Grela: Lewico, nie zakochuj się w PiS! Morawiecki nie będzie twórcą polskiego New Dealu

Jarosław Kaczyński, Mateusz Morawiecki

Jarosław Kaczyński, Mateusz Morawiecki (Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta)

Morawiecki to cwaniak i szczęściarz, a nie twórca polskiego New Dealu. Żeby krytykować liberałów, nie trzeba się zakochiwać w PiS!

Trudno nie przecierać oczu ze zdumienia, gdy po dziesiątkach kiepskich sondaży widzi się genialne pomysły opozycji na skontrowanie społeczno-gospodarczej narracji PiS. Patrzy się na te wszystkie plany Petru, reformy samorządowe PO, zapowiedzi Lubnauer o nowej Unii Wolności, słucha się Balcerowicza, który na okładkach i w prime timie od dwóch lat niestrudzenie przepowiada rychłą zapaść gospodarki, i naprawdę trudno uwierzyć, że można być aż tak odpornym na rzeczywistość. Ktoś tu naprawdę chce odsunąć PiS od władzy?

Ale rugać liberałów to jedno. Rafał Woś w swoim niedawnym tekście „PiS to nie są ignoranci…” idzie znacznie dalej. O strategii gospodarczej rządu pisze: „W Polsce mamy do czynienia z daleko idącą korektą neoliberalnego modelu, której sedno polega na większej redystrybucji dochodu narodowego w kierunku biedniejszych i wzmocnieniu roli państwa jako gwaranta takiego stanu”. Wcześniej wspomina, że za rządów PiS „państwo próbuje (całkiem po keynesowsku) odgrywać rolę drugiego silnika polskiej gospodarki”.

Woś jest nie pierwszą i pewnie nie ostatnią osobą na lewicy, która dała się uwieść gospodarczej narracji Morawieckiego i spółki. Premier to naprawdę dobry mówca, czyta najmodniejsze ekonomiczne książki, lubi przemycać najnowsze buzzwordy z zachodnich debat. Jak tu nie poczuć odświeżenia, szczególnie że w odpowiedzi konkurencja klepie z grubsza to samo, co klepała przed 20 laty?

Mimo to nie dajmy się zrobić w konia. Morawiecki dużo opowiada o równości i aktywnej roli państwa, ale w działaniu słowa te okazują się dla niego niekoniecznie wiążące. Jego polityka powinna pozostać przeciwnikiem dla wszystkich tych, którym na sercu leży dobrobyt całego społeczeństwa, nie tylko wybranych jego części.

Topniejące obietnice

Niemal natychmiastowe wprowadzenie programu 500+ i minimalnej stawki godzinowej było ze strony partii rządzącej świetnym posunięciem. Dzięki temu miliony rodzin poczuły, że poziom życia podskoczył im niemal od razu po dojściu PiS do władzy. Udało się to przy względnej budżetowej równowadze – deficyty tak niskie (jako procent PKB) po 1989 roku niemal się nie zdarzały. Partia miała też niebywałe szczęście do momentu objęcia władzy. Światowa koniunktura właśnie się rozpędzała, giełdy zapaliły się na zielono, wzrost gospodarczy odbudował się w niemal całej Europie. Do tego w Polsce na rynek pracy dotarły roczniki niżu, co drastycznie zmniejszyło stopę bezrobocia i dodatkowo zwiększyło presję płacową i tak podniesioną już przez 500+. Trudno się dziwić, że przeciętny mieszkaniec Polski chce głosować na PiS.

Ale trzeba pamiętać, że jedynie do tego sprowadza się cały PiS-owski cud gospodarczy: 500+, minimalna stawka godzinowa i szczęście. Możemy dorzucić jeszcze uszczelnienie systemu podatkowego. Ale to nadal raczej działania w zakresie ograniczonej redukcji szkód niż „daleko idącej korekty neoliberalnego modelu”. Kluczowe i przygnębiające jest właśnie to, że tak niewiele wystarczyło PiS, by zyskać tak ogromną przewagę.

Szczególnie że poza tym PiS z Morawieckim na czele pogrywa sobie raczej wątpliwie z punktu widzenia budowy bardziej sprawiedliwego systemu gospodarczo-społecznego.

Podstawą każdego takiego systemu gospodarczego jest bowiem na przykład progresywny system podatkowy, który koryguje nierówności. Dziś w Polsce funkcjonuje podatek de facto liniowy. PiS w tej sprawie nie zrobił nic. Na początku wyszedł z inicjatywą stworzenia nowego jednolitego podatku z nawet sześcioma progami. Po mniej więcej roku wyrzucił go jednak do kosza. Dlaczego? Pomysł zablokował Morawiecki, by nie podpaść przedsiębiorcom. Nie przeszkadzało mu to walczyć o obniżenie podatków od zysków kapitałowych i ułatwienia inwestycji w nieruchomości – czyli jeden z bardziej spekulacyjnych i nieproduktywnych typów inwestycji.

Partia nie kiwnęła też nawet palcem, by jakkolwiek wzmocnić zabezpieczenia prawa pracy. W Polsce ok. 80 proc. Polek i Polaków pracujących na śmieciówkach nie robi tego z własnej woli. Na Państwową Inspekcję Pracy, czyli jedyną w Polsce instytucję, która mogłaby tu coś na szybko zmienić, PiS gwiżdże tak samo jak każda poprzednia ekipa. Z planowanej wstępnie 24-milionowej podwyżki w tym roku instytucja dostanie jednak tylko 978 tys. zł więcej.

Przypominam, że to organizacja, w której na jednego kontrolera przypada 10 tys. firm. Średnia częstotliwość kontroli PIP jest niższa niż czas istnienia przeciętnej firmy. Niedawno pojawiły się przecieki o planowanej reformie kodeksu pracy, która ma ukrócić nadużywanie umów cywilnoprawnych, ale zanim zaczniemy bić brawo, poczekajmy, aż cokolwiek zostanie przegłosowane (reforma ma podobno wprowadzać też pewne komplikacje wypłat za nadgodziny i zezwalać w niektórych przypadkach na 48-godzinny tydzień pracy).

Co jeszcze? „Mieszkanie plus” zapowiada się na zwykłą wydmuszkę. Mieszkania albo będą za drogie, albo nie zobaczymy ich jeszcze przez długie lata. Nie zapominajmy również o zapowiadanej co rusz reformie systemu emerytalnego. Propozycje PiS jakoś nie mogą przestać sprawiać wrażenia, że reforma ma posłużyć wzmocnieniu rynków kapitałowych, a nie poprawie jakości życia emerytów.

Ale może chociaż, jak mówi Woś, „państwo próbuje odgrywać rolę drugiego silnika polskiej gospodarki”? Też nie bardzo. Owszem, Morawiecki wkłada dużo wysiłku w sprowadzanie tu wielkich zagranicznych korporacji, które ze zwolnieniami podatkowymi lub bezpośrednimi dopłatami zakładać będą montownie w specjalnych strefach ekonomicznych, ale trudno to nazwać pożytecznym interwencjonizmem. Zresztą marzeniem Morawieckiego, do którego sam publicznie się przyznał, jest zrobienie specjalnej strefy ekonomicznej z całej Polski. Naiwny jest też ten, kto uważa, że zapowiadane szumnie przeniesienie jednej z siedzib J.P. Morgan, giganta sektora finansowego, do Polski odbędzie się bez żadnej specustawy, która za zadanie będzie miała chronić interesy tej firmy. Poza tym Morawiecki ma niewielki wybór, ponieważ jego rząd nie jest w stanie przekonać polskich przedsiębiorców do inwestowania i nadal nie może rozpocząć wykorzystania środków unijnych. To bezpośrednie inwestycje zagraniczne ratują teraz naszą gospodarkę. Plany państwowych inwestycji przypominają raczej list do Świętego Mikołaja niż poważny plan – wielkie lotniska, wielkie stocznie, drony i milion samochodów elektrycznych.

Wszystko wskazuje na to, że Polska PiS to żaden New Deal, tylko stary dobry nadwiślański kapitalizm, który znamy od niemal trzech dekad, z lekką osłodą dla najbiedniejszych. Nie pozwólmy, by niechęć do ekonomicznego ograniczenia liberałów uniemożliwiała nam trzeźwą ocenę PiS. Nie walczymy już z rzeczywistością z 2015 roku. Skupmy się na 2018 roku.

Dwa z tego wnioski – jeden dobry, drugi zły

Dobry jest taki, że wskazuje to jakąś ścieżkę prowadzącą do tego, żeby PiS pokonać. Kaczyński, Morawiecki i spółka rozbudzili materialne aspiracje polskiego społeczeństwa, ale w realizacji ich zatrzymali się na samym początku. W niedawnym sondażu OKO.press zapytało Polki i Polaków, które wydatki z budżetu należałoby zwiększyć, a które zmniejszyć. Okazuje się, że aż 35 proc. zgodziłoby na zmniejszenie nakładów na politykę społeczną (w tym 500+). Za to aż 56 proc. chciałoby zwiększenia wydatków na służbę zdrowia, a 34 proc. – na renty i emerytury. PiS oba te tematy zostawił odłogiem. Wykorzystanie ich w kampanii mogłoby ponieść jakąś nową lewicową alternatywę.

Jest jednak jeszcze ten zły wniosek. Prawda, że PiS poprawił status materialny wielu polskich domów, ale nie zrobił tego w takim stopniu i na tyle trwale, by za to tylko popierała go prawie połowa społeczeństwa. Tak, wiele jest prawdy w tym, że partia zbiera czterdziestokilkupunktowe wyniki, bo zwróciła ludziom godność. Natomiast tylko jej ułamek zwróciła w statusie materialnym. Lwią jej część oddała w formie, która tak obrzydliwie objawia się właśnie przy okazji nowelizacji ustawy o IPN czy wcześniej kryzysu uchodźczego. Oddał ją w przyzwoleniu na przemoc i pogardę wobec słabszych i mniejszości. A to oferta, z którą i lewicy, i liberałom trudno będzie konkurować. 

---

Szymon Grela – analityk Fundacji Kaleckiego, dziennikarz i publicysta. Współpracuje m.in. z Krytyką Polityczną i OKO.press.

4-milionowy kraj przyjął już 1,5 mln uchodźców. Teraz premier Morawiecki chce zaoferować pomoc

Zobacz także
  • Inauguracja lotów z Lublina do Warszawy Strajk pracowników LOT-u. Spółka zapewniała, że nie będzie odwołanych rejsów. Sprawdziliśmy
  • Dzisiaj odbędzie się strajk pracowników PLL LOT Strajk w PLL LOT; na ulicach Warszawy protesty taksówkarzy i rolników [WIADOMOŚCI DNIA]
  • Tadeusz Cymański Cymański tłumaczy premiera z przekleństw na taśmach: Znalazł się bliżej ludzi, był zbyt idealny
Komentarze (119)
Szymon Grela: Lewico, nie zakochuj się w PiS!
Zaloguj się
  • bursztynowe

    Oceniono 33 razy 23

    Morawiecki to ignorant. Z wykształcenia jest historykiem i o gospodarce ma znikomą wiedzę. Żaden dyplom MBA nie daje takiej wiedzy, jak również prezesowanie bankowi. Boże miej nas w swej opiece.

  • tomtg123

    Oceniono 39 razy 23

    Ja tylko w kwestii formalnej. Stawianie znaku równości pomiędzy sformułowaniami
    "zwrócić ludziom godność" i "dać ludziom przyzwolenie na przemoc i pogardę wobec słabszych i mniejszości" to jakaś aberracja.
    Równie "dobre" byłoby takie sformułowanie że ktoś "na pyszny obiad dostał wiadro gówna".
    No sorry ...
    PiS rzeczywiście posługuje się retoryką o której pisze pan Grela, rzeczywiście PiS promuje chamów, ale za tym nie stoi żadna godność, nic z tych rzeczy.
    Godność ludzka jest akurat zaprzeczeniem tego typu postaw.
    Równie dobrze ktoś mógłby napisać, że "Niemcy w Jedwabnem zwrócili mordercom godność, po zezwolili im na rabunek pożydowskiego mienia".
    Godność ludzka to po prostu coś troszke innego niż pan Grela pisze i tego PiS nie ma w swojej ofercie.

  • marc.pl

    Oceniono 19 razy 15

    Jeżeli zwykły technik rolniczy były burmistrz Pcimia zostaje prezesem giganta państwowego "Orlen" tylko dlatego że jest dobrym znajomym pani Szydło to ja przyszłość naszego kraju widzę tylko w czarnym kolorze. Będzie katastrofa.

  • cztery0000ziobra

    Oceniono 23 razy 11

    Użytecznych idiotów gejowego Jaruchy nie brak. Gorzej, że gazeta.pl coraz częściej udostępnia im swoje tzw. łamy. Chyba się pomału zaczynacie urządzać w kaczej dudzie?

  • izopropanol

    Oceniono 18 razy 10

    Fajnie , ale moze mi ktos sensownie wytlumaczyc dlaczego ja prowadząc małą działalnośc o pierwszej w nocy nadal siedze nad JPK , sprawozdaniami do US, ZUS,vat itp ? Nie stac mnie na biuro rachunkowe. A moi sasiedzi własnie spiewają "hej sokoły?" bo dostali 1500 na dzieci....

  • wujojano

    Oceniono 20 razy 10

    "Tak, wiele jest prawdy w tym, że partia zbiera czterdziestokilkupunktowe wyniki, bo zwróciła ludziom godność. Natomiast tylko jej ułamek zwróciła w statusie materialnym. Lwią jej część oddała w formie, która tak obrzydliwie objawia się właśnie przy okazji nowelizacji ustawy o IPN czy wcześniej kryzysu uchodźczego. Oddał ją w przyzwoleniu na przemoc i pogardę wobec słabszych i mniejszości" - errata: to, co w ten sposób oddał, to nie godność, tylko (subiektywne) poczucie godności. Godność jest wtedy, gdy to poczucie jest uzasadnione. Cham opluwający kogoś czuje się od niego lepszy, ale czy zasadnie?

    "A to oferta, z którą i lewicy, i liberałom trudno będzie konkurować" - w rzeczy samej...

  • agnrodis

    Oceniono 15 razy 7

    Strzez nas Panie Boze przed J.P. Morgan i podobnymi sk synami, spekulantami!!! Wycisna Polske jak cytryne. Innych juz powyciskali. Wystarczy spojrzec na Grecje!!!!!!!!!!!!!! Oto nasza przyszlosc, ktora szykuje nam Morawiecki.

  • semm1

    Oceniono 6 razy 4

    W kierunku jakich biedniejszych?????? Moja emerytura w czasie rządów PiS wzrosła o 5 zł!!!!!!!!!

  • wolny.kan.gur

    Oceniono 10 razy 4

    W całym tym antyliberalnym komentarzu zabrakło jednego faktu - gospodarcze pomysły lewicy jeszcze nigdy nikogo nie uczyniły bogatszym a wielu wpędziły w nędzę. Lewica chce rozdawać pieniądze ale nie umie ich zarabiać.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje