Szymon Hołownia może zmienić stan gry o prezydenturę. Ale potrzebuje cudu, by wygrać

Jacek Gądek
Szymon Hołownia ma szansę, by zmienić stan gry o Pałac Prezydencki, ale potrzebowałby cudu, by wybory prezydenckie wygrać. Jego największym atutem jest rozpoznawalność, którą zdobył w TVN. Dekadę temu był telewizyjnym odkryciem roku. Teraz kampania prezydencka zweryfikuje jego talent polityczny.

Opozycja już się boi startu Szymona Hołowni? Zobacz fragment wywiadu:

Dr Jacek Sokołowski z Uniwersytetu Jagiellońskiego: - Sam mam wątpliwości, czy Szymon Hołownia rzeczywiście uwierzył, że może zaistnieć w polityce, czy tylko chce budować swoją rozpoznawalność jako celebryty.

Dr hab. Renata Mieńkowska-Norkiene z Uniwersytetu Warszawskiego: - Hołownia pochodzi ze środowiska celebryckiego, więc możnaby podejrzewać, że jego celem będzie wzbudzenie zainteresowania sobą, co przełożyłoby się na większą sprzedaż książek i oglądalność jego programów. Ale w Hołowni widzę więcej: chęć bycia game changerem. On faktycznie może mieć ambicje większe, niż tylko osobiste korzyści.

Sam Hołownia od miesięcy, jak pisaliśmy na Gazeta.pl, przygotowywał się do startu w wyborach prezydenckich, pisał program i kompletował sztab. Swoją decyzję ma ogłosić w ten weekend w Gdańsku.

Katolicyzm Hołowni to dla wielu będzie odkrycie

Gdy ogłosi start, będzie zupełnym debiutantem w polityce, ale już z ogromnym kapitałem: społeczną rozpoznawalnością i sympatią, które zdobył prowadząc talent show TVN "Mam talent". Już to go pozycjonuje w oczach wyborców, którzy polityką się niespecjalnie interesują, bo telewizja ta jest kojarzona z krytycyzmem wobec PiS - nieprzypadkowo Marcin Horała (PiS) dworował sobie, że TVN to "największa partia opozycyjna".

Ale jest też związany z nie tak masowymi mediami katolickimi, jak "Tygodnik Powszechny", "Przewodnik Katolicki" czy - przed laty - z zamkniętą już telewizją ReligiaTV. Jest autorem popularnych książek i społecznikiem. Dla wielu wyborców gorliwy katolicyzm Hołowni będzie odkryciem.

Mieńkowska-Norkiene podkreśla, że spodziewany start Hołowni wpisuje się w szerszy trend. - Tendencja ogólnoświatowa jest taka, że w USA wygrał Trump, a na Ukrainie Wołodymyr Zełenski, a to nie są mężowie stanu z olbrzymim doświadczeniem politycznym - mówi.

Nie-polityk

Hołownia jest znanym, ale nie-politykiem. Czy to zaleta?

Norkiene mówi, że tak: - Hołownia zyskuje od razu tym, że nie jest partyjny. W Polsce partie kojarzą się przecież źle. Zniechęceni do polityków ludzie zagłosują na kogoś, kto jest im bliski emocjonalnie. Polacy jednak mogą jeszcze nie być gotowi na głosowanie w takim duchu jak Amerykanie czy Ukraińcy, bo emocje nie są jeszcze aż tak rozgrzane.

Jej zdaniem ważne będzie, czy kampania Hołowni okaże się poważna, dotknie istotnych spraw i jak wyważenie będzie się on wypowiadał. Z pewnością łatka niepoważnego kandydata łatwo może się do niego przykleić, bo kojarzony jest głównie jako gwiazdor TVN.

Sokołowski mówi, że nie: - Wśród wyborców nie ma zmęczenia polityką jako taką. Polacy narzekają na politykę i polityków, ale jednocześnie bardzo się w nią angażują. Wzrost frekwencji jest efektem rosnącej polaryzacji, czyli coraz większego upolitycznienia. Kandydat, który próbuje epatować swoją apolitycznością, nie będzie przyciągał.

Wspomniany trend jednak jest. We Włoszech sukcesy odnosił komik Beppe Grillo, a na Ukrainie aktor i komik Zełenski, który najpierw wystąpił w serialu "Sługa narodu", a potem sam został prezydentem.

Sokołowski: - Ale Ukraina i Włochy to są zupełnie inne kraje niż Polska, zwłaszcza jeśli chodzi o relacje polityki z niejawnym zapleczem. Na Ukrainie polityka jest w ogromnym stopniu uzależniona od wielkiej oligarchii, a we Włoszech polityka była przez długi czas spleciona z mafią. To zrodziło odruch buntu społecznego, odrzucającego dotychczasową politykę w całości. U nas takie zjawisko nie istnieje, a mechanizm porównywalny, czyli rozczarowanie elitami III RP, zagospodarował i zinstytucjonalizował PiS.

Znany i lubiany

Hołownia jest nie tylko znany, ale też cieszy się społeczną sympatią. Kłopot w tym, że tacy kandydaci już byli i wyborów nie zawojowali. Zbigniew Religa startował w 2005 r. w wyborach prezydenckich i mimo początkowo świetnych notowań wycofał się, by poprzeć Donalda Tuska. Podobnie Jacek Kuroń startował w 1995 r. i mimo powszechnego zaufania do niego nie przekroczył nawet 10 proc.

Od czasu tamtych porażek w polityce minęło jednak kilka epok. Hołownia nie jest skazany na porażkę.

Norkiene: - W Polsce powiatowej bardzo liczy się rozpoznawalność. To, czy reprezentuje się coś sensownego, a nie żadne niuanse programowe. Wiele osób może przekonać najprostszy przekaz: Hołownia to katolik, ale otwarty, celebryta, ale mądrzejszy i może patrzeć PiS-owi na ręce dużo lepiej niż Andrzej Duda.

Sokołowski: - To, że się kogoś lubi, nie znaczy, że się będzie na niego głosować. Ludzie głosują na krwistych, wyrazistych polityków, a nie na sympatycznych ludzi. Oczywiście, polityk żeby wygrać wybory musi być sympatyczny, ale przede wszystkim musi być "polityczny", musi coś oferować. Hołownia jest tylko sympatyczny.

Mission impossible Hołowni

Z pewnością gdy Hołownia ogłosi już start, będzie miał przed sobą mission impossible, jeśli walkę o prezydenturę potraktuje na serio. Nie odbierze głosów Andrzejowi Dudzie, ale będzie zagrożeniem dla reszty kandydatów: Małgorzaty Kidawy-Błońskiej lub Jacka Jaśkowiaka, Władysława Kosiniaka-Kamysza i kandydata lub kandydatki lewicy (WIĘCEJ o faworytce lewicy Gabrieli Morawskiej-Staneckiej).

Mieńkowska-Norkiene: - Jeśli kampania Małgorzaty Kidawy-Błońskiej będzie prowadzona tradycyjnie, czyli w oparach whisky i cygar, to Hołownia może jej zabrać sporo elektoratu.

Jeśli chodzi o wartości, to Hołowni blisko jest do Kosiniaka-Kamysza - otwartego katolika. Pokoleniowo też są zresztą podobni. Słowem: naturalni konkurenci.

Sokołowski jednak podkreśla: - Hołownia nie ma podstawowej cechy polityka, jaką jest zdolność do rozpoznawania społecznych emocji i stawania się ich wyrazicielem. Jaką emocję wyraża Hołownia? Dla każdego może mieć coś miłego, ale to żaden sposób na zmobilizowanie wyborców.

Mieńkowska-Norkiene widzi to inaczej. Jej zdaniem Hołownia może celować w pozyskanie młodych wyborców, bo jest popularny w mediach społecznościowych. A także w tych starszych, bo ci są zniechęceni do partii politycznych. I katolików, bo sam jest zaangażowanym katolikiem. Dodaje: - Spektrum wartości, pod którymi Hołownia się podpisuje, jest szerokie. Z jednej strony jest katolikiem, ale otwartym, celebrytą, ale odpowiedzialnym, a jego najnowsza książka jest o ochronie zwierząt.

Co może Hołownia?

Sceptyczny wobec szans Hołowni jest Sokołowski. Jak mówi: - Człowieka, któremu nie chce się głosować, trzeba mocno "dźgnąć emocjonalnie", aby zechciał iść na wybory. Hołownia nie jest do tego zdolny, dlatego raczej nie zwiększy puli głosów obozu "fajnopolaków", a będzie tylko podbierał głosy dotychczasowym kandydatom tego obozu.

Norkiene widzi to bardziej kolorowo. Zarysowuje przekaz, który może mieć Hołownia: "PiS nie jest taki straszny, ale nie dajmy całej władzy tylko PiS-owi, bo potrzebny jest ktoś z zewnątrz, by jako prezydent patrzył władzy na ręce".

Dudzie Hołownia może tylko zaszkodzić. A obecnej opozycji? Jeśli kandydat obywatelski nie urośnie za bardzo i ta opozycja będzie mogła sama skonsumować jego wynik - to pomoże. A jeśli urośnie tak, że zakwestionuje dominującą wciąż rolę Platformy Obywatelskiej i rosnące znaczenie Lewicy, zagrozi układowi sił na opozycji i sprowokuje ruchy odśrodkowe w PO.

Tu też można wspomnieć historię. W 2000 r. Andrzej Olechowski - bez zaplecza partyjnego - był drugi w wyborach prezydenckich, zdobywając 17 proc. Na fali tego - relatywnego, ale jednak - sukcesu Olechowskiego powstała potem Platforma Obywatelska, a Unia Wolności się rozsypała. Gdyby Olechowski zdobył wówczas 7 proc., to nic by nie powstało.  W 2015 r. podobną drogę przeszedł też Paweł Kukiz, ale jego formacja szybko się rozsypała.

Po 20 latach może być podobnie: kilka procent Hołowni w wyborach prezydenckich sprawi, że kontynuowanie projektu politycznego nie będzie miało sensu, ale już kilkanaście może być doskonałym startem dla nowej formacji politycznej.

Lodołamacz?

Jakie jest maksimum, które może osiągnąć Szymon Hołownia?

Sokołowski: - Hołownia może ewentualnie spełnić rolę lodołamacza, który zmieni na podium kolejność kandydatów opozycji. Z pewnością będzie osłabiał obóz liberalny. Najważniejsze jest pytanie, czy start Hołowni jest w stanie wpłynąć na to, kto będzie rywalem Andrzeja Dudy w II turze. Nie byłby wtedy czarnym koniem, ale game changerem, trochę jak Paweł Kukiz w 2015.

Kukiz cicho poparł potem Dudę, a ten - także dzięki temu wsparciu - wygrał z Bronisławem Komorowskim.

Start Hołowni z pewnością rozproszy głosy, które padną na kandydatów opozycji. A przez to obniży się pułap, dający wstęp do II tury. I to w jego starcie - jeśli go ostatecznie ogłosi - będzie najważniejsze.

Norkiene wyżej ocenia potencjał Hołowni. - Jeśli doskonale poprowadzi kampanię, to może nawet przejść do II tury. Mając 28, a być może tylko 20 proc. może się to już udać. Hołownia musiałby wykonać gigantyczną pracę, by mieć taki wynik. Jeśli kampania będzie miałka, bez wizji, bo skoncentruje się tylko na sobie, to może się skończyć na 10 proc. - mówi dr Norkiene.

Andrzej Duda w II turze jest pewniakiem. Ale już przy rozproszeniu głosów między jego rywali sprawi, że (prawdopodobnie) Kidawa-Błońska nie będzie miała zagwarantowanego miejsca w II turze, choć z szyldem PO nad głową jej niewejście do dogrywki byłoby sensacją. Jeśli polityczny geniusz Kosiniaka-Kamysza, kandydata Lewicy czy samego Szymona Hołowni ma się w końcu objawić, to nie ma bardziej sprzyjającego momentu.

Więcej o:
Komentarze (158)
Szymon Hołownia może zmienić stan gry o prezydenturę. Ale potrzebuje cudu, by wygrać
Zaloguj się
  • ziggybam

    Oceniono 39 razy 19

    NIGDY nie zagłosuję na osobę bliżej związaną z polskim kościołem. To instytucja już chora, a powiązanie religii z polityką tylko tę chorobę potęguje.

  • a.k.traper

    Oceniono 17 razy 15

    Chłopak z różańcem owiniętym na przegubie do cudów przyzwyczajony. Nic do niego nie mam ale chyba nie do końca jest świadomy tego co robi.?

  • komentarz.24

    Oceniono 19 razy 13

    Panie Gądek, sezon Ogórkowy już się skończył!

  • ksiadz.teofil

    Oceniono 18 razy 12

    Jeżeli w wyborach chcą startować dwaj ministranci po przejściach Duda-Hołownia, to może ich pryncypał Głódź się też skusi?

  • ferryk

    Oceniono 21 razy 11

    Ja jestem ciekawy kto do kuźwy nędzy tak bardzo lansuje tego gościa.
    Niech ktoś , kto wie, opublikuje listę popierających Pana H. Czy ta lista jest tak tajna jak lista popierających sędziów do KRS?

  • jag63

    Oceniono 16 razy 10

    Ten pan to Piąta Kolumna Watykanu.

    Próbowali w Gdańsku, nie wyszło.
    Liczą, że tym razem się uda ?
    Nie, nie uda się.

    .

  • dyskootantka

    Oceniono 17 razy 9

    Zdanie, że będzie dużo lepiej niż Duda patrzył PiS na ręce sugeruje że Duda patrzy, a to nieprawda. Śmieszne jest samo w sobie proponowanie Polsce kolejnego kościelnego podnóżka.

  • drdr2

    Oceniono 13 razy 9

    Zdanie " może patrzeć PiS-owi na ręce dużo lepiej niż Andrzej Duda" jest niedorzeczne, niejaki Duda zwany prezydentem, kradnie i rozwala Polskę razem z pisem

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX