Jacek Gądek: PiS ma asy w rękawie, ale wciąż nie chce ich użyć. A do stracenia są miliardy euro

Jacek Gądek
Obóz PiS w sporze z Brukselą może rzucić na stół mocne karty, by go już zakończyć. Nic na tym nie straci, a w dłuższej perspektywie zyska. Co stoi na przeszkodzie? Duma i lęk przed reakcją najtwardszego elektoratu. A przecież do stracenia są miliardy euro z nowego budżetu UE.

Na początku roku obóz PiS wyznaczył sobie cel: zawrzeć pokój z Komisją Europejską ws. praworządności w Polsce. Mateusz Morawiecki krzepł na stanowisku premiera i ruszył z ofensywą. Szanse na zażegnanie sporu oceniał na 70 proc. Jarosław Kaczyński poprawiał, że wcale nie, bo to nawet 80 proc. i to w ciągu tygodni. "Niebawem".

Za kulisami wysłannicy PiS negocjowali z Komisją Europejską. PiS deklarowało kilka ustępstw i je zaordynowało. Była to jaskółka racjonalizowania polityki wobec Brukseli. Jednak obóz PiS obierając rozsądny kurs szybko się na nim zatrzymał i zakotwiczył. Bruksela żąda tymczasem więcej i kontynuuje postępowanie z art. 7 traktatu o UE, chce zamrażać pieniądze dla Polski w nowym unijnym budżecie (na lata 2021-2027), który i tak proponuje bardzo dla Warszawy okrojony - o 23 proc, a więc ok. 20 miliardów euro. Ekipa PiS zdawała sobie sprawę z ryzyka utraty pieniędzy i postępującej marginalizacji, stąd ofensywa wdzięku i drobne ustępstwa sprzed kilku miesięcy.

Akurat wakacje to dobry czas na załatwianie trudnych spraw przy mniejszym rozgłosie, więc PiS może śmiało podnieść kotwicę. Wyborcy bardziej interesują się teraz pogodą niż polityką. Twardy elektorat zawsze jednak czuwa i to jego PiS się obawia. Nie ma jednak czego. Nawet jeśli jądro elektoratu PiS wyda z siebie pomruk wściekłości,gdy PiS ustąpi Brukseli, to partii nie porzuci - nie wpłynie to, a już na pewno nie trwale, na notowania obozu władzy.

Potrzeba zakończenia wojny z Brukselą staje się coraz bardziej paląca. Ekipa "dobrej zmiany" ma mocne karty w rękawie i może je rzucić na stół w czasie rozmów z Brukselą. Jakie konkretnie?

1. Zgoda prezydenta na pozostanie sędziów Sądu Najwyższego

3 lipca sędziowie Sądu Najwyższego, którzy osiągnęli 65 lat, mają przejść w stan spoczynku. Takich jest 27. Dalej orzekać będą mogą ci, którzy złożą wniosek, przedstawią orzeczenie lekarza i - co najważniejsze - prezydent da im zgodę. Takie wnioski złożyło 16 sędziów SN. 11 - nie, w tym I prezes prof. Małgorzata Gersdorf, która zarzeka się, że prośby do Pałacu Prezydenckiego nie wyśle i basta.

SN liczy teraz 76 sędziów, a docelowo ma być ich 120. PiS zwiększyło tę liczbę, by nowi nominaci go zdominowali. Stary skład stopniowo i tak się wykrusza, bo sędziowie mają możliwość odejścia w stan spoczynku na własne życzenie - bez względu na wiek.

Jeśli złożyć te wszystkie liczby, to efekt jest prosty: gdy prezydent pozwoli wszystkim sędziom SN, którzy złożyli formalne wnioski, dalej orzekać, to nominaci PiS i tak zdominują Sąd Najwyższy. Z kolei izba dyscyplinarna - na niej PiS-owi zależy najbardziej - będzie zupełnie nowa. A że Gersdorf nie złożyła wniosku, by dalej orzekać? Prezydent i PiS mogą tłumaczyć: sama jest sobie winna.

Andrzej Duda kalkulując swoją wspaniałomyślność wobec starszych sędziów niewiele straci. A nawet mógłby zyskać w oczach choć niewielkiej części wyborców środka.

2. Wprowadzenie do TK tych sędziów, od których prezydent nie odebrał ślubowania

Ta sprawa sięga jeszcze 2015 r. Koalicja PO-PSL chcąc - to pół żartem - oszczędzić nowej władzy roboty, wybrała pięciu sędziów do TK. Później Trybunał uznał, że trzech Sejm wskazał zgodnie z konstytucją, a dwóch nie. Andrzej Duda odmówił jednak przyjęcia przysięgi od wszystkich. PiS wybrało z kolei - w mediach ukuto taki termin - "sędziów-dublerów", którzy dziś orzekają w TK. Przejęcie władzy nad TK było dla PiS priorytetem na początku rządów, by Trybunał nie blokował radykalnych reform. Ceną było jednak rozniecenie konfliktu z Brukselą.

Tego zarzewia PiS wciąż nie wygasiło. Na Nowogrodzkiej rozważano opcję, czy nie dopuścić utrąconej przez prezydenta trójki sędziów jako pełnoprawnych członków Trybunału. Póki co obóz "dobrej zmiany" się na to nie zdecydował. A przecież może - i to bez utraty choćby skrawka władzy.

Dlaczego? W TK nominaci PiS mają dziś większość (nawet po buncie Piotra Pszczółkowskiego, byłego prawnika J. Kaczyńskiego), a Trybunałem trzęsie duet Julii Przyłębskiej (de facto jest figurantką) i prof. Mariusza Muszyńskiego (realnie sprawuje władzę). Efekt jest taki, że w sprawach mających znaczenie dla PiS orzekają sędziowie wybrani przez PiS, więc wyroki są po myśli Nowogrodzkiej.

Warto zwrócić uwagę, że w 2019 r. skończą się kadencje czterech sędziów TK, więc PiS i prezydent mogą uzupełnić skład TK sędziami utrąconymi w 2015 r. i de facto zakończyć spór o skład Trybunału. Oczywiście, dysputy konstytucjonalistów co do zgodności ze sztuką takiej operacji by trwały, ale już tylko akademicy byliby nimi zainteresowani. A że ktoś z rzeczonej trójki mógłby się nie zdecydować na przyjąć togi w TK z rąk PiS? Obóz władzy ma oczywistą narrację: nie nasza wina, że ktoś już nie chce objąć zaszczytnego stanowiska.

3. Prezes Julia Przyłębska może przywrócić pełnię praw trzem sędziom TK

Gestem dobrej woli może być też rozpatrzenie - w końcu! - wniosku Zbigniewa Ziobry o zbadanie, czy trzech "starych" sędziów TK zostało jeszcze w 2010 r. wybranych zgodnie z konstytucją. Ta sprawa niepotrzebnie i bez sensu ropieje.

Cel ministra był taki, aby dać PiS-owskiej prezes TK pretekst do wyłączenia tych niePiS-owskich sędziów z orzekania. I to się Ziobrze udało. Od ponad roku Trybunał nie kwapi się, by wydać orzeczenie, więc są oni obecnie sędziami II kategorii, a prof. Marek Zubik jest zupełnie wyłączony z pracy. Ten stan jest absurdalny, obnaża uległość Przyłębskiej i nie może być wieczny.

Od jednego z rozmówców z TK słyszymy, że Zubik może nawet nie doczekać wyroku TK w swojej sprawie, bo wcześniej minie jego kadencja - ta upływa w grudniu 2019 r. A przecież dopuszczenie m.in. jego do orzekania nie pozbawi PiS-u władzy nad Trybunałem. Zwłaszcza że Przyłębska jest wiernym żołnierzem ekipy rządzącej. 

Przyjazny gest obecnego Trybunału wobec trzech "starych" sędziów w TK (Stanisław Rymar, Piotr Tuleja i Marek Zubik) może być elementem odprężenie na linii Warszawa - Bruksela. PiS wciąż jednak nie chce pociągnąć za sznurki w Trybunale, a i sama Przyłębska nie aspiruje do wolności.

4. Tłumaczyć zasadność skargi nadzwyczajnej i znów ją okroić

Warto jednak zwrócić uwagę, że w ofensywie sprzed paru miesięcy obóz PiS poszedł na pewne ustępstwa. Co prawda były one bez większej wagi, ale symbolicznie istotne i przełamały mentalną barierę. Szybko też uchwalono kolejne nowelizacje, by pod oczekiwania Brukseli oszlifować kanty ustaw sądowych.

Po pierwsze: skargę nadzwyczajną do Sądu Najwyższego na prawomocne wyroki sądów będą mogli składać tylko Prokurator Generalny i Rzecznik Praw Obywatelskich. Wcześniej było to aż osiem podmiotów - teraz dwa.

Komisja Europejska chciała całkowitego skasowania takiej skargi. Pryncypialne podejście KE i ustabilizowanych, mających długie tradycje demokracji państw Zachodu do niewzruszania prawomocnych wyroków jest jednak oderwane od rzeczywistości polskiego wymiaru sprawiedliwości nie tylko lat 90., ale też dwutysięcznych. Oczywiście, skarga taka rodzi ryzyko, że będzie wykorzystywana do odkręcania wyroków w procesach politycznych. Niemniej istnieje społeczne zapotrzebowanie na taką instytucję jako element sprawiedliwości w państwie, które przed długie lata było niewydolne w wymierzaniu sprawiedliwości.

PiS nie jest przywiązane do instytucji skargi nadzwyczajnej, bo to pomysł Andrzeja Dudy (co ciekawe: zaczerpnięty z programu PiS z 2014 r.). Prezydent już raz bez szemrania zaakceptował okrojenie tej skargi, więc jej powtórne ograniczenie czy wręcz wygaszenie po 5-10 latach też by przełknął.

5. Kontynuacja symbolicznych ustępstw i nowe z myślą o odległej przyszłości

Dziś PiS ma już we władaniu KRS, od której zależy dobór nowych sędziowskich kadr. Temat KRS zszedł już na drugi plan w dyskusji z Brukselą, bo "dobra zmiana" wbiła w głąb pług i przeorała Radę i tych zmian już nie sposób odwrócić. Co jednak szkodzi PiS-owi zaordynować KRS-owi zmiany, które będą obejmować na przykład sposób wybierania członków KRS za kilka lat, gdy obecna kadencja już minie? Takich ukłonów obóz władzy może wykonać wiele i to najróżniejszych, a nie uszczkną one nic z panowania PiS w KRS.

Już wcześniej PiS wykonało kilka podobnie symbolicznych gestów. Przypudrowano przepisy dotyczące mianowania asesorów sądowych. Zrównano wiek przejścia w stan spoczynku kobiet i mężczyzn sędziów do 65 lat - na czym zależało Komisji Europejskiej - ale kobietom dano możliwość odejścia w wieku 60 lat. W Dzienniku Ustaw opublikowano wyroki Trybunału Konstytucyjnego z 2016 r., choć z zaznaczeniem, iż rozstrzygnięcia te wydano "z naruszeniem przepisów".

Wszystkie te zmiany nie miały znaczenia dla przeorania przez PiS władzy sądowniczej, a realnie zmieniły klimat rozmów z Brukselą.

Co stoi na przeszkodzie?

PiS nawet nie musi wyciągać z rękawa wszystkich asów od razu. Nie musi nawet wszystkich rzucić na stół. Co więc stoi na przeszkodzie? Obóz władzy ma przekonanie, że oczekiwania Brukseli już zasadniczo spełnił. Nowogrodzka nie wierzy też w szczerość prącego do rozprawy z Warszawą komisarza Fransa Timmermansa, bo uznaje, że konflikt z Warszawą jest dla niego sposobem na podtrzymanie własnej kariery.

I po drugie, o czym już była mowa: Wykonanie przez PiS kolejnych kroków do tyłu może przez twardy elektorat zostać odczytane jako przejaw słabości tej partii. "Ulegli", "polskie prawo pisze Bruksela" - takich komentarzy można się spodziewać. Tylko co z tego? Zawiedziony czytelnik "Gazety Polskiej" nie przerzuci głosów na konkurencję PiS. Zakończenie wojny z Brukselą przyniesie PiS-owi w dłuższej perspektywie same zyski.

Zobacz także:

Komisja Europejska nie odpuszcza Polsce. Rozmowy 'nie mogą trwać w nieskończoność'

Więcej o:
Komentarze (241)
Jacek Gądek: PiS ma asy w rękawie, ale wciąż nie chce ich użyć. A do stracenia są miliardy euro
Zaloguj się
  • krynolinka

    Oceniono 60 razy 42

    Konkluzja jest taka, że PiS się nie cofnie bo straci elektorat. Stracone miliardy pan Morawiecki dodrukuje i będzie super..

  • irishrem

    Oceniono 55 razy 39

    Tylko po co tłumaczyć pisiorskim kretynom jak mają oszukać Brukselę. Wolę żeby KE dokręciła temu zdradzieckiemu i kłamliwemu , pisiorskiemu rządowi śrubę tak, żeby szlag ich trafił jak najszybciej !!!

  • konfuziussagt

    Oceniono 49 razy 37

    PiS ma na koncie zdeptanie Konstytucji
    i sankcje karne do dozywocia wlacznie
    za przestepstwa przeciwko Rzeczypospolitej.
    Poza tym grabiez srodkow publicznych na milionowa/miliardowa skale.
    Dokonali zamachu stranu i chca za to uniknac odpowiedzialnosci.
    Za tym stoi Kosciol, ktory juz zdobycz trzyma w szponach.

    UNIA to dla nich smiertelne zagrozenie,
    a z Putinem, licza, ze sie jakos dogadaja.

    Tak wiec, dobry duszku i aspirancie na doradce PiS,
    jak wszystkich zrobic w ch*** w bialych rekawiczkach,
    kato-nazisci wola brutalne metody
    i nie okaza nalezytej wdziecznosci za porady.

  • remo29

    Oceniono 46 razy 32

    Czyli jak sąsiad zajuma mi rower, narobi na wycieraczkę, wybije szyby, to jak przy policji zgodzi się oddać jedno koło, przykryje gó... gazetą, a w miejsce szyb wstawi dyktę, to nie będzie sprawy?
    Powodzenia.

  • 92ilme

    Oceniono 35 razy 27

    Zadne pudrowanie goovna niczego nie zmieni. Prezydent, Prezes i polowa tego faszystowski-nacjonalistycznego rzadu kwalifikuje sie przed Trybunal Stanu. Tylko to moze zmienic zdanie o Polsce.

  • pfg

    Oceniono 28 razy 24

    Jak to "prezes Gersdorf sama sobie winna"?! Kadencja I PRezesa SN jest zapisana w konstytucji i zwykłą ustawą nie mozna jej zmienić. Kropka. Jakakolwiek próba usunięcia prezes Gersdorf będzie oznaczać jaskrawe złamanie konstytucji i w tej sprawie nie może być żadnych kompromisów.

  • 92ilme

    Oceniono 32 razy 22

    To nie asy, a blotki. To Minimum, co PiS-dzielcy musza zrobic, aby w ogole ktos z mimi chcial rozmawiac w Brukseli. Ten faszystowski rzad PiS-dokatoli zrujnowal demokracje i podzielil spoleczenstwo. Tego rzadna ustawa nie zmieni. Bez gadania powinni im w Brukseli zakrecic wszystkie kurki, a nie dofinansowywac ta faszystowsko-nacjonalistyczna mafie tempakow i karierowiczow.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX