Klimatyczna niesprawiedliwość. Najmniej przyczyniający się do ocieplenia cierpią jako pierwsi

Patryk Strzałkowski
W "najlepszym" razie porzucenie tradycyjnego stylu życia, w najgorszym - skazanie na jeszcze głębsze wykluczenie i znikanie grozi rdzennym ludom w wyniku zmian klimatu. Zarówno oni, jak i inne mniejszości, padają ofiarą ocieplenia szybciej i mocniej niż reszta społeczeństw - wynika z nowego raportu. Efektem kryzysu będą też coraz większe migracje z globalnego Południa.

Dziś Piątek dla Klimatu  - jak co tydzień w Gazeta.pl i Next.gazeta.pl piszemy na temat związany z trwającym kryzysem klimatycznym.

We wtorkowym wystąpieniu premier Mateusz Morawiecki poczynił - z punktu widzenia polityki klimatycznej - postęp względem poprzedniego expose. Nie mówił już, że "węgiel jest podstawą naszej energetyki". Rząd PiS wciąż nie ma ambitnych planów transformacji energetycznej, ale zmienił retorykę. 

Od ubiegłorocznego szczytu klimatycznego politycy obozu władzy mówią o zmianach w miksie energetycznym, jednak w ramach "sprawiedliwiej transformacji". Tyle, że rozumieją ją wąsko, jako wsparcie dla regionów i ludzi związanych z branżą węglową. Tymczasem klimatyczna sprawiedliwość - i niesprawiedliwość - ma dużo szerszy kontekst. O czym wspomniał zresztą w Sejmie inny poseł. 

Jeżeli nie powstrzymamy zmian klimatu, to setki milionów ludzi ruszą na północ, to będzie fala migracyjna, jakiej nie widzieliśmy. Będą uciekać z miejsc, gdzie będzie zbyt gorąco, żeby żyć.

- mówił Adrian Zandberg z partii Razem i zarzucał premierowi i rządzącym. Poseł Lewicy dotknął swoją wypowiedzą problemu, który nam może zdawać się odległy, jednak jest coraz bardziej palący. Na skutek zmian klimatu ucierpimy też w Polsce, jednak szybciej i bardziej kryzys dotknie globalnego Południa i wykluczone na taki czy inny sposób grupy. Oznacza to, że bardziej będą cierpieć ludzie, którzy i tak są w trudniejszej sytuacji, a do tego mniej przyczynili się do globalnego ocieplenia. O tym, jak kryzys klimatyczny już teraz wpływa na mniejszości, można dowiedzieć się z raportu "Mniejszości i ludność rdzenna w 2019" organizacji Minority Rights Group.   

<script type="application/javascript" src="https://wspieram.greenpeace.pl/iframe/greenpeace.js" data-version="gazeta-piatek" id="greenpeace-iframe"/>

Jeśli zdecydujesz się regulanie wspierać Greenpeace, w ramach podziękowania otrzymasz od Publio.pl kod na pobranie e-booka "Władcy jedzenia". Więcej ekoksiążek znajdziesz TUTAJ >>

Mniejszości bardziej narażone 

Autorzy raportu piszą, że "mniejszości i ludność rdzenna już dzisiaj doświadczają negatywnych efektów zmian klimatu", od podnoszącego się poziomu morza po ekstremalne zjawiska pogodowe. Ponadto ich "izolacja i wykluczenie w wielu krajach powodują, że są one niewspółmiernie narażone na skutki tych zjawisk".

Dlaczego tak się dzieje? Wg raportu "katastrofy 'naturalne' mają także społeczny i instytucjonalny charakter", osoby wykluczone są gorzej przygotowane na ich uderzenie i trudniej jest im radzić sobie ze skutkami. 

W Boliwii rdzenna społeczność Ajmarów żyje w wiejskich wspólnotach, które i tak są ubogie, mają ograniczony dostęp do ziemi i są instytucjonalnie marginalizowane - czytamy w raporcie. Teraz dotyka ich coraz bardziej brak wody, rosnąca temperatura i zmiany intensywności opadów.

"W sytuacji zmniejszających się dochodów (...) zmuszeni są do migrowania do pobliskich miast lub kopalni w poszukiwaniu pracy. Często znajdują zajęcia dorywcze i niskopłatne".

Lud Nieńców z Półwyspu Jamalskiego jest narażony w podwójny sposób - zarówno przez przyczyny, jak i skutki zmian klimatu. Najpierw część rdzennych mieszkańców musiała opuścić półwysep przez prowadzoną tam eksploatację złóż gazu. Trasy migracyjne tego tradycyjnie koczowniczego ludu zostały zakłócone przez budowę infrastruktury. Teraz spowodowane głównie spalaniem paliw kopalnych ocieplenie zmienia lokalną przyrodę i dalej niszczy ich tradycyjny styl życia.

Nie dotyczy to tylko państw rozwijających się, lecz nawet tych najbogatszych. Być może najgłośniejszym przykładem są Stany Zjednoczone i huragan Katrina w Nowym Orleanie. "Zdarzenie to miało nieproporcjonalne skutki w przypadku ofiar należących do mniejszości, zwłaszcza społeczności afroamerykańskiej" - czytamy w raporcie. Np. ze zniszczeniem domów trudniej było radzić sobie czarnoskórym kobietom, które ze względu na dyskryminację częściej pracują na niskopłatnych stanowiskach i w gałęziach gospodarki, które powoli podnosiły się po huraganie. Z kolei w 2017 roku władze USA z prezydentem Donaldem Trumpem na czele były oskarżane o nieproporcjonalnie słabą reakcję na skutki huraganu w głównie latynoskim Portoryko.

Kruche ekosystemy

Minority Rights Group (MRG) zwraca uwagę, że "zwłaszcza ludy rdzenne od dawna żyją w ramach dziewiczych, kruchych ekosystemów, które w sposób szczególny są podatne na skutki zmieniającego się klimatu". 

Przykładem mogą być tu Lapończycy. Arktyka ociepla się dwa razy szybciej, niż cała planeta, a skutki tego są tam wyraźne jak mało gdzie. To zaburza tradycyjny styl życia, źródła jedzenia i dochodu. Warunki zmieniają się tak szybko, że nie sposób się do nich dostosować. Zmiany w pogodzie i roślinności utrudniają np. hodowlę reniferów, późna zima na pewien czas uniemożliwia poruszanie się pojazdami śniegowymi. Wg raportu utrzymanie się takich trendów grozi całkowitym porzuceniem tradycyjnego stylu życia Lapończyków, którzy staliby się tylko mniejszością językową.  

Kolejne "kruche ekosystemy", które są zagrożone wręcz całkowitym zniknięciem, to wyspy Pacyfiku. To już teraz jest widoczne w niektórych krajach wyspiarskich, tym bardziej, że ląd nie musi dosłownie zniknąć pod wodą. "Jedynie" kilkadziesiąt centymetrów podniesienia się poziomu morza w przypadku sztormów i przypływów oznacza, że niektóre miejsca przestaną nadawać się do życia.  

Kraje takie jak Kiribati już teraz myślą o przesiedleniu swojej ludności. Dla stosunkowo niewielkich społeczności jest to wykonalne, jednak oznacza "egzystencjalne zagrożenie dla bogactwa kulturowego i duchowego, nieodłącznie związanych z ich ziemią ojczystą". Papua Nowa Gwinea już rozpoczęła relokację mieszkańców wysp Carteret, jednak proces napotyka kolejne problemy i brak woli do przeznaczenia odpowiednich środków. Autorzy raportu MRG zwracają uwagę, że "poza nieocenioną stratą dla dotkniętych społeczności" utrata ich stylu życia "stanowi poważny cios dla globalnych wysiłków na rzecz skutecznej reakcji wobec zmian klimatu":

Na całym świecie rdzenne społeczności rozwinęły na przestrzeni wieków unikatowe rozumienie lokalnych ekosystemów, które sprawia, że są one w stanie identyfikować i odpowiadać na zmienność środowiska oraz radzić sobie z jej skutkami. Ta umiejętność pozwala im żyć w sposób zrównoważony z lasów, jezior, rzek i mórz, jak też rozwinąć odporność na powodzie, susze i inne katastrofy. Opiekunami około 80 proc. obecnej światowej różnorodności przyrodniczej są ludy rdzenne.

Ponieważ wydobycie paliw kopalnych często odbywa się na terenach należących do lokalnych społeczności, pojawiają się one na froncie walki z przyczyną zmian klimatu. W USA plemię Stojąca Skała protestowało przeciwko budowie rurociągu w Dakocie Północnej. Ludność rdzenna Kanady walczy przeciwko szczelinowaniu hydraulicznemu, szkodliwej metodzie stosowanej przy wydobyciu paliw kopalnych. W Kolumbii ludy rdzenne pozwały firmę za brak oceny wpływu wielkiej kopalni węgla na środowisko.

Paradoksalnie nawet projekty korzystne dla środowiska - jeśli nieodpowiednio przeprowadzone - mogą szkodzić mniejszościom czy ludności rdzennej. Np. budowa zapór w Amazonii w celu produkcji energii odnawialnej prowadzi do zalewania i wysiedleń lokalnych społeczności. Z kolei w Kenii - opisuje MRG - lud Sengwerów jest uznawany za przebywający nielegalnie w lasach, które zamieszkuje od stuleci, ponieważ stworzono z nich rezerwat. Władze, pomimo decyzji międzynarodowego trybunału, prowadzą brutalne, przymusowe wysiedlenia.

Zostaje nam coraz mniej czasu na zapobieganie katastrofalnym skutkom zmian klimatu. Jeśli chcesz działać już teraz WEJDŹ TUTAJ >>

Uchodźcy klimatyczni 

Wspominane skutki zmian klimatu - szczególnie te dotykające społeczności i tak wykluczonych - mogą skłaniać lub wręcz zmuszać ofiary do migracji. Oczywistym powodem jest wzrost poziomu morza, który może dotknąć terenów zamieszkanych przez 300 mln ludzi. To może oznaczać migrację wewnątrz danego kraju. Jednak jeśli nigdzie nie będzie w nim bezpieczeństwa i względnej stabilności, to ludzie będą decydować się na ucieczkę za granicę. Staną się migrantami lub uchodźcami klimatycznymi - to termin, który na razie nie ma umocowania w prawie międzynarodowym, jednak jest używany coraz częściej. 

Trudne jest oczywiście dokładne określenie tego, kto jest "uchodźcą klimatycznym", gdyż na dramatyczną decyzję o porzuceniu swojego kraju zazwyczaj składają się różne czynniki. W raporcie czytamy, że np. "dla niektórych migrantów z Ameryki Środkowej" decyzja o wyruszeniu w kierunku USA może być powodowana częściowo ucieczką przed przemocą, a częściowo utratą źródeł utrzymania przez wpływ ocieplenia na rolnictwo. Ponadto taka migracja może mieć różną formę - nagłą, gdy chodzi o ucieczkę przed huraganem, lub zaplanowaną, kiedy dana osoba opuszcza dom, bo z powodu powtarzającej się suszy traci źródło utrzymania. W raporcie MRG cytowany jest Ali, imigrant z Maroka, który obecnie mieszka w Polsce. Jak mówi, młodzi ludzie niekoniecznie chcą opuszczać kraj, ale "muszą zarabiać", a jego rodzinne strony z powodu ekstremalnej pogody nie zapewniają stabilizacji i bezpieczeństwa:

"To jest teren górski, każdego roku rzeka wylewa. (...) Zbiory są zniszczone, przepadają. Tak więc, oni są zawsze w niebezpieczeństwie. Ponieważ ci ludzie są zależni od zasobów naturalnych.” 

Szacunki migrantów czy też uchodźców klimatycznych mówią o setkach milionów w ciągu najbliższych 30 lat - jednak rzeczywistość jest trudna do przewidzenia. Naukowcy mogą prognozować dość dokładnie, jakie będą trendy pogodowe wraz ze zmianami klimatu, jednak nie są w stanie przewidzieć konkretnych katastrof, a tym bardziej reakcji w postaci nowych konfliktów zbrojnych, napięć społecznych czy upadku państw.  

Jeśli chcesz pogłębiać swoją wiedzę o ekologii i klimacie, zobacz wybór e-booków Publio.pl >>

Masz pytanie lub propozycję tematu do cyklu Piątki dla Klimatu? Napisz do autora: patryk.strzalkowski@agora.pl

Klimatyczne newsy 

W cyklu Piątki dla klimatu co tydzień poruszamy jeden temat związany z kryzysem klimatycznym. Jednak w każdym tygodniu dzieje się wiele mniejszych i większych wydarzeń mających znaczenie dla walki ze zmianami klimatu. Niektóre z nich wspominamy w sekcji "Klimatyczne newsy".

  • W jednym z pierwszy artykułów cyklu Piątki dla klimatu pisaliśmy o tym, jakie znaczenie mają indywidualne działania wobec kryzysu klimatycznego i środowiska. Teraz te tezy potwierdza nowe badanie, o którym pisze forbes.com. Wynika z niego, że ludzie są bardziej skłonni popierać liderów działań ws. klimatu, kiedy ci sami podejmują ekologiczne wybory w swoim codziennym życiu. 
  • Dzielnica Wisła, projekt miasta Warszawa, organizuje cykl spotkań ekologicznych nad Wisłą. Na 23 listopada zaplanowane są warsztaty nt. recyklingu, a w kolejne weekendy tematem będzie m.in. świadome kupowanie.
  • Kraje świata są na drodze do wyprodukowania dwukrotnie większej ilości paliw kopalnych, niż byłoby to bezpieczne z punktu widzenia klimatu - wynika z nowego raportu.
  • W ciągu roku od sierpnia 2018 do lipca 2019 padł niechlubny rekord - wylesianie w Amazonii było największe w historii. Zniszczonych zostało 10 tys. kilometrów kwadratowych lasu - więc, niż sześć Puszczy Białowieskich. Niszczenie środowiska jest łączone z prezydenturą skrajnie prawicowego Jaira Bolsnaro.
Więcej o:
Komentarze (155)
Klimatyczna niesprawiedliwość. Najmniej przyczyniający się do ocieplenia cierpią jako pierwsi
Zaloguj się
  • judo

    Oceniono 23 razy 17

    Spoko, trochę niżej
    Opel już 59 900
    Moglibyście, przynajmniej zrezygnować
    z reklamy samochodu spalinowego, w ramach piątku dla klimatu
    i katastrofy klimatycznej.....

  • polsz

    Oceniono 29 razy 15

    zacznijmy od tego, że jedną z przyczyn biedy w najbiedniejszych regionach jest ekstremalnie wysoki przyrost naturalny. Dóbr do podziału jest niewiele a chętnych coraz więcej i ta fala zacofanych imigrantów wylewa się do bogatszych krajów gdzie nie szuka zajęcia a liczy na mane z nieba

  • konradwallenrod

    Oceniono 26 razy 14

    Będę żarł mięso ile wlezie. Będę jeździł swoim starym śmierdzącym dieslem ile mi się podoba. Będę robił to tak długo dopóki wpływowi i bogaci tego świata nie wezmą się za ochronę środowiska na poważnie. A że to notoryczni kłamcy i oszuści dlatego oczekuję, iż każdy z nich będzie nosił na sobie ze sto kamer. Tak je mają nosić żebym w każdej chwili mógł w internecie sprawdzić co robią. Nawet podczas kopulacji. Nie dam się złapać na ich podstępne programy. Tak jak ten Macrona polegający na złomowaniu milionów jeszcze sprawnych samochodów i zastępowaniu ich milionami nowych. Ten zabieg nie ma na celu ochrony środowiska a ma pomóc jeszcze bardziej się wzbogacić producentom samochodów i bankom poniekąd kumplom francuskiego prezydenta.

  • piotre1987

    Oceniono 19 razy 13

    Niech się przestaną plodzic jak króliki bo jak tak dalej będzie żadna ekologia nam nie pomoże.

  • mydeer

    Oceniono 19 razy 13

    Mieszkanie na atolach to i tak trochę jak stawianie domów na terenach zalewowych - przecież tam kataklizmem jest nawet większe tsunami. Mieszkańcy tych krajów to jednak na tyle mała grupa, że nie powinno być problemu z przyjęciem ich przez byłe metropolie kolonialne, które przez dziesiątki lat prowadziły tam osadnictwo.

    Lapończycy dzięki ociepleniu klimatu mogą stać się posiadaczami żyznych terenów uprawnych. Że wymaga to zmiany stylu życia? Cóż, przechodzenie na OZE też wymaga zmiany stylu życia od np. górników, ale o tym jakoś nie piszecie artykułów...

  • qawsedrftg

    Oceniono 12 razy 10

    Huta im. Lenina, włoska Ilva do zamknięcia. W UE spadną emisję CO2. Czy na świecie spadnie produkcja stali?

  • gznj0b

    Oceniono 15 razy 9

    Cała ta gadanina o globalnym ociepleniu jest pozbawiona naukowych podstaw, co wykazali w 2009 roku niemieccy fizycy Gerhard Gerlich i Ralf Tscheuschner w pracy "Falsification Of The Atmospheric CO2 Greenhouse Effects Within The Frame Of Physics".

    Tu cytat z podsumowania: "Analiza statystyczna procesów naturalnych, bez względu na to, jak są skomplikowane, musi opierać się na modelach fizycznych. Ale jeśli te ostatnie są błędne, to analiza nigdzie nie doprowadzi. Niemożliwe jest odkrycie lub ustalenie czegoś, co w istocie nie istnieje - na przykład efektu cieplarnianego CO2 w atmosferze!

    Istnieje tak wiele nierozwiązanych i nierozwiązywalnych problemów nieliniowości, a klimatolodzy komputerowi uważają, że mogą pozbyć się ich wszystkich absurdalnymi przybliżeniami. Nieuchronnie prowadzi to do niefizycznych rezultatów, które trzeba skorygować mistycznymi metodami - kontrola przepływu w przeszłości, niejasne uśrednianie wyników różnych instytutów klimatycznych w teraźniejszości, lub ręcznie wykluczanie wyników, które wbrew oczekiwaniom wskazują na globalne ochładzanie [154]. Nieprzerwanie kontynuuje to klimatologiczną tradycję fizycznie bezsensownych średnich i fizycznie bezsensownych zastosowań statystyki matematycznej.

    Podsumowując, należy powiedzieć: twierdzenie o rzekomo spowodowanym przez człowieka globalnym ociepleniu poprzez emisję CO2 wykracza poza jakąkolwiek naukę."

  • bukovsky

    Oceniono 11 razy 9

    Problem jest też z demografią. Kto tym wszystkim ludziom zapewni eko-ciuszki, bio-żywność, panele fotowoltaiczne na dachy domów lub bloków, pompy ciepła zamiast kotłów na węgiel i samochody z napędem elektrycznym? Przecież nie dziennikarze, publicyści, ludzie po socjologii czy kulturoznawstwie bo żeby było co jeść albo żeby było się w co ubrać albo żeby powstał nowy budynek albo żeby był prąd w domu to potrzeba inżynierów od procesów, specjalistów od konkretnych zagadnień, ludzi gotowych pobrudzić sobie ręce, a ciężko znaleźć takich wśród ludzi jak szanowny Pan redaktor. Przykre, ale tak jest. Ta cywilizacja pie...ie przez swoje własne rozmiękczenie od środka.

  • qawsedrftg

    Oceniono 11 razy 9

    Gdyby sytuacja była aż tak zła to dlaczego na południu jest tak gigantyczna eksplozja demograficzna? Ktoś wie?

    Na szczęście Niemcy przyjmą kilka miliardów. ALLE SIND WILLKOMMEN! KEIN MENSCH IST ILLEGALL!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX