Plan zawiódł, kosmonauta wyjął nóż i ciął statek. "Oleg, ostrożnie. Nie bądź taki gwałtowny!"

Dwóch rosyjskich kosmonautów przeprowadziło długi i niezwykły spacer kosmiczny. Sprawdzili, jak od zewnątrz wygląda tajemnicza dziura wywiercona w statku Sojuz, przez którą uciekało powietrze. Wszystko było zaplanowane, ale jak to bywa z planami, kosmonauci musieli w końcu improwizować, aby uratować sytuację. W ruch poszedł duży nóż jednego z nich, wywołując przy tym niepokój jego kolegi i kontroli naziemnej.

- Naprawdę nie mogę na to patrzeć... Oleg, to jest mój statek! - mówił zaniepokojony Siergiej Prokopiew, oglądając z boku co jego partner Oleg Kononenko robi z dużym nożem, który każdy kosmonauta zabiera z sobą na misję "na wszelki wypadek". Zazwyczaj chodzi o nieplanowane lądowanie w złym miejscu i konieczność walki o przetrwanie gdzieś na Syberii. W tym wypadku chodziło jednak o coś zupełnie innego.

Trudne zadanie 

Zanim doszło do nieplanowanego użycia noża, kosmonauci byli już od ponad trzech godzin na zewnątrz Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS). Mieli 40 minut opóźnienia i byli już trochę sfrustrowani napotkanymi problemami. Musieli dostać się do miejsca, które jest słabo przystosowane do spacerów kosmicznych, ponieważ praktycznie nigdy nie trzeba nic robić z zacumowanymi do stacji statkami Sojuz. Jest tam mało specjalnych poręczy i uchwytów, pozwalających sprawnie poruszać się po stacji.

Prawdziwe spacery kosmiczne są bowiem bardzo odległe od tego, do czego przyzwyczajają filmy science-fiction. Kosmonauci nie fruwają sobie swobodnie w przestrzeni, jedynie lekko odpychając się od różnych powierzchni. To wyczerpująca fizycznie oraz psychicznie walka z fizyką i krępującymi ruchy skafandrami. Priorytetem jest pozostanie zawsze pewnie przyczepionym do stacji czy statku kosmicznego. Nikt nie chciałby odlecieć w przestrzeń na pewną śmierć. Trzeba też uważać, aby nie uszkodzić samej stacji i różnych wystających elementów. Wszystko jest robione powoli i metodycznie.

Na dodatek użycie każdego narzędzia jest wyzwaniem. Na Ziemi wkręcając śrubę wkrętarką, zapieramy się o podłogę i wszystko działa jak powinno. W kosmosie wkrętarka zaczęłaby kręcić nami. Trzeba więc ciągle się odpowiednio zapierać i przytrzymywać o co jest trudno, bo brakuje grawitacji i dogodnych punktów podparcia. To też było głównym powodem problemów Olega Kononenki.

Miało być łatwo i wygodnie. Zdjęcie z prób cięcia osłon na ZiemiMiało być łatwo i wygodnie. Zdjęcie z prób cięcia osłon na Ziemi Fot. RKK Energia

Plany nie wytrzymały starcia z kosmosem

Cały spacer kosmiczny w celu sprawdzenia dziury w statku został wcześniej precyzyjnie zaplanowany i próbnie przeprowadzony przez specjalistów na Ziemi. Uznano, że Oleg najpierw przy pomocy noża wykona małą dziurę w miękkiej zewnętrznej izolacji statku Sojuz, po czym włoży w nią specjalne nożyce i metodycznie wytnie prostokątny otwór, odsłaniając właściwy kadłub i wywierconą w nim dziurę.

Film firmy RKK Energia produkującej statki Sojuz, pokazujący planowanie cięcia osłon i próby na ziemi.

 

Kłopoty zaczęły się, kiedy kosmonauta spróbował użyć nożyc. Okazało się, że choć ma stopy wpięte w specjalne teleskopowe ramie ułatwiające poruszanie się na zewnątrz stacji, to nie daje ono wystarczającego oparcia. Zamiast ściskać nożyce i ciąć, odpychał się od nich. Po kilku próbach przyjęcia różnych pozycji i przytrzymania się drugą ręką, sfrustrowany i zmęczony Rosjanin uznał, że plan przygotowany na Ziemi nie zdał egzaminu w starciu z rzeczywistością na orbicie.

Kosmonauta odłożył więc nożyce i ponownie sięgnął po nóż, którym energicznie zaatakował oporną izolację. W jego ruchach było widać zniecierpliwienie, co wywołało niepokój zarówno jego partnera jak i kontroli naziemnej. - Oleg, ostrożnie! Nie bądź taki gwałtowny - ostrzegł w pewnym momencie kontroler. Kosmonauta pozostał jednak niezrażony i energicznie ciął. To też okazało się trudne i czasochłonne, ale w końcu dało rezultat. Przebicie się przez wszystkie osłony zajęło niemal godzinę.

Kosmonauci dokładnie obejrzeli wywierconą dziurę i pobrali z niej próbki do badań dopiero po sześciu godzinach od początku spaceru, prawie dwie godziny po planowanym czasie. Zdecydowano więc o rezygnacji z szeregu dodatkowych zadań, które mieli wykonać przed powrotem do wnętrza stacji. Między innymi nie załatali zrobionej przez siebie dziury w izolacji. Ostatecznie zamknęli za sobą właz i zakończyli spacer po 7 godzinach i 45 minutach. Był jednym z najdłuższych. Rekordowy trwał 8 godzin i 56 minut.

Rosjanie podczas pracyRosjanie podczas pracy Fot. Roskosmos

Szukanie winnego powstania dziury 

Cały spacer w nocy z wtorku na środę czasu polskiego był pod wieloma względami niecodzienny. Pierwszy raz celowo uszkadzano zacumowany do stacji statek kosmiczny, choć w tym wypadku nie jest to dużym problemem. Przecięta izolacja ułatwia utrzymanie w statku odpowiedniej temperatury i jest pancerzem chroniącym przed uderzeniami miniaturowych meteorytów. Jej uszkodzony fragment znajduje się jednak na elemencie Sojuza, który i tak jest odrzucany przed wejściem w atmosferę. Sama kapsuła, w której niedługo wróci na Ziemię trójka kosmonautów (w tym Prokopjew, stąd jego słowa o "moim statku"), pozostała nienaruszona.

Niecodzienne było również swobodne używanie ostrych przedmiotów. Zazwyczaj unika się tego jak ognia z obawy przed uszkodzeniem skafandrów. Nawet małe przecięcie może oznaczać tragedię, bowiem zazwyczaj nie da się szybko wrócić do wnętrza stacji. W wypadku tego spaceru podróż od śluzy do miejsca pracy zajmował dwie godziny. To bardzo dużo czasu w sytuacji, kiedy przez nacięcie ze skafandra ucieka powietrze.

Rosjanie podczas pracy. Widać wycięty otwór w osłonieRosjanie podczas pracy. Widać wycięty otwór w osłonie Fot. Roskosmos

Dodatkowo nieplanowane energiczne cięcie osłony uwolniło bardzo dużo jej małych fragmentów, które odleciały w przestrzeń. Zazwyczaj tego również unika się jak ognia, aby w pobliżu stacji było jak najmniej kosmicznych śmieci, mogących wpływać na działanie różnych systemów. Obaj kosmonauci musieli też przed wejściem do wnętrza dokładnie zbadać nawzajem swoje skafandry, aby nie wnieść do środka żadnych drobnych fragmentów, które potem mogłyby sprawiać problemy.

Wszystko to uznano jednak za akceptowalne ryzyko. Była to bowiem ostatnia okazja, aby zgromadzić więcej materiałów do śledztwa w sprawie tajemniczej dziury w Sojuzie. Niedługo spłonie ona z resztą statku podczas wejścia w atmosferę. Rosjanie bardzo chcą wyjaśnić, skąd się ona wzięła, ponieważ całą sprawa bardzo źle rzutuje na renomę ich pojazdów kosmicznych. Na razie wszystko wskazuje na to, że ktoś przypadkiem lub celowo wywiercił dziurę na ziemi podczas składania statku a potem prowizorycznie ją załatał i zamaskował nikogo o tym nie informując. Sprawa wyszła na jaw dopiero w kosmosie, gdzie czujniki stacji wykryły śladowy wyciek powietrza przez otwór.

Kononenko (L) i Prokopiew (P) po skończeniu spaceruKononenko (L) i Prokopiew (P) po skończeniu spaceru Fot. Roskosmos

Więcej o:
Komentarze (35)
Nożem cięli statek kosmiczny na orbicie. Spacer Rosjan na ISS
Zaloguj się
  • mistermadmat

    Oceniono 28 razy 14

    Rosjanie wychodzą w przestrzeń kosmiczną a bolacy do kościoła całować po pierścieniach .......

  • kzet69

    Oceniono 20 razy 10

    Bardzo fajny artykuł, tylko jedna uwaga: Oleg Kononienko nie jest Rosjaninem, on jest TURKMENEM, niby drobiazg, ale ważny!

  • def11

    Oceniono 23 razy 7

    Amerykanie przed użyciem noża zebraliby całe NASA, stworzyliby dwutomową instrukcję i po 6 tysiącach cięć, "Houston" dałoby zgodę, a Rosjanin wyjął kosę i ..:)

  • jarek_na_smietniku

    Oceniono 15 razy 3

    Gniotsa, nie łamiotsa... Wsio charaszo, job waszu mat'.

  • lukki69

    Oceniono 10 razy 0

    Grunt,ze macie świadomość swojego miernego poziomu i wiarygodności i coraz częściej podpisujecie artykuły pseudonimami...:)

  • byann

    Oceniono 1 raz -1

    Amerykanie wiedzieli o wgniecenu na skrzydle Columbii ale pomyśleli że może się uda.

  • leonleonidas

    Oceniono 5 razy -1

    Uszkodzenie stacji to "friendly fire" :-)

    A odnosnie poruszania sie w przestrzeni:
    "To wyczerpująca fizycznie oraz psychicznie walka z fizyką i krępującymi ruchy skafandrami".
    Amerykanom na Ksiezycu szlo to z taka latwosci ze wydawao sie ze swobodniej jest tam niz na matce Ziemi.

  • dirxml

    Oceniono 17 razy -1

    Kto to pisze takie debilizmy. On tym nożem uciął cienką folię grubości takiej jak te aluminiowe dostępne w sklepie a nie statek. Czy Wy w te gazecie juz naprawdę nie macie kogoś bardziej ogarniętego niż ten reporter od krojenia krowich flaków?

  • josef1

    Oceniono 6 razy -2

    Ja natomiast czytałem ze amerykance która jest na stacji kosmicznej ODBIŁO i to ona zrobiła tą dziurę zeby wcześniej wrócić na ziemię .

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX