Leszczyński: Wujowie i ciotki demokracji nienawidzą Jana Śpiewaka. Za co ten liberalny hejt?

Adam Leszczyński
Jan Śpiewak, kandydat lewicy na prezydenta Warszawy.

Jan Śpiewak, kandydat lewicy na prezydenta Warszawy. (Fot. Przemek Wierzchowski / AG)

Poparcie kandydatury Jana Śpiewaka na prezydenta Warszawy obnażyło protekcjonalny stosunek liberałów do lewicy: jest dobra tylko wówczas, kiedy walczy z PiS jako młodszy partner Platformy. Jeśli ma własne ambicje, tylko szkodzi i powinna siedzieć cicho.
Jesteś w dziale Opinie portalu Gazeta.pl. Publikujemy teksty bardzo różne ideowo i zawsze wyrażają one poglądy autorów, a nie redakcji.

Wiadomość o poparciu kandydatury Jana Śpiewaka przez lewicową koalicję Partii Razem, Inicjatywy Polskiej i Zielonych została przyjęta przez wielu „obrońców demokracji” ze słabo ukrywaną furią.

„Zawrą każdy sojusz, byle tylko dorwać się do stołków? I Śpiewak zaśpiewa, tak jak Jaki zagra” - napisał Facebookowy profil „Solidarni z Rafałem Trzaskowskim”.

„Niektórzy politycy po prostu na praworządność i demokrację nie zasługują” - tak Jacek Rostowski, były minister finansów w rządzie PO-PSL, skomentował wejście do tego sojuszu Inicjatywy Polskiej Barbary Nowackiej.

Śpiewak raczej nie wygra wyborów, ale naturalnie szkodzi Rafałowi Trzaskowskiemu - i to na kilka sposobów. Będzie nieustająco przypominał o umoczeniu Platformy w reprywatyzacyjny skandal, z czego kandydat PO będzie musiał nieustająco się tłumaczyć, a jego przeciwnicy zadbają o to, żeby nigdy nie wytłumaczył się do końca.

O ile PiS jest zjednoczony, o tyle opozycja pójdzie do wyborów podzielona - i lewicowi wyborcy mogą sprawić, że Trzaskowski nie będzie miał największej liczby głosów w pierwszej turze, co byłoby w stolicy prestiżową porażką. Wreszcie: nawet relatywny sukces Śpiewaka pokaże, iż Polacy nie są skazani na duopol PiS - PO. To osłabi pozycję PO jako głównej siły opozycyjnej i samozwańczej największej nadziei zwolenników demokracji w Polsce.

Stąd hejt wylewający się na Śpiewaka i popierającą go lewicę - zwłaszcza Barbarę Nowacką, która wcześniej była skłonna do negocjacji z PO - ze strony Platformy.

Zawsze oczywiście przyjemnie jest patrzeć, jak z ludzi święcie przekonanych o własnych dobrych manierach schodzi cienka politura uprzejmości i zaczynają wygrażać piąstkami. To jednak nie jest jedyny ani nawet najważniejszy pożytek z tej historii.

Szantaż zamiast wizji

Sukces lewicowej koalicji w Warszawie - nawet nie wygrana, ale sukces względny, rzędu kilkunastu, może 20 procent głosów w pierwszej turze - pokaże, że trzeba się z nią liczyć. Że nie sposób zbudować koalicji w obronie demokracji przed PiS bez realnego uwzględnienia postulatów lewicy.

Sukces Śpiewaka może również - chociaż w to wątpię - uświadomić Platformie i jej medialnym sojusznikom, że nie są jedyną nadzieją polskiej demokracji. Że nie tylko oni są alternatywą dla rządów PiS w Polsce. Patos i samozadowolenie, z którymi liberalne centrum opowiada, że jest „ostatnią zaporą przeciwko dyktaturze”, są nieznośne i fałszywe. Zawierają też moralny szantaż: albo jesteś z nami - a więc na przykład głosujesz na Trzaskowskiego w Warszawie - albo popierasz PiS.

Ten szantaż zastępuje program i wizję. Po przegranych wyborach politycy Platformy mówili: „Powinniśmy się zastanowić, dlaczego ludzie nas nie wybrali” oraz „Nie wsłuchiwaliśmy się wystarczająco dobrze w nastroje Polaków”. Pamiętacie? Była też mowa o wyciąganiu z tego wniosków. Na deklaracjach się jednak skończyło. Dziś nie wiadomo, czym aktualna Platforma - zakładając, że wygrałaby następne wybory - różniłaby się od tej Platformy, która je przegrała.

W Warszawie Trzaskowski kiwa głową i mówi, że aferę reprywatyzacyjną „trzeba rozliczyć”. Ale jak rozliczyć? Kto to ma zrobić? Kiedy to się ma wydarzyć? Tego wszystkiego nie wiadomo. Podczas gdy PiS zamienia komisję reprywatyzacyjną w Sejmie w cyrk służący promocji swojego kandydata na prezydenta miasta, główna partia opozycyjna - umoczona w aferę po uszy - składa najbardziej niejasne i najmniej wiążące obietnice z możliwych. Konia z rzędem temu, kto w nie uwierzy.

A jeśli wygra Jaki?

„A jeśli przez podzieloną opozycję PiS wygra w Warszawie?” - pytają z groźnymi minami dobrzy wujowie i ciotki demokracji, a ręce trzęsą im się z oburzenia nad klawiaturami.

Drogie ciotki, drodzy wujowie: zwycięstwo PiS w Warszawie to nie koniec świata. HGW rządziła w stolicy przez trzy kadencje. To bardzo długo jak na demokratyczne standardy i naprawdę trudno mieć do wyborców pretensje, jeśli zapragną zmiany ekipy. Wygrana PiS - a raczej przegrana Trzaskowskiego, z kimkolwiek - przekłułaby balon samozadowolenia i przekonania o własnej słuszności i zmusiła do realnego uwzględnienia lewicy w grze o najważniejszą stawkę w najbliższych wyborach parlamentarnych. Jeśli zwycięstwo PiS w Warszawie byłoby za to ceną, być może warto ją zapłacić?

Ewentualna wygrana Jakiego ma specjalne znaczenie dla pewnej części inteligencji warszawskiej - i być może w tym trzeba szukać źródeł moralnego wzmożenia, które ta perspektywa wzbudza. Miejskie urzędy i instytucje kultury zapewniają pracę tysiącom ludzi. Dla nich prezydent z PiS oznaczałby ogromne kłopoty zawodowe: groźbę cenzury politycznej i obyczajowej w muzeach i teatrach, nowych dyrektorów spod kruchty i spod znaku „wyklętych”, konieczność urządzania rytualnych wystaw o św. Lechu Kaczyńskim.

I właśnie z tego - ale tylko z tego - powodu zagłosuję pewnie w końcu w drugiej turze na kandydata PO. Chciałbym jednak, aby była to wygrana o włos; aby PO dostała w tym starciu solidne lanie, wyszła z niego upokorzona i osłabiona, tak bardzo, aby zrozumiała, że nie traktując lewicy na partnerskich zasadach, nie jest w stanie odsunąć PiS od władzy w najbliższych wyborach parlamentarnych. Może to zmobilizowałoby główną siłę opozycji do odrobiny wysiłku. A przy okazji z wujów i ciotek demokracji zeszłoby trochę powietrza.

Adam Leszczyński jest reporterem i publicystą, przez wiele lat związany był z „Gazetą Wyborczą”, potem współzakładał portal OKO.press. Jego ostatnia książka nosi tytuł „No dno po prostu jest Polska” i opisuje, jak Polacy (od zawsze) uwielbiają na siebie samych narzekać

Śpiewak startuje po to, by umożliwić wygraną Patrykowi Jakiemu? "Pójdę na wybory, ale oddam pustą kartę"

Zobacz także
  • Lublin. Marsz Równości i policjanci zaatakowani przez kontrmanifestację Lublin. Są zarzuty i areszt po ataku na Marsz Równości. Napaść na policjantów, pobicie
  • Ryszard Czarnecki Czarnecki: Jak Jarosław Kaczyński każe startować na wójta, to wystartuję
  • Adam Bielan Bielan o nowej taśmie Morawieckiego: Premier spotkał się z Kubicą i sprawę wyjaśnili
Komentarze (459)
Leszczyński: Wujowie i ciotki demokracji nienawidzą Jana Śpiewaka. Za co ten liberalny hejt?
Zaloguj się
  • antirussia81

    Oceniono 109 razy 43

    "Za co ten liberalny hejt?"
    A choćby za flirty z Kukizem i jego brunatnymi przydupasami. Powód nie jedyny, ale w zupełności wystarczający.

  • java3

    Oceniono 77 razy 41

    "zwycięstwo PiS w Warszawie to nie koniec świata"
    Serio, Panie Leszczyński? Serio??
    Zacznie się od stawiania pomników na każdym rogu. Otoczonych płotkami, z czerwonym dywanikiem. Pod nimi ludzie zaczną składać kwiaty, znicze, wieńce, różańce i inne koraliki.
    W krótkim czasie Warszawa zacznie wyglądać jak Wenezuela.
    A to nie jedyny problem. Zaczną się blokady inwestycji, dokładnie tak samo, jak miało to miejsce w poprzedniej kadencji. Kompletny paraliż decyzyjny w urzędach. Dokładnie pamiętam ten czas.
    Naprawdę tego chcemy??

  • konfuziussagt

    Oceniono 73 razy 31

    Autor nich nie rznie glupa.
    Na Forum "Gazety" nie ma do czynienia
    z oglupialym kadzidlami, nacjonalistycznymi i ksenofobicznymi haslami
    i ochlapami motlochem. Chyba ze pisze do kato-nazistowskich troli.
    Rzeczypospolita lezy na marach, NS Partei PiS z ePiSkopatem
    urzedzaja z Polski IV Rzesze i wystawiaja ja na tacy Putinowi,
    a on udaje, ze nie wie o co chodzi.
    Tylko dzieki przynaleznosci do UNII
    nie jestesmy jeszcze skrzyzowaniem Bialorusi z Salwadorem.
    Jednak wielu lajdakow chce sie na trupie
    Rzeczypospolitej pozywic.

  • rabingoldblatt

    Oceniono 85 razy 27

    Każdy kto się mizia lub myśli o mizianiu z Kukizem nie jest wart dobrego słowa.

    A co szeroko pojętej "lewicy". Prezentują głupotę podszytą symetryzmem lub symetryzm podszyty głupotą. Do wyboru.Trzeba jednak pamiętać. że symetrysta w kraju wolnym i demokratycznym może pleść co mu ślina na język przyniesie.

    Ale kiedy sądy są upolitycznione, konstytucja deptana a trójpodział niszczony to bycie symetrystą oznacza jedno:

    jesteś cichym przyjacielem władzy i płyniesz z prądem.

    Jak g...ałąź.

  • freon

    Oceniono 56 razy 26

    Wygrana pisu w Warszawie to nie koniec świata? Ja pi.... Człowieku, skretyniałeś? A jak się mają pisowskie postawy i postulaty kościelno-nacjonalistyczne do ideałów lewicy? To nam, lewicowcom, ma być OK z faktem, że jakieś jakie czy inne tłuki zrobią tu faszystowski zaścianek tylko dlatego, że to nie Platforma? No, żesz k....

  • yellow_tiger

    Oceniono 54 razy 18

    Kretyn. A co jeśli o głos wygra Jaki? Wygrana PiS to nie koniec swiata. Pewnie, że nie przecież w Polsce PiSu da się żyć. Fakt, że ch...owo ale do końca świata droga daleka.
    Takie artykuły jasno pokazują co jest nie halo z lewicą - brak jej instynktu samozachowawczego bo o myśleniu szkoda nawet wspominać. Jeśli zaś Jaki wygra to lewica będzie biadolic o zakazie parady równości, utrudnieniach dla rowerzystów, i poparciu ratusza dla marszu ONRu. I oczywiście bedzie to wina tych cholernych liberałów, że nie wygrali bo się w głos lewicy nie wsłuchali. Taki syndrom Lagierskiego - wpierw popieram PiS aby przywalić PO a potem się dziwię, że PiS nie wprowadza związków partnerskich i ten, tego gay'ow tępi. Tu to samo. A potem będzie płacz. Normalna banda idiotów.

  • yuo7leo9

    Oceniono 30 razy 16

    Jak na A. Leszczyńskiego, to wyjątkowo głupi tekst. Jakby nie rozumiał, że wygrana Jakiego w stolicy, to droga do drugiej kadencji PIS - i całkowitego zaorania demokracji. W dodatku Jaki nie odda władzy w Wawie przez wiele, wiele kadencji - pr4zyłączając do niej gminy głosujące na PIS na trwałe zmieniając proporcje polityczne.
    A co do Śpiewaka: nie jest on ani politykiem, ani samorządowcem. Jest niedojrzałym chłopcem, który chce władzy. W poprzednich wyborach wprowadził doi samorządu korwinowców, kiedy sam został przez nich rozegrany, obraził się. NIE UCZESTNICZYŁ W PRACACH Rady Śródmieścia, w której jest radnym. Bo nie umie pracować, nie ma programu, nie ma poglądów. Jedyne, co może, to tak zamącić, że demokracja (a lewica też) przestanie istnieć

  • wagadudu

    Oceniono 55 razy 15

    Śpiewak jest równie wiarygodnym politykiem co Rysio Czarnecki. I to tyle w temacie.

  • pynkyp

    Oceniono 24 razy 14

    Prawda jest taka, ze parti razem blizej do socjalistycznego PISu niz do neoliberalnej PO GW trudno to pojac. Jakby odciac ta cala koscielna otoczke to PIS jest najbardziej lewicowym rzadem w 3rp

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje