1 września zbliża się wielkimi krokami. Czy tego dnia musi zaczynać się szkoła? Niekoniecznie

Do laby każdy pretekst dobry. W ciągu roku uczniowie mają wolne przez 13 tygodni. Tyle łącznie trwają wakacje, ferie i dni ustawowo wolne. To sporo, ale jak wiadomo każdy dodatkowy dzień jest na wagę złota. A gdyby tak opóźnić rozpoczęcie roku szkolnego i wydłużyć wakacje o kolejnych kilka dni? To wcale nie jest niemożliwe. 1 września wcale nie musi oznaczać rozpoczęcia roku szkolnego.

Przyśpieszone wakacje?

Kilka tygodni temu Ministerstwo Edukacji Narodowej ogłosiło plan skrócenia roku szkolnego. Zaproponowało, by kończył się w pierwszy piątek wypadający po 20 czerwca. To spore udogodnienie, bo zgodnie z obecnie obowiązującymi przepisami zajęcia dydaktyczno – wychowawcze kończą się w ostatni piątek czerwca. To oznacza, że wakacje rozpoczynają się najwcześniej 24, a najpóźniej 30 czerwca.

Niewiadomo jednak czy nowelizacja wejdzie w życie od nowego roku. Jeśli tak się nie stanie to następne wakacje zaczną się w ostatnim dniu czerwca, najpóźniejszym możliwym terminie. Jak na razie tak niestety przewiduje kalendarz na oficjalnej stronie MEN.

A może opóźnić powrót do szkoły?

W tym roku 1 września wypada w czwartek. Oznacza to, że przed weekendem uczniowie spędzą w szkole tylko jeden dzień. Z kolei w 2017 roku inauguracja odbędzie się w piątek. Choć to koniec tygodnia, zgodnie z ustawą nauka we wszystkich polskich szkołach musi rozpocząć się właśnie tego dnia. Wyjątek stanowi tylko sobota i niedziela, bo wtedy rok szkolny zaczyna się w najbliższy poniedziałek. Dla większości uczniów nie stanowi to jednak zbyt wielkiej niedogodności. Nieco gorzej mają jednak mieszkańcy internatów, których od domu dzieli wiele kilometrów. Ale gdyby zajęcia rozpoczynały się w pierwszy wrześniowy poniedziałek wszyscy byliby zadowoleni. Jednak czy data ruchoma nie wprowadziłaby zbytniego zamętu?

Szanse są...

Do tego pomysłu z zapałem podszedł Wojciech Jaranowski, rzecznik Krajowej Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność”.

„To pomysł godny rozważenia i dyskusji, jeśli ułatwiłoby to uczniom życie. Trzeba oczywiście sprawdzić, czy da się tak zorganizować rok szkolny, ale może zajęcia powinny zaczynać się w najbliższy wrześniowy poniedziałek, kosztem dni wolnych, które do swojej dyspozycji w ciągu roku szkolnego mają dyrektorzy. Będziemy o tym rozmawiać w najbliższych dniach na spotkaniu Prezydium Sekcji Krajowej. Poruszymy również tę sprawę podczas spotkania z minister edukacji Anną Zalewską” – wypowiadał się w jednym z wywiadów.

Tradycja. Ale czyja?

Entuzjazmu nie podziela jednak Magdalena Kaszulanis, rzeczniczka Związku Nauczycielstwa Polskiego. Uważa, że 1 września jest datą zwyczajową i nie ma powodu, ani prawnej możliwości, by ją zmieniać. Nie jest to jednak polska tradycja. Ta data to pamiątka po zaborze rosyjskim, której po odzyskaniu niepodległości w 1918 nikt już nie zmienił.

W zależności od kraju nauka zaczyna się różnie. W Australii nowy rok rozpoczyna się w lutym. W Japonii w kwietniu, a w Niemczech w środku października. W Stanach Zjednoczonych w ogóle nie ma jednego dnia rozpoczęcia nauki w szkole. Każdy okręg wybiera go na własną rękę. 

Zagraniczne wakacje trwają dłużej

W trakcie roku kalendarzowego Polscy uczniowie mają aż 13 tygodni wolnego. Mogło by się wydawać, że to dużo, ale zagraniczni uczniowie mają nieco więcej szczęścia. Najwięcej laby mają Litwini, Łotysze i Francuzi, którzy wolnym cieszą się aż 17 tygodni. Niewiele mniej, bo 16 tygodni odpoczywa się w Rumunii i Islandii. 15 tygodni wolnego mają w Belgii, Finlandii, Turcji, Luksemburgu i na Cyprze. A tydzień dłużej niż polscy uczniowie wypoczywają na Węgrzech, Słowenii, w Austrii, Hiszpanii, Irlandii, Grecji i Estonii.

Być może ilość czasu spędzonego w szkole przekłada się w jakimś stopniu na wyniki w nauce, bo polski system edukacji znajduje się w europejskiej czołówce.

Czy zmiana daty rozpoczęcia roku to dobry pomysł?
Więcej o: