Numer 2 wchodzi do rządu PiS. Będzie najsilniejszym z ministrów. Kim jest Joachim Brudziński?

Jacek Gądek
10.01.2018 17:25
Joachim Brudziński

Joachim Brudziński (CEZARY ASZKIEŁOWICZ)

Joachim Brudziński jest w Prawie i Sprawiedliwości numerem 2. Teraz wchodzi do rządu jako najsilniejszy z ministrów. Od lat twardą ręką trzymał partię w ręku. "Jojo" albo "Achim" - bo takie ma przezwiska - nie odrywa się od telefonu. Nad prezesem czuwa w realu i na Twitterze.

Ładnych kilka lat temu Tomasz Lis zapytany, których polityków lubi, odparł: "Bardzo lubię Joachima Brudzińskiego". Pocałunek śmierci nie pozbawił go jednak życia. Brudziński jest dziś szefem MSWiA, a zarazem wiceprezesem PiS i szefem komitetu wykonawczego partii. O fotelu wicemarszałka Sejmu nie wspominając.

Numer 2

Kim jest "numer 2"? Brudziński to PiS-owiec do szpiku kości. To "zakonnik", który hartował się w Porozumieniu Centrum. Mało do kogo prezes ma tak wielkie zaufanie jak do niego. Od lat odpowiada więc za kondycję partii Jarosława Kaczyńskiego. Tworzy i oliwi partyjną maszynerię, która ma spełniać polityczne marzenia Jarosława Kaczyńskiego. I to mu się udaje.

Brudziński to rocznik 1968. Urodził się w Świerklańcu (woj. śląskie). "Wychowany zostałem w górach Beskidu Sądeckiego w kulcie partyzantki AK-owskiej oraz kurierów tatrzańskich" - pisał o sobie.

Jego domeną jest jednak Pomorze Zachodnie ze Szczecinem i Świnoujściem na czele. Tu obrazek: gdy Mateusz Morawiecki w swoim expose wymienił kilka inwestycji dla tego regionu, Brudziński bił brawo z całych sił i pokrzykiwał do siedzących obok posłów PiS, żeby nie próżnowali, bo jest powód do głośnych oklasków. Później - już po expose - złapał premiera w rządowym "tramwaju" i energicznie trząsł ręką Morawieckiego składając mu gratulacje. Uśmiech nie schodził z jego twarzy. Jest między nimi chemia.

Żeglarz

"Pochodzę z Sądecczyzny. Tam pozostawiłem swój dom rodzinny, rodziców, braci oraz swych sprawdzonych od zawsze szkolnych przyjaciół. (...) Po ukończeniu szkoły podstawowej zrozumiałem, że swoje życie chciałbym związać z morzem" - pisał o sobie Brudziński. Wyprowadził się na drugi koniec Polski.

W Świnoujściu skończył Szkołę Rybołówstwa Morskiego, a potem politologię na Uniwersytecie Szczecińskim i jeszcze podyplomowe studia pedagogiczne. Wilkiem morskim może nie był, ale pracował na statkach handlowych i rybackich. Ma w CV pracę jako dziennikarz Radia Szczecin i stworzenie Morskiego Centrum Informacji Zawodowej. Wykładał. Rozpoczął pracę nad doktoratem z gospodarki morskiej, ale go nie obronił.

Zakonnik

Brudziński związał się najpierw z Porozumieniem Centrum (od '91 r.), a później - co było naturalne - z PiS, gdzie doczekał się fotela wiceprezesa. Posłem jest od 2005 r., a wicemarszałkiem Sejmu od tej kadencji. Przeszedł jednak potwornie długą drogę.

Krnąbrny w młodości. "Newsweek" opisywał, jak posądzono go o zdemolowanie pociągu i rozbój, ale go nie skazano. Dwa miesiące w areszcie jednak odsiedział, co przypłacił powtarzaniem klasy.

Do PC trafił jako student. Nim jego kariera się rozkręciła, minęło kilkanaście lat. Nominacja na szefa MSWiA to jego największy osobisty sukces w polityce. A zarazem najlepszy dowód na niekwestionowaną pozycję w partii - a kto by ją kwestionował, to by go pewnie utrącił.

Bo "Jojo" - wbrew przezwisku - to bezpardonowy gracz. Powieka mu nie drgnie, gdy trzeba odstrzelić Bartłomieja Misiewicza albo rozprawić się z kimś w terenie. A z naigrywania się z dzisiejszej opozycji jakby czerpał radość i satysfakcję.

Robotnik

Był cierpliwy. Sprawdzał się w pracy partyjnej. Nigdy wcześniej nie pełnił żadnej funkcji ministerialnej.

- Jak na cichego i pokornego pracownika partyjnej winnicy przy Nowogrodzkiej przystało, zawsze podporządkowuje się decyzjom kierownictwa partii, pana prezesa Jarosława Kaczyńskiego. Ale mówię to bez żadnej nadmiernej kokieterii i skromności - mówił przed miesiącem. Zapewniał, że do rządu się nie pcha. A że został do niego wypchnięty przez prezesa? No cóż. Prezesowi nie odmówi.

Opiekun

Joachim Brudziński towarzyszy prezesowi nie tylko w polityce, ale i na wakacjach. W Sejmie najczęściej zasiadał ramię w ramie z prezesem w pierwszym rzędzie. Jak bodyguard osłaniał prezesa od napastliwych posłów opozycji. Wśród wszystkich "ochroniarzy" prezesa (Błaszczak, Mazurek, Terlecki) jest największej postury.

Relacja numeru 1 z 2 nie jest wyłącznie zawodowa. Oni zwyczajnie się lubią i wspólnie, razem z paroma innymi politykami PiS, wyjeżdżają - a to w góry, a to na ryby, a to w las. Albo podziwiają żaglowce - zresztą Brudziński był marynarzem, więc śmiało może o nich opowiadać.

Jeden z posłów PiS śmiał się: Joachim dba o prezesa. Ociepla jego wizerunek. Zdolny jest. Zdjęcia Jarosława Kaczyńskiego w biało-czerwonej pelerynce przeciwdeszczowej to jego sprawka.

Rozbójnik

O ile prezesem się opiekuje, to opozycję lubi glanować. Często bez finezji, ale to akurat elektoratowi PiS może przypaść do gustu. Można by tu jego wypowiedzi mnożyć i wymieniać jak te z 2015 r. wykrzyczane podczas "Marszu wolności i solidarności" w rocznicę wprowadzenia stanu wojennego. Wówczas to J. Kaczyński rzucił do demonstrantów z KOD i przeciwników: "Całą Polska z was się śmieje...". A Brudziński dodał: - "...komuniści i złodzieje!".

Inne? O Radosławie Sikorskim, mówił, że jest "osobą kreującą się na brytyjskiego lorda, która chodzi po salonach europejskich jakby połknął kij od tyczki, a naprawdę zachowuje się skandalicznie". Z kolei po katastrofie smoleńskiej Brudziński mówił, że "Donald Tusk zostawił ciało prezydenta w błocie... w ruskiej trumnie na deszczu. Taki premier nie zasługuje na mój szacunek".

Jest bardzo aktywny na Twitterze, gdzie pozwala sobie na tyrady. To próbka: "Ponoć po nowym roku ma w Polsce zabraknąć róż, wszystkie róże w UE wykupują na gwałt feministyczne aktywistki w Niemczech. Szykują się do rozdawania ich po Sylwestrze młodym napalonym byczkom zwanymi "uchodźcami" którzy znów mogą poczuć się "sprowokowani" do sylwestrowych gwałtów".

Potem się usprawiedliwiał: "Z racji niestosowności takich słów w ustach wicemarszałka Sejm RP chcę przeprosić. To co przystoi wzburzonemu mężowi czy ojcu nie powinno padać ze strony osoby publicznej".

Prywatnie, jeśli wierzyć Tomaszowi Lisowi, da się lubić. Jest żonaty z Arlettą Brudzińską. Ma dwie córki: Kalinę i Jagienkę oraz syna Ignacego.

Zobacz także
Komentarze (191)
Numer 2 wchodzi do rządu PiS. Będzie najsilniejszym z ministrów. Kim jest Joachim Brudziński?
Zaloguj się
  • geraldine2015

    Oceniono 46 razy 42

    Szczególnie policjanci muszą się czuć komfortowo. Szefem jest ich były klient.

  • kopytkarz78

    Oceniono 44 razy 40

    Zapomnieliście dodać,że wymuszał w młodości pieniądze poprzez rozboje.
    Teraz minister MSWiA😂

  • szaja25

    Oceniono 32 razy 30

    Kim Joachim jest, to wszyscy wiedzą, kwestia czy policjanci będą w adidasach śmigać, bo chyba minister Jojo ma do nich słabość.

  • mypetroniusz-ak-25

    Oceniono 30 razy 28

    Czy jest jakiś kraj na świecie gdzie ministrem spraw wewnętrznych zostaje osobnik który był karany za złodziejstwo i chuligaństwo?

  • kler-killer

    Oceniono 36 razy 28

    Złodziej pociągowy okradający rówieśników, ksywa jojo. W takim razie masa na ministra sprawiedliwości za to zero-ziobro.

  • arcanuss86

    Oceniono 27 razy 27

    To już wiemy, kto będzie budował struktury pisowskiego gestapo.

  • l1l99

    Oceniono 28 razy 26

    złodzieje trampek łączcie się!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje