Gądek: Andrzej Duda sięgnął po rzecz oczywistą. Ale widać, że się hamuje ws. referendum

Jacek Gądek
Po ponad roku publicznych i zakulisowych dyskusji Andrzej Duda ogłosił, jakie pytania chce zadać w referendum. Aż 15.

Widać w nich, że prezydent Andrzej Duda hamuje się ze swoimi propozycjami, co nie wróży powodzenia referendum, ale za to zmniejsza ryzyko, że PiS je zablokuje.

Pierwsze pytanie: czy jesteś za zmianą lub uchwaleniem nowej konstytucji? Nie ważne, czy w lewo, czy prawo, ale czy w ogóle? Po tak fundamentalnym pytaniu kolejne nie robią już wrażenia. Pytania tak szczegółowe jak choćby to, czy wprowadzać do konstytucji obowiązek przeprowadzenia referendum zatwierdzającego zmiany w niej, zogniskuje uwagę prawników, ale nie milionów.

Powrót do obietnicy z kampanii i ukłon w kierunku Pawła Kukiza

A pytanie o to, czy wprowadzić do konstytucji obowiązek przeprowadzania referendum "w sprawach o istotnym znaczeniu dla państwa i narodu, jeśli z takim żądaniem wystąpi co najmniej milion obywateli", jest niejasne. Bo czy, jeśli milion osób się podpisze, to kto i jak będzie oceniał, czy sprawa ma istotne znaczenia dla państwa i narodu? Tu warto odnotować, że Duda wraca do swojej obietnicy z czasu kampanii i czyni ukłon wobec środowiska Kukiz'15, które deklaruje miłość do referendów.

Dalej. "Czy jest Pani/Pan za odwołaniem się w preambule Konstytucji RP do ponad 1000-letniego chrześcijańskiego dziedzictwa Polski i Europy?". Już dziś w preambule znajduje się odwołanie do Boga i wiary się znajdują (fragmenty, że "wszyscy obywatele Rzeczypospolitej, zarówno wierzący w Boga będącego źródłem prawdy..." oraz o "...kulturze zakorzenionej w chrześcijańskim dziedzictwie Narodu i ogólnoludzkich wartościach"). Można przywołać je po raz wtóry, tylko po co?

W propozycji pytań może najważniejsze są te o wiek emerytalny i świadczenia rodzinne.To one mają szanse wzbudzić dyskusję wśród wyborców.

500 plus i wiek emerytalny w konstytucji - o tym warto rozmawiać

Prezydent chce zapytać, czy jest Pani/Pan za "konstytucyjnym zagwarantowaniem szczególnego wsparcia dla rodziny, polegającego na wprowadzeniu zasady nienaruszalności praw nabytych (takich jak świadczenia "500 plus")" oraz za "szczególną ochroną prawa do emerytury dla kobiet od 60. roku życia, a dla mężczyzn od 65. roku życia". Ale "szczególna ochrona" to jaka jest? Można to uczynić poprzez zapisanie w konstytucji, że wiek emerytalny może zmienić Sejm, ale tylko większością 2/3 głosów albo wyborcy w drodze referendum - takiego konkretu jednak w pytaniu zabrakło.

Dalej. Andrzej Duda proponuje pytanie, czy chcemy, aby w konstytucji zagwarantować członkostwo Polski w Unii Europejskiej. Ciekawie, ale dlaczego nie ma pytania o przyjęcie waluty euro na przykład w ciągu 10 lat? Inne pytanie dotyczy członkostwa w NATO. Ani jedno, ani drugie de facto nic nie wnosi.

Cmokanie prawników nic nie zmieni

Podobnie pytanie o zapisanie w konstytucji gwarancji "szczególnej ochrony" polskiego rolnictwa i bezpieczeństwa żywnościowego Polski. Albo pytanie o "wzmocnienie" w konstytucji pozycji rodziny i ojcostwa. I jeszcze pytania o "konstytucyjną ochronę pracy". W bieżący kontekst wpisuje się świetnie pytanie o "gwarancje szczególnej opieki zdrowotnej kobietom ciężarnym, dzieciom, osobom niepełnosprawnym i w podeszłym wieku". Ale co to wszystko w istocie oznacza dla zwykłego zjadacza chleba i jak zmieni jego życie? Konstytucyjne gwarancje zderzone z brutalną rzeczywistością często ośmieszają górnolotne zapisy konstytucji. "Szczególna ochrona" musi być wypełniana konkretną treścią, którą na własnych skórach odczują zwykli ludzie, a nie cmokaniem prawników nad wymuskanymi - ale martwymi - zapisami konstytucji.

Protest niepełnosprawnych pokazał, że nie słowa, ale pieniądze na wsparcie się liczą - bez względu na to, czy konstytucja coś "gwarantuje" czy nie.

Największą emocję mogło wzbudzić pytanie o system władzy: kanclerski czy prezydencki? W propozycji Andrzeja Dudy jest jedynie namiastka tego pytania: "Czy jest Pani/Pan za wzmocnieniem kompetencji wybieranego przez naród prezydenta w sferze polityki zagranicznej i zwierzchnictwa nad Siłami Zbrojnymi RP?". Dotyczy ono zatem wycinka kompetencji prezydenta, a nie modelu władzy. Kto więc liczył na ustrojową debatę, musiał się zawieść.

Flagowiec Andrzeja Dudy chce złapać wiatr w żagle

Inicjatywa prezydenta ws. referendum impet miała jedynie wtedy, gdy Andrzej Duda ją ogłosił - rok temu, 3 maja. Wywołała zdziwienie i szeregach PiS, bo głowa państwa nie ustalała tej inicjatywy z Nowogrodzką. Potem oklapła. Ale czas biegnie, terminy gonią, odbywają się kolejne konsultacje - przechodzą one zresztą bez większego echa, które PiS i tak starało się zagłuszać. Ostateczny kształt pytań musi być znany najpóźniej we wrześniu, by referendum mogło się odbyć w listopadzie.

Andrzej Duda ma tak naprawdę tylko jeden sposób na - póki co mikre - zainteresowanie ludzi referendum. To ogłoszenie konkretnych pytań - nie mgliste zapowiedzi. Ale właśnie wprost i bez hamletyzowania.

Teraz Andrzej Duda w końcu sięgnął do szuflady z pytaniami i je ogłosił. Nie są one ostateczne, ale są zaproszeniem dla mediów: "daję wam konkret, mówcie o moim referendum". I do władz PiS: "panie prezesie, zacznijmy negocjacje na serio".

Referendum Dudy jest testem na kilku frontach: czy PiS jest zdolne zignorować Dudę i skasować jego flagowy pomysł? Czy Duda ma na tyle siły, by przeforsować referendum? I wreszcie: czy ludzi to w ogóle obchodzi?

Frekwencja, a nie odpowiedzi, będzie się liczyć

Najważniejszą rzeczą w planowanym referendum będą nie tyle odpowiedzi wyborców, ale ich liczba. Jeśli do urn pójdzie mniej niż co trzeci wyborca (ok. 30 proc.), będzie ono porażką - nie tak druzgocącą jak referendum Bronisława Komorowskiego (frekwencja: 7,8 proc.), ale jednak. Wniosek z tego wypłynie prosty: Polacy w referendum chcą głosować, ale tylko nad sprawami absolutnie fundamentalnymi, a innymi niech władza wybrana z woli wyborców tym wyborcom głowy nie zawraca, ale weźmie się do roboty, do której została najęta. Tyle.

Wszystko co powyżej 30 proc. można będzie uznać za względny sukces prezydenta. Z naciskiem na względny, bo frekwencja jest w Polsce marna. W 1997 r. w referendum konstytucyjnym głosowało niespełna 43 proc. Tylko referendum ws. przystąpienia do Unii Europejskiej przyciągnęło ponad 50 proc. wyborców. A w wyborach 2005 r. do urn poszło ledwie 40 proc. wyborców, by wybrać nowy Sejm. Na takim bezrybiu 30 proc. można uznać za próg przyzwoitości. I jeszcze jedna liczba: w 2015 r. w II turze na Dudę zagłosowało 8,6 miliona osób - to prawie 30 proc. wszystkich uprawnionych do głosowania. Ten próg ok. 30 proc. wydaje się więc w polskich warunkach racjonalny. Jeśli prezydent zdoła przekonać swoich wyborców do pójścia na referendum, to już trzeba będzie uznać: udało się uniknąć fiaska.

Z kolei kluczem do frekwencji w referendum są pytania i szeroka kampania. W obydwu przypadkach prezydent w praktyce jest uzależniony od PiS. Pytania i termin musi wynegocjować z partią, aby zdominowany przez PiS Senat wyraził zgodę na referendum. A już w kampanii agitacyjnej prezydent musi liczyć na kasę partyjnej centrali i terenowych działaczy PiS. Oczywiście prezydent może występować z orędziami, organizować dyskusje, ale partyjnych robotników z ulotkami nie zastąpi.

Więcej o:
Komentarze (137)
Gądek: Andrzej Duda sięgnął po rzecz oczywistą. Ale widać, że się hamuje ws. referendum [OPINIA]
Zaloguj się
  • owca888

    Oceniono 59 razy 51

    Ze złodziejem nie dyskutuje się o zmianach w Kodeksie Karnym. Koniec i kropka.
    Duda niech się buja.

  • kapus0001

    Oceniono 33 razy 29

    Panie Duda !
    Choć byś wymyślił 100 pytań na 100-lecie niepodległości to kara za złamanie konstytucji cię nie ominie. A jeżeli "władzy nie oddacie nigdy" to z tą świadościa będziesz teraz żył w strachu do końca swoich dni. Kaczor może zdechnie wcześniej, ty dożyjesz, !

  • lupus.y

    Oceniono 32 razy 28

    Już widzę w sieci pytania postawione ostrzej i uczciwiej. Np. 1) Czy jesteś za tym, by polityk bezwględnie przestrzegał Konstytucji? 2) Czy jesteś za prawdziwym rozdziałem Kościoła od Państwa? 3) Czy jestes za referendum w sprawie aborcji? 4) Czy jesteś za tym, by policja i wymiar sprawiedliwości służyły konkretnej partii? Zadajać pozorne pytania narażamy sie na ryzyko, że komuś przyjdą do głowy pytania prawdziwe.

  • tomasz_5_2010

    Oceniono 25 razy 21

    Cały problem w tym ,że Adrian Du*a jest przestępca! Człowiekiem niewiarygodnym , nieuczciwym i chwiejnym! To jest zwykły pajac! Dlatego wszystko co robi jest żałosne i śmieszne!

  • hi2per

    Oceniono 23 razy 19

    No to dalsze majstrowanie przy Konstytucji RP. Niedługo przegonimy Białoruś lol

  • darkstone35

    Oceniono 24 razy 18

    Pajac z KFC.

  • cmochall

    Oceniono 21 razy 17

    Jestem za -za odwolaniem Pana Prezydenta z Urzedu-za lamanie obowiazujacej Konstytucji-za postawienie przed Trybunalem Stanu!

  • oczy_argusa

    Oceniono 29 razy 17

    Tylko dwa pierwsze pytania mają sens referendalny, reszta jakby z telewizyjnego programu "100 pytań do..." Duduś... Schrzaniłeś, jak zwykle!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX