Galopujący Major: Sprawny system załatwi kiboli. Ale później weźmie się za nasze grzeszki

Szalikowcy przebrali się w uniemożliwiające identyfikację stroje malarskie

Szalikowcy przebrali się w uniemożliwiające identyfikację stroje malarskie (GRZEGORZ CELEJEWSKI)

Od lat po każdej kibicowskiej awanturze, demolowaniu stadionu, pobiciu, wyrywaniu krat czy ganiania z policją słyszymy ciągle to samo: zróbcie jak w Anglii, czemu nie zrobicie jak w Anglii, w Anglii się dało! Otóż nie, w Polsce nie uda się rozprawić z kibolami jak w Anglii.

Aby zrozumieć, dlaczego się nie da, trzeba sobie, rzecz jasna, odpowiedzieć na pytanie, jak w owej Anglii się dało, jak poradzono sobie z przemocą na stadionach. Otóż poradzono sobie w sposób dwojaki i to głównie w wyższych klasach rozrywkowych. Po pierwsze uderzono w kibiców komercjalizacją. Polegała ona na wypchnięciu ze stadionów kibiców z dzielnic robotniczych i zastąpienie ich zamożną klasą średnią, dla której Premier League została skrojona jako ekskluzywny towar. Nie, oczywiście nie oznacza to, że angielski robotnik nie może w ogóle na mecz chodzić. Oznacza to jedynie, że musi kupić karnet, bo wejściówki w dniu meczu są horrendalnych drogie, a i ów karnet jawi się jako coraz bardziej poważna pozycja w domowym budżecie. Więc „normalny” kibic coraz częściej woli mecz obejrzeć w pubie albo domu.

Odrzucić prymat prywatnej własności

Problem w tym, że, bez względu jak oceniamy ten ruch, jest on w Polsce na ten moment niewykonalny. Nie ma bowiem tak wielkiej docelowej grupy zamożnych kibiców, którą dałoby się zastąpić grupę kibiców obecnych, a więc grupę, z której rekrutują się także i kibole. Jakość produktu też znacząco (delikatnie mówiąc) odbiega od europejskiej średniej, więc komercjalizacja na wzór angielskiej zupełnie nie wchodzi w grę. Dodatkowo problem stanowią polscy, prywatni właściciele, którzy, w przeciwieństwie do „politycznie myślących” miliarderów, przejmują kluby przede wszystkim dla średnioterminowego zysku. Nie są więc skłonni nawet do średnioterminowego ponoszenia strat, a za czym idzie nie są też skłonni do wojny z kibolami. Wolą się dogadać, przecież każda rozróba to tylko dodatkowe straty.  

Teoretycznie, wyjściem z sytuacji mogłyby być rozwiązania niemieckie (tzw. 50+1) albo hiszpańskie (klub należący do socios), gdzie za wysokie wynagrodzenie rządzi menadżer, wynajęty przez większość spokojniejszych kibiców również i po to, aby klub z rąk kiboli odebrać. Taki pomysł rodzi jednak całą masę nowych problemów związanych z tzw. rozproszonym właścicielstwem, od wrogiego przejęcia zaczynając, przez apatię członków kibiców, na problemie rozchodzenia się interesów menadżerów i zniecierpliwionych właścicieli. Przede wszystkim jednak taki model wymagałby odrzucenia prymatu indywidualizmu i prywatnej własności, na którym to została zbudowana cała III RP i nauczenia się działania w ramach wspólnoty, a nawet spółdzielni. A to przecież zadanie na lata.

Do karania potrzeba skutecznego wymiaru sprawiedliwości

Drugim sposobem „cywilizowania” stadionów w Anglii było surowe karanie kibiców. Jest to ulubiony argument wszelkiej maści liberałów, którzy na co dzień, owszem, są jak najbardziej za liberalnym karaniem, ale jak tylko widzą pedofila, znęcającego się na zwierzętach, terrorystę i właśnie kibola, to nagle porzucają wszystkie swoje liberalne wartości i pałają krwiożerczą zemstą. W tej retoryce kibol zostaje więc odarty z człowieczeństwa i jako swoisty homo sacer symbolicznie pozbawiony jakichkolwiek praw. Problem, czy może szczęście, polega na tym, że takie postępowanie w Polsce jest wciąż niedopuszczalne. Kibice to też obywatele, też mają swoje uprawnienia, więc nie można ich karać na tyle surowo, na ile chcieliby to demonizujący ich przeciwnicy. 

No dobrze, ale czy można jednak karać chociaż trochę surowiej, ba czy można ich karać skuteczniej? Otóż nie można. A nie można dlatego, że generalnie polski wymiar sprawiedliwości nie należy do najskuteczniejszych na świecie. Więc skoro nie jest skuteczny przy alimenciarzach, reprywatyzacji, łapówkarstwie, to czemu ma być skuteczny w radzeniu sobie z tak skomplikowanym problemem jak przemoc na stadionach? Nie można być skutecznym wybiórczo, nie można tkwić w marazmie i tylko nagle, pod wpływem jakiegoś cudu, wyrywkowo zadziwić świat swoją efektywnością. System angielski poradził sobie, bo okazał się bezwzględny, drakońsko bezwzględny i dlatego, że generalnie jest skuteczniejszy od systemu polskiego. Ot, cała tajemnica.

Pytanie tylko, czy Polacy chcieliby taki system u siebie? Albowiem, jeśli system nagle okazałby się skuteczny w sprawie kibiców, to jednocześnie mógłby być skuteczny przy przekroczeniach prędkości, jeździe na gapę, parkowaniu w niedozwolonych miejscach, weryfikowaniu deklaracji podatkowych i wszystkich tych innych drobnych grzeszkach, co do których Polacy przyzwyczaili się, że kulawy system i tak ich nigdy nie wyłapie. 

To po prostu quiz geograficzny. Sprawdź, czy znasz mapę świata
1/11Który półwysep jest na zdjęciu?
Zobacz także
  • Wybory samorządowe 2018. W Olsztynie zaginęło 399 kart do głosowania
  • Media bez kobiet Stulecie praw kobiet, a w telewizjach sami mężczyźni. "W mediach dalej XIX wiek"
  • Wybory 2018 Leszczyna, Piekarska, Struzik i Cymański w poranku wyborczym na żywo Gazeta.pl
Komentarze (182)
Pseudokibice. W Polsce nie uda się rozprawić jak w Anglii
Zaloguj się
  • puuchatek

    Oceniono 52 razy 36

    "Jest to ulubiony argument wszelkiej maści liberałów, którzy na co dzień, owszem, są jak najbardziej za liberalnym karaniem, ale jak tylko widzą pedofila, znęcającego się na zwierzętach, terrorystę i właśnie kibola, to nagle porzucają wszystkie swoje liberalne wartości i pałają krwiożerczą zemstą."

    Szanowny Panie, zwykle zgadzam się ze sporą częścią Pańskich tez, ale to zdanie jest tak NIEPRAWDOPODOBNIE głupie, że aż trudno mu uwierzyć, że Pan je napisał.

    Nikt nie porzuca liberalnych wartości, nikt nie pała krwiożerczą zemstą (przy okazji - pałać można raczej żądzą zemsty, niż samą zemstą - ale nie czepiajmy się zaburzonej frazeologii, bo nie o nią tu chodzi).

    Osobom o liberalnych poglądach zależy, żeby "kibole" (czyli bandyci po prostu) byli karani w sposób adekwatny do popełnionych czynów. Żaden "liberał" nie postuluje obdzierania ich ze skóry czy wieszania na latarniach. Chodzi TYLKO (…) o to, żeby za swoje czyny ponosili konsekwencje. Te zwyczajne, przewidziane w kodeksie karnym.

    Bo, jak wiadomo, czynnikiem odstraszającym od działalności przestępczej nie jest WYSOKOŚĆ kary, ale jej NIEUCHRONNOŚĆ.

    A nasi "kibole" robią to, co robią, bo czują się (i najczęściej są, niestety) absolutnie bezkarni.

    Bo łatwiej jest pociągnąć do odpowiedzialności kobietę, której w czasie wiecu wymknęło się grube słowo - niż bandę kiboli, którzy poza grubymi słowami niewiele mają do powiedzenia. Łatwiej skazać dwóch polityków (zwłaszcza opozycyjnych…), którzy w czasie demonstracji zapalili race (trzymając je w rękach i nikomu nie zagrażając), niż stado bandziorów, którzy takim racami rzucają na murawę boiska i w innych kibiców.

    Tak więc nie, nie "pałamy zemstą". Chcemy po prostu EGZEKWOWANIA PRAWA.

  • pawel044

    Oceniono 25 razy 19

    Nie rozumiem tez autora. Czyli skoro parkujemy czasem nieprawidłowo i czasem przekraczamy prędkość to i nie ruszajmy stadionowych bandytów?! Tak na marginesie to za złe parkowanie, przekraczanie prędkości czy jakieś numery podatkowe karani jesteśmy! Używam liczby mnogie - my, obywatele. Dlaczego kiboli nie można docisnąć? Zwłaszcza, że chyba jest dla
    tego zapotrzebowanie i poparcie społeczne? Czekamy, aż jakaś kolejna "oprawa" doprowadzi do jakiegoś pożaru czy zbiorowej paniki na stadionie pełnym ludzi, zginie kilkaset osób? Wtedy też powiemy, że "no nic nie dało się zrobić żeby temu zapobiec bo już tacy jesteśmy, źle parkujemy samochody, nie przestrzegamy ograniczeń bo tak lubimy no to kiboli nie było jak poskromić..."

  • Gość

    Oceniono 20 razy 18

    Czy Polacy chcieli by taki system u siebie? Obstawiałbym, że ci Polacy którzy między innymi: demolują stadiony i okolice, jak również kibiców przeciwnej drużyny a czasem przypadkowych przechodniów; jeżdżą na gapę; parkują na przystankach autobusowych; śmiecą na ulicy; rzygają po pijaku na placu zabaw dla dzieci; nie sprzątają po swoim psie; mażą sprejem po ścianach - ci Polacy pewnie by nie chcieli takiego systemu... Reszta chciałaby bardzo.

  • zacisze16

    Oceniono 15 razy 13

    Przeczytałem i wyrzuciłem do kosza... Nigdzie nie jest idealnie ale tam ,, nigdzie,, jest większy porządek... Czyli kibol wchodzący na stadion okazuje kartę wstępu plus swój dowód osobisty w czytniku... Nie interesują mnie przepisy... Kibol musi i to bezwzględnie się zarejestrować do wejścia na stadion... Brak karty wstępu - do widzenia... Brak dowodu - do widzenia... Jest burda i łapią biednego kibola - zakaz stadionowy na 10 lat.... Bez jakich kolejek okoliczności łagodzących... Występowanie w kominiarkach - 10 lat... Karty wstępu numerowane i możliwość ich kupienia tylko przez internet w połączeniu z dowodem osobistym - PESEL itd... przypadkowe znalezienie się w burdzie stadionowej mimo zakazu 10-cio letniego dożywotni zakaz stadionowy plus kasa do zapłacenia powiedzmy 25 tyś złotych - bez dyskusji... Można to wszystko okiełznać, ale trzeba chcieć...

  • Leszek Skrzypczak

    Oceniono 22 razy 12

    Co za nieprzemyslany i koslawy artykuł. Pan dziennikarz nawet się trochę nie wysilil żeby sprawdzić jak ten system w Anglii działa i na czym polega.

    Otóż największym straszakiem dla kibola nie jest perspektywa więzienia czy kary pieniężnej. Najbardziej to on boi się dostania dożywotniego bana od FA (angielskiego PZPN-u) przez co straci kontakt ze swoją ekipą co on najbardziej w życiu ceni. Te dwa dochodzenia toczą się osobno i na ogol jedno nie ma nic wspólnego z drugim. Stadion to jest teren prywatny i jego właściciel lub zarządca (FA) moze decydować kogo wpuścić- i wlasnie dlatego maja imienne karnety na każde krzeselko- zeby dokladnie wiedzieć kto gdzie siedzi i w razie zadymy szybko wymierzyć bana na całą ligę.
    PROSTE I EFEKTYWNE. Można? MOŻNA i TRZEBA!!!!

    Kto jest za?

  • pansloik

    Oceniono 11 razy 11

    a najlepiej mieć w głębokim poważaniu jeśli nie w d... całe to kibicowanie. Lepiej cieszyć się życiem, czytać książki, kochać się, pić wino, a nie być baranem jak większość kibiców i tracic czas na łażenie po stadionach.

  • jxl82

    Oceniono 23 razy 11

    Jak tam można traktować wnuki ŻW? To wiśniówka na torcie Dobrej Zmiany. Odwiedzają żłobki, Maszerują na Górę (Jasną? Jelenią?), modlą się. Prima sort jak mówi Santo Subito Jarek.

  • westgreg

    Oceniono 28 razy 10

    "Pytanie tylko, czy Polacy chcieliby taki system u siebie?"

    Wyjątkowo rzadkim palantem być trzeba, aby tak odpowiedzieć na to pytanie, jak zrobił to autor artykułu.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje