16-letnia businesswoman pomaga Chińczykom w wyborze imion. Tak zarabia na studia

Cinderella, Gandalf, a może Rolex? Inwencja rodziców w nadawaniu dzieciom imion nie zna granic. Z pomocą w doborze stosownego imienia przyszedł portal SpecialName, którego twórczynią jest 16-letnia Brytyjka. Uzyskane przychody chce przeznaczyć na przyszłe studia.

Od ok. 20 lat w Chinach rozpowszechnia się zwyczaj dodawania angielskiego imienia do imion lokalnych. To przydaje się w kontaktach towarzyskich i handlowych z osobami niemówiącymi po chińsku. Niestety nie każdy posiada rozeznanie kulturowe i stąd w metryczkach pojawiają się tak awangardowe pomysły jak Cinderella, Gandalf, czy Rolex.

Z pomocą chińskim rodzicom wyszła Beau Jessop, brytyjska nastolatka, która podczas swojego pobytu w Chinach wielokrotnie doradzała w kwestii nazwania dziecka. Zauważyła ciekawą niszę, którą wypełniła stroną internetową specialname.cn.

 

Po wybraniu płci i pięciu cech, które upatrują w przyszłym potomku, rodzice otrzymują propozycję trzech imion, wyjaśnienie ich genezy, a także listę znanych osób, które je noszą. Skorzystanie z pomocy wirtualnego doradcy to koszt 10 juanów, czyli ok. 6 zł. Jego rady zasięgnęło już 245 tys. osób spodziewających się dziecka.

Moim celem jest zebranie pieniędzy na studia, a pisanie tekstów na stronę to dla mnie doskonałe ćwiczenie języka mandaryńskiego

- tłumaczyła w jednym z wywiadów pomysłodawczyni. 

Chociaż udało jej się zgromadzić już mała fortunę to na tym nie poprzestaje. Nastolatka pracuje nad tym, by na stronie pojawił się także aspekt społecznościowy. Stara się sprostać oczekiwaniom swoich użytkowników:

Poświęcam dziennie dwie godziny na rozmowy z klientami odnośnie tego jak usprawnić serwis i godzinę na wdrażanie poprawek. Rodzice kochają dzielić się zdjęciami swoich dzieci, więc dodałam dla nich specjalną galerię.
Więcej o: