Hardyk: Biznesowy sojusz zamiast wspólnoty wartości. Macron znalazł klucz do serca Trumpa

Obserwując wizytę Emmanuela Macrona w Waszyngtonie można było odnieść wrażenie, że oglądamy transmisję z podwójnej randki celebrytów, a nie spotkania liderów światowych mocarstw.

Trump i Marcon obaj znani są z narcyzmu i obsesyjnego pilnowania tego, jak przedstawiają ich w media. Jednak różnic między nimi więcej niż zbieżności, dlatego ciekawe jest, co ich do siebie zbliżyło, czym Macron przekonał do siebie obrażonego na pół świata Trumpa. Mimo, że mentalnie oraz ideologicznie dzieli ich przepaść, chcieli zaprezentować się jako duet dobrze współpracujących ze sobą przywódców. Trump chciał udowodnić, że z przynajmniej jednym ważnym państwem potrafi rozwinąć bliskie relacje. Zaś ambicją Macrona jest przywrócenie Francji roli rozgrywającego na świecie. Macron chce czuć odpowiedzialność za kształt globalnej gry, a Trump chętnie się nią podzieli.

Wojskowa i polityczna współodpowiedzialność - przede wszystkim - za Bliski Wschód, przykryła różnice w kwestiach tak ważnych jak ochrona klimatu, handel międzynarodowy czy uchodźcy. Prezydent Francji przemawiając przed Kongresem zwracał uwagę, że Stany Zjednoczone, będąc architektem światowego porządku, nie mogą zamknąć się na mechanizmy międzynarodowej współpracy. To cwane, polityczne kuszenie Trumpa, który może czuć się urzeczony tym, że francuski prezydent poniekąd wzywa go do roli współprzywódcy. Sam Trump dotychczas widział się w roli króla całego świata, ale militarną aktywność wolałby ograniczyć do okazjonalnego bombardowania nieposłusznych mu dyktatorów.

Naprawią błędy Chiraca i Busha?

W kampanii oraz wiele miesięcy po wygranych wyborach, obsesją Trumpa było wypominanie europejskim liderom niskich wydatków na zbrojenia. To zresztą refleks opinii obecnej po obydwu stronach amerykańskiej opinii publicznej. Amerykanie chcą być światowym żandarmem, ale już nie jedynym. U Trumpa odzwierciedlało się to w powrocie do sloganu „America First”. USA miały interweniować wyłącznie wtedy, kiedy im się to opłacało. Z tego względu Trump kwestionował też sens istnienia NATO.

Szybko przekonał się, że został prezydentem kraju, który ma interesy wszędzie na świecie. Jeśli skądś się wycofa, miejsce to momentalnie zajmą jego rywale. Tak stało się właśnie w Syrii. Jeszcze w debatach przedwyborczych Trump zapowiadał, że szybko sobie z tamtejszym konfliktem poradzi – bombardując tak dotkliwie, że udział wojska nie będzie potrzebny. Po siedmiu latach wojny domowej sytuację w Syrii kontrolują jednak Rosja i Iran, a Trump zaczął rozumieć, że cena za brak zaangażowania będzie jeszcze wyższa. Chce powrotu USA do politycznej gry na Bliskim Wschodzie, ale nie chce robić tego sam.

Sojusznicze działanie Francji i USA w tym regionie będzie symbolicznym zakończeniem ich ostrego sporu z początku 2003 roku, kiedy to Jacques Chirac groził Georgowi Bushowi wetem ws. wojskowej interwencji w Iraku, zarzucając mu brak wizji na ten region. Powojenny upadek tego państwa dał przestrzeń do powstania tzw. Państwa Islamskiego, które było jedną z sił napędzających wojnę w Syrii i destabilizację całego regionu. Można więc powiedzieć, że Trump z Macronem muszą naprawić błędy swoich poprzedników sprzed piętnastu lat.

Klucz do serca Trumpa

Stany Zjednoczone postrzegają Francję jako najbardziej wiarygodnego i zaangażowanego partnera działań militarnych. Obydwa kraje wysyłają najwięcej żołnierzy na misje zagraniczne, a kiedy Trump domagał się od państw NATO szybkiego zwiększenia funduszy na armię, Francja bez wahania zadeklarowała przyspieszenie wzrostu wydatków.

Dostrzegając możliwości jakie daje nowe partnerstwo, Trump stał się wobec Macrona przyjacielski i wylewny. Ale bez względu na to, co Macron naprawdę myśli o Trumpie, w politycznych relacjach chce być wobec niego lojalny i deklaruje zaufanie. Umiejąc elastycznie podejść do każdego rozmówcy i prezentując biznesowe podejście, znalazł klucze do serca Trumpa. Wsparł działania Stanów Zjednoczonych w Syrii i mimo dużego oporu opinii publicznej, zadeklarował wysłanie tam francuskiego wojska. Stany zaś wspierają Francję w strategicznym dla niej regionie subsaharyjskim (tzw. Sahel). Trump czując presję na utrzymanie obecności USA w miejscach konfliktu, nie chce mieć poczucia, że jest wykorzystywany, że tylko jego kraj wydaje pieniądze na obronę innych państw.

Balansując między demokracją a autorytaryzmem

Kiedy na świecie wyraźny staje się nowy podział na państwa demokratyczne i autorytarne, sympatia prezydenta Stanów Zjednoczonych ciągle balansuje między tymi modelami. Podoba mu się styl rządzenia, w którym życzenie wodza staje się prawem. Z drugiej strony, będąc od dekad częścią amerykańskiej elity, lepiej czuje się w towarzystwie liderów Niemiec, Francji czy Kanady. Przy okazji pobytu w Waszyngtonie, Macron kilkukrotnie zwracał więc uwagę na to, że jego zasadniczym celem jest przekonanie Trumpa do stanowczego opowiedzenia się po stronie państw demokratycznych i zasad liberalnej demokracji. Macron wykorzystuje polityczną przestrzeń, jaką zostawiły mu osłabione wewnętrznymi problemami liderki Angela Merkel i Theresa May, dotychczas główni partnerzy USA w Europie.

Wśród kilku zbieżności w życiorysach obu prezydentów, warto wyszczególnić jedną, która dobrze przekłada się na charakter ich relacji. Lubiącemu przedstawiać się jako mistrz transakcji Trumpowi, z pewnością imponuje doświadczenie Macrona z pracy w banku inwestycyjnym Rotschild. Odpowiadał w nim za prowadzenie globalnych fuzji, w tym wartą 12 miliardów dolarów między Nestle a Pfizerem. Być może transakcyjny charakter relacji USA i Francji, a szerzej Europy, nie brzmi może tak atrakcyjnie jak wspólnota wartości, jest jednak nieporównanie lepszy od ich początkowego konfliktu i dryfu Amerykanów w kierunku Rosji. Macronowi taki pragmatyczny sojusz z Trumpem odpowiada, chociaż jeszcze rok temu stali na przeciwnych biegunach. Zostając prezydentem Francji, był traktowany jako kontrapunkt dla wybranego pół roku wcześniej Trumpa, popierającego Marine Le Pen. W spocie Macrona wystąpił natomiast znienawidzony przez Trumpa Barack Obama. Najwyraźniej jednak obaj szybko dostrzegli zyski, jakie może im przynieść współpraca.

---

Tomasz Hardyk - zajmuje się analizami i public affairs. Przez wiele lat pracował w administracji publicznej, w tym w Narodowym Centrum Badań i Rozwoju oraz Ministerstwie Administracji i Cyfryzacji.

Czy Trump pozwoli rozbroić Iran? Porozumienie nuklearne jest w jego rękach

Więcej o:
Komentarze (40)
Emmanuel Macron znalazł klucz do serca Donalda Trumpa
Zaloguj się
  • mr.knox

    Oceniono 13 razy 7

    Wiekszego belkotu juz dawno nie czytalem. Zeby cos pidobnego orzeczytac trzeba zajrzec do Gazety - lidera w przekazywaniu infantylnych bezmyslnosci jak ten piwyzszy essej. Tylko autorowi mze wiadome bc skad wytrzasnal opinie o checi ukkerunkowania sie USA wobec Rosji (sic). Jak do tej piry to Trump nakkada na moskiewski rezim sankcje za sankcja a do Rosji najbardziej umuzgiwala sie administracja Obamy z H.Clinton na czele. Moze autorowi orzypomniec kilka spotkan Clinton z Lawrowem i jej slynny „reset button” ?:)))
    Po drugie to USA dalo Fancji szanse wiekszego udzialu w globalnej polityce a nie Francja Ameryce. Juz przed wizyta w Bialym Domu, Macron naglasnial, ze wysle wojsko do Syrii, w ktorej sa juz Amerykanie. Skad wy wytrzaskujecie tak ich analitykow? Az tyle dni musialo uplynac, zeby Gazeta umiescila jakis komentarz odnosnie spotkania tych dwoch przywodcow. Bylo jeszcze wczesniej spotkanie z premierem Japonii a pizniej z Merkel ale rozumie sie, ze pitrzeba Wam czasu zeby to przetrawic i znalezc analityka, ktory wytlumaczy to na niekorzysc USA i Trumpa. LOL. I na koniec jeszcze w jednym zdaniu, wizyty Macrona i Merkel w Bialym Domu to totalna ich klęska, nie ugrali niczego, absolutnie niczego.

  • prokuraturarejonowa

    Oceniono 16 razy 6

    Sojusz Trump'a z Marcon'em to bardzo zła wiadomość dla brytyjskich Torysów i brexitowców.

    Raczej nie mają co liczyć na wiodącą rolę w geopolityce u boku USA, skoro to miejsce jest już zajęte przez Francję, a Macron ma za sobą całą UE.

    Lepiej dać sobie spokój z Brexitem i całkowicie z niego zrezygnować, tym bardziej że Brexit ewidentnie wykańcza brytyjska gospodarkę.

  • tomtg123

    Oceniono 8 razy 6

    Podstawą skutecznego sojuszu jest to, aby dawał korzyści WSZYSTKIM stronom sojuszu.
    W tym sensie każdy realnie działający sojusz jest 'biznesowy'. Sojusz, który tej podstawowej
    cechy nie ma - realnie nie zadziała.
    Tu - wydaje się - że jest opłacalnie dla obydwu stron. Zarówno USA jak Francja zyskują na ściślejszej współpracy ze sobą.
    Trump szedł do wyborów z hasłami izolacjonistycznymi, Macron szedł z hasłami przywrócenia Francji silniejszej pozycji międzynarodowej - i to się składa w całość.
    Francja może się wzmacniać tam, gdzie USA się osłabią.
    USA chcą się angażować w sprawy zagraniczne mniej niż obecnie, a Francja chce się angażować bardziej - dobry układ żeby się uzupełniać.

  • zigzaur

    Oceniono 5 razy 3

    To nie tak:
    1. Każdy biznesmen, jak Donald Trump, poszukuje godnego zaufania księgowego. Dynamiczny biznesmen musi zawsze współpracować z systematycznym i pedantycznym księgowym.
    2. Biznesmen może być podrywaczem. Księgowy powinien mieć stabilne małżeństwo. Czyli pasuje.
    A w Syrii może się trochę poswędzić. Niech arabstwo ma zajęcie.

  • jxl82

    Oceniono 15 razy 3

    Klucz do serca Trumpa wiedzie przez jego rozporek. Melania wie o tym najlepiej.

  • leonleonidas

    Oceniono 7 razy 1

    Micron tuli sie do Trumpa bo ma nadzieje ze po wspolnym ataku na Iran bedzie mogl rabowac iranska rope (tak jak to bylo z Libia).

  • lolik52

    Oceniono 11 razy 1

    Donaldu dosłownie znęcał się nad biednym Makaronem.Takiego uniżenia jak na razie nie uświadczył żaden gość Białego Domu.Postępował z nim jak z małym chłopczykiem,to ośmieszająco wodził go za rączkę,to łupież strącał z ubrania nie wspomnę o słowach.
    Wystarczy porównać wizytę Makreli,pełny szacunek,powaga dostojna wydarzeniu.
    Ośmieszył i upokorzył Francję,a Makaron cieszył się jak dziecko które pochwalono i nagrodzono watą cukrową.
    Teraz Donaldu wie co może a co nie i z kim.

  • hier.et.demain

    Oceniono 3 razy 1

    Bien vu!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX