Stankiewicz: Wyścig kosmiczny dawał nadzieję. A misja Muska? To nowa samowolka bogatych

Tesla w kosmosie

Tesla w kosmosie (AP / AP)

Elon Musk chce w tym roku zrobić to, czego Apollo dokonał pół wieku temu w swoim najmniej udanym locie. Ci, którzy widzą w Musku zbawcę ludzkości, zapominają, że bazuje on na ideach i infrastrukturze NASA. To prywatyzacja chwały, a nacjonalizacja kosztów.

Podniebne wyczyny Elona Muska nie umywają się do tego, czego dokonano w latach 60. Nie są ani tak pionierskie technicznie, ani tak ciekawe intelektualnie. I ani w ćwierci tak inspirujące. Dlaczego?

Zacznijmy od faktów i liczb. Programy Muska to wariacje i powtórzenia tego, co NASA robiła już pół stulecia temu. Nie dzieje się tu nic koncepcyjnie nowego, nie ma żadnych fundamentalnie nowych rozwiązań tego, jak statki są wynoszone poza atmosferę i jak do niej wracają. To cały czas lifting tych samych pomysłów. A teraz namiary i pomiary. W chwili kiedy Gagarin wołał swoje słynne: „Pajechali!”, człowiek nigdy w historii nie był wyżej niż 30 kilometrów nad powierzchnią Ziemi. W ciągu następnych dziewięciu lat i trzech dni (od Wostoka 1 po Apollo 13) poprawiono ten wynik 13340-krotnie. Co w tej dziedzinie ma do powiedzenia Elon Musk? Nic. Jego przedsiębiorstwo mówi o wysłaniu ludzi na Marsa, ale jak dotąd nie wysłało nikogo nigdzie.

Powtórka z najmniej udanego lotu Apollo

Prasa donosi, a jednostronni komcionauci się ekscytują, że w 2018 roku SpaceX powtórzy to, czego Apollo dokonał pół wieku temu w swoim najmniej udanym locie, i pośle astronautów wokół Księżyca po trajektorii swobodnego powrotu. Zobowiązuję się, że odszczekam wszystko na tych łamach, jeśli to mu się uda. Ale się nie uda − stawiam twardą walutę przeciw bitcoinom. Ta propozycja brzmi wręcz kuriozalnie. To jest nie do zrobienia w tym przedziale czasowym, przy tych środkach, przy tej technice.

Przypuśćmy jednak, że kompania bliskokosmiczna Muska wyśle w końcu człowieka na orbitę. Przypominam, że nie mówimy tutaj o locie do Vegas. Statek krąży po orbicie, a Ziemia się pod nią obraca – lot kosmiczny jest niejako lotem nad całą planetą naraz. W przypadku awarii lądowanie może się zdarzyć – i zdarzało się – gdziekolwiek. W takim wypadku potrzebna będzie mobilizacja statków, samolotów i ekip ratowniczych.

Rozumie się samo przez się, że to już będzie musiał dostarczyć rząd amerykański: bo przecież Musk nie kupi sobie bazy wojskowej w Japonii, żeby korzystać z niej w razie potrzeby. Ani nie zawrze z Chinami umowy o wzajemnym poszanowaniu astronautów jako wysłanników ludzkości – tak jak zrobiły Stany i ZSRR w latach 60. Za Muskiem stoi nie sam Musk, tylko potęga planetarnego mocarstwa z 50 gwiazdami na fladze, które wiadomo, że pomoże, jeśli coś pójdzie nie tak. Ten przykład pokazuje kolejny problem z Muskowym rozumieniem astronautyki – to jest prywatyzacja chwały, a nacjonalizacja kosztów.

Ci, którzy widzą w Musku zbawcę ludzkości, zapominają, że bazuje on na ideach i infrastrukturze NASA. Korzysta z kosmodromu na Cape Canaveral i z ulg podatkowych. 400 tysięcy ludzi pracowało przy programie Apollo, a Armstrong, Aldrin i Collins celowo usunęli swoje nazwiska z insygniów Apolla 11, żeby podkreślić, że byli tylko ostatnim ogniwem w gigantycznej maszynie przekraczającej horyzont pojedynczego człowieka (właśnie – wtedy to się nazywało „emblemat”, „godło”, „insygnia”, dzisiaj byśmy już powiedzieli: „logo”, „znak firmowy”). Teraz jest odwrotnie: z pomysłów i infrastruktury wypracowanej przez wielu korzysta jeden i zgarnia sławę dla siebie. Nie mówiąc już o tym, ile do życzenia pozostawia jego model biznesowy – to już osobny rant dla ekonomów.

Ostatnia reduta walki z prywatyzacją

Nie chciałbym wszakże krytykować Muska osobiście. Rozumiem, że to niezwykle inteligentny, patologicznie pracowity człowiek. Szanuję go. Ale na bogów światła i powietrza, to nie jest tak, że jeden odnowiciel, geniusz narodów Musk objawił się, odmroził przyszłość i przywrócił nam marzenia.

Kosmos czasów heroicznych, tych najdawniejszych i tych nie całkiem jeszcze dawnych, był domeną działania państw. Był tą ostatnią redutą, która opierała się prywatyzacji, czymś, co z założenia możemy eksplorować tylko wspólnie – jako społeczeństwa. To dawało gwarancję jakiegoś rozsądku i obietnicę solidarności. A teraz?

Kosmos, ta najwyższa granica, najdalsze wezwanie ludzkości, marzenie dzieci, które patrzyły w gwiazdy, zmienia się nagle w śmietnik, po którym w barbarzyńskim akcie zawłaszczenia frunie sobie... kabriolet. Czymże jest ten gest, jeśli nie pokazaniem: „To już nie wspólne, to moje, bo ja mogę i kto mi zabroni?”. Kiedyś w pionierskie misje wysyłało się prochy zasłużonych badaczy, tabliczki Pionierów i Voyagerów ze wspólnym przesłaniem ludzkości. Kosmos był nie tylko nadzieją nowego, ale też nadzieją, że dzięki świeżości spojrzenia z daleka uda nam się coś zmienić tu, na Ziemi. A teraz?

 

Dziwaczny kaprys miliardera posyła tam samochód dla bogatych, czym dowodzi, że przestrzeń kosmiczna, tak samo jak społeczna tu, na Ziemi, jest już tylko nowym wymiarem samowolki bogatych. Pokazuje, że nie będzie w kosmosie niczego nowego. Będzie tylko kontynuacja tego, co na Ziemi - dyktatu uprzywilejowanych, bezwzględności zysków, zaśmiecania wspólnej przestrzeni. W kąt poszło romantyczne wezwanie dla człowieka, żeby wznieść się na nowy poziom, został tylko nagi wymiar turbokapitalistycznej ekspansji. Nic nowego pod Słońcem, ale i nic nowego powyżej Księżyca.

Oczywiście, zdaję sobie sprawę z tego, że to brzmi jak gadanie starych ludzi – „za naszych czasów, panie dziejku”. Może. Ale twardo obstawiam, że bogacze kupujący sobie kosmiczne fanaberie, nie dadzą nam nigdy tych dreszczy, które dał Apollo, kiedy ruszał w górę.

--- 

Dr Piotr Stankiewicz - filozof i pisarz, autor m.in. „Sztuki życia według stoików” (W.A.B., 2014) i „21 polskich grzechów głównych” (Bellona, 2018 – premiera 10 kwietnia), strony o stoicyzmie, i bloga Myślnik Stankiewicza

Zobacz także
  • Włodzimierz Czarzasty gościem porannej rozmowy Gazeta.pl Włodzimierz Czarzasty dla Gazeta.pl: Pan Kaczyński opowiada niemożebne bzdury
  • Srock. Tragiczny wypadek Piotrków Trybunalski. Tragiczny wypadek samochodowy w Srocku. Nie żyją dwie kobiety
  • Smog w Szczecinie, 2018-10-18. Sprawdź jakość powietrza w mieście
Komentarze (228)
Piotr Stankiewicz: SpaceX to samowolka bogatych
Zaloguj się
  • grr-5

    Oceniono 51 razy 23

    Głos prawdziwego "eksperta".Takich jak ci od Macierewicza badający Tupolewa.A tymczasem:
    -nikt nie umiejsza roli programu Apollo a na pewno nie Musk który od dawna mówi że jest zafascynowany rakietą Saturn 5
    -rewolucja polega na odzysku rakiet i spadku cen a nie samym ich wystrzeleniu
    -SpaceX to firma która nieustannie się rozwija,eksperymentuje i modyfikuje swoje rakiety (zupełnie inaczej niż leśne dziadki z ULA,Roscosmosu czy Arianespace które przez długie lata nie zmieniały konstrukcji swoich rakiet )a osiągnięcia pokroju programu Apollo są przed nimi i to w niedalekiej przyszłości.
    -korzystanie z kosmodromu na Florydzie-kretyński zarzut.Dzierżawią go a więc NASA ma z tego kasę.Gdyby nie oni to musieliby utrzymywać rdzewiejące,nieczynne stanowisko startowe które Musk za swoją własną,grubą kasę odremontował.
    -czepianie się wystrzelenia kabrioleta-kolejny dowód na to że autor tego tekstu nie rozumie czym był lot z 6 lutego.Celem misji było sprawdzenie nowej rakiety a nie sam w sobie lot Tesli na orbitę.Misje takie jak Pioneery czy Voyagery leciały na sprawdzonych rakietach.To w kolejnych lotach Falcon Heavy da NASA możliwości jakich nigdy dotąd nie miała w misjach międzyplanetarnych a mianowicie dostępność rakiety i do tego taniej mogącej wysłać aż 16 ton w stronę Marsa czy ponad 3 tony w stronę Plutona (6 razy więcej niż ważył New Horizons).

  • shyrka

    Oceniono 37 razy 23

    Ktoś chyba nie zrozumiał zupełnie, że celem tej wyprawy kosmicznej było obniżenie kosztów podróży w kosmos i ponowne używanie pewnych modułów rakiety, co się udało. Samichód był jedynie balastem, a przy okazji świetną reklamą. Prawda jest taka, że po katastrofie columbii, NASA straciła fundusze a zaibteresowanie wyprawami w kosmos spadło. Dobrze, że ktoś pojawił się i ponownie rozpalił to zainteresowanie

  • gadomski.adam

    Oceniono 36 razy 16

    Autor artykułu chyba nie przyłożył się za bardzo do niego.
    Zamiast samochodu Musk proponował NASA wysłanie czego tylko chcą ale nie chcieli skorzystać z okazji. (Lot był obarczony dużym ryzykiem i wysyłanie drogich narzędzi chyba nie wchodziło w grę) NASA wysłało by zamiast samochodu blok betonu więc myślę że wysłanie skorupy samochodu jest inteligentniejszym rozwiązaniem bo firma robi sobie dodatkowo reklamę na miliony lat ;) Tak więc przyczepianie się do Tesli jest raczej nieuzasadnione. Heavy Falcon to krok w kierunku BFR czyli lotów na marsa. Firma ma plan działania i go realizuje. Wydaje mi się że udany powrót dwóch boosterów rakiety na ziemię robi genialne wrażenie. Musk zrobił ogromny krok w kierunku eksploracji kosmosu. Chodzi oczywiście o koszty które przez dziesięciolecia hamowały ludzkość. Chodzi o realizację planów a nie tylko snucie teorii. Ciężko się to czyta. świat zrezygnował z kosmosu na wiele lat i Musk w końcu ruszył to z miejsca. Dlaczego nie było lotów załogowych? Bo nie ma potrzeby na heroiczne zabijanie astronautów w niesprawdzonych konstrukcjach. Czy autor ma na myśli że lepiej nic nie robić ?

  • Piotr Serwach

    Oceniono 30 razy 14

    Artykuł napisany przez filozofa który swoją wiedzę czerpie z googla. Może gazeta kiedykolwiek postara się o opinię ludzi z branży ? Może być kilka. Chciałbym usłyszeć opinie krytyczne o Musku ale na Boga... merytoryczne !!! Nie pseudomerytoruczne. Dziękuję

  • adam3407

    Oceniono 32 razy 14

    Na szczęście mamy takich ludzi jak Piotr Stankiewicz, którego dokonania posuwają ludzkość do przodu. Możemy spać spokojnie

  • przekam

    Oceniono 28 razy 12

    Autorze, dlaczego lot w Kosmos - fundowany z pracy podatników po tej czy po innej stronie Żelaznej Kurtyny - miałby być dla ludzkości cenniejszy, niż ten wsparty prywatnym jednak w większości kapitałem? Nie wiem co wspanialszego było w wyścigu zbrojeń, niż "wyścigu firm" o podbój Kosmosu (oby więcej firm było na to stać - finansowo i mentalnie!). Nie wiem, dlaczego "CCCP" albo "USA" na rakiecie czy w świadomości ludzi miały by być lepsze niż "TESLA".
    Nie sądzę, żeby Musk był wielkim altruistą. Ford też nim nie był a mimo to dziś jeżdżę Fiestą... za śmieszne pieniądze. Dzięki temu, że Ford był milionerem, dzięki jemu seryjnej produkcji, mogę dziś zarabiać, wozić dziecko do szkoły i poznawać świat...

  • m2rket

    Oceniono 40 razy 12

    to absurdalny artykul. Musk pokazal ze moze uzywac wielokrotnie tych samych modolow rakiet a to jest cos to SpaceX dokonal jako jedyny. Do tej pory uwazano ze jest to niemozliwe co podtrzymywalo wysokie koszty lotow. Upor jednego czlowieka pokazal ze to jest mozliwe, i na tym polega cala zabawa.

  • lukasz_patrykus

    Oceniono 28 razy 10

    panie Stankiewicz z tego artykułu aż wyje tęsknota za wielkimi państwowymi (rządowymi) molochami wydającymi miliardy z budżetu państwa na mniej lub bardziej udane próby kosmiczne poszczególnych państw.
    A co do Muska to facet oprócz tych fanaberii z lotami kosmicznymi, sam z siebie, bez pomocy ani NASA ani ESA ani innej takiej, dokonał tego czego jeszcze 10 lat temu tacy sami redaktorzy jak pan uważali za fanaberie i mrzonki bogaczy, Jego samochody w 100% elektryczne, sprzedają się z powodzeniem w całej Europie i USA, jego pociąg za chwile wejdzie również w fazę prototypu, a jego «Gigafactory» wkrótce będzie produkować ogniwa elektryczne na masowa skale używając do produkcji energii słonecznej... to jest prawdziwa rewolucja która za kilka lat zmieni zupełnie obraz świata, a pan tu bajdurzy o Apollo

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje