Radomski: PiS obroni Szydło. Została zniewolona przez ośmieszenie, ale nadal jest potrzebna [OPINIA]

JAKUB PORZYCKI

Na pierwszy rzut oka wydawałoby się, że Beata Szydło jest dla Prawa i Sprawiedliwości balastem. Nic bardziej mylnego - mało jest osób, które prawicy są tak potrzebne jak była premierka.
Jesteś w dziale Opinie portalu Gazeta.pl. Publikujemy teksty bardzo różne ideowo i zawsze wyrażają one poglądy autorów, a nie redakcji.

Jakiś czas temu Jarosław Kaczyński zdał sobie sprawę, że sam nie może stanąć na czele politycznej rewolty. Polacy nie chcieli widzieć w nim lidera, czemu dobitnie dali wyraz w kilku poprzednich wyborach. Lider prawicy świadomie ustawił się więc w roli wszechwładnego, choć nieco nieporadnego, demiurga, którego ambicją nie jest piastowanie ważnych funkcji, ale sprawowanie władzy z tylnego fotela. Wiedział, że to jedyny sposób, aby jego wizja Polski mogła zostać zrealizowana.

Prawdziwymi twarzami zmiany stali się Beata Szydło oraz Andrzej Duda, którzy uzyskali w ten sposób nietykalność. Gdy pomyślimy o szeroko pojętych liderach prawicy, przekonamy się, że tylko te dwa nazwiska w pełni wpisują się w ideologiczną koncepcję ostatnich lat rządów prawicy. Oboje nie są – jak Zbigniew Ziobro czy Antoni Macierewicz – przodownikami konkretnych frakcji czy poglądów, ale wypadkową wszystkiego, co dla obecnej władzy jest kluczowe: walki o godność obywateli za pomocą ekonomicznej indolencji, syntezą prawicowego radykalizmu z katolickim realizmem oraz podważania zasad państwa prawa i międzynarodowego ładu.

Każda rewolucja wymaga symboli, które należy pielęgnować. Nie przez przypadek Beata Szydło i Andrzej Duda przez wiele miesięcy byli liderami zaufania opinii publicznej, a według badań Kantar Public w trakcie debaty poprzedzającej dymisję poprzedniego rządu Polacy trzykrotnie częściej (!) popierali byłą premierkę niż lidera Prawa i Sprawiedliwości. Politycy prawicy są tego świadomi, więc między bajki wsadzić można historię o tym, że za dwa lata nie udzielą poparcia obecnemu prezydentowi. Podobny mechanizm działa w przypadku Beaty Szydło – wyrzucenie jej za burtę byłoby przekreśleniem dobrej zmiany, a to wywróciłoby tożsamość obecnej władzy do góry nogami.

Jarosław Kaczyński wybrał ludzi z jednej strony tak samo lojalnych i zapatrzonych w jego wizję, ale trafiających do różnych grup elektoratu. Andrzej Duda pokazać miał konserwatywnym wyborcom z wielkich miast, że nie muszą wstydzić się swojego tradycjonalizmu czy religijności. Beata Szydło stanąć miała w obronie wykluczonych mieszkańców prowincji. Sprawdziła się w tej roli znakomicie.

Beata Szydło jest trybunem ludowym

W jednym z odcinków „Ucha Prezesa” Jarosław Kaczyński przekonuje Mateusza Morawieckiego, że ten nadaje się do roli premiera gorzej niż Beata Szydło, ponieważ ta „pachnie polskim sianem, kościelną kruchtą, niedzielnym rosołem”. Morawiecki – który w odpowiedzi niemrawo recytować zaczyna „Moją piosnkę” Cypriana Norwida – premierem ostatecznie został, ale nikt nie ma wątpliwości, że nastąpiło to wyłącznie pod wpływem fatalnej sytuacji międzynarodowej, w której znalazł się nasz kraj w drugiej połowie ubiegłego roku.

Mało jest polityków, którzy tak dobrze jak Beata Szydło wpisują się w nastroje polskiej prowincji. Czasy, w których zdesperowani mieszkańcy wsi i miasteczek chcieli stanąć na barykadach minęły wraz z europejskimi inwestycjami. Natomiast czasy, w których zuchwali mieszkańcy wsi i miasteczek chcieli upodobnić się do mieszkańców wielkich miast minęły, gdy zachwyt europejskimi inwestycjami osłabł.

Obecnie prowincja domaga się uznania poprzez zmianę dotychczasowej hierarchii. Przyczyną równouprawnienia nie ma być litość czy stygmatyzacja, ale dopuszczenie do współtworzenia struktury społecznej i wykorzystywania jej zasobów. Była premierka zapewniła to zarówno w sferze ekonomicznej (dzięki programowi 500+), jak i symbolicznej, pokazując, że władzę sprawować mogą nie tylko wielkomiejskie elity. Na czele rządu stanęła osoba bez międzynarodowego obycia i znajomości języków, matka księdza i żarliwa katoliczka. Po prostu jedna z nas.

Droga od burmistrza Brzeszcz do jednej z najbardziej wpływowych kobiet świata (według „Forbesa”) mogłaby by stać się współczesnym i lokalnym odpowiednikiem amerykańskiej kariery od pucybuta do milionera.

Beata Szydło jest partyjniaczką z krwi i kości

Zbyt często myślimy o Beacie Szydło jako o polityczce namaszczonej przez Jarosława Kaczyńskiego, a zapominamy, że mamy do czynienia z ambitną i wytrawną graczką, która od wielu lat konsekwentnie wspinała się po partyjnej drabinie. Nie przez przypadek od 2010 roku pełniła funkcję wiceprezeski tej partii, o której Andrzej Duda – ceniony ekspert i prawnik – mógłby tylko pomarzyć.

Była premierka w życiu partyjnym odnajduje się lepiej niż Jarosław Kaczyński, którego władza zawsze opierała się na wizjonerstwie, a nie cierpliwym zdobywaniu przyczółków. Właśnie tak należy odczytywać na pierwszy rzut oka pozbawione sensu płomienne słowa o tym, że premie należały się ministrom. Szydło straciła wówczas zaufanie części Polaków, ale zyskała poparcie wśród partyjnych struktur. Takie wsparcie jest dla niej szalupą ratunkową, dzięki której będzie mogła dotrzeć do upragnionego celu – być może będziemy nim pierwsze miejsce na listach w wyborach do parlamentu europejskiego.

Beata Szydło jest kobietą

Paternalistyczny sznyt polskiej polityki sprawia, że kobiety zazwyczaj ustawione zostają tam, gdzie chcą je widzieć mężczyźni. Tę prawidłowość dobrze oddają losy Beaty Szydło – sprawnej polityczki, która została i przestała być premierką wbrew własnej woli. Od początku miała być pomocnicą Andrzej Dudy, wskazanego przez partię na jedyne stanowisko w naszym kraju zapewniające podmiotowość. W ten sposób Szydło stała się kolejną po Hannie Suchockiej i Ewie Kopacz kobietą, którą pełnić miała rolę kwiatka do (szytego przez mężczyzn) kożucha. Od początku miała być tylko dodatkiem i wciąż nim pozostała.

Pozorne wsparcie dla kobiet tak naprawdę służy ustaleniu dyskryminujących reguł gry. W ten sposób mężczyźni tworzą rzeczywistość, gdzie kobiety są tylko przedmiotem, a jakiekolwiek ich dążenie do podmiotowości natychmiast jest blokowane. Specyficzną odmianę takiego modelu polityki zaobserwować można wśród polityków prawicy, dla których kobiety są tylko jowialnym obiektem westchnień.

Jednym z tego przejawów jest właśnie parasol ochronny rozłożony nad Beatą Szydło. Pod warstwą bukietów kwiatów, ciepłych słówek i pocałunków w rękę ukryty jest strach przed tym, że kobieta może rywalizować z mężczyznami na tych samych prawach. Takie zachowania paradoksalnie chronią byłą premierkę – jej banicja byłaby niezrozumiała dla wielu konserwatywnych wyborów, dla których protekcjonalne okazywanie troski pozostaje alternatywą wobec feministycznych postulatów równouprawnienia.

Beata Szydło jest nieszkodliwa

Poprzednie argumenty byłyby pewnie bez znaczenia, gdyby Beata Szydło stanowiła realne zagrożenie dla aktualnych władz partii. Jej degradacja z funkcji premierki do pozbawionej teki i wpływów zastępczyni Mateusza Morawieckiego była błyskotliwym posunięciem, które całkowicie pozbawiło ją siły rażenia. Droga powrotu właściwie nie istnieje, a Szydło utkwiła na stanowisku komicznym dla kogoś, kto niedawno kierował pracami rządu. Trzeba przyznać, że trudno sobie wyobrazić mniej szkodliwą konkurencję dla najważniejszych osób w partii.

Sytuacja sprzed kilku miesięcy była ostatnim epizodem zniewolenia przez ośmieszenie – sprawdzonej metody sterowania zasobami ludzkimi stosowanej przez Jarosława Kaczyńskiego. Lider prawicy paradoksalnie najbardziej uprzedmiotawia tych, którym oferuje najwięcej. Beacie Szydło najpierw zaoferował stanowisko, znacznie przerastające jej aspirację i możliwości, następnie wmanewrował w wątpliwe malwersacje konstytucyjne, a na końcu wielokrotnie poniżył – tak, aby koniec końców nie istniało dla niej miejsce poza tym, które umościł prezes.

Beata Szydło została skrępowana, ale prawica zbyt wiele ryzykuje, jeżeli odwróci się od niej plecami. Póki co zmiana tej sytuacji nie opłaca się nikomu.

---

Jan Radomski – publicysta i bloger, od 2010 roku związany z redakcją „Liberté!”, członek zarządu stowarzyszenia Projekt: Polska. Kontakt z autorem: @jwmrad.

TVP Info już sama nie wie, jak bronić nagród Szydło. Zobaczcie, co wymyślili tym razem

Ekstremalny quiz z geografii. Sprawdź, czy rozpoznasz państwo po konturze
1/20Grafika przedstawia czwarte największe państwo świata, czyli?
Zobacz także
  • Beata Szydło w Szymbarku koło Gorlic. Szydło na to pytanie nie odpowiedziała od razu. "Nie wykluczam startu w tych wyborach"
  • "Polityka jest bardzo brutalna". Beatę Szydło zapytano o relację z Andrzejem Dudą
  • Premier Beata Szydło i wicepremier Mateusz Morawiecki podczas posiedzenia rządu. Mazurek: Wszystkie osoby przekazały pieniądze w zasadzie na Caritas. Ale czterech nazwisk brakuje
Komentarze (125)
Radomski: PiS obroni Szydło. Została zniewolenia przez ośmieszenie, ale nadal jest potrzebna
Zaloguj się
  • bolekbud

    Oceniono 43 razy 35

    "Została zniewolona przez ośmieszenie"
    Beacie to zniewolenie i osmieszenie sie po prostu nalezalo.

  • kuba161048

    Oceniono 36 razy 30

    Szydło jest totalnym zerem i koniec.
    Po co ta dyskusja. Jej się to już dawno należało.

  • zd46

    Oceniono 34 razy 26

    Kiedy opuściłam Przecieszyn
    Gmina Brzeszcze,
    Nieprzerwanie skrzeczę i wrzeszcze,
    Powrzeszczałam jako premier
    Jako wicepremier wrzeszcze
    A teraz w UE
    Pokrzyczę, poskrzeczę
    i powrzeszcze,
    I z gigantyczną emeryturą
    Wrócę do kur i świń,
    W Przecieszynie,
    Gmina Brzeszcze.

  • admo70

    Oceniono 23 razy 21

    PIS potrzebuje takich tłumoków. Elektorat to lustrzane odbicie takiej baby.

  • pivit

    Oceniono 25 razy 21

    ..."Droga od burmistrza Brzeszcz do jednej z najbardziej wpływowych kobiet świata (według „Forbesa”) mogłaby by stać się współczesnym i lokalnym odpowiednikiem amerykańskiej kariery od pucybuta do milionera"...
    ===============================================================
    No bez jaj. Wpływowa to by była wtedy gdyby była osobą decyzyjną. Bycie marionetką (nawet eksponowaną) to żadna kariera.
    Chyba że "wpływowa" oznacza podatną na wpływy.

  • jxl82

    Oceniono 19 razy 17

    „pachnie polskim sianem, kościelną kruchtą, niedzielnym rosołem”." Zapach kobiety".W rolach głównych polski Al Pacino niejaki Pięta.

  • szaja25

    Oceniono 18 razy 16

    Jej twarz frasobliwa, wyraża głębokie ubóstwo intelektualne i mogłaby być natchnieniem dla malarzy flamandzkich, gdyby żyła w odpowiedniej epoce. Odnalazła by się z pisem w portretach grupowych.

  • pi.mi

    Oceniono 18 razy 16

    "radomski pis"

    może być gorsza obelga...? :-)))))))

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje