent wtedy rozłoży ręcę i powie, sory próbowałem ale jak widzicie moje ręcę są związane (wówczas schowa ręcę i zrobi tę swoją minę idioty, który wyciągnął buraki z gleby). Oto jak jeden czołobitny pacan (duda) wskazę na opinię innych pacanów czołobitnych (krs), ci zaś oczywiście powołają się na ustawę, która im zabrania, a więc wyjdzie na to, że to jednak sejm to wszystko wymyślił, wiec oni nie mogą nic zrobić. Sprawa więc znowu wraca do suwerena, który jak poweszechnie wiadomo głosami 5mln upoważnił sejm do zdemolowania państwa, a bo co, im zrobicie? Będzie to się wszystko działo w pięknym miesiącu sierpniu, gdy kraj cały pogrążony będzie w poobiednim śnie wakacyjnym za +500 i nawet pies z kulawą nogą nie przyjdzie pod pałac krasińskich. Amen. ps widzimy SIĘ NA WYBORACH

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX