Synowie Beaty Szydło wydali oświadczenie. "Niechciana sława powoduje poczucie dyskomfortu"

Synowie Beaty Szydło - Tymoteusz i Błażej - za pośrednictwem prawników wystosowali do mediów pismo, w którym domagają się zaprzestania publikowania informacji dotyczących ich życia prywatnego. "W przeciwieństwie do Beaty Szydło nie jesteśmy osobami publicznymi i nigdy nie zabiegaliśmy o rozgłos w jakiejkolwiek postaci" - przekonują, dodając, że "niechciana sława" wywołuje w nich poczucie dyskomfortu psychicznego.

Pod pismem z apelem do dziennikarzy podpisali się Tymoteusz Szydło, Błażej Szydło oraz jego żona Beata. "Od kilku miesięcy można zaobserwować wzmożone zainteresowanie licznych ogólnopolskich i lokalnych mediów oraz portali internetowych prywatnym życiem naszej rodziny. Informacje te, a niejednokrotnie także plotki, dotyczą szczegółów m.in. tak doniosłych dla nas wydarzeń, jak ślub czy inne ważne uroczystości rodzinne" - przekonują.

Synowie Beaty Szydło proszą media o spokój. "Nie jesteśmy osobami publicznymi"

W piśmie czytamy, że synowie Beaty Szydło chcą "po prostu spokojnie pracować, żyć i nie stanowić zainteresowania dla świata mediów oraz opinii publicznej". 

Należy z całą stanowczością podkreślić, że w przeciwieństwie do Beaty Szydło, nie jesteśmy osobami publicznymi i nigdy nie zabiegaliśmy o rozgłos w jakiejkolwiek postaci.
Przyznajemy, że zdecydowana większość artykułów nas opisujących ma wydźwięk pozytywny. Nie zmienia to jednak faktu, że niechciana "sława" powoduje poczucie znacznego dyskomfortu psychicznego, a nasze działania stanowią przedmiot komentarzy i ocen dokonywanych m.in. przez internautów, w tym niejednokrotnie w bardzo obraźliwej formie

-  podkreślają w dokumencie przesłanym do mediów, prosząc o zaprzestanie publikowania informacji dotyczących ich życia prywatnego.

Przypomnijmy, że w ostatnim czasie media informowały, że ks. Tymoteusz Szydło, który od września miał pełnić posługę kapłańską w kościele św. Maksymiliana Męczennika w Oświęcimiu, zawnioskował o bezterminowy urlop. W 2017 roku, gdy otrzymał święcenia kapłańskie i odprawił pierwszą mszę, była premier spotkała się z dziennikarzami, podkreślając, że to "wielkie święto dla jej rodziny". Towarzyszył jej syn ubrany w sutannę. - Tu został ochrzczony, przyjął Komunię św. i zaczynał służbę liturgiczną. Jesteśmy bardzo szczęśliwi. Życzymy Tymoteuszowi, by - jak pięknie powiedział na końcu - Pan Bóg sprawił, by wytrwał do końca w kapłaństwie. Dla naszej rodziny to jest wielki dzień, wielkie święto, jesteśmy niezmiernie szczęśliwi, niezmiernie dumni - mówiła Beata Szydło, cytowana przez diecezję bielsko-żywiecką.

Więcej o: