Byli posłowie o życiu poza Sejmem. "Mam różne propozycje", "Nie narzekam na brak zajęć"

Tegoroczne wybory parlamentarne dla niektórych posłów nie okazały się szczęśliwe i po latach pracy w budynku przy ul. Wiejskiej w Warszawie musieli pożegnać się z Sejmem. Postanowiliśmy sprawdzić, czym teraz będą zajmować się byli parlamentarzyści. Jak się okazuje, niektórzy wcale nie zamierzają rezygnować z politycznej działalności.

- Człowieka łapie bakcyl polityczny. Byłbym nieszczery, gdybym powiedział, że nie odczuwam jakiegoś poczucia niespełnienia - mówi w rozmowie z Gazeta.pl były już poseł PO Tomasz Cimoszewicz.

Parlamentarzystą został w 2015 roku, zdobył wówczas niemal 14,5 tys. głosów. W tegorocznych wyborach wynik był o połowę niższy - 6,8 tys.

- Są dni, kiedy odczuwam odrobinę satysfakcji, że będę miał trochę luzu, odzyskam prywatność. Funkcja posła to w końcu bycie przez cały czas na świeczniku. Z drugiej strony, żałuję, że nie będę miał szansy dokończyć pewnych spraw - przyznaje Cimoszewicz.

W poprzedniej kadencji był wiceprzewodniczącym Komisji Mniejszości Narodowych i Etnicznych. - Wydaje mi się, że całkiem nieźle mi szło. Było jeszcze tyle zadań do wykonania - dodaje.

Tomasz Cimoszewicz nie chce zdradzić, czym będzie się teraz zajmował. Potwierdza za to, że w ciągu najbliższych dwóch, trzech miesięcy ruszy z działalnością gospodarczą. Nadal też pozostanie członkiem Platformy Obywatelskiej, deklaruje, że chce pozostać politycznie aktywny na tyle, "na ile życie pozwoli".

Poseł KO Paweł Kowal: Jarosław Gowin zorientował się, że od PiS-u ucieka klasa średnia

"Polsce można służyć w różny sposób"

Tajemniczy w kwestii przyszłości zawodowej jest również Zbigniew Gryglas, do niedawna jeszcze poseł Zjednoczonej Prawicy. W poprzednich wyborach wszedł do Sejmu z listy Nowoczesnej, uzyskując 1011 głosów. W tym roku niemal 4 tys. Za mało, by uzyskać mandat.

- Mam różne propozycje. Chcę nadal służyć Polsce - mówi nam Zbigniew Gryglas. Z rozmowy z byłym posłem wynika, że najprawdopodobniej pozostanie w polityce.

- Tęskni pan za Sejmem? - pytamy.

- Bardzo dobrze przedstawił to pan prezydent Andrzej Duda. Podczas inauguracji nowej kadencji Sejm mówił, że osoby, które się nie dostały, odczuwają pewien żal, ale można służyć Polsce w różny sposób, nie tylko w parlamencie - odpowiada polityk.

Były poseł Kukiz'15 Piotr Apel w 2015 r. uzyskał niemal 8 tys. głosów, w 2019 r. - 1,6 tys.. W październiku w rozmowie z "Super Expressem" mówił, że "wybierze się gdzieś daleko w podróż z plecakiem, np. do Ameryki Południowej bądź Azji, w zależności, gdzie będą tańsze bilety".

- Podróż może za rok, za jakiś czas, jak uda mi się zarobić pieniądze - żartuje Apel w rozmowie z Gazeta.pl. Jako jeden z niewielu naszych rozmówców o swoich planach mówi wprost: zamierza wrócić do produkcji spotów i reklam.

Do Sejmu nie wystartował w tym roku wieloletni poseł PSL Eugeniusz Kłopotek. - Jestem nadal dyrektorem Zakładu Doświadczalnego w Kołudzie Wielkiej słynącego z gęsi czy owieczek. I chciałbym tam dalej pracować – mówi "Super Expressowi". 

"Nie narzekam na brak zajęć"

W tegorocznych wyborach nie powiodło się też wiceprzewodniczącemu Nowoczesnej Jerzemu Meysztowiczowi. Zdobył 8,2 tys. głosów. 4 lata do Sejmu wszedł dzięki poparciu ponad 26 tys. obywateli. 

- Przed wyborami 4 lata temu zajmowałem się projektami z zakresu energii odnawialnej, byłem zaangażowany w utworzenie dwóch elektrowni wodnych. Być może poszerzę te zainteresowania o fotowoltaikę. Poza tym, udało mi się zgromadzić nieruchomości, zarządzam nimi. Nie narzekam na brak zajęć - mówi portalowi Gazeta.pl.

Były poseł zapowiada, że nie zrezygnuje z działalności politycznej. - Trzeba zrobić wszystko, by pokazać, że Nowoczesna jest reprezentacją ludzi przedsiębiorczych, którzy wzięli życie w swoje ręce. Mamy ośmiu posłów, nie jesteśmy partią jednej kadencji - podkreśla. Zamierza brać udział m.in. w opracowywaniu partyjnych projektów ustaw, szczególnie dotyczących przedsiębiorców i podatków. Chce brać również udział w posiedzeniach sejmowych komisji.

Ewa Lieder, w poprzedniej kadencji posłanka Nowoczesnej (w 2015 r. ponad 23 tys. głosów, w tym roku - niemal 4 tys.), zapowiada, że raczej na pewno będzie działała w sektorze publicznym. - Nie powiem panu o szczegółach, bo ważą się jeszcze losy mojej kandydatury. Nie mogę nic potwierdzić - tłumaczy.

- Jest trochę smutno, bo lubiłam emocje związane z Sejmem. Tak to jest w polityce, że raz jest się na wozie, raz pod wozem. Patrzę teraz na politykę z dystansu. Z tą wiedzą, którą mam, nie wiem, czy do końca żałuję, że stało się tak, jak się stało - dodaje. 

Działalnością w samorządzie zamierza się zająć Kornelia Wróblewska (w 2015 r. niemal 4 tys. głosów, w 2019 - 2,8 tys.), była posłanka Nowoczesnej, a później PO. Nie precyzuje jednak, na jakim stanowisku. Mówi jedynie, że chce pomagać osobom niepełnosprawnym.

Wcześniej pracowała jako m.in. producent i wydawca programów telewizyjnych, do pracy w mediach nie chce jednak wracać. Nie wyklucza jednak powrotu na uczelnię (jest doktorem nauk teologicznych).

- Jestem na etapie zamykania i rozliczania biura poselskiego. Nie miałam czasu zastanowić się nad tym wszystkim na poważnie. Cieszę się odpoczynkiem. 4 lata temu weszłam do polityki dość dla mnie niespodziewanie, nie wiedziałam, z czym to się wiąże. Moje życie stanęło wtedy na głowie. Dziś odzyskuję kontrolę nad swoim życiem, a dzieci się cieszą, że mają mamę - mówi była parlamentarzystka.

"Niedługo dam znać"

Niegdyś lider Nowoczesnej Ryszard Petru, później założyciel nieistniejącej już partii Teraz! Ryszard Petru, sam zdecydował o rezygnacji ze startu w wyborach. Pod koniec października w programie "Tomasz Lis" zapowiedział, że wróci do biznesu, a o szczegółach poinformuje po pierwszym posiedzeniu nowej kadencji Sejmu.

Były poseł wciąż jednak milczy na ten temat. "Niedługo dam znać" - pisze enigmatycznie w SMS-ie przesłanym redakcji Gazeta.pl.

Jak informuje "Gazeta Wyborcza", była parlamentarzystka Nowoczesnej - Joanna Mihułka (wcześniej używała nazwiska Schmidt) - a prywatnie partnerka Ryszarda Petru, została prezeską firmy SITA, zajmującej się sprzedażą urządzeń do nauki języków obcych. Mihułka także nie kandydowała w wyborach do Sejmu.

W tegorocznych wyborach do Sejmu dostało się 142 polityków bez stażu parlamentarnego. Najwięcej nowych posłów wprowadziło Prawo i Sprawiedliwość (55), następnie Koalicja Obywatelska (32), SLD (38), PSL (10) i Konfederacja (7).

Więcej o:
Komentarze (96)
Byli posłowie o życiu poza Sejmem. "Mam różne propozycje", "Nie narzekam na brak zajęć"
Zaloguj się
  • baby1

    Oceniono 21 razy 11

    Jacy oni wszyscy byli "zarobieni". Dobrze, że dostali urlop na co najmniej cztery lata. Uważam, że powinno być ograniczenie do maksymalnie dwóch kadencji w Sejmie. Nie można tak ciężko pracować przez całe życie.

  • hamsterx

    Oceniono 17 razy 9

    A co z kogutem? Cieszy się jeszcze wolnością?
    Czy może został potajemnie ułaskawiony?

  • fakiba

    Oceniono 21 razy 9

    Ło Matko i córko , tyle propozycji że chyba muszę się zastanowić , i tak będzie się zastanawiał do śmierci , a w międzyczasie do sejmu po pożyczkę skoczę

  • krzysztof_ptk

    Oceniono 16 razy 8

    "Mam różne propozycje, Nie narzekam na brak zajęć" Mogę być w Trybunale Konstytucyjnym albo będę członkiem podkomisji. Oni potrzebują takich ekspertów jak ja....

  • iremus

    Oceniono 12 razy 6

    Tych ludzi zatrudniają nie ze względów na kwalifikacje zawodowe, których nie mają, ale na kontakty które posiadają. Polska to kraj w którym wszystko się "załatwia". Oczywiście za kulisami i kopertami.

  • rudy102a

    Oceniono 8 razy 4

    A Staś Pięta robi za salowego w sp. z o.o ACHILLES End BANAŚ

  • jego-wysokosc

    Oceniono 8 razy 4

    Podobno Kuchta otwiera linię lotniczą. Będą głównie czartery Rzeszów-Warszawa oraz turystyczne przeloty nad Bieszczadami. Na specjalne życzenie dowóz leków z apteki.
    Taki ma chłop pomysł na biznes!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX