Sroczyński: Wilanów to społeczny koszmar. Przez takie miejsca polskie elity stają się ślepe

Grzegorz Sroczyński
Klasa średnia chce się grodzić

Klasa średnia chce się grodzić (FOT. ROBERT KOWALEWSKI / AGENCJA GAZETA)

Przeprowadzka polskich elit do zamkniętych osiedli pozbawiła je ważnej kompetencji, którą miały w czasie pierwszej "Solidarności": wyczuwania społecznych wiatrów - pisze Grzegorz Sroczyński w naszym nowym cyklu "Klasa średnia chce się grodzić".

Od redakcji: Szanowni Czytelnicy! Czy biedni powinni mieszkać z biednymi, a zamożni z zamożnymi? Tak uważa duża część polskiej klasy średniej, która wybiera grodzone osiedla ("Bo tu nie ma lokatorów komunalnych") i elitarne szkoły ("Żeby trudne dzieci nie zaniżały poziomu"). Czy czegoś ważnego przez to nie tracimy?  

DZIŚ zaczynamy od tezy Grzegorza Sroczyńskiego: gdy zamożniejsi nie chcą mieszkać razem z "normalsami", przestają rozumieć rzeczywistość (tekst Sroczyńskiego poniżej). A już po południu opublikujemy polemikę Kingi Dunin, która klasy średniej broni: „Jeśli, szanowny Czytelniku, próbujesz dbać o przyszłość swoich dzieci, a na trawniku przed domem nie chcesz psich kup, to pewnie należysz do tej okropnej egoistycznej klasy” - pisze Dunin. 

JUTRO wywiad Weroniki Bruździak-Gębury z socjologiem Przemysławem Sadurą, który mówi, jak polskie szkoły chcieliby zorganizować zamożniejsi rodzice: osobne klasy dla "lepszych" dzieci i klasy zsypy dla dzieci z problemami. Opublikujemy też tekst prof. Janusza Majcherka: "Odczepcie się od klasy średniej i przestańcie ją pouczać!".

W ŚRODĘ wywiad z architektem Wojciechem Koteckim, który projektuje w Warszawie osiedle z uwzględnieniem zasady miksu społecznego (czyli mieszania ludzi o różnym poziomie zamożności i z różnych środowisk) oraz tekst idolki klasy średniej Katarzyny Grygi (autorki słynnego „Listu przeciwko ekoterrorystom”). 

W CZWARTEK rozmowa naszej dziennikarki Wiktorii Beczek z... mamą o tym, dlaczego miks społeczny starszemu pokoleniu kojarzy się z PRL-em. 

A poza tym będziemy publikować Wasze teksty i polemiki. Czekamy na nie pod adresem listydoredakcji@gazeta.pl.

***

W spadku po PRL-u dostaliśmy jedną wartościową rzecz: wymieszanie społeczne. Na jednej klatce schodowej profesor mieszkał z kierowcą autobusu, a kiepsko zarabiająca salowa była na tym samym osiedlu sąsiadką ordynatora. Podobnie w podstawówkach, gdzie obowiązywała rejonizacja, więc w jednej klasie uczyły się dzieci z bardzo różnych środowisk. Tego wartościowego spadku po komunizmie wolna Polska nie potrafiła obronić. Bogacąca się klasa średnia uznała zróżnicowanie społeczne na osiedlach i w szkołach za coś niebezpiecznego, przed czym trzeba za wszelką cenę uciec. „Nie chcemy na naszej klatce schodowej mieszkań komunalnych, nie chcemy mieszkać z patologią”. „Zabrałam dzieci z rejonówki do szkoły prywatnej, bo potomstwo lokalsów zaniżało poziom”. „Przeprowadziliśmy się do Miasteczka Wilanów i wreszcie mieszkamy z ludźmi podobnymi sobie, którzy wiedzą, co to znaczy spłacać kredyt, i szanują cudze mienie”. Tych kilka internetowych wpisów dobrze streszcza obecne praktyki zamożniejszych Polaków.

Wilanów jako społeczny koszmar

Menedżerowie, prawnicy, lekarze, właściciele firm, zresztą właściwie każdy, kto dobił do wyższego poziomu dochodów, natychmiast próbuje się izolować od innych grup. Warszawski Wilanów - obiekt marzeń i westchnień - przypomina równo przycięty trawnik, na którym nic innego nie rośnie. Pojedźcie tam w weekend. Podobnie ubrani ludzie w podobnym wieku spacerują po chodnikach zastawionych podobnymi samochodami lub siedzą w podobnie modnych knajpach skrojonych pod gusta klasy średniej. Jeśli spotkacie kogoś odróżniającego się stylem i ubiorem, będzie to ukraińska niania lub ukraiński glazurnik. Coraz więcej enklaw polskiej względnej zamożności tak zaczyna wyglądać.

Polskie władze i samorządy nie robią nic, by temu przeciwdziałać. Nie prowadzą polityki miksu społecznego, nie negocjują z deweloperami, aby część mieszkań - w zamian np. za uzbrojenie terenu - oddawali gminie na mieszkania komunalne. Od deweloperów nie wymaga się, aby w osiedlach drogich apartamentowców były też bloki tańsze - bez piaskowca na elewacji, marmuru na klatce schodowej i całodobowej ochrony, ale za to dostępne dla ludzi z mniejszą kasą. Wolny rynek nas segreguje: dla najbogatszych jedno osiedle, dla średniaków inne, a reszta do bloków na obrzeżach miast (jeśli w ogóle mają zdolność kredytową). Ludzi z mieszkań komunalnych najlepiej skupić w jednym rejonie, a uwolnione przez nich lokale w centrach miast sprzedać tym, którzy mogą zapłacić. Politycy najczęściej myślą podobnie, być może dlatego, że sami należą do klasy wyższej, która od gorzej zarabiających woli się odgrodzić.

Gdy elity się grodzą, przestają cokolwiek rozumieć

Przeprowadzka polskich elit do zamkniętych osiedli pozbawiła je ważnej kompetencji, którą miały w czasie pierwszej „Solidarności”: wyczuwania społecznych wiatrów. Być może - gdybyśmy byli bardziej wymieszani - zawodowi komentatorzy rzeczywistości nie byliby aż tak zdziwieni, że ludzie nagle zaczynają głosować na partie antysystemowe (mimo dobrych wskaźników makroekonomicznych). Może gdyby gwiazdy dziennikarstwa wśród sąsiadów miały choć jednego ochroniarza, z którym czasem rozmawia się w windzie albo grilluje, nie przegapilibyśmy wielu społecznych problemów. Jak to możliwe, że media tak długo nie zauważały armii ochroniarzy (200 tysięcy ludzi!) wegetujących za głodowe stawki 4 zł za godzinę? Minimalna stawka godzinowa, którą wprowadził PiS i ogłosił jako swoje dobrodziejstwo, mogła zostać wprowadzona już dawno, gdybyśmy o tym głośno mówili i pisali.

Grodzenie się, izolowanie grup społecznych powoduje, że przestają się rozumieć. A nawet gorzej: zaczynają się siebie bać i powtarzać o sobie nawzajem najdurniejsze mity. Liczba głupstw, którą w ostatnim czasie wypowiedzieli zasłużeni profesorowie o „PiS-owskim ludzie” i „Polakach, którzy się dali kupić za 500 zł”, jest zawstydzająca. Podobnie jak liczba bzdur, które wielu „zwykłych Polaków” opowiada o „oderwanym od koryta establishmencie”. Populizm kwitnie w tych krajach, gdzie grodzonych osiedli jest najwięcej.

Wymieszanie społeczne jest szczególnie istotne w takim świecie jak dzisiejszy - migotliwym i niestabilnym. Nastroje społeczne zmieniają się jak w kalejdoskopie, a wielu tych zmian nie wyłapują profesjonalne analizy i sondaże. Kto miał wygrać w USA? Oczywiście, Hillary Clinton! Czy brexit był prawdopodobny? No skąd, nie był! Takich „niezrozumiałych przypadków” będzie coraz więcej. Tymczasem ową zmienną rzeczywistość społeczną często komentują ludzie szczelnie od niej odizolowani.

Brońmy rejonizacji szkół

Obecnie nasza klasa średnia walczy zaciekle z ostatnim bastionem wymieszania społecznego w Polsce - rejonizacją szkół podstawowych. Rodzice fikcyjnie meldują się w dzielnicach, gdzie działa szkoła wyżej notowana w rankingach, naciskają na dyrektorów, żeby tworzyli klasy dla „zdolniejszych” uczniów (np. klasy dwujęzyczne), a ci „gorsi” niech się uczą osobno.

Mirosław Sielatycki, urzędnik warszawskiego ratusza, który od lat broni rejonizacji, twierdzi, że szkoła to przede wszystkim miejsce nauki „obsługi społeczeństwa”. I próbuje przemówić do rozsądku polskiej klasy średniej w taki sposób: „Myślicie o swoich dzieciach jako o przyszłej elicie? Świetnie. Trzymam kciuki, żeby się udało. Ale pamiętajcie, że nie można być elitą, nie znając społeczeństwa. Bo jeśli wasz Jaś zostanie prezesem największej polskiej sieci handlowej, to będzie zarządzał zwykłymi ludźmi. Trafi mu się strajk kasjerek, to musi wiedzieć, jak z nimi rozmawiać, żeby rozwiązać konfliktową sytuację. Jeśli z kolei zostanie prezesem gigantycznej firmy spedycyjnej, to musi wiedzieć, jak rozmawiać z kierowcami. A jeśli będzie prezesem banku, to musi rozumieć niezamożnych ludzi biorących chwilówki”.

Nie są to argumenty zbyt szlachetne, Sielatycki odwołuje się nie do solidarności i empatii, ale jedynie do tego, czy coś się opłaca, czy nie. Ale w naszej indywidualistycznej kulturze, w której społeczeństwo rozumiemy jako zbiór rywalizujących jednostek, są to być może jedyne skuteczne argumenty. Odgradzanie się od innych na dłuższą metę szkodzi tym, którzy się odgradzają.

Uwaga! Po południu na Gazeta.pl opublikujemy polemikę Kingi Dunin z tekstem Sroczyńskiego. "Klasę średnią trzeba zrozumieć, a nie obrażać" - pisze Dunin. 

Pomniki i przemówienia. Jak wyglądała ósma rocznica katastrofy smoleńskiej?

Gdzie rządzili ci dyktatorzy? Rozpoznasz ich po zdjęciu?
1/16Ten chłopak wyrośnie na krwawego przywódcę:
Zobacz także
  • Tomaszków pod Olsztynem. Śmiertelny wypadek z udziałem trzech ciężarówek Tomaszkowo. Trzy ciężarówki zderzyły się na drodze krajowej nr 51 pod Olsztynem. Nie żyje jedna osoba
  • Smog w Gdyni, 2018-10-16. Sprawdź jakość powietrza w mieście
  • Białystok Smog w Białystoku, 2018-10-16. Sprawdź jakość powietrza w mieście
Komentarze (722)
Sroczyński: Miasteczko Wilanów to społeczny koszmar. Przez takie miejsca polskie elity stają się ślepe
Zaloguj się
  • Wolw Gang

    Oceniono 69 razy 51

    Jak patrzę na swoich sąsiadów powstałych z kolan, co mi urwa dymią w zimie plastikiem, płytą meblową i Ch wie czym jeszcze, to mam takie myśli, żeby gdzieś się wyprowadzić i odizolować.....
    Z drugiej strony, moje zamieszkanie w tym wioskowym towarzystwie, w jakiś sposób zaczęło ich rozwijać.....koszą już trawę koło domów, pozbyli się "gówien" sprzed drzwi....znaczy idzie ku lepszemu. Jeszcze tak 3-5 pokoleń i będzie jak dzisiaj w Niemczech;-)

  • freud1

    Oceniono 64 razy 36

    To proste. Albo model Ameryki Poludniowej tudziez RPA, gdzie strach zatrzymac sie na skrzyzowaniu po opuszczeniu enklawy dobrobytu, albo model skandynawski/zachodni, tj. solidaryzmu spolecznego.
    Wolsko, wybor nalezy do ciebie.

  • eligiusz_podchrapek

    Oceniono 55 razy 29

    Szanowny Panie! Stwierdzam, że nie zna Pan życia i nie wie Pan, co myślą "zwykli" ludzie, o których Pan pisze w artykule.
    Płot przy swoich domach stawiali już Kargul i Pawlak, których ciężko posądzać o miano klasy średniej.

    Myśli Pan, że taki motłoch, jak ten, który w Piekarach Śląskich dzieciom popsuł zabawę zbierając jajka z niespodzianką, gdy zamieszka wśród klasy średniej, nagle zacznie się zachowywać inaczej?

    Grubo się Pan myli.

  • mordred

    Oceniono 36 razy 28

    Nie mieszkam w "enklawie dobrobytu", a w kamienicy na warszawskim Mokotowie. W zeszłym roku zamknęliśmy bramę i postawiliśmy płot. Powody? To sąsiedzi z sąsiednich kamienic, przychodzący z psami na nasz trawnik i nie sprzątający po psach, to zasikana brama, to bezdomni srający gdzie popadnie i palący ogniska w śmietniku. Płoty nie powstają z poczucia wyższości. Powstają z potrzeby normalności.

  • obeznany

    Oceniono 28 razy 22

    Przecież w Polsce nie ma czegoś takiego jak "elity". Są co najwyżej lepiej sytuowani potomkowie chłopów pańszczyźnianych z takąż mentalnością.
    Jednym z podstawowych kryteriów zaliczającym do elit jest zaangażowanie społeczne. Odcinanie się od ludzi mniej zasobnych to nie wyznacznik elit tylko buractwa.

  • emma-50

    Oceniono 30 razy 22

    A Kaczyńscy, jeden z drugim rozmawiali kiedykolwiek z motłochem, oprócz sławetnego "spieprzaj dziadu!". Wychowali się w ogrodzonej willi na Żoliborzu, a głosuje na nich biedota. Tak więc teoria pana redaktora trochę się nie trzyma kupy...

  • dddupa

    Oceniono 22 razy 20

    Mieszkam w Warszawie, na ogrodzonym i chronionym osiedlu, wcale tam żadnym ekskluzywnym ale ogrodzonym. Bardzo sobie takie mieszkanie chwalę i nie wyobrażam sobie mieszkania na osiedlu nieogrodzonym. Wcale nie tęsknię za żulami przed blokiem, moczem na klatkach albo "trudnymi" dziećmi walącymi wódę na osiedlu. Nie tęsknię za strachem przed zostawieniem czegokolwiek w samochodzie na noc bo ktoś mi wywali szybę i nie tęsknię za tonami psich gówien na trawników. Polecam każdemu ogrodzone osiedle, żyje się w nich 10 razy lepiej niż na takich samych nieogrodzonych, nie izolujesz się w ten sposób przez normalnymi ludźmi, to normalni ludzie izolują się przed patologią i mają rację.

  • anuszka_ha3.agh.edu.pl

    Oceniono 28 razy 18

    "Jeśli spotkacie kogoś odróżniającego się stylem i ubiorem, będzie to ukraińska niania lub ukraiński glazurnik."

    Dlaczego ukraińska niania miałaby się odróżniać ubiorem?? Serio, na warszawskiej ulicy rozpoznaje Pan Ukraińców po ubraniu? :-/

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane

Najnowsze informacje