Gądek: Morawiecki chce być jak Bono. Ale na razie gra stare covery w PiS-owskim "Mam talent"

Jacek Gądek
Gościem kongresu Impact 2018 był premier Mateusz Morawiecki.

Gościem kongresu Impact 2018 był premier Mateusz Morawiecki. (JAKUB WŁODEK)

Premier Mateusz Morawiecki nie jest jeszcze superstar. Ma jednak szansę stać się następcą Jarosława Kaczyńskiego, choć już innym liderem niż prezes PiS. Liderem, który nie panuje nad duszami, bo jego władza wynikać ma z kalkulacji.

Grzegorz Sroczyński pisze, że Morawiecki to dziś superstar i polityk, który staje się tak sprawny jak Donald Tusk, a w Polsce nie ma dziś drugiego tak zwinnego polityka jak premier. Otóż są.

Jest sam Tusk, który z krajowej polityki nigdy tak na serio nie odszedł. Jest Władysław Kosiniak-Kamysz (prezes PSL), który jest najzdolniejszym politykiem młodego pokolenia na opozycji. Jest i Jarosław Kaczyński, który jedną mową jest w stanie zmieniać nastroje społeczne. Świetnym mówcą, gdy chce i się przyłoży, jest prezydent Andrzej Duda. A poza Sejmem jest Adrian Zandberg, który jeszcze nie wykluł się z wielkomiejskiej, lewicowej bańki.

Superstar nie gra coverów

Jeśli już uznać Morawieckiego za superstar, to cały czas gra on covery (aranżacje zgranych utworów), chcąc przekonać publikę to tego, że ma talent, by stać się frontmanem zdolnym tworzyć coś autorskiego. Chce przekonać, że ma charyzmę, by przewodzić całej kapeli.

Morawiecki jeździ po Polsce, przemawia też w Sejmie, a w rzeczywistości sączy przekaz partii i jej twardym wyborcom: Jestem jednym z was. Bądźcie w moim U2. Chcę stać się waszym Bono. Razem zawojujemy Polskę i Europę. Nie musicie mnie kochać, ale możemy razem grać. Mogę was poprowadzić do triumfów.

Superstar nie fałszuje za często

Dziś jednak Morawiecki wciąż jeszcze czasami fałszuje, zaplącze się w improwizacji, na siłę szuka poklasku, popada w gawędziarstwo zamiast dbać o wyraźny wokal.

Przykłady? Ciągłe posiłkuje się nieczytelnymi nawiązaniami do literatury albo historii. Porywa się na prowokacyjny i publicystyczny ton jak na przykład z dowodzeniem, że oto Polacy powinni być dumni z Marca '68, a w ogóle to w czasach PRL-u Polski nie było. Albo - co gorsza - mówi o "żydowskich sprawcach" Holokaustu i wywołuje tym międzynarodowy skandal. A w amerykańskiej prasie pisze o powszechnym oczekiwaniu łapówek przez sędziów.

Morawiecki ma - o czym pisałem tuż po namaszczeniu na stanowisko premiera - gigantyczny potencjał, wciąż jednak niewykorzystany, a wręcz marnowany.

U2 w wydaniu Platformy miało za sobą długą przyjaźń

Porównanie do U2 w polskiej polityce nie jest nowe. Do rockowego zespołu z Irlandii nawiązywał prawie 10 lat temu Grzegorz Schetyna. Po dwóch latach rządów PO i czystce dokonanej przez Tuska, "Schet" mówił: "członkowie zespołu przyjeżdżają na koncert, praktycznie każdy z innej strony świata. Spotykają się dopiero w hotelu przed samym koncertem. Przyjeżdżają osobno, podają sobie ręce, grają wielki koncert, są wielkim zespołem i wyjeżdżają".

Platformowe U2 tworzyło wąskie grono ex-przyjaciół, które zamknęło etap długiej przyjaźni i stało się grupą osób u władzy uzależnionych od siebie.

PiS-owskie U2 z przyszywanym superstar

PiS-owskie U2 to nie kilka osób jak w Platformie, ale parę środowisk, które Morawiecki chce ściągnąć na kilka koncertów - czyli wyborów w nadchodzącym maratonie wyborczym. Jeśli będą wygrane i PiS utrzyma władzę, to Morawiecki stanie się ich Bono.

W U2 Morawieckiego jest zarówno rozmodlona rodzina Radia Maryja, jak i pragmatyczne kręgi biznesu, hardcorowe Kluby "Gazety Polskiej” i lud, który chce po prostu godniej żyć, zaplecza medialne braci Karnowskich i Tomasza Sakiewicza, ale i środowiska kościelne. Od moheru po białe kołnierzyki. Jedni drugich nie zawsze lubią, czasem się zwalczają, ale koncerty - tak jak w 2015 r. - grać razem potrafią.

Muzycy z U2 nie kochają Bono, ale wiedzą, że zapewnia im triumfy na scenie - jest z zespołem od początku, więc znają się doskonale. W kapeli PiS Morawiecki aspiruje do roli lidera, ale wciąż jest w partii ciałem nieco obcym. Ma raptem dwa lata z haczykiem partyjnego stażu. Gdy PiS hartowało się w opozycji, a działacze głodowali i mierzyli się z pogardą wobec "PiS-uaru", Morawiecki zarabiał miliony jako prezes zagranicznego banku i doradzał ekipie Donalda Tuska. Ktoś tak obcy nie może zostać wiarygodnym frontmanem PiS-u z dnia na dzień. Obcy, nawet świetny wokalista, nie przejmie zżytej kapeli z dnia na dzień. Najpierw musi się wkupić w łaski zespołu i zyskać szacunek najwierniejszych fanów. Nie muszą go kochać, ale powinni wierzyć, że Morawiecki może poprowadzić ich do chwały.

Superstar nie mówi głosem o. Rydzyka

Morawiecki w te łaski się wkupuje. Stara się pokazać, jak bardzo jest bliski każdemu ze środowisk składających się na PiS-owskie U2. Widać to w wypowiedziach premiera.

Gdy przejmował tekę premiera, udał się od razu na wywiad do Radia Maryja i TV Trwam. Wygłosił tam mowę pochwalną pod adresem o. Tadeusza Rydzyka i jego dzieł.

- Te wartości, które są tutaj reprezentowane, są mi bardzo bliskie - przekonywał. Można było odnieść mylne wrażenie, że był stałym bywalcem marszów w obronie Radia Maryja. Lał miód na serce zakonnika i posługując się retoryką Radia Maryja mówił o swoim marzeniu: rechrystianizowaniu Europy, "bo niestety w wielu miejscach nie śpiewa się kolęd, kościoły są puste, zamienia się je na muzea". To samo, ale mniej zbornie mówi o. Tadeusz. Morawiecki zalewał słuchaczy swoją miłością do Boga, ojczyzny i o. dyrektora. Zabiegał o przychylność środowiska Radia Maryja, choć było ono zrozpaczone po dymisji Beaty Szydło.

Gorące słowa premiera idą w parze z żywą gotówką, którą obsypuje o. Rydzyka. Toruńską misję premier może uznać za sukces.

Superstar nie kadzi i nie boi się mówić coś wbrew publice

Inny przykład: ostatnie przemówienie Morawieckiego na zjeździe Klubów "Gazety Polskiej" w Spale. Prezesa Jarosława Kaczyńskiego nie było, ale premier - owszem. Tu zalał klubowiczów bliską im pogardą dla III RP i agresją wobec PO. Ale piał też z zachwytu nad członkami Klubów.

- Dla mnie wy tutaj stanowicie od dawna taką [prawdziwą, propaństwową] elitę. W pewnej ciągłości, sztafecie pokoleń, od ruchu "Solidarności", z którego wielu z was, wielu z nas się wywodzi i w walce o tę Polskę od samego początku transformacji - od '93 r., kiedy "GP, i Kluby, środowisko GP na powrót stanowiło rdzeń walki o lepszą Polskę - mówił klubowiczom.

Chcąc się wkupić w ich łaski napomknął, że "Solidarność Walcząca", którą tworzył, jako pierwsza wydrukowała tzw. listę Macierewicza (guru Klubów "GP"). Nic to, że pół roku temu parł mocno do dymisji Macierewicza. Sam werbalnie zapisał się do Klubów, gdy apelował, "żebyśmy wiedzieli w ramach Klubów 'GP', gdzie musimy się bronić i przejść do kontrataku". Mówił: "my", "oni". "Onych” nazywał "śmiertelnymi wrogami" albo "wrogami Polski". Twierdził, że "dusza polska została zatruta przez totalitarny komunizm, stalinizm i III RP".

Choć było już ostro, to zapewniał, że się hamuje. - Nasz przeciwnik chce nas złapać za słówka. Chciałoby się czasem powiedzieć dwa słowa więcej, bardziej dosadnie, przywalić - jak to się mówi - pięknym za nadobne, ale nam mniej wolno.

Morawiecki kadził Klubom "GP". Nie jest w tym środowisku superstar. Przyjechał, ale w roli faworyta "Mam talent", który ma wyłonić przyszłego Bono. PiS-owskiego Bono, a więc nowego lidera, który nie będzie już tak jak J. Kaczyński panował nad duszami, ale w chłodnej kalkulacji okaże się najlepszym jego następcą.

Superstar nie powinien występować z playbacku

Morawiecki gromiąc "klientelizm" i "korporacjonizm" mówi językiem Kaczyńskiego. Sięgając po "turboliberalizm" czerpie z tekstów Michała Karnowskiego. Utyskując na brak kolęd i puste kościoły posługuje się językiem o. Rydzyka. Na spotkaniach w ramach objazdu "Polska jest jedna" mówi propagandą sukcesu, która leje się z TVP. Opowiada o budowie "Polski naszych marzeń" (to akurat tytuł książki Jarosława Kaczyńskiego). Morawiecki nie ma jeszcze własnego języka. Trzyma się więc bezpiecznych coverów odtwarzanych przez partię i różne środowiska wokół PiS.

Trudno zliczyć sytuacje, w których Morawiecki powtarza kalki o "pedagogice wstydu", "wstawaniu z kolan", "'nie' dla elit"... Ale robi to nie z braku lotności, bo jest przecież w obozie PiS jednym z najtęższych umysłów, ale asekuranctwa: używanie kalek uznanych w PiS za ortodoksyjne jest zwyczajnie bezpieczne.

A występując w Sejmie mówi partyjnym przekazem PiS, choć oczywiście wygłasza go ze swadą. Grzegorz Sroczyński pisze o genialności Morawieckiego w Sejmie (6 czerwca). Ale nie jest to jego pierwsze takie - momentami kipiące od ikry - przemówienie. Już na konwencji PiS dwa miesiące temu Morawiecki pokazał, że także w buty ludowego trybuna potrafi się świetnie wpasować. Teraz po prostu rozwija swoje zdolności, by porywać i członków PiS, i wyborców tej partii.

Premier mówił spotem PiS

Mowa w Sejmie (6 czerwca) nie była nową jakością. Tu dowód na to, że Morawiecki wciąż gra głównie covery: w istocie powtarzał cytaty ze spotu PiS wypuszczonego tego samego dnia. Niemal dosłownie.

Powielił też manipulację z tego nagrania. Mówił z trybuny: - Jaka była jego [Bronisława Komorowskiego] interpretacja programu 500 plus? Nie wiem, czy państwo pamiętacie. "To najgłupszy sposób na wydatkowanie pieniędzy publicznych".

Sięgamy więc do spotu. A tam Komorowski faktycznie mówi: "To jest najgłupszy sposób wydania pieniędzy publicznych". Ale sens jego wypowiedzi był inny. Zacytuję w całości: - Moja córka, która jest bardzo daleka od wszelkich sympatii PiS-owskich, powiedziała mi: "tato, ja wiem, że te 500 plus to jest najgłupszy sposób wydania pieniędzy publicznych na politykę społeczną, rodzinną. Ja wiem, że można to zrobić i powinno się to zrobić o wiele lepiej, wydać te same pieniądze rozsądniej. Ja wiem, że tu jest motywacja czysto polityczna ze strony PiS. Tato, ale ja chcę te 1000 zł - bo ma trójkę dzieci - bo ja je przeznaczę na szkołę dla Stasia". Czyli dla mojego wnuka - opisywał Komorowski.

Słowem: "najgłupsze 500 plus" to opinia jego córki, a nie jego. Sam Komorowski w tym samym wywiadzie mówił, że nie jest krytykiem 500 plus, a da on faktycznie, choć mniejsze niż oczekiwano, efekty demograficzny.

O ile twórcy spotu PiS musieli wiedzieć, że przekłamują wypowiedź Komorowskiego, to premier już mógł sobie z tego nie zdawać sprawy.

***

Poletkiem, na którym Morawiecki jest realnym współtwórcą działań i przekazu obozu władzy, jest polityka gospodarcza, a więc jego domena. Premier skończył właśnie 50 lat i choć w mig zaszedł bardzo wysoko, to jest dopiero na początku swojej kariery politycznej. Czymś nowym, autorskim była "piątka Morawieckiego". Sprawdzianem dla Morawieckiego będzie nie tylko realizacja tych obietnic. Czy z Morawieckiego będzie Bono PiS-u, okaże się w trakcie maratonu wyborczego. Gdy PiS przedłuży swoje rządy o kolejne cztery lata, to opromieniony sukcesem Morawiecki będzie mógł odłożyć na bok playback i faktycznie stać się superstar.

Zobacz także:

Dzieci odebrane rodzicom płaczą i krzyczą. Amerykański strażnik kpi: Ale tu mamy orkiestrę

Rozpoznasz, który to alkohol po obrysie jego butelki?
1/15Który alkohol sprzedawany jest w tej butelce?
Zobacz także
  • Morawiecki w gminie Radymno z okazji rocznicy wprowadzenia programu 500 plus, marzec 2018 Sroczyński: Superstar Morawiecki. Nie ma dziś w Polsce drugiego tak sprawnego polityka
  • Krzysztof Brejza Krzysztof Brejza o działaniach PiS: Mszczą się za to, że ujawniłem ich skok na kasę [WYWIAD]
  • Konwencja Prawa i Sprawiedliwości Gądek: "PiS wyprowadził efektowną kontrę. Morawiecki po raz pierwszy wszedł w buty trybuna" [OPINIA]
Komentarze (141)
Jacek Gądek: Morawiecki chce być jak Bono. Na razie występuje w PiS-owskim "Mam talent"
Zaloguj się
  • tomtg123

    Oceniono 28 razy 22

    Ten człowiek stanie przed sądem za niepublikowanie wyroków TK.
    Gooovno mnie obchodzi czy on jest "jak Bono", czy "jak Zenek Martyniuk", czy jak żulik spod budki z piwem.
    Istotne, że to przestępca. Nie on jedyny w PiSie jest przestępcą, nawiasem mówiąc, ale co tu się dziwić, gdzie jest mafia, tam są przestępcy.

  • kazek100

    Oceniono 24 razy 14

    Do szkół rozesłano żenujące ulotki, na których Morawiecki w otoczeniu dzieci reklamuje program pomocy dla uczniów.... Wygląda to jak komunistyczna agitka. Gdy PO wprowadzała program darmowy podręcznik, to po prostu go wprowadziła, a tu seria plików z Morawieckim, wianuszek maluchów, podpisy Zalewskiej na pół strony...
    Co prawda wszyscy znani mi dyrektorzy szkół wywalili to do kosza, ale żenada Morawieckiego jest porażająca.

  • dyskootantka

    Oceniono 12 razy 10

    Morawiecki to wyszkolona w manipulacji kukiełka, która myśli, że jest geniuszem. Te jego wyszkolone gesty działają na ludzi nie znających technik manipulacji, ale każdy, kto choć trochę liznął szkoleń korporacyjnych, widzi to jak na dłoni. Dlatego oni tak nienawidzą tzw. klasy średniej, bo to w większości ludzie widzący, na czym polega ich działanie.

  • darek655

    Oceniono 11 razy 9

    Moraw w fabryce,Moraw u rolników,Moraw w szkole z dziećmi,Moraw u sadowników,kurna boję się podnieść deski klozetowej by go nie zobaczyć.

  • sil.m

    Oceniono 13 razy 9

    Jaro prezentował p.Glińskiego przy pomocy tabletu - Mateuszek swymi midasowskimi ustami i powerpointem próbuje zaczarować społeczeństwo. Położył z Jo-Jo stępkę pod wielki prom bałtycki i co dalej oprócz pijaru - jaki jest postęp prac-co przez dwa lata zrobiono ?

  • ltte

    Oceniono 17 razy 9

    Spoko, od lipca zacznie ludziom zamrażać pieniądze na kontach, to nawet wykrzywianie ryja, bardziej niż Jaś Fasola, mu nie pomoże. Nareszcie komuchy strzeliły sobie w kolano. Chociaż nie wiem, czy tym razem nie w łeb? Czas pokaże.

  • cezar85

    Oceniono 13 razy 9

    już jest jak bono

    miliony już ma, i piepshy głupoty jeszcze lepiej niż bono

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane

Najnowsze informacje