Komandosi się chichrali, tarzali po ziemi albo wspinali na drzewa. Tak sprawdzano na nich potencjalną superbroń

Po 70 minutach od rozpoczęcia eksperymentu dowódca oddziału komandosów stwierdził, że dalej nie da rady. Nie był w stanie kontrolować ani siebie ani swoich ludzi, którzy między innymi próbowali bez wyraźnej przyczyny ściąć drzewo saperką. Jeszcze o tym nie wiedzieli, ale byli "na kwasie". Był to jeden z wojskowych eksperymentów, które miały na celu sprawdzenie, czy obchodząca dzisiaj 80 "urodziny" substancja psychoaktywna LSD nie nada się na wymarzoną broń.

Podobnych testów przeprowadzono wiele w latach 50. i 60. Wówczas LSD nie było jeszcze powszechnie znane ani zbadane. Moda na tą używkę wśród cywilów wybuchła dopiero pod koniec lat 60. Wcześniej LSD interesowali się głównie psychiatrzy oraz  służby. Ci pierwsi widzieli w nowej substancji lek, podczas gdy drudzy potencjalnie skuteczne narzędzie do przesłuchań i obezwładniania wroga.

Halucynacje w służbie nauki

LSD zostało pierwszy raz zsyntezowane przez szwajcarskiego chemika Alberta Hofmanna 16 listopada 1938 roku. Substancja została uzyskana ze sporyszu, czyli formy grzyba atakującego zboża i trawy. Początkowo Szwajcar widział w substancji potencjalny lek. Jednak przez przypadek podczas badań, prawdopodobnie dotykając twarzy ręką skażoną LSD, odkrył jej halucynogenne właściwości.

Efekty wywarły na nim takie wrażenie, że 19 kwietnia 1943 roku celowo zażył substancję, aby lepiej zbadać jej wpływ na organizm. Nie miał jednak pojęcia jaka dawka jest odpowiednia, więc przyjął 250 mikrogramów, podczas gdy zaledwie 20 wystarczy do odczucia symptomów. Efekt był taki, że chemik doznał silnej halucynacji. Początkowo był mocno przestraszony, ale potem zaczął odczuwać przyjemność z obserwowania różnych fantastycznych, kolorowych obrazów przesuwających się przed jego oczami.

Albert Hofmann w 1993 rokuAlbert Hofmann w 1993 roku Fot. Philip H. Bailey/Wikipedia CC BY-SA 2.5

Po wojnie rozpoczęto produkcję LSD jako leku, możliwego do użycia w psychiatrii. Zaczęto badania na dużą skalę, zwłaszcza w USA. Substancją zainteresowały się też służby i wojsko. CIA prowadziło zakrojone na szeroką skalę badania i testy LSD w ramach programu MKUltra, którego celem było wypracowanie najskuteczniejszych metod przesłuchań i wydobywania informacji.

Po latach wyszło na jaw, że w jego trakcie nagminnie łamano prawo, między innymi testując substancję na nieświadomych tego osobach lub takich, które nie mogły się sprzeciwić, na przykład chorych psychicznie, więźniach czy zaszantażowanych kompromitującymi informacjami obywatelach. Większość dokumentów zniszczono na rozkaz szefostwa CIA w 1973 roku w okresie afery Watergate, jednak po kilku latach odnaleziono przeoczone 20 tysięcy stron. Program MKUltra stał się obiektem dochodzenia w Kongresie i wywołał dużą aferę.

Halucynacje zamiast walki na śmierć i życie

LSD badali też na swój sposób wojskowi. W substancji upatrywano między innymi potencjalnie bardzo cennej broni chemicznej. Takiej, która by obezwładniała przeciwnika w możliwe humanitarny sposób. Kreślono wizje na przykład rozpylenia LSD w mieście bronionym przez wroga. Zdobycie go w sposób klasyczny oznaczałoby długie i krwawe walki, połączone ze zrujnowaniem miejscowości i śmiercią wielu cywilów. LSD mogłaby teoretycznie obezwładnić obrońców w godzinę. Zamiast strzelać, mieliby halucynacje i głupio by się śmiali, kiedy byliby rozbrajani. Wszystko bez rozlewu krwi i zniszczeń. Bardzo kusząca wizja.

Zanim LSD stałaby się superbronią, trzeba było ją jednak dokładnie przetestować i opracować sposób wykorzystania bojowego. Najwięcej wiadomo o eksperymentach w USA i Wielkiej Brytanii, choć jest prawdopodobne, że prowadzono je też w innych krajach Zachodu i ZSRR. Amerykańskie wojsko prowadziło badania w Arsenale Edgewood, gdzie od lat 40. do 70. testowano na żołnierzach różne potencjalne bronie biologiczne i chemiczne. Oficjalnie było to około siedmiu tysięcy ochotników, którzy nie byli jednak precyzyjnie informowani co na nich testowano, ani jakie to może mieć efekty. W większości wypadków sami naukowcy nie wiedzieli dokładnie, jaki wpływ na zdrowie ludzi będą miały różne sprawdzane przez nich substancje.

Zachowało się między innymi nagranie eksperymentu z LSD. Widać na nim grupę żołnierzy, którzy tłumiąc śmiech, próbują nieskładnie wykonywać polecenia sierżanta. Jak jednak odnotowuje narrator, nie są w stanie się skoncentrować. Jeden z żołnierzy po pewnym czasie zaczął wykazywać objawy "ciężkiej depresji" i musiał trafić pod opiekę lekarzy. Ostatecznie cała grupa przestała wykonywać polecenia i nastał "chaos".

Eksperymenty w Egewood wyszły na jaw mniej więcej w tym samym czasie co program MKUltra. W 1975 roku stały się przedmiotem zainteresowania Kongresu i w atmosferze skandalu zostały zakończone. Wojsko twierdziło, że żaden z ochotników nie ucierpiał. Nie prowadzono jednak dokładnej obserwacji żołnierzy, zwłaszcza długoterminowej. Nie ma więc pewności, jak różne podawane im substancje wpłynęły na ich zdrowie.

Popularna dzisiaj forma przyjmowania LSD - kartoniki (blotter) nasączone substancjąPopularna dzisiaj forma przyjmowania LSD - kartoniki (blotter) nasączone substancją Fot. Erik Fenderson/Wikipedia domena publiczna

Komandosi na kwasie 

Podobne testy prowadzili Brytyjczycy w swoim centrum badań broni biologicznej oraz chemicznej Porton Down. Na przełomie listopada i grudnia 1964 roku odbyły się najszerzej zakrojone eksperymenty z LSD. Przeprowadzono je na ochotnikach z jednostki komandosów Royal Marines. Nie powiedziano im przed eksperymentem jaką substancję dostaną, kiedy, ani czego mogą się spodziewać.

Pierwszego dnia eksperymentu o kryptonimie Moneybags żołnierze zostali wysłani na poligon z zadaniem zlikwidowania grupy sabotażystów. Przed wyruszeniem każdemu dano szklankę wody. Zadanie wykonali wzorowo w ciągu kilku godzin.

Drugiego dnia w szklankach wody było po 200 mikrogramów LSD. Jak dla ludzi, którzy nie mieli wcześniej kontaktu z substancjami psychoaktywnymi, była to duża dawka. Żołnierze mieli znów zlikwidować grupę sabotażystów. Pierwsze symptomy przyjęcia LSD było widać już po kilkunastu minutach od rozpoczęcia akcji. Żołnierze byli bardzo "zrelaksowani", zaczęły im się plątać języki, dyscyplina zanikała a wyuczone zasady poruszania się czy maskowania poszły w niepamięć.

Po 30 minutach jeden z komandosów wpadł w psychozę i kompletnie stracił kontakt z rzeczywistością. Pozostali mieli coraz więcej radości z ćwiczenia. Obsługa wyrzutni rakiet nie była w stanie normalnie wycelować swojej broni. Jeden radiooperator nie potrafił obsłużyć radia. Na przemian śmiał się i gwizdał do mikrofonu. Żołnierze byli w stanie działać jedynie w miarę normalnie, kiedy ciążyły na nich ważne obowiązki (dowódcy) albo kiedy poddano ich stresowi (na przykład niespodziewany wybuch granatu hukowego w pobliżu). Jak to ujęto w raporcie, ogólnie mieli coraz gorszy kontakt z rzeczywistością.

Po około godzinie cały kilkunastoosobowy oddział został obezwładniony. Żołnierze mieli halucynacje, śmiali się, pokładali na ziemi i nie wiedzieli co mają robić. Jeden prawie ściął saperką rosłe drzewo bez wyraźnego powodu a inny wspinał się na drzewo obok, aby nakarmić ptaki. Przez punkt dowodzenia przeszedł "wróg", ale nikt go nie niepokoił. Żołnierze zatrzymali go dopiero, kiedy rzucił w ich kierunku granat hukowy.

Po 70 minutach dowódca żołnierzy poddał się, ponieważ nie był w stanie kontrolować swoich ludzi i samego siebie. Kiedy tylko zdał dowodzenie, sam wybuchł niekontrolowanym śmiechem i pokładał się na ziemi. Problemem okazało się nawet zmuszenie żołnierzy, aby wsiedli do sanitarek celem odwiezienia na obserwację do szpitala. Większość nie miała na to ochoty albo się bali.

Większość żołnierzy odzyskała kontrolę nad sobą po około trzech godzinach. Zanim to się stało, dowódca z zafascynowaniem opowiadał o tym, jak sufit mieni się kolorami i rusza się. Najgorzej było z żołnierzem, który jako pierwszy trafił do szpitala. Po trzech godzinach ciągle był w psychozie i powtarzał, że nigdzie nie pójdzie "bo nie chce umierać". Doszedł do siebie dopiero po kilku kolejnych godzinach.

Całe nagranie eksperymentu dostępne na stronie Imperial War Museum

Niepraktyczna ciekawostka 

Choć eksperyment wygląda na nagraniu spektakularnie i uznano, że warto dalej badać LSD, to wojsko szybko zdało sobie sprawę z ograniczonej użyteczności substancji. Teoretycznie mogła to być superbroń, jednak praktycznie nie. Głównym problemem było to, w jaki sposób skutecznie zaaplikować LSD wrogim żołnierzom. Nie było szans na wręczenie im tabletek do połknięcia czy szklanki z rozpuszczoną substancją. Rozpylanie LSD przy pomocy bomb czy pocisków okazało się bardzo trudne i mało skuteczne. Substancja w formie areaozolu kiepsko się wchłaniała do organizmu i potrzebne były bardzo wysokie dawki, które niosły ryzyko dla zdrowia. Przeczyło to koncepcji LSD jako broni niezabijającej i nieszkodzącej. Do zabijania opracowano już nieporównywalnie bardziej skuteczne substancje paralityczno-drgawkowe w rodzaju VX.

Wobec tego pod koniec lat 60. zainteresowanie wojska LSD powoli wygasło. Równocześnie zaczęła się zmieniać percepcja substancji. Badania prowadzone na licznych uniwersytetach sprawiły, że LSD stała się dostępna dla wielu studentów i naukowców, którym spodobała się na tyle, iż zaczęli ją zażywać nie tylko w celach badawczych. Narastająca fala buntu wśród pokolenia dorastającego w latach 60., która doprowadziła do rewolucji seksualnej i wybuchu subkultury hippisowskiej, znacznie zwiększyła też popularność LSD jako używki potocznie nazywanej "kwasem". Wywołało to kontrreakcję bardziej konserwatywnych kręgów społecznych i władz zaniepokojonych efektami przyjmowania halucynogenów.

W 1967 roku władze federalne USA uznały LSD za narkotyk i wpisały ją na listę substancji zakazanych. Szybko podobnie uczyniła reszta świata zachodniego. W 1971 roku podpisano konwencję ONZ zmierzającą do między kontroli obrotu substancji psychoaktywnych. Wraz z oficjalnym zamknięciem programu MKUltra i eksperymentów na ludziach w Edgewood Arsenal oraz Proton Down w pierwszej połowie lat 70., skończyła się też oficjalna przygoda służb i wojska z kwasem. Od tego czasu LSD jest głównie nielegalną używką.

Więcej o:
Komentarze (35)
LSD obchodzi urodziny. Substancja psychoaktywna była testowana przez wojsko
Zaloguj się
  • c.t.k

    Oceniono 11 razy 9

    Zakazali LSD,żeby móc prowadzić wojny.Buce

  • polak.podatnik

    Oceniono 5 razy 5

    po przeczytaniu nagłówka przypomniał mi się skecz Monty Pythona o zabójczym dowcipie stworzonym przez Ernesta Pismaka

  • vito14

    Oceniono 7 razy 5

    Kiedyś oglądałem program o LSD, jej wynalazca Albert Hofmann pomimo, że całe życie eksperymentował na sobie LSD dożył ponad 100 lat. i do końca był sprawny bez śladów demencji starczej ani uzależnienia, LSD jest 20 razy mniej uzależniające od alkoholu. Pewien amerykański psychiatra w tym programie powiedział, że o psychice człowieka dowiedział się wiecej po jednorazowym zażyciu LSD niż po 20 praktyce w psychiatrii. LSD zostało zdelegalizowane ponieważ rząd amerykański dostrzegł problem m.in. anarchii i pacyfizmu ludzi a przede wszystkim żołnierzy wówczas walczących w Wietnamie. Jak to określił ww. psychiatra ludzie zażywający LSD wchodzili w tzw. wyższe stany świadomości i zaczynali dostrzegać obłudę i manipulację rządzących. A teraz ostrzeżenie nie szukajcie i nie zażywajcie LSD bo nigdzie się jego czystego nie kupi, jedynie jakieś chemiczne świństwo udające LSD produkowane gdzieś w garażowych laboratoriach.

  • apollo1966

    Oceniono 9 razy 5

    Albertowi Hoffmanowi należał się Nobel. Pokojowy.

  • pt.nut

    Oceniono 4 razy 4

    Jak patrzę na marszałka Terleckiego, to mam wątpliwości, czy eksperymenty zostały zakończone.

  • paastafarai

    Oceniono 3 razy 3

    Kwas dla mas!
    Najfajniejsza broń jaką wymyślił człowiek! Boki zrywać :)

  • precz_z_komunia

    Oceniono 3 razy 3

    Gdyby Jezus istniał na prawdę to produkowałby LSD zamiast wina :-)

  • 1_do_27

    Oceniono 5 razy 3

    Przypomnę tylko że twórca LSD Albert Hofmann zażywał swojego wynalazku regularnie do końca swoich dni a przezył 102 lata dając jeszcze w wieku 100 lat wykłądy na uniwersytetach. Chyba raczej nie szkodzi ani na ciało ani na umysł w przeciwieństwie do wódy i papierosów.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX