"Die Zeit": Więcej nielegalnych imigrantów w Europie. Polska jedną z "największych niespodzianek"

Optymistyczne informacje o spadającej liczbie uchodźców występujących o azyl w RFN są mylące. Liczba nielegalnych migrantów, których nie uwzględniają żadne statystyki, w rzeczywistości wzrasta - pisze "Die Zeit".

"Szef MSW Horst Seehofer nie kryje zadowolenia. W ubiegłym roku w Niemczech wniosek o azyl złożyło 161 tys. osób - cztery i pół razy mniej niż w 2016 roku. Minister twierdzi, że rząd zrealizował swój cel - liczba imigrantów wykazuje tendencję spadkową i jest znacznie niższa od ustalonej w umowie koalicyjnej maksymalnej granicy 180 - 220 tys." - czytamy w najnowszym wydaniu tygodnika „Die Zeit”.

Czy liczby podawane przez MSW są "całą prawdą"? Czy rzeczywiście wiemy, ilu imigrantów przyjeżdża do Europy, a tym samym do Niemiec? - pytają autorzy artykułu. 

Liczba nielegalnych wzrasta z zawrotną szybkością

- Nie - odpowiada krótko poseł CDU Armin Schuster. - Należy przyjrzeć się bliżej ludziom, którzy niepostrzeżenie dostali się do Unii Europejskiej i przebywają w niej nielegalnie - parlamentarzysta, który "zna się na rzeczy". Jako policjant przez wiele lat kierował komendą w Weil am Rhein, a jego okręg wyborczy położony jest przy granicy z Francją i Szwajcarią. Schuster nie jest osamotniony w swoich poglądach - piszą autorzy materiału. Liczni eksperci w MSW, w służbach, w Komisji Europejskiej podzielają jego pogląd, że imigracja poza trybem azylowym, nieuwzględniana w żadnych statystykach, wzrasta "z zawrotną prędkością". Ze szczególnym nasileniem problem ten występuje w Hiszpanii, gdzie rosnąca liczba imigrantów "rozpływa się" wkrótce po przybyciu. - Obawiamy się, że wielu migrantów udaje się (z Hiszpanii) do Francji, krajów Beneluksu i Niemiec - mówił w lecie ub. roku sekretarz stanu w MSW Helmut Teichmann.

Niewidoczna migracja

Eksperci w ministerstwach i urzędach, którzy zgodzili się na rozmowę pod warunkiem zachowania anonimowości, wskazują na nasilające się zjawisko "niewidoczności" migracji jako następstwa zaostrzenia przepisów migracyjnych i bardziej konsekwentnego odsyłania migrantów do krajów, których granicę przekroczyli w pierwszej kolejności. "Kto szuka pracy, ten nie ma zamiaru zostać w Bułgarii, Grecji czy Hiszpanii" - czytamy w "Die Zeit". W dodatku coraz trudniej jest dostać oficjalne pozwolenie na pracę w UE. Liczba migrantów z Afryki, którzy przyjechali do UE z pozwoleniem na pracę, zmniejszyła się z latach 2011-2017 o połowę. "Kto chce zarobić w Unii, ten szuka innych dróg" - piszą autorzy.

Nikt nie wie, ilu naprawdę jest nielegalnych imigrantów. Franck Duevell z Niemieckiego Ośrodka Badań nad Integracją i Migracją twierdzi, że rocznie armia "nielegalnych" powiększa się o kilkadziesiąt tysięcy osób. Ostatni wiarygodny szacunek pochodzi z roku 2009. Wówczas mowa była o 300 - 500 tys. nielegalnych. Ich liczba wzrosła, ale ciągle jeszcze nie przekroczyła miliona - twierdzi ekspert. Dziennikarze "Die Zeit" analizują sytuację w kilku wybranych krajach europejskich - Hiszpanii, Włoszech i Francji. Poświęcają też sporo uwagi Polsce.

Polska niespodzianka

Jak piszą, do "największych niespodzianek" europejskiej polityki migracyjnej należy fakt, iż żaden inny kraj nie wydał obywatelom spoza UE tylu pozwoleń na pracę i pobyt co Polska. "Rządzona przez prawicowo-populistyczny PiS Polska, która twardo odmówiła zgody na kwotowe przyjęcie uchodźców z Syrii, Afganistanu czy Erytrei, otworzyła szeroko drzwi dla wschodnich sąsiadów" - podaje "Die Zeit". Lwią część, ponad jeden milion, imigrantów stanowią Ukraińcy. Odpowiada to 18,7 proc. nowo przybyłych w całej UE. Z danych polskiego ministerstwa pracy wynika, że w 2017 roku wystawiono obywatelom Ukrainy 845 tys. wiz uprawniających do podjęcia pracy i 192 500 pozwoleń na pracę.

Większość z nich przyjeżdża do pracy sezonowej, kursuje między Polską a Ukrainą. Wielu nie pojawia się jednak w zakładach pracy, które deklarują gotowość do zatrudnienia cudzoziemców, bądź otrzymały pozwolenie na ich zatrudnienie. Kontrola przeprowadzona w 48 firmach wykazała, że 72 proc. osób, które przyjechały do Polski, nie zgłosiło się do firm, w których miały podjąć pracę. Te osoby pracują prawdopodobnie na czarno, gdzie można więcej zarobić lub wyjechały dalej na Zachód, głównie do Niemiec. Wzrost liczby migrantów z Europy Wschodniej odnotowuje także europejska służba graniczna Frontex. Wielu Ukraińców zatrzymywanych jest na granicy, gdyż brak im wymaganych dokumentów. Niemiecka policja przyznaje, że część imigrantów spoza UE, którzy mają wizy uprawniające do wjazdu do jednego z państw wschodnioeuropejskich UE, przemieszcza się dalej na zachód.  

Władze milczą

"Die Zeit" zwraca uwagę, że wiele europejskich rządów milczy na temat nielegalnej migracji, obawiając się, że poruszanie tego tematu to woda na młyn prawicowych populistów.  Zdaniem Schustera tak samo zachowują się też niemieckie partie chadeckie CDU i CSU. Ta taktyka jest niebezpieczna, gdyż nielegalną migrację spotyka się na każdym kroku - na rynku pracy, przy poszukiwaniu mieszkania czy spacerując po parkach w europejskich metropoliach - ostrzegają dziennikarze. W Hiszpanii, gdzie przez długi czas nie było prawicowego populizmu, rośnie w siłę wroga wobec migrantów partia Vox. Na zakończenie "Die Zeit" cytuje amerykańskiego autora Davida Fruma: "Gdy odpowiedzialni politycy chowają głowę w piasek przed trudnymi tematami, to tematy te wykorzystują siły nieodpowiedzialne". 

Artykuł pochodzi z serwisu Deutsche Welle.

Więcej o: