"Jedź pan na Syberię, a od moich dochodów wara!". Czytelnicy krytykują, Woś odpowiada

Panie Woś, załóżcie sobie wraz ze Sroczyńskim swój nowy, wspaniały świat gdzieś na Syberii czy innej Gujanie. Będziecie mogli się zająć "redystrybucją" własnych dochodów. Od naszych wara.

Mój tekst o 1000 plus miał zwrócić uwagę na pomysł bezwarunkowego dochodu podstawowego (BDP). Po co? Bo on od dawna jest już nie ideą z gatunku „a to ciekawe”, lecz realną polityczną odpowiedzią na wiele problemów trapiących współczesny kapitalizm oraz demokrację. Zwłaszcza w Polsce pierwsze fundamenty pod BDP zostały już położone wraz z programem 500 plus. I o tym chciałbym podyskutować z Czytelnikami. Wybrałem kilka opinii spod tekstu, na które odpowiem. 

Czytelnik o nicku curious pisze: NIKT NIGDZIE na szerszą skalę dochodu podstawowego nie wprowadził. Finlandia już się z eksperymentu wycofuje. Eksperyment z socjalizmem już przerabialiśmy. Do tej pory odbija się czkawką. Wenezuela też eksperymentowała z redystrybucją dochodu. Jak tam teraz jest, proszę poczytać albo się tam wybrać zobaczyć na własne oczy. Pan Woś marzy o powrocie komuny. Dziękujemy za takie idiotyczne pomysły.

Odpowiadam na ten komentarz, bo jest symptomatyczny. Wielu z Państwa oburzyło się na mój tekst i podniosło argument, że przecież Szwajcarzy dwa lata temu odrzucili BDP w referendum (choć przyznać trzeba, że aż 40 proc. głosujących było za), a fiński zakład ubezpieczeń społecznych Kela (z przyczyn politycznych) zakończył przed czasem eksperyment z BDP na małej próbce obywateli. To wszystko prawda. Ale z drugiej strony, czytając te głosy, myślałem sobie, że zapewne dokładnie tak musiało wyglądać przerażenie możnych XIX-wiecznego kapitalizmu, gdy co rusz otwierali gazetę i czytali o jakimś mniejszym lub większym buncie przeciw zastanemu społecznemu status quo. To wówczas Marks porównał rewolucję socjalistyczną do kreta. Stworzonka, które ryje gdzieś głęboko pod ziemią, ale gdy nadejdzie jego pora, to zaczyna wystawiać łebek w coraz to innej części kapitalistycznego ogródka. A ogrodnik biega za nim jak oszalały, waląc łopatą w ziemię. Tak samo jest dziś w Europie z dochodem podstawowym. Gdy zostaje odrzucony w szwajcarskim referendum, to zaczyna go testować Finlandia. Gdy Finlandia przerywa swój eksperyment, to do władzy dochodzi włoski Ruch 5 Gwiazd. Pierwsza partia współrządząca dużym europejskim krajem, która ma w swoim wyborczym programie wpisane hasło BDP. Przy takiej dynamice zdarzeń należy założyć, że dochód w końcu zostanie gdzieś wprowadzony w życie. Ale zanim to nastąpi, warto przynajmniej wiedzieć, o czym właściwie mówimy. Czy trzeba więcej uzasadnień do rozpoczęcia rozmowy na ten temat?

Kresedebarg zadał pytanie: a nie lepiej do każdej pensji dołożyć 1000+?

I to jest właśnie sposób rozmowy o BDP, który mnie bardzo odpowiada. Zamiast udawać, że nie ma tematu, warto się zastanowić, jak dochód podstawowy mógłby w praktyce wyglądać. I czy koniecznie musi to być proponowana przeze mnie wersja bezwarunkowego uniwersalnego 1000 plus.

Czytelnik proponuje tu inne rozwiązanie w postaci dopłat do pensji dla pracujących. Taki sam pomysł wysunął kilka lat temu noblista ekonomiczny Edmund Phelps. W 2015 roku na moment podchwyciła go nawet Platforma Obywatelska w kampanii wyborczej (dziś o tym milczy). Ja sam uważam, że taka dopłata to nie jest rozwiązanie optymalne. Głównie dlatego, że doprowadzi niechybnie do outsourcowania kosztów zatrudnienia na państwo. Na zasadzie: „Zapłaciłbym ci więcej, ale przecież i tak dopłaci ci państwo, więc dam minimalną”.

Według mnie BDP jest jednak skuteczniejszą formą wywierania realnej presji na wzrost płac. Głównie wśród pracowników najsłabszych. Tak jak miało to miejsce w przypadku 500 plus. Tu działa inna zasada: „Jak nie chcesz mi płacić więcej, to się zwalniam, mam dochód podstawowy, nie jestem na musiku, mogę poszukać spokojnie gdzieś indziej”. Aby jeszcze wzmocnić ten efekt, należy – moim zdaniem – połączyć polski BDP z postulatem skróceniem czasu pracy. Oczywiście za te same pieniądze. Na początek nie 8-9, lecz raczej 6-7 godzin dziennie. Wtedy zacznie się prawdziwa rewolucja w polskiej gospodarce i życiu społecznym. Rewolucja konieczna, byśmy mieli prawdziwą demokrację.

Szymon Suchar napisał z kolei: JEŻELI NAWET W ŻARTACH KTÓRYŚ Z TYCH BANDYTÓW WYJECHAŁBY Z TAKIM POMYSŁEM, POWINNO SIĘ GO UBEZWŁASNOWOLNIĆ I ODSEPAROWAĆ TRWALE OD SPOŁECZEŃSTWA!!!! NIE PISZCIE O TYM NAWET, NIE ŁADUJCIE TŁUSZCZY DO GŁÓW NAWET TAKICH HASEŁ!!!!!!

A vito60 pisze: Panie Woś, załóżcie sobie wraz ze Sroczyńskim swój nowy, wspaniały świat gdzieś na Syberii czy innej Gujanie. Będziecie mogli zająć się „redystrybucją” własnych dochodów. Od naszych wara.

Te komentarze to z kolei przykład głosów, z którymi trudno nawiązać jakikolwiek dialog. Przez obu autorów przemawia niezwykle konserwatywne nastawienie do porządku społecznego („nie ładujcie tłuszczy do głów takich haseł”) oraz mocno antydemokratyczny duch („ubezwłasnowolnić”, „od naszych wara”). Naprawdę trudno mi zrozumieć, jak można godzić pryncypialny (i nieraz słuszny) opór wobec antydemokratycznych posunięć PiS-u z tak głębokim odrzuceniem fundamentalnych zasad demokracji, jak na przykład redystrybucja dochodu narodowego pomiędzy różne klasy społeczne.

I na koniec komentarz autorki (?) o nicku jakas1: Artykuły z ostatnich tygodni z działu „Opinie” na gazeta.pl (takie jak ten) czytają także członkowie PiS-u (nie tylko szeregowi). Z każdym kolejnym akapitem mina im rzednie, zaczynają drżeć i są to jedyne chwile, gdy zaczynają się bać, że opozycja może wpaść jednak na pomysł, w jaki sposób odebrać im władzę. A potem przechodzą do komentarzy i przychodzi ulga, że NIC nie rozumiecie.

Tak, tak i jeszcze raz tak! Polskie elity o liberalno-konserwatywnym nachyleniu nie odrobiły lekcji roku 2015. Już nam (mnie i Sroczyńskiemu) trochę głupio o tym po raz setny przypominać, bo powinny się były już dawno połapać. No, ale niech powiedzą Państwo, co robić, jak oni dalej uparcie udają, że nie wiedzą, o co chodzi i dlaczego stracili władzę. Szukanie winnych u wszystkich, tylko nie u siebie to gra dosyć słaba. Przypomina postawę naszych orłów twierdzących, że gdyby nie podły sędzia, to na pewno roznieśliby Senegal w pył.

Więcej o:
Komentarze (442)
"Jedź pan na Syberię, a od moich dochodów wara!". Czytelnicy krytykują, Woś odpowiada
Zaloguj się
  • uczta_baltazara

    Oceniono 52 razy 34

    "Demokracja skończy się wtedy gdy rząd zrozumie, że może przekupić obywateli ich własnymi pieniędzmi" Alexis de Tocqueville, XIX wiek.
    A skąd wziąć kasę na takie niedorzeczne pomysły ? Banalne - VAT na 25% i kasa jest; a jak podnieść na 27% to i po dwa tysiące rozdacie.
    Popierajcie dalej pisobolszewię; nie tylko z ręką, ale i z głową w nocniku się obudzicie.

  • viaac

    Oceniono 34 razy 20

    Samą ideę mógłbym poprzeć, pewnie. W końcu mam lewicowe poglądy. Ciekaw jestem tylko, czy byłoby nas na to stać. Pieniędzy, już teraz, brakuje na to, czy na tamto (służba zdrowia, opiekunowie osób niepełnosprawnych, to tylko najświeższe przykłady) a nigdzie nie widzę rzetelnych obliczeń w temacie; ile to kosztuje i skąd na to wziąć pieniądze.
    Pewnie, część z tego wróci w postaci podatków, chociażby VATu za każdy kupiony towar, zarobią sprzedawcy i kto tam jeszcze, ale jak to się przedstawia w liczbach nigdzie nie przeczytałem ani nie usłyszałem, a chętnie się dowiem.

    Traktuję to jednak jako ciekawostkę, bo klimat w Polsce taki, że nawet spokojna dyskusja na ten temat wydaje się wykluczona. "Lewackie rozdawnictwo" to pewnie jeden z łagodniejszych przykładów dominujących u nas ocen tego pomysłu. ;D

  • eligiusz_podchrapek

    Oceniono 29 razy 19

    Szkoda, że Szanowny Pan nie raczył odpowiedzieć na mój komentarz dotyczący obliczenia kwoty, która byłaby potrzebna na taki program i zestawienia tej kwoty z budżetem Polski? Może jednak pokusi się Pan o to obliczenie samodzielnie?

  • mazzini890

    Oceniono 30 razy 14

    Daleki jestem od socjalistycznych idei ale Woś ma w 1 racje.Przy obecnej globalizacji i automatyzacji formuła tradycyjnego kapitalizmu powoli się wyczerpuje.Coś trzeba skorygować.Być może nie dochodem podstawowym , ale czym innym.Jeżeli się tego nie robi mamy rok 1789 i 1917.I nieważne że raju na ziemi nie ma.Część elit zostaje wymieniona.I żadne płacze elit w stylu "{nie buntujcie sie bo to nic ni da", tu nie pomogą.Elity Zachodu pojeły to w latach 1945-75 i godziły się na mniejsze zyski w zamian za budowę państw dobrobytu.Bo bały się III wojny i komuny.Po 1975 zaczeły o tym zapominać.A biologicznie i emocjonalnie ludzie stoją nadal w epoce kamienia jak piszą naukowcy.Np Goleman.Żadne krzyki elit nie zmienia tu tych praw.A gdyby zgodziły sie one na reformy wcześniej no cóź może nie byłoby 1772 w Polsce, 1789 w Francji i 1917 w Rosji.Zwłaszcza że w rewolucjach nie buntuje się lud, a dolna warstwa średniaków.A dziś skończył się i Keynes ale i Milton Friedman.Dyskurs o alternatywach musi być.Choć z uwzględnieniem zbrodni zbytnich "postępowców" w stylu Jakobinów i komuny.

  • kotylia5

    Oceniono 24 razy 14

    Cały ten wywód pana Wosia podsumowałabym tak. Ten, kto zaproponuje ludowi ponad ,,1000+'' dochodu gwarantowanego bez konieczności podejmowania jakiejkolwiek pracy, a przy okazji tym, którzy jeszcze pracują, skróci maksymalnie godziny tej pracy do np.4/dzień za pensję, jaką otrzymywali za 8 godzin, to ten ktoś(według red.Wosia) ma szansę wygrać wybory. Wtedy zapanuje powszechna szczęśliwość, prawdziwa demokracja itd.
    P.S.1) Nie wiem skąd pan Woś czerpie informacje, że fundamentalną zasadą demokracji jest redystrybucja dochodu narodowego między różne klasy społeczne.
    P.S.2) Z uwagą będę się przypatrywać temu,,wspaniałemu eksperymentowi'', który chciałby wprowadzić we Włoszech ,,Ruch 5 Gwiazd''. Zobaczymy, jakie przyniesie on skutki.

  • vito60

    Oceniono 24 razy 12

    ,, fundamentalnych zasad demokracji, jak np redystrybucja dochodu narodowego pomiędzy różne klasy spoleczne" pisze pan Woś. Otóż drogi panie, taka redystrybucja to komunizm a nie demokracja. Rozumiem wspieranie ludzi z obiektywnych powodów nie będących w stanie zarobić na przyzwoity byt. Jak twierdzi obecny premier, nie ma pieniędzy dla niepełnosprawnych, równocześnie lekką ręką rozdaje 500+ , po równo patologii, ciężko pracującym podatnikom i ludziom którzy 500zł dają napiwku za kolację. Nie wiem ilu jest dorosłych Polaków, przyjmijmy że 25 mln. 1000zł/ miesiąc daje 25 mld, to jest 300 mld rocznie. Jest pan utopijnym komunistą, panie Woś.
    P.S. Nie widzę powodu, by Fredkom Kiepskim ,,demokracja" miała fundować piwo. Panu jednak tego nie zabraniam. Jak już pisałem, proszę zapewnić DP jakiemuś leniwemu sąsiadowi. Że swojej wierszówki, będzie pan bardziej wiarygodny.

  • exhajer1

    Oceniono 15 razy 11

    Redystrybucja to eufemizm. Alibaba wg bajki był rozbójnikiem i rabował kupców, ale wg pana Wosia był socjal - demokratą, re-dystrybuował zrabowany majątek kupca wśród swoich 40-tu rozbójników. Na dodatek robił to demokratycznie, bowiem miał 40 rozbójników, a kupiec tylko 12 poganiaczy mułów, zatem miał kwalifikowaną większość, :)

  • masofrev

    Oceniono 20 razy 10

    Co za bzdury...

    > a nie lepiej do każdej pensji dołożyć 1000+? I to jest właśnie sposób rozmowy o BDP, który mnie bardzo odpowiada

    A, czyli najpierw każdemu zabieramy pieniądze w postaci podatków a potem mu je oddajemy? I zatrudniamy do tego: poborcę podatków oraz urzędnika, który z powrotem, nam odda kasę? Halo, czy leci z nami psychiatra???
    Oczywiście, analogiczny efekt dałoby obniżenie podatków, ale to przecież byłoby TAKIE LIBERALNE!!!

    > z tak głębokim odrzuceniem fundamentalnych zasad demokracji, jak na przykład redystrybucja dochodu narodowego pomiędzy różne klasy społeczne.
    Panie, co ma wspólnego demokracja z redystrybucją dochodu??? Przecież to są różne kategorie pojęciowe! Jakoś USA pozostają demokratyczne a redystrybucję dochodu mają na stosunkowo niewielkim poziomie...

    Reszty nawet nie da się komentować, bo wywody redaktora urągają jakiejkolwiek logice...

  • to_ja_dziki-9876543210

    Oceniono 29 razy 9

    "Redystrybucja"...
    Jakie eleganckie słowo na określenie ROZDAWNICTWA-dóbr, dochodów, czegokolwiek. I dochodzimy do sytuacji jak obecnie w Polsce: NIKOMU nie chcę się pracować, iść do pracy, szukać pracy bo wie że pastwo mu da. Za darmo, bez żadnego wysiłku. Trzeba jednak zadać pytanie, kto za to zapłaci-biedni? Chorzy? Urzędnicy osobiście?
    Nie moi drodzy. My wszyscy, a najbardziej ci zamożni. Zresztą przy takim myśleniu jakie prezentuje autor, tych zamożnych może za chwilę nie być. Nie dlatego że wymrą, o nie. Oni najzwyczajniej w świecie wyemigrują tam, gdzie zarówno oni, jak i ich pieniądze/majątek będą szanowane. A tu, na miejscu zostaną lewicujący myśliciele/filozofowie z GW i innych tego typu miejsc. zostaną zresztą z niczym, o przecież tego wspólnego majątku nie starczy na długo. I co potem??? Jakaś nowa utopia?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX