Niemcy. Ponad 40 dzieci w wieku od trzech do 14 lat miało paść ofiarą nadużyć seksualnych

Na placu kempingowym w Nadrenii Północnej-Westfalii latami były gwałcone małe dziewczynki. Jugendamt pozostawał bezczynny, policja interweniowała za późno. Dziś rozpoczął się proces. Oskarżeni przyznali się do winy.

Roman von Alvensleben widział już dużo, ale przypadek Lügde jest do tego stopnia wstrząsający, że nawet tak doświadczony adwokat jak on ledwo był w stanie przebrnąć przez akta. Von Alvensleben reprezentuje w procesie obecnie dziesięcioletnią dziewczynkę, która swoim zeznaniem nareszcie uruchomiła machinę wymiaru sprawiedliwości i ruszyło śledztwo przeciwko domniemanemu głównemu sprawcy, Andreasowi V.

Gdy w biurze adwokata pojawiła się matka dziewczynki, "nie zarejestrowałem w pełni tej kobiety, bo nie byłem w stanie wyobrazić sobie tego wszystkiego", wspomina dzisiaj prawnik. Do dzisiaj zresztą nie może pojąć, że "ktoś latami może prowadzić system nadużyć seksualnych i nie wpada, a urzędy, dosłownie Jugendamt (Urząd ds. Dzieci i Młodzieży – DW) wręcz mu w tym towarzyszą". 

Czytaj więcej: Większe kary za pedofilię. Sejm przyjął poprawki Senatu do nowelizacji Kodeksu karnego

14 terabajtów danych

Ponad 40 dzieci w wieku od trzech do 14 lat miało paść ofiarą nadużyć seksualnych na placu kempingowym w miasteczku Lügde. Tylko akt oskarżenia wniesiony przeciwko Andreasowi V., który na stałe mieszka na kempingu, zawiera 298 czynów karalnych. Także jego sąsiad Mario S. miał wykorzystywać seksualnie dzieci, a Heiko V. przyglądał się temu na żywo na czacie. Materiał dowodowy obejmuje niewiarygodną ilość 14 terabajtów danych z ponad trzema milionami zdjęć i 86 tysiącami wideo. Jego analiza trwa.

Von Alvensleben potępia sytuację panującą w Niemczech. - Gdy dobrze sytuowane, młode małżeństwo chce adoptować dziecko, musi ujawnić właściwie wszystko i mimo to jeszcze ma poważne problemy. A tutaj mamy mężczyznę, który jest od ponad 20 lat bezrobotny, żyje na kempingu i dostaje pod swoją opiekę dziecko. I to w chwili, kiedy już pojawiały się wskazówki dotyczące pedofilii - mówi adwokat.

Perfidny system

56-letni dzisiaj Andreas V., który kazał nazywać się dzieciom tylko "Addy", do perfekcji wypracowywał prowadzony na kempingu system nadużyć seksualnych wobec dzieci. Ofiary wabił wycieczkami do parku rozrywki, trampoliną czy kucykiem, wykorzystywał je seksualnie - często przemocą - i wywierał na dziewczynki taką presję, że nie ważyły się pisnąć słowa. Jugendamt w powiecie Hameln-Pyrmont powierzył mu mimo to dziecko pod opiekę (jako rodzinie zastępczej). Andreas V. natychmiast zrobił z niego przynętę.

Co tydzień na kemping zaglądali pracownicy Jugendamtu, których Andreas V. witał czasami tylko w płaszczu kąpielowym i slipkach, widzieli dziewczynki bawiące się w brudnej przyczepie kempingowej i rzekomo niczego nie podejrzewali. Gdy jedna z pracownic urzędu stała się nieufna, jedyną reakcją Jugendamtu było usunięcie z akt jej notatki. Także już po wykryciu skandalu dokumenty były manipulowane, byle tylko oczyścić władze z jakichkolwiek podejrzeń.

"Policyjne fiasko" i "klęska"

Wobec pracowników Jugendamtu zostało wszczęte śledztwo ws. naruszenia obowiązku opieki i wychowawstwa. Toczy się także postępowanie wobec policji powiatu Lippe, która pozostała bezczynna, mimo wyraźnych wskazówek dotyczących wykorzystywania seksualnego dzieci, i z której komisariatu zniknęła walizka z materiałem dowodowym obejmującym 155 CD i DVD, co zresztą zauważono dopiero po tygodniach.

Minister spraw wewnętrznych Nadrenii Północnej-Westfalii (NRW) Herbert Reul mówi o "policyjnym fiasku" i "klęsce". Roman von Alvensleben idzie jeszcze dalej. - Nie można już dłużej mówić tylko o nieuwadze, jeżeli podczas rewizji zostaje przeoczona szopa i dopiero rozbierająca ją firma znajduje w niej dalsze CD - argumentuje. Także pierwsze przesłuchania świadków "przebiegły raczej w mało optymalny sposób, ponieważ policja w ogóle nie jest wyczulona na to, jak ma się obchodzić z dziećmi".

Adwokat może przytoczyć jeszcze inne przykłady kolektywnej porażki poniesionej przez urzędy. - Jeżeli pełnomocnik rządu NRW ds. ochrony ofiar zwraca się w oficjalnym liście do wszystkich ofiar nadużyć i listonosz roznosi potem te listy, od razu można namalować na ścianie ich domów duże "O" - krytykuje von Alvensleben.

W czwartek (27.06.2019) rozpoczął się w Sądzie Okręgowym w Detmold proces*. Jednak von Alvensleben już przed wydaniem wyroku przeciwko trzem oskarżonym jest przekonany, że "wykorzystywanie seksualne dzieci nie jest traktowane w naszym społeczeństwie naprawdę poważnie".

Jedna do dwóch ofiar w każdej klasie

O zmianę tej sytuacji ma zadbać Johannes-Wilhelm Rörig. Od 2011 roku ma przed sobą herkulesowe zadanie - jest niezależnym pełnomocnikiem rządu federalnego ds. nadużyć seksualnych wobec dzieci. Poważne deficyty w ochronie dzieci i policyjnym śledztwie nie są dla Röriga niczym nowym. - W żadnym wypadku nie można wykluczyć, że także inne Jugendamty nie badają wskazówek dotyczących nadużyć w odpowiednio staranny i fachowy sposób, ponieważ albo są przeciążone, albo brakuje im specjalistycznej wiedzy - tłumaczy prawnik Rörig.

Jak wylicza, tylko w ubiegłym roku prowadzono w Niemczech 12321 postępowań w sprawie nadużyć seksualnych wobec dzieci. - I są to tylko przypadki zgłoszone policji, nieujawniona liczba może być wielokrotnie wyższa. Musimy wychodzić z założenia, że w każdej klasie szkolnej mamy do czynienia z jedną lub dwoma ofiarami - konstatuje pełnomocnik. Wstrząsające liczby. Jeżeli piekło z Lügde koniec końców przyniesie jakieś korzyści, to uwagę opinii publicznej w całym kraju, konieczną po to, by nareszcie przeforsować już dawno oczekiwane polepszenie ochrony dzieci w Niemczech.

Ochrona dzieci ważniejsza od ochrony danych?

Pełnomocnik Rörig chce zainicjować razem z minister ds. rodziny Franziską Giffey ogólnokrajową kampanię wyjaśniającą i uczulającą na przemoc seksualną, zamierza też zadbać w szkołach o więcej koncepcji dotyczących ochrony dzieci (według badania Niemieckiego Instytutu ds. Młodzieży obecnie tylko co 25. szkoła jest odpowiednio przygotowana do tego tematu) i przeforsować ustanowienie pełnomocnika ds. przemocy seksualnej w każdym niemieckim kraju związkowym.

Rörig ma też do zwalczania i to wszelkimi możliwymi środkami pornografię dziecięcą w Internecie. W jego wyobrażeniu niezbędne są surowsze kary dla sprawców i postawienie ochrony dzieci przed ochroną danych. - Musimy robić wszystko, by przestępcy w sieci nie czuli się już tak pewnie, jak niestety dzieje się to jeszcze dzisiaj - podkreśla pełnomocnik federalny.

*Zaraz po rozpoczęciu procesu oskarżeni Andreas V. i Mario S. przyznali się do winy. Obrońca trzeciego, Heiko V., zapowiedział obszerne zeznanie swojego klienta. Podczas śledztwa zidentyfikowano 40 nieletnich ofiar, oskarżeni odpowiadają za przemoc seksualną wobec 34

Artykuł pochodzi z serwisu Deutsche Welle

Więcej o:
Komentarze (147)
Niemcy. Ponad 40 dzieci w wieku od trzech do czternastu lat miało paść ofiarą nadużyć seksualnych
Zaloguj się
  • poppers68

    Oceniono 40 razy 28

    Pomimo bestialstwa opisanego przypadku, pozwole sobie na sarkazm....
    I teraz zarząd kempingu w Niemczech, powinien podejrzanego o pedofilię przesuwać z kempingu na inny kemping, przeprowadzić swoje postępowanie i przesłać dokmenty do innego kraju,który jest faktycznym właścicielem sieci kempingów a prokuratura niemieckia powinna odmówić przeszukania w niemieckiej centrali kempingu. Panowie od gwałcenia dziewczynek znikną na innych kempingach.
    Na koniec centrala niemiecka sieci kempingów wyda oświadczenie, że bardzo żałuje i daje moralne wsparcie ofiarom ale zaznaczy, że nie wie jak to się mogło stać ale pracownicy już zostali wydaleni ( zabrakło kempingów do przenosin z miejsca na miejsce).
    Brzmi znajomo?

  • jw0022

    Oceniono 21 razy 17

    Jak widać wszedzie miliardzy z budżetu idą na intensywne pierdzenie w stołek mopsów, psów czy innych kuratorów. Nikt nic nie widzi nikt nic nie szłyszy, kaska leci.

  • naczelnik_czerpak

    Oceniono 36 razy 12

    Ale jak to ?! Biały i heteroseksualny gwałci dzieci? Co na to działacze Konfederacji?!

  • mppmpp

    Oceniono 13 razy 11

    Ale jak to?! W Niemczech? W środku cywilizowanej Europy?
    Otóż tak. Bestie są wszędzie, nie zależnie od wyznawanej religii czy obecnie rządzącej partii czy ustroju. Dlatego zawsze starajmy się być ludźmi wrażliwymi na krzywdę, nie zależnie kto ją czyni: sędzia, rabin, polityk, ksiądz czy sąsiad. Pozdrawiam.

  • qqben

    Oceniono 17 razy 9

    Ludzie, w każdym kraju jest tyle samo pedofilów. To nie jest tak że w Niemczech jest ich 15% czy 20% a zaraz za granicą , w Polsce ich nie ma, lub jest to margines.. Powinniśmy się zastanowić dlaczego w Polsce tak mało wykrywana jest pedofilia, a nie jechać po niemcach bo przynajmniej z tym u nas jest lepiej.

  • stary.gniewny

    Oceniono 43 razy 9

    Do dzieci nie zwracano się po polsku więc Jugendamt nie widział podstaw do interwencji

  • byann

    Oceniono 12 razy 8

    W Portugalii w sprawie sierocińca Casa Pia zamknęli płotki, np kierowcę, który gwałcił dzieci i je dostarczał "klientom".
    A dzieci z Casa Pia były nawet "pożyczane" do zabaw na jachtach do Wielkiej Brytanii. W gwałtach brały udział gwiazdy BBC i politycy.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX