Galopujący Major: Bijąc w chama, gracie role palaczy w kotłowni PiS. Ugryźcie się w język

Teksty Jana Hartmana i Przemysława Szubartowicza, w których domagają się oni prawa wyzywania ludzi od chamów, nie tylko trafiają obok tarczy, lecz także są tonami paliwa dla kolejnej wygranej "wrażliwego na ludzką krzywdę" Prawa i Sprawiedliwości
"Cham wszedł na salony i głosuje na PiS". "Polak pokazał mordę Edka". "Naród dał się kupić za 500 plus i ma w nosie państwo prawa". Kolejne wywiady z polskimi inteligentami - pisarzami, aktorami - pełne są takich wyznań. Czy to trafne diagnozy? A może wyraz frustracji i kompletnego oderwania elit od rzeczywistości? Po tekstach Rafała Wosia, Przemysława Szubartowicza i prof. Jana Hartmana dziś kolejny głos w naszej dyskusji.

Zanim jednak przejdziemy do sedna, zanim wskażemy, co i dlaczego, pochylmy się nad odwagą i profesorem Hartmanem. Powiada Jan Hartman, że bicie w elitarystów jest łatwe, bo cham może się odwinąć. Owszem, jest łatwe, ale nie dlatego, że cham może oddać, bo cham, z racji bycia chamem, na łamy gazet wstępu raczej nie ma. Z tego powodu, jeśli już, to bardziej można się obawiać ostracyzmu elit, przed którymi każde drzwi stoją otworem. Bicie w elitarystów jest jednak na tyle łatwe, na ile łatwe jest bycie w zgodzie z własnym środowiskiem ideowym. Tak jak dla lewicy łatwo jest bić w elity, tak dla kogoś, jak Hartman, czującego przynależność do elit, łatwo jest bić w chama.

Poklask własnych grup zapewniony, więc może lepiej dajmy spokój z tym pluszowym heroizmem po obu stronach. Zwłaszcza że pójście pod prąd może i sprawdza się w anegdotkach o Irzykowskim, ale nie determinuje prawdy. Słynny tekst Hartmana o kazirodztwie był, w mojej ocenie, trafny nie dlatego, że szedł pod prąd, tylko dlatego, że zawierał trafną argumentację.

Cham istniał za rządów PO, istnieje za PiS

Dziwi się tedy Jan Hartman, o co chodzi z tą krytyką wskazywania chamów, skoro chamy otaczają nas zewsząd, jest ich więcej niż nie-chamów, a rolą elity jest im, to jest chamom, wskazywać kierunek. Idiota to idiota – urbi et orbi ogłasza Hartman – więc po co udawać? Otóż, pytanie brzmi: po co to ogłaszać? Tak, to prawda, że na świecie jest masa chamów, a internet każdego dnia dobitnie nam tego dowodzi. Problem w tym, że za obecną sytuację, a to w jej kontekście dziś rozmawiamy, cham nie ponosi kluczowej odpowiedzialności.

To nie cham był „gejmczendżerem”. Ten cham istniał bowiem i za rządów PO, istnieje za rządów PiS, odsetek chama, ani nie wzrósł, ani nie zmalał. Ba, cham, według definicji Hartmana, prawdopodobnie nie chodzi także na wybory, wszak blisko 40 proc. uprawnionych zwykle ostaje w domach. W tym sensie wyzywanie od chamów jest nie tylko poznawczo jałowe, nie tylko obraźliwe, ale przede wszystkim oddala nas od odpowiedzi: co się takiego stało, że po dwóch latach PiS nadal cieszy się 40-procentowym poparciem?

Wyborcy mają chuchać i dmuchać na partie?

Odpowiedź najlepiej widać na przykładzie drugiego z polemistów, tj. Przemysława Szubartowicza.

Pisze Szubartowicz, że „z chwilą złamania przez partię Jarosława Kaczyńskiego konstytucji skończył się czas naturalnych w demokracji sporów, które toczyliśmy przez niespełna trzy dekady przy użyciu dobrze poznanego aparatu pojęciowego: transformacja, wykluczenie, beneficjenci, neoliberalizm itp”. Tę diagnozę najlepiej zestawić z poprzednim tekstem autora na gazeta.pl pod znamiennym tytułem „Odpieprzcie się od opozycji. Wasze jęki i żale służą Kaczyńskiemu”.

Szubartowicz trafnie diagnozuje nikły wpływ wyborców na aparat partyjny, co jest zmorą demokracji i mandatu wolnego. Tyle że jako lekarstwo autor postuluje całkowitą kapitulację. Te swoiste „przy Tobie, Schetyno, stoimy i stać chcemy” nie tylko doprowadziłoby bowiem do jeszcze mniejszego wpływu elektoratu na własne partie, ale wręcz skutkowałoby polityczną aberracją, gdzie nie tyle partia ma chuchać i dmuchać na swoich wyborców, co wyborcy mają chuchać i dmuchać na partię. Bo ta inaczej się obrazi i zabierze zabawki.

Bliźniaczo podobni do propagandystów PiS

W tekstach redaktora Szubartowicza od dłuższego czasu pobrzmiewają bowiem echa „stanu wyjątkowego”, w ramach którego autor domaga się nie tylko czasowego zawieszania wszelkich ideologicznych sporów, ale także przyzwolenia na wszelką retoryczną dintojrę, bo przecież „my się tylko bronimy”.

Kto wie, być może Szubartowicz zbyt długo patrzył w symetryczną otchłań, albowiem domaganie się swoistego czeku in blanco na działania opozycyjne jest idealną wręcz symetrią z tym, czego od swoich wyborców domaga się… Prawo i Sprawiedliwość. To dlatego ostatnie teksty redaktora Szubartowicza są tak bliźniaczo podobne do tekstów redaktora Sakiewcza.

Oczywiście Szubartowicz wygodnie ustawia sobie oponenta mówiąc, że owe wyzywanie od chamów to tylko reakcja na chamskie zaczepki. Otóż nieprawda, dyskusja nie dotyczy hejtu w sieci, którego jest masa po obu stronach, ale stygmatyzacji całych grup społecznych tylko dlatego, że poparły rządzących. O to chodziło w szyderstwie z chama autorstwa Krzysztofa Łozińskiego, a nie o to, że jedna baba drugiej babie powiedziała: „ty ubecka wdowo”.

Palacze w kotłowni Kaczyńskiego

Pomijając już okoliczność, że robienie lewicy wykładu na temat różnic społecznych jest zabawne w kontekście faktu, że właśnie na identyfikowaniu (i próbach zasypywania) tychże różnić od swego zarania zbudowana jest cała lewicowa ideologia. Ważniejsze, że zarówno Przemysław Szubartowicz, jak i Jan Hartman, kompletnie nie odrobili europejskiej lekcji sprzed stulecia. A przecież nie trzeba być profesorem, żeby zauważyć, że dla PiS i podobnych europejskich ruchów populistycznych paliwem jest antyelitaryzm.

Szubartowicz nawet przytacza dr Jacka Kucharczyka, ale zdaje się kompletnie nie rozumieć jego diagnozy. Jeśli bowiem PiS skutecznie zasilany jest energią antyelitarnego wzburzenia, to oczywistym jest, że rolą rozumnej inteligencji powinno być pozbawianie go tego paliwa. Tymczasem okopany na platformerskiej gruszy, odszczekujący się symterystom z czerwonego dworu redaktor Szubartowicz robi dokładnie odwrotnie.

A sekundujący mu Jan Hartman dopowiada: wierzcie sobie, co tam chcecie, polskie chamy są na świecie. Trudno o bardziej oczywiste przykłady realizacji strategii narracyjnej PiS.

Gracie, Panowie, role palaczy w kotłowni Kaczyńskiego za każdym razem dziwiąc się, że temperatura wzrasta, gdy dorzuca się „pogardliwego” koksu. Podpowiem: ugryźcie się czasem w język, przestańcie, wraz z kolegami, swoją retoryką do pieca dorzucać, to może wreszcie temperatura spadnie.

"Zapisywałam się do partii Nowoczesna, a nie Średniowieczna". Troje posłów Nowoczesnej zawiesiło swoje członkostwo

Więcej o:
Komentarze (308)
Galopujący Major odpowiada na teksty Jana Hartmana i Przemysława Szubartowicza
Zaloguj się
  • albrecht_kalba

    Oceniono 36 razy 26

    Klasyczny problem intelektualisty - zastanawiać się, jak tytułować osobnika lejącego go w głowę sztachetą. Nim dobierze adekwatną, nie rażącą nikogo formę, padnie w kałuży krwi. Ale za to jako moralny zwycięzca.

  • wan4

    Oceniono 30 razy 18

    tekst typu: szarańcza istniała i przed plagą, więc nie mówmy szarańczy, że jest obecnie plagą, że pożera wszystko i zostawi pustynię a gdy skończy sama z głodu zdechnie. W tym aspekcie PiS bardziej przypomina mi bolszewików, czyli rewolucję chamów właśnie, prostaków, ludzi z nizin intelektualnych i moralnych. Żrą na potęgę i bez opamiętania i wypróżniają się na środku salonu a po nich choćby potop. Ideologicznie bardziej przypominają narodowych socjalistów, zwłaszcza w sojuszu z kk. Ale ci przynajmniej stawiali na ludzi kompetentnych i wykształconych i tworzyli system pod względem organizacyjnym i ekonomicznym wystarczająco wydajny, by skutecznie konkurować z resztą świata. Pisowska neobolszewia zbankrutuje jak komunizm, to kwestia czasu. Tylko ten horyzont czasowy najbardziej mnie niepokoi...

  • krille1000

    Oceniono 27 razy 17

    A Europoseł "chamidło" Czarnecki się właśnie opróżnił na salonach i premier Morawiecki serwuje mu teraz papier.

  • bob_59

    Oceniono 11 razy 11

    Parafrazujać złote myśli autora: "Zwolennik nazizmu istniał zawsze - i za Republiki Weimarskiej i teraz, za Hitlera. Odsetek nazistów za Hindenburga i za Hitlera jest taki sam - ani nie wzrósł ani nie zmalał Bijąc w nazistów gracie rolę palaczy w kotłowni Hitlera. Ugryźcie się w język..".
    Tu przezież nie chodzi o klasyczne chamstwo objawiające się głośnym bekaniem i bąkami przy objedzie. Tu chodzi o chamstwo ideologiczne - systemowe hodowanie przez propagandę i kupowanie socjalem rzesz bezkrytycznych, agresywnych, bluzgających i wymachujących pięściami zwolenników kaczego duce i jego nazi-podobnej ideologii...

  • nabil1

    Oceniono 11 razy 11

    Już od stuleci CHAM mocno się u nas trzyma (Tetmajer go opisał: lepsze polskie gó... w polu, niźli fiołki w Neapolu). Ale teraz dorwał się do władzy... w sojuszu z kościołem, który zawsze był setki lat do tyłu

  • sailor2016

    Oceniono 29 razy 11

    Najlepiej w takim razie oddać władzę w ręce motłochu i będzie cacy. Wprowadzić przepis, który umożliwi sprawowanie władzy tylko i wyłącznie ludziom z wykształceniem podstawowym, a najlepiej niepełnym. Wówczas będzie cacy. Pogratulować logiki.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX