Dziemianowicz-Bąk: W odróżnieniu od biskupów to kobiety stanowią połowę społeczeństwa [OPINIA]

Prawom polskich kobiet zagrażają nie tylko prawicowy ekstremizm, ale też niepohamowana skłonność liberalnych komentatorów do prawdopośrodkizmu

Redaktor Gazeta.pl Jacek Gądek objaśnia kobietom świat. Z godnym Bogdana Rymanowskiego zacięciem poucza nas, co robimy źle, gdy walczymy o swoje prawa. Niczym weteran ruchu pro-choice wyjaśnia organizatorkom Manif, „czarnego protestu” i Ogólnopolskiego Strajku Kobiet - czyli największych polskich demonstracji w obronie praw kobiet - jak nie należy działać, jakich haseł nie używać.

Czego się dowiadujemy? Że cała ta nasza walka jest psu na budę, a jedyne, co przyniesie, to pogarda dla lewicy i ruchów kobiecych. Dostajemy typowy zestaw zaleceń z kategorii: „macie być grzeczne i ustawić się w karnym szeregu za świętym kompromisem aborcyjnym”. Tekst Gądka niewiele mówi o realnych sukcesach czy problemach ruchu feministycznego i nowej lewicy. Mówi za to sporo o polskim „centrum” i o kolejnym oprócz prawicowego ekstremizmu zagrożeniu dla praw kobiet w Polsce. Tym zagrożeniem jest niepohamowana skłonność liberalnych komentatorów do zajmowania stanowiska radykalnej bezstronności i ich ulubiony prawdopośrodkizm: rysowanie fałszywej symetrii pomiędzy obrońcami praw kobiet i prawicowymi fanatykami.

Kiedy redaktor Gądek już zrówna ruchy kobiece ze skrajną prawicą, nie musi opowiadać się po żadnej ze stron. To wygodne. Tyle że ceną jest dyskredytowanie walki, która właśnie zaczyna przynosić realne efekty. To dzięki działaniom nowej lewicy i ruchów kobiecych zmienia się klimat polityczny wokół praw kobiet. Coraz więcej Polek i Polaków chce złagodzenia ustawy antyaborcyjnej. Postulaty zgłaszane przez Razem czy komitet Ratujmy Kobiety, aby w końcu stworzyć prawo na miarę europejskich standardów i umożliwić Polkom dostęp do bezpiecznej i legalnej aborcji, są coraz szerzej popierane. Ponad 40 proc. Polek i Polaków chce złagodzenia prawa dotyczącego przerywania ciąży. Poparcie to widać nie tylko w badaniach opinii publicznej, ale też w setkach tysięcy zebranych podpisów pod projektem liberalizującym ustawę antyaborcyjną czy podczas masowych demonstracji ulicznych, takich jak niedawny „czarny piątek”.

Nie potrzebujemy od was „specjalnej troski”

Czy redaktor Gądek zainteresował się tym, kto wziął udział w marcowych demonstracjach w Warszawie? Mam co do tego poważne wątpliwości. Gdyby to zrobił, wiedziałby, że ulicami stolicy maszerowały nie tylko warszawianki. Ogólnopolski Strajk Kobiet ściągnął na demonstrację kobiety z całej Polski – nie tylko z pogardliwie przywoływanego przez redaktora „krakówka”, ale także z Węgorzewa, Puław czy Sanoka. Do Warszawy zjechało mnóstwo kobiet z mniejszych miejscowości, a wiele z tych, które przyjechać nie mogły, wyszło na ulice swoich miast i miasteczek, bo – ponownie wbrew przekonaniom warszawskiego redaktora – walka o prawa kobiet nie jest jakimś wydumanym hobby mieszkanek dużych metropolii.

Mieszkam na tzw. prowincji, oddalonej od Warszawy o prawie pół tysiąca kilometrów. Zapewniam, że dziewczyny i kobiety z Kotliny Kłodzkiej tak samo jak mieszkanki stolicy chcą móc decydować o tym, czy i kiedy zostaną matkami. Potrzebujemy nie „specjalnej troski” ze strony polityków (ani warszawskich dziennikarzy), tylko cywilizowanego prawa gwarantującego dostęp do bezpiecznej i legalnej aborcji, antykoncepcji (także awaryjnej) oraz farmaceutów i lekarzy, którzy nie będą się chowali za klauzulą sumienia. Nadzieję na wprowadzenie takiego prawa daje dziś wyłącznie nowa lewica. Pierwszym projektem, który zgłosi w nowym Sejmie Partia Razem, będzie złagodzenie ustawy antyaborcyjnej.

Nie wiem, skąd u redaktora Gądka przekonanie o braku zainteresowania Razem sytuacją osób z niepełnosprawnościami i ich opiekunów. Za wzór stawia nam „dokonania” PiS i PO. To kolejny strzał kulą w płot. Wystarczyłoby porozmawiać z opiekunami osób niepełnosprawnych, żeby dowiedzieć się, co sądzą o obecnej i poprzedniej władzy. To rządy PO, a teraz PiS od lat ignorują wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 2012 roku dotyczący świadczeń opiekunów dorosłych osób z niepełnosprawnościami. Opiekunowie nadal otrzymują od państwa żenująco niskie wsparcie – 520 złotych miesięcznie. O poprawę ich sytuacji upomina się wyłącznie nowa lewica. Partia Razem wielokrotnie zabierała w ich sprawie głos. Uczestniczymy w protestach opiekunów i opiekunek. Zabiegamy o to, by ich dramatyczna sytuacja była nagłaśniana w mediach. Wielokrotnie apelowaliśmy do rządu, aby wydał w końcu rozporządzenie o podniesieniu świadczeń opiekuńczych. Nasze stanowisko jest jasne: chcemy realnego wsparcia i prawa wyboru. Być może panu redaktorowi nie podoba się to ostatnie? W takim razie warto napisać to wprost.

Biskupów traktujmy jak polityków

Autorowi artykułu nie podoba się także krytykowanie biskupów. I to, że nowa lewica i ruchy kobiece sprzeciwiają się presji, którą kościelni hierarchowie wywierają na władzę. Redaktor Gądek wolałby, żebyśmy o tym nie wspominały. Uważa za „rzecz naturalną” to, że „duchowni chcą, aby nauka moralna Kościoła była szanowana”. Tyle że w Polsce żyją nie tylko katolicy. Biskupi mają pełne prawo przekonywać do swoich poglądów – tak długo, jak długo robią to z poszanowaniem odrębności państwa od Kościoła. Kiedy ze swojej „nauki moralnej” chcą uczynić przymus prawny obowiązujący wszystkich wierzących i niewierzących, muszą się liczyć z konsekwencjami. Jeśli wchodzą w buty polityków, będą oceniani i krytykowani przez społeczeństwo, jak wszyscy inni politycy. Bez taryfy ulgowej.

„Duchowni chcą, aby nauka moralna Kościoła była szanowana”. Kobiety za to chciałyby, by szanowane było ich prawo do decydowania o swoim życiu, zdrowiu i ciele. W odróżnieniu od biskupów to właśnie my, kobiety, stanowimy połowę polskiego społeczeństwa. Chcemy, żeby świecka władza reprezentowała nasze interesy. I nie będziemy siedzieć cicho, grzecznie i miło.

Przez ostatnie 25 lat ciągle słyszałyśmy, że to nie ten moment. Nigdy nie było czasu na złagodzenie ustawy antyaborcyjnej, na świeckie państwo, na budowę państwowych żłobków, na zapewnienie równych płac kobiet i mężczyzn. Ale to już, panie redaktorze, po prostu się skończyło.

---

Agnieszka Dziemianowicz-Bąk (ur. w 1984 roku) – jest polską działaczką społeczną i polityczką, członkinią Zarządu Krajowego Partii Razem

Czarny Piątek w Warszawie. Timelapse przemarszu

Więcej o:
Komentarze (317)
Dziemianowicz-Bąk z Partii Razem: "Czarny protest" nie może być grzeczny
Zaloguj się
  • jael53

    Oceniono 66 razy 54

    Doskonały miernik stanu demokracji w Polsce: ponad połowa społeczeństwa jest przez polityków (wszelkiej maści) trzymana na krótkiej smyczy na życzenie bardzo elitarnego klubu.

  • pisiekundlecaladobe

    Oceniono 52 razy 46

    Goście w dziwnych czapkach i kieckach z firanki, którzy zamiatają pdo dywan gwałcenie dzieci (ŻYWYCH, URODZONYCH dzieci) - mają decydować o MOIM PORAWIE WYBORU? NEVER.

  • wisniewska-1

    Oceniono 42 razy 34

    Dobry tekst. Co do partii Razem mam wątpliwości, ale fakt - dość już gadania, że "to nie ten moment". Jakoś nigdy żaden moment nie jest właściwy, prawda? Tak więc koniec z nadmierną grzecznością, bo kler i konserwa nie przestanie narzucać, co mamy robić.

  • aldonabuur

    Oceniono 37 razy 33

    Ostatnio czytalam w Holenderskiej gazecie ,ze my Polki jestesmy latwymi ofiarami gdyz nie nauczono nas asertywnego zachowania.Przez to wiele Polek jst ofiarami gwaltu i przemocy. Przez nasze wychowanie sluchamy innych i poddajemy sie przed autorytami zapominajac ze kazda z nas jest jak" kropla deszczu". jedna kropla moze nic nie znaczy ale ulewa moze spowodowac powodz i zmiany. W Holandi nauczylam sie szanowac moje zdanie i nie bac sie go prezentowac. Nie po to moja mama i babcia walczyly o o swoje prawa, zeby teraz banda ksiezy chciala mnie zmieniac w niewolnice . Jestem j jeszcze katoliczka tylko dla tego ,ze wiem ze sa tez dobrzy i gleboko wiezacy ksieza, ale tych poznalam tylko w Holandi. Tutaj nigdy nie slyszalam ze ktos jest gorszy bo nie godzi do kosciola, ktos jest gorszy bo jest po rozwodzie, ktos jest gorszy bo jest feministka. Ja jestem feministka i katoliczka wiec mozna to jez kombinowac.

  • japiota

    Oceniono 28 razy 28

    Politycy zdaje się nie czytają kościelnych statystyk. Praktykujących jest ok 39% - czyli zdecydowana mniejszość społeczeństwa i ten procent spada.
    W Polsce nie jest potrzebna walka z religią tylko z klerykalizmem.

  • zbirone

    Oceniono 40 razy 28

    "W odróżnieniu od biskupów to kobiety stanowią połowę społeczeństwa"

    I co z tego? Blisko 99% z nich po zostaniu matkami biegnie pokornie na parafię prosić dobrodzieja o wpisanie dzieciaczka na listę dożywotnich członków Kościoła. Amen

  • me_on_gazeta

    Oceniono 26 razy 20

    Redaktor Gądek to jest żywa ilustracja Wolaka, który wyjeżdża na Zachód, baba mu ucieka do autochtona, a jego z kolei żadna autochtonka nie chce. Ciekawe dlaczego ;)

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX