Mama niepełnosprawnego nastolatka: "Karta na babcię? Spróbujcie zrozumieć nasz punkt widzenia" [LIST]

Miejsce parkingowe zarezerwowane dla osób niepełnosprawnych.

Miejsce parkingowe zarezerwowane dla osób niepełnosprawnych. (Fot. Jakub Orzechowski / Agencja Gazeta)

"Gdy przytrafi nam się choroba czy zwiększy ilość napadów padaczki, musimy szybko wsadzić dziecko w samochód. Po to jest to miejsce naprzeciwko bloku, w którym mieszkamy. Nie po to, żeby pan, który ma piątkę dzieci i kartę parkingową na babcię, mógł łatwiej wypakować zakupy" - pisze nasza Czytelniczka.

Pod moim blokiem jest miejsce oznaczone kopertą - dla niepełnosprawnych. Niestety tylko jedno. Zauważyłam ostatnio wysyp samochodów parkujących na tym miejscu, z plakietką na babcię, dziadka. Znam tych sąsiadów. Wiem, że nie są niepełnosprawni, ale zwykle jest tak, że ktoś z rodziny, jakaś najczęściej starsza osoba, która i tak nie jeździ samochodem, da wnukom czy dzieciom swoją kartę parkingową, żeby "ułatwić im życie". I zupełnie zdrowi ludzie, którzy mogliby spokojnie dojść do tego bloku te kilkadziesiąt kroków, poszukać innego miejsca do parkowania, zajmują to jedyne miejsce dla niepełnosprawnych.

Bo przecież to taki przywilej, że aż żal nie skorzystać. Jak to jest, że ludzie widzą tylko nasze przywileje, które naprawdę nie są niczym godnym pozazdroszczenia, a nie widzą, ile codziennie musimy włożyć pracy w opiekę nad naszym dzieckiem. I jeszcze z wygodnictwa dokładają nam problemów, bo musimy chodzić z wózkiem, czasem po zwałach śniegu i oblodzonych nawierzchniach, szukać miejsca, gdzie jeszcze da się do siedzenia dla pasażera dojechać wózkiem. Nie możemy dźwigać dziecka, dlatego musimy dojechać z nim jak najbliżej drzwiczek, oboje jesteśmy już po operacjach kręgosłupa, kolan, taka to codzienność rodziców niepełnosprawnych, dorastających, coraz cięższych dzieci.

Gdy przytrafi nam się choroba, zwiększy ilość napadów padaczki czy z jakiejś innej przyczyny powinniśmy pojechać do lekarza, musimy szybko wsadzić dziecko w samochód i jak najszybciej dojechać. Po to jest to miejsce naprzeciwko bloku, w którym mieszkamy. Nie po to, żeby pan, który ma piątkę dzieci i kartę parkingową na babcię, mógł łatwiej wypakować zakupy z samochodu.

Druga rzecz to parkowanie na wcisk. Owszem, miejsce dla niepełnosprawnych jest szersze, ale ma to swoje ważne uzasadnienie. Ludzie często kompletnie zdają się o tym nie pamiętać, że do tego samochodu niepełnosprawny często musi dojechać na wózku, że inaczej nie wsiądzie. Nagminne jest parkowanie na kopercie na zasadzie-zostało, tyle miejsca to się zmieszczę. Czy naprawdę tak trudno jest pomyśleć o innym człowieku i dać z siebie chociaż trochę? Chociaż tyle, że poszukać sobie innego miejsca do parkowania, nieoznaczonego kopertą? Czy naprawdę chcielibyście być na naszym miejscu?

- Izabella 

Od redakcji: kto według prawa może korzystać z miejsca dla niepełnosprawnych? Osoby z orzeczonym stopniem niepełnosprawności, całkowitą niezdolnością do pracy  (dawniej I gr. inwalidzka), całkowitą niezdolnością do pracy (dawniej II gr. inwalidzka) oraz częściową niezdolnością do pracy (dawniej III gr. inwalidzka) przyznaną ze względu na schorzenia związane z narządem ruchu. Dokument daje możliwość nie tylko parkowania na specjalnych miejscach, ale i zwalnia z opłat za parking. Jednak zdarza się, że Kartę Parkingową z powodu niepełnosprawności posiada również starsza osoba, która nie jeździ samochodem, a korzysta z niej zdrowy członek rodziny. Jak czytamy na niepełnosprawni.pl równie często jest zjawisko „parkowania na babcię”, czyli zajmowanie miejsc parkingowych dla osób z niepełnosprawnością na podstawie kart zmarłych osób. 

***

Najciekawsze historie pisze samo życie. Jeżeli jest coś, o czym chcesz opowiedzieć, coś skomentować - pisz na adres: listydoredakcji@gazeta.pl.

Zobacz także
Komentarze (39)
Mama niepełnosprawnego nastolatka: "Karta na babcię? Spróbujcie zrozumieć nasz punkt widzenia" [LIST]
Zaloguj się
  • westgreg

    Oceniono 17 razy 15

    Pełnosprawny, parkujący (bez potrzeby wynikającej z niepełnosprawności) na kopercie, jest zwykłym ch...em. Ale przecież "zaradnym" w życiu być trzeba.

  • marillion73

    Oceniono 5 razy 5

    Mam taką kartę parkingową na teściową, która już z nami nie mieszka i też kusi mnie czasami gdy nie ma wolnych miejsc, ale jeszcze mi się nie zdarzyło bym tak zrobił - bo sam jestem cięty na takie osoby. Ludzie są bezczelni i tego się nie zmieni bez kontroli i zaostrzonych przepisów.

  • qulqa

    Oceniono 2 razy 2

    Przecież w tej chwili jest tak, że osoba posiadająca kartę inwalidy musi być w danym momencie przewożona, żeby można było zająć miejsce dla niepełnosprawnego. Czyli jeśli nie ma jej w aucie - to jest na górze w mieszkaniu swoim albo u kogoś z wizytą. Może to sprawdzić w każdej chwili policja albo straż miejska, więc jeśli autorka listu ma jakieś podejrzenia, może takowe służby wezwać.
    Druga sprawa. Autorka listu też po zrobieniu zakupów z pewnością parkuje na miejscu dla niepełnosprawnych (o ile jest wolne) - bo przecież dziecko może w każdej chwili dostać ataku padaczki i auto musi być blisko. W czym zatem jest inna od kierowcy, który mieszka z niepełnosprawną matką i też po zakupach staje na miejscu dla niepełnosprawnych, bo matka w każdej chwili może wymagać zawiezienia do lekarza?
    Jeśli miejsc jest za mało, autorka może wnioskować do właściciela parkingu o wyznaczenie dodatkowych. Proszę się tylko potem nie dziwić, że raczej nie będzie Pani kochana przez sąsiadów.
    Natomiast ludzie zdrowi, zajmujący miejsca dla niepełnosprawnych (niestety bardzo częste) powinni być karani tak drakońsko, żeby pamiętali o tym przez lata.
    Jak widzę takie auta bez wyłożonych uprawnień nie mam skrupułów - zdjęcie i telefon do Straży Miejskiej, a potem jeszcze mail z załącznikiem. Mam nadzieję, że choć paru z tych palantów zostało ukaranych.

  • kolegagalgan

    Oceniono 6 razy 2

    Od jakiegoś czasu, a dokładnie takie karty są wydawane na czas określony. Po to, aby zminimalizować możliwpść wykorzystywania karty po śmierci uprawnionego. Karta jest przypisana do osoby, amie do samochodu. Jeżeli więc z samochodu z kartą wysiada zdrowy byczek instytucje uprawnione mogą poprosić go o uprawnienia lub niech przyprowadzi za chwilę osobę takie uprawnienia posiadającą. Tylko komu by się chciało? Lepiej przyczepić się do emeryta z ratlerkiem bez smyczy na spacerze.

  • roland garros

    Oceniono 1 raz 1

    a gdyby zrobić tak, że na takim miejscu może stać tylko pojazd którym przyjechał niepełnosprawny! tylko wtedy autor, mamusia też nie może stawać na takim miejscu jeśli nie przywiozła synusia ! ale teraz w dobie powszechności kamer monitoringu wszystko jest do udowodnienia.

  • Marek Świątkowski

    0

    A przecież wprowadzono nowe karty parkingowe aby wyeliminować zjawisko m.in. parkowania na babcię. I co się zmieniło? Nic. Tylko ileś tam tysięcy niepełnosprawnych zostało przeczołganych przez machinę urzędniczą i przy okazji sponiewieranych. A efekt jest i tak zerowy. Bądźcie kreatywni... Róbta tak dalej...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje