Sezon na giganta. Wybryk czy osobista tragedia? Dlaczego w wakacje młodzież znika z domu?

Maja odnalazła się u starszego kochanka... Adam wrócił do domu po kilkudniowej wycieczce... Tym scenariuszom życie dopisało happy end. I chociaż zwykle wszystko kończy się dobrze, to istnieją i takie sprawy, które mają tragiczny finał lub rozwiązania nie znajdują przez lata. Dlaczego rocznie znika z domu tysiące nieletnich?

Wyszłam z... domu, zaraz wracam

Według policyjnych statystyk co roku ginie ok. 8 tys. nieletnich. Najczęstszą przyczyną zaginięć są ucieczki z domów lub ośrodków opiekuńczo – wychowawczych. Najwięcej notuje się ich w okresie letnim. Ma temu sprzyjać pogoda i brak obowiązków szkolnych. Jeżeli to zniknięcie pierwszorazowe policja kwalifikuje je do pierwszej kategorii poszukiwań, które wszczyna się od razu. Kiedy sytuacja się powtarza mamy do czynienia z kategorią trzecią, w której procedura jest o wiele krótsza, a poszukiwania podejmuje się bez pośpiechu.

Część nastolatków ucieczką chce zamanifestować swoją wolność. Zdarzają się też osoby chore, ale bardzo często wynika to po prostu z chęci zwrócenia na siebie uwagi, to wołanie o pomoc.

Zdaniem Izabeli Jezierskiej-Świergiel z Fundacji Itaka zniknięć nie można rozpatrywać w kontekście wakacyjnego wybryku. Z reguły kryje się za nimi coś więcej:

Nastolatki nie uciekają dlatego, bo jest ciepło i korzystają z wakacji – mówi Izabela Jezierska-Świergiel. Oni uciekają od problemów w domu, w szkole, w grupie rówieśniczej.

Za ucieczkami stoi czasem złamane serce. Bywa też, że źródło problemu leży w rodzicach, tych z uzależnieniami lub po prostu zbyt zajętych. To właśnie nieuwaga opiekunów jest najczęstszą przyczyną zaginięć wśród najmłodszych. Uprowadzenia przez osoby trzecie zdarzają się niezwykle rzadko; częściej dochodzi do nieszczęśliwych wypadków.

Uciekinierzy coraz młodsi

Niestety wciąż obniża się granica wieku osób uciekających z domu. 

Bywa, że lato na gigancie spędzają dzieci poniżej 10. roku życia

- podkreśla podinspektor Joanna Kącka z Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi.

Większość spraw ma szczęśliwy finał, bo uciekinierzy wracają najczęściej w ciągu 2 tygodni, ale istnieją i takie, które kończą się tragicznie lub nigdy nie zostają rozwiązane. Wśród nich zdarzają się przypadki samobójstw i przestępstw.

Do bazy Itaki w lipcu przybyły trzy nowe sylwetki nieletnich, których nadal nie udało się odnaleźć. Do dzisiaj do domu nie wróciła Sylwia Szymańska, Gabriela Hreśka i Weronika Mechlińska. Takich osób jest jednak znacznie więcej, a wizerunki nowych zaginionych codziennie rozprzestrzeniają się w mediach społecznościowych.

Jest gdzieś, lecz niewiadomo gdzie...

Szerzej znanym przypadkiem ucieczki z domu była historia 16-letniej Mai z Gdańska, w której poszukiwania zaangażowała się cała Polska. Była świetną uczennicą o nieposzlakowanej opinii. To jednak uległo zmianie, gdy na jednym z komunikatorów poznała o 8 lat starszego mężczyznę. Zatroskana rodzina wprowadziła zaostrzoną kontrolę, próbując ukrócić tę znajomość. To zaowocowało tym, że któregoś razu Maja wyszła z domu i nie wróciła. Zostawiła list, w którym wyznała, że ma dość panującego rygoru. Rodzice doszukiwali się drugiego dna, pod uwagę brali możliwość porwania. Dociekania stłumiła sama zaginiona, na swoim facebookowym profilu publikując swoje uśmiechnięte zdjęcie, na którym pozowała z kartką opatrzoną aktualną datą. Jak się okazało nie stała jej się żadna krzywda, bo z własnej woli wyprowadziła się do swojego internetowego ukochanego. Sielanka dziewczyny nie trwała długo, bowiem jej chłopak niedługo potem otrzymał zarzut pedofilii. Maja nie była pierwszą zmanipulowaną przez niego nastolatką.

Jednak czego można oczekiwać od nieletnich, kiedy równie nieodpowiedzialne zachowują się też studenci? Zagadkową historią była zniknięcie Adama z Tychów. Chłopak wyszedł bez telefonu i miał udać się do kościoła. Tu trop się urwał. Szumu narobili znajomi ze studiów, a wiadomość o zaginięciu rozprzestrzeniła się ekspresowo w mediach społecznościowych. Cały i zdrowy odnalazł się pięć dni później, bo jak się okazało nie uprzedzając nikogo, wybrał się na kilkudniową wycieczkę do Bratysławy i Pragi...

Każda godzina na wagę złota

Chociaż według obiegowej opinii by zgłosić zaginięcie należy odczekać 24 godziny, taki przepis czy zalecenie nie istnieje. To jeden z mitów obalonych na głównej stronie policji. W rzeczywistości nie należy zwlekać i bać się konsekwencji błędnego zgłoszenia. Poszukiwania to walka z czasem i niekiedy tylko szybka reakcja może uratować czyjeś zdrowie lub życie.

W Polsce brakuje instytucji państwowej, która zapewniałaby wsparcie i poradnictwo w sytuacji zagięcia człowieka. Zdarza się, że rodziny zgłaszające zaginięcie na komisariacie nie otrzymują żadnych informacji o tym jak pomóc i co mogą robić na własną rękę. Przez to działania podejmowane przez bliskich bywają często chaotyczne, a co za tym idzie nieskuteczne. Niezbędną pomoc niesie za to fundacja Itaka, organizacja pozarządowa, która prowadzi internetową bazę osób zaginionych, całodobową linię wsparcia, a także poradnictwo psychologiczne i prawne.

Prowadzimy infolinię 116000. To telefon w sprawie zaginionego dziecka i nastolatka. Mamy też w ofercie mediacje. Zdarzają nam się nastolatki, które chcą wrócić do domu, ale nie wiedzą jak, bo obawiają się kary, gniewu rodziców. Wtedy odzywają się do nas, a my kontaktujemy ich z mediatorem – mówi Izabela Jezierska-Świergiel.

Królowa życia i król... na poszukiwaniach

W poszukiwaniach pośrednio starają się pomagać także ludzie znani. Okazją do tego stała się zeszłoroczna premiera „Króla życia”. Gwiazdy tak jak zwykle pozowały na ściance. Z tą różnicą, że tym razem trzymając zdjęcia osób poszukiwanych przez fundację Itaka. Oprócz uczestników projekcji do kampanii przyłączyła się ponad setka innych artystów i celebrytów, którzy korzystając z popularności swoich profilów społecznościowych, publikowali zdjęcia z podobiznami poszukiwanych:

 

 

 

Jak tłumaczyli pomysłodawcy z Isobar Polska, celem akcji było oddanie przestrzeni medialnej, która na co dzień zarezerwowana jest dla osób znanych, ludziom którzy w danym momencie znacznie bardziej jej potrzebują. Tym, na których czekają ich bliscy.

Z pomocą przychodzi genetyka

Dla niektórych rodzin nadzieja nie umiera nawet gdy poszukiwania trwają już od wielu lat. Jednak czas biegnie nieubłaganie, co odbija się w wyglądzie, zwłaszcza w przypadku dzieci. Kiedy siłą rzeczy fotografie przestają być aktualne, wtedy na życzenie rodziny, na podstawie zdjęć ich członków wykonywana jest progresja wiekowa, czyli „postarzanie” wizerunków osób zaginionych.

Analizuję poszczególne elementy twarzy. Przyglądam się oczom, nosom, brwiom, ustom u rodziców i rodzeństwa i na tej podstawie tworzę portret –

tłumaczył w jednym z wywiadów Tomasz Zalech, ekspert z zakresu odtwarzania wyglądu osób i przedmiotów z Laboratorium Kryminalistycznego Komendy Stołecznej.

Staram się określić, do kogo podobna jest osoba zaginiona, i znaleźć podobieństwa w poszczególnych elementach twarzy osoby zaginionej do elementów twarzy jej bliskich.

Takie portrety są wykorzystywane w dalszych poszukiwaniach. Jednak bez względu na ich wynik, w pewnym momencie czynności muszą dobiec końca. W przypadku dzieci i młodzieży staje się tak dopiero 10 lat od dnia, w którym osoba zaginiona osiągnęłaby pełnoletność. Nie powoduje to jednak usunięcia danych z systemów policyjnych, bo tam informacja o osobie zaginionej figuruje jeszcze przez kolejne 25 lat.

Jednak nawet po upływie ćwierćwiecza bliscy zaginionych wciąż czekają na ich powrót...

Więcej o: