Niemiecka prasa gorzko o dużych partiach. "Tracą znaczenie", "rachunek za zajmowanie się sobą"

Kampania wyborcza zwiększyła świadomość znaczenia Unii Europejskiej, ale teraz UE musi pokazać, że wspólnota nie decyduje ponad głowami obywateli. Największe partie mogą "nie mieć przed sobą przyszłości" i "płacą za zajmowanie się samymi sobą" - tak niemiecka prasa komentuje wyniki wyborów do europarlamentu.

"W czasie eurowyborów unia partii chadeckich i SPD otrzymały rachunek za brak konturów i zajmowanie się sobą. Unia Europejska musi teraz dowieść, że jest bliska obywatelom – najpierw przy wyborze przewodniczącego Komisji Europejskiej" – pisze komentatorka dziennika "Die Welt".

W jej opinii "nowe pokolenie oczekuje od tych, którzy siedzą za sterami władzy, nadrobienia zaległości i korekty błędów". Dlatego "szczególnie ważne jest teraz, by Unia Europejska dotrzymała tego, co jej politycy obiecywali w trakcie kampanii wyborczej – że będzie ona wspólnotą, która nie decyduje ponad głowami obywateli, ale razem z nimi. Pierwszym testem na to będzie obsada stanowiska przewodniczącego Komisji. Czy Unia Europejska wzmocni parlamentaryzm, czy zda się na uzgodnienia między szefami państw i rządów? Czy przyjmie się zasada czołowego kandydata, czy skończy się ona jako farsa? – pyta "Die Welt".

Wyniki eurowyborów w Niemczech "odzwierciedlają krajobraz partyjny, który się niweluje. Wielkie partie tracą na znaczeniu, zyskują za to coraz liczniejsze partie średniej wielkości" – pisze dziennik "Sueddeutsche Zeitung". Jego komentator zwraca uwagę na "względnie skromny przyrost poparcia dla prawicowych populistów. To, że więcej obywatelek i obywateli zdecydowało się oddać swoje głosy może być związane z tym, że chcieli oni wysłać sygnał przeciwko narodowym populistom. Kampania wyborcza przy wszystkich jej deficytach zaostrzyła przynajmniej świadomość znaczenia Unii Europejskiej" – czytamy w "Sueddeutsche Zeitung".

"Wielu wyborcom nie jest wszystko jedno, co się dzieje z Unią Europejską"

Podobnie widzi to komentator "Frankfurter Allgemeine Zeitung". Jego zdaniem "Hamletyzowanie w czasie kampanii wyborczej mogło się wydawać przesadzone. Jednak powtarzanie zaklęcia o 'sądnych wyborach' mogło przyczynić się do tego, że tak wielu obywateli w państwach Unii Europejskiej zdecydowało się pójść do urn. W Niemczech była to największa frekwencja wyborcza od 1994 r. Obok troski o Europę i lęku przed wzmocnieniem sił nacjonalistycznych tu i tam do głosowania zachęciło także zaostrzenie debaty klimatycznej. Dla Unii Europejskiej ta fala partycypacji jest dobrą wiadomością. Okazuje się, że wielu wyborcom nie jest wszystko jedno co się dzieje z Unią Europejską. Czy parlament zyskał w ten sposób na szacunku - to już inne pytanie".

W tym duchu pisze także regionalny dziennik "Hannoversche Allgemeine Zeitung". Te wybory europejskie to "sygnał do przebudzenia. Świat pracy i nasz glob kręcą się coraz szybciej, każdy odczuwa codziennie te zmiany. Jeśli partie chadeckie i SPD tego nie zrozumieją, nie mają przed sobą przyszłości. Kto odnajdzie się na nowo, ten będzie ją miał. Optymizm i elastyczność to szansa. Frekwencja wyborcza rośnie. Ta niedziela była dla wielkich partii masowych złym dniem. Ale był to dobry dzień dla demokracji".

Wybory do Parlamentu Europejskiego. "Antyeuropejskie siły w Polsce"

Zdaniem bońskiego dziennika "General-Anzeiger" te wybory "mogły zasłużyć na miano 'sądnych'. Nie doszło do wielkiego przesunięcia w prawo. Za to Europa zmobilizowała niemieckich wyborców jak nigdy przedtem. To dobra wiadomość. Większość obywateli uświadomiła sobie, jak decydującą rolę odgrywa Unia dla ich życia i rozwiązania wielkich problemów. Dlatego postanowili wziąć los w swoje ręce".

Z kolei "Allgemeine Zeitung" z Moguncji pisze, że "dwa wielkie palce wskazujące tych wyborów – proeuropejski i antyeuropejski – nie przeminą tak szybko nie pomimo, ale z powodu swojego przeciwieństwa. Brukseli nie może chodzić już w pierwszej linii o rozdawanie najwyższych posad. Siły umiarkowane muszą uniknąć gry na zwłokę. Gry na zwłokę, która da wiatr w żagle antyeuropejskim siłom w zbliżających się wyborach w Austrii, w Polsce i prawdopodobnie w przedterminowych wyborach we Włoszech".

Artykuł pochodzi z serwisu Deutsche Welle.

Więcej o:
Komentarze (6)
Niemiecka prasa gorzko o dużych partiach. "Tracą znaczenie"
Zaloguj się
  • 2semeon

    Oceniono 9 razy 1

    Czyli demokracja jest tylko wtedy, gdy zdecydowanie wygrywają nasi. W przeciwnym wypadku to jest ewidentny brak demokracji. Gratulacje dla autora artykułu. Z logiki uzyskał 10 w 6 stopniowej skali.

  • 31.februarius

    Oceniono 2 razy 0

    Tam gdzie jeszcz mieszkają i głosują Niemcy (wschodnie landy) prawie wszędzie powygrywała (w najgorszym przypadku zajęła 2. miejsce) AfD!

  • zlosliwyskrzat

    Oceniono 4 razy 0

    ... a nie napisali, że "praca czyni wolnym" ?!?

  • bazyli21

    Oceniono 1 raz -1

    "W czasie eurowyborów unia partii chadeckich i SPD otrzymały rachunek za brak konturów"

    Pan Bartosz "Google-Translator"Dudek nie slyszal ze po polsku mowi sie o partii ze jej "brak wyrazistosci", a nie "brak konturow"?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX