Są dwa scenariusze, jeśli protesty ws. Senatu zostaną uznane. "Wszystko zależy od Sądu Najwyższego"

Wraz z kolejnymi protestami wyborczymi pojawia się jedno pytanie: kto przeliczy głosy, jeśli Sąd Najwyższy uzna, że jest to niezbędne? Rzecznik SN wskazuje dwie drogi, z kolei przedstawicielka Delegatury KBW podkreśla, że sytuacja jest ciekawa, ale jak dotąd nie było takiego przypadku, takiej sytuacji. Wszystko zależy od Sądu Najwyższego, a jego rzecznik zaznacza przy tym, że "wyniki są na dzisiaj ważne" i Senat nowej kadencji może w spokoju rozpocząć posiedzenie 12 listopada.

Prawo i Sprawiedliwość złożyło sześć protestów wyborczych do Sądu Najwyższego - chce ponownego przeliczenia głosów w sześciu okręgach wyborczych do Senatu o numerach: 12, 75, 92, 95, 96 i 100. Protesty złożyła także Koalicja Obywatelska, w okręgach do Senatu: nr 2 i 26.

W okręgach do Senatu, w których interweniują komitety wyborcze, przewaga zwycięzcy nad przegranym była stosunkowo niska, stąd też wnioskujący chcą sprawdzić, czy głosy zostały zliczone poprawnie. W przypadku politycznego aspektu ta sprawa jest jasna: jedna i druga strona sprawdza, czy jest szansa na to, by umocnić (Koalicja Obywatelska) lub uzyskać (Prawo i Sprawiedliwość) większość mandatów w Senacie.

Sprawa komplikuje się jednak w momencie, kiedy zastanawiamy się nad samą procedurą i kolejnością zdarzeń, z jakimi w najbliższym czasie będzie mierzyć się opinia publiczna.

Proces sprawdzania protestów wyborczych. "Sito" w SN i decyzje trojga sędziów

Kodeks wyborczy określa, że rozpatrywaniem protestów zajmuje Sąd Najwyższy. Sędziowie z Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN w składach trzyosobowych rozpatrują każdy z protestów:

Sąd Najwyższy rozpatruje protest w składzie trzech sędziów w postępowaniu nieprocesowym i wydaje, w formie postanowienia, opinię w sprawie protestu.

Sędziowie oceniają, czy "przestępstwo przeciwko wyborom lub naruszenie przepisów kodeksu miało wpływ na wynik wyborów" lub "rozstrzyga o ważności wyborów oraz o ważności wyboru posła, przeciwko któremu wniesiono protest".

Warto zaznaczyć, że w takim postępowaniu uczestnikami są także wnoszący protest, przewodniczący właściwej komisji wyborczej albo jego zastępca, PKW i prokurator generalny. Wszystkich SN prosi o zajęcie stanowiska (mają na to pięć dni), dopiero później zbiera się trzech sędziów, którzy decydują o dalszych losach protestu.

Także protesty wyborcze komitetów najpierw przejdą przez sito w Sądzie Najwyższym, a dopiero później, decyzją sędziów, podjęte zostaną dalsze kroki i działania. Rzecznik Sądu Najwyższego, sędzia Michał Laskowski, w rozmowie z dziennikarką TVN24 tłumaczył, jakie są możliwe dalsze scenariusze.

Rzecznik Sądu Najwyższego Michał LaskowskiRzecznik Sądu Najwyższego Michał Laskowski Fot. Przemek Wierzchowski / Agencja Gazeta

Rzecznik SN o przeliczaniu głosów. Są dwa rozwiązania

Laskowski zaznaczał, że ustawa nie określa, ile dni na zajęcie stanowiska ma taki trzyosobowy skład, jednak ma to robić "niezwłocznie". Rzecznik SN nakreślił jednak, co stanie się, jeżeli sędziowie uznają protesty za zasadne:

SN w składzie tych trzech sędziów z Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Praw Publicznych może zwrócić się do sądu rejonowego z danego okręgu, np. z Koszalina, i w drodze pomocy prawnej poprosić go o obejrzenie tych kart, przeliczenie, czy głosów nieważnych, czy wszystkich. To zależy od decyzji Sądu Najwyższego.
Może też (Sąd Najwyższy - red.) osobiście to przeliczać, czyli ściągnąć te zapieczętowane karty do głosowania, one się znajdują gdzieś w konkretnym urzędzie. I liczyć samemu.

Podsumowując, na ten moment możliwe są dwa scenariusze wokół protestów wyborczych: pomoc ze strony sędziów sądów rejonowych lub liczenie głosów w Sądzie Najwyższym.

Laskowski podkreślał, że na tę chwilę nie wie, jakie decyzje będą podejmowały trzyosobowe składy sędziowskie. Zwłaszcza że dopiero we wtorek 22 października zaczęto wyłaniać trzyosobowe składy Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Praw Publicznych (powstała za rządów Prawa i Sprawiedliwości, jej członkowie wybierała nowa Krajowa Rada Sądownictwa).

Delegatura KBW o procesie liczenia głosów, jeśli protesty ws. Senatu zostaną uznane

Z pytaniami o możliwe scenariusze, jeśli Sąd Najwyższy uzna, że potrzebne jest ponowne przeliczenie głosów w wyborach do Senatu, Gazeta.pl zwróciła się do Delegatury Krajowego Biura Wyborczego w Koszalinie. To w okręgu nr 100 (Koszalin) różnica między zwycięzcą a przegranym wyborów jest w skali kraju najmniejsza - wynosi zaledwie 320 głosów.

Jak mówi Elżbieta Radomska, dyrektor delegatury KBW w Koszalinie, wszystko w tej chwili zależy od decyzji Sądu Najwyższego, który zdecyduje, jak przebiegać miałoby ponowne sprawdzenie głosów czy ich przeliczenie. Jednak jak miałoby to wyglądać?

- Trzeba byłoby otworzyć zaplombowane depozyty z głosami, tam są karty, przeliczyć te głosy, czy są ważne, czy nieważne. To wszystko pozostaje w gestii Sądu Najwyższego, co on nakaże. Dodatkowo w protokołach jest wyszczególniona liczba nieważnych głosów i przyczyna ich nieważności. To wszystko trzeba byłoby otworzyć, sprawdzić - mówi Gazeta.pl Radomska.

Szefowa koszalińskiej delegatury KBW podkreśla przy tym, że pozostaje jeszcze kwestia rozwiązania tej sprawy z logistycznego punktu widzenia. Zastrzega przy tym: Te depozyty (z głosami - red.) nie będą zwiezione w jedno miejsce, zrobiłby się bałagan. One są w urzędach, złożone według obwodów do głosowania.

Radomska podsumowuje wszystko w taki sposób, ponownie podkreślając rolę Sądu Najwyższego:

Sytuacja jest ciekawa, ale jak dotąd nie było takiego przypadku, takiej sytuacji. Wszystko zależy od Sądu Najwyższego.

Senatorowie niezależni: Krzysztof Kwiatkowski, Wadim Tyszkiewicz, Lidia Staroń i Stanisław GawłowskiSenatorowie niezależni: Krzysztof Kwiatkowski, Wadim Tyszkiewicz, Lidia Staroń i Stanisław Gawłowski Fot. Agencja Gazeta

Senatorowie na posiedzeniu 12 listopada, SN ma 90 dni na podjęcie decyzji

To jeszcze nie koniec całej układanki wokół protestów wyborczych i Senatu, ponieważ w grę wchodzi także czas. Prezydent jest zobowiązany zapisami konstytucji do zwołania pierwszego posiedzenia Sejmu i Senatu w ciągu 30 dni od dnia wyborów. Rzecznik prezydenta Andrzeja Dudy zapowiedział już, że wstępnie terminem posiedzenia nowego parlamentu będzie 12 listopada.

Ta data - co warto podkreślić - nie koliduje zupełnie z pracami Sądu Najwyższego w zakresie rozstrzygnięcia protestów wyborczych. SN ma 90 dni na stwierdzenie ważności całości wyborów lub też orzeczenie o pełnej lub częściowej nieważności. - Tyle czasu ma Izba na rozpoznanie wszystkich protestów w składach trójkowych i zebranie się, zastanowienie się, czy wybory są ważne w całości - mówił TVN24 rzecznik Sądu Najwyższego.

Oznacza to, że senatorowie wybrani 13 października, zgodnie z wynikami podanymi przez Państwową Komisję Wyborczą, zatwierdzonymi wcześniej przez okręgowe komisje wyborcze, mogą jak najbardziej stawić się na nowym posiedzeniu Senatu. Podkreślał to również sędzia Laskowski:

Wyniki są na dzisiaj ważne, senatorowie podejmują swoje obowiązki, zbierają się i robią to, co do nich należy. Jeżeli ta ostateczna uchwała stwierdzi nieważność wyborów w jakimś okręgu czy w odniesieniu do kogoś, może także stwierdzić, że mandat tego senator wygasł i wtedy być może będzie trzeba przeprowadzić ponowne wybory.

Warto przypomnieć w tym kontekście zapisy Kodeksu wyborczego:

Sąd Najwyższy, podejmując uchwałę o nieważności wyborów lub nieważności wyboru posła, stwierdza wygaśnięcie mandatów w zakresie unieważnienia oraz postanawia o przeprowadzeniu wyborów ponownych lub o podjęciu niektórych czynności wyborczych, wskazując czynność, od której należy ponowić postępowanie wyborcze.

Jest więc dokładnie tak, jak przedstawiała to szefowa koszalińskiej delegatury KBW: Wszystko, naprawdę wszystko, w kwestii protestów wyborczych składanych na wyniki wyborów do Senatu, zależy od Sądu Najwyższego i Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Praw Publicznych.

Więcej o:
Komentarze (105)
Wybory parlamentarne 2019. Protesty wyborcze PiS i KO. Kto ponownie przeliczy głosy? Sąd Najwyższy wskazuje rozwiązania
Zaloguj się
  • pisowski_niedouk

    Oceniono 33 razy 29

    Boli przegrana w Senacie? Nie będzie się dało wprowadzić bubli prawnych w przeciągu doby? Jak mi przykro. Na wiosne pogonimy pajaca z pałaca i zostanie wam tylko, realizowanie obietnic wyborczych dla nierobów, nieuków i wszelkiej maści debilstwa, które na was głosowało:-)

  • norman67

    Oceniono 32 razy 28

    Demokratycznymi środkami, bez konfrontacji siłowej PiS władzy nie odda. Mało mu tego, co nakradł i zniszczył, chce bezkarności, tak jak kościółek katolicki nasienie tego zła.

  • jarek_pierwszy_wyspany

    Oceniono 28 razy 28

    Rządowi PiS 'niezwłoczne' opublikowanie wyroków Trybunału Konstytucyjnego zajęło 2 lata. Nie ma co się spieszyć zatem.

  • lodzermensz1

    Oceniono 22 razy 20

    Już nam powołana przez pisowski KRS Izba policzy te głosy. Nie po to miernoty do SN posyłali, bez wymaganych podpisów...

  • jezierskiadam

    Oceniono 22 razy 18

    Haniebne to były ataki na rodzinę Donalda Tuska w wykonaniu Jacka Kurskiego i Małgorzaty Wasserman. Wierzę, że autorzy tych fake-newsów i manipulacji poniosą konsekwencje.

  • precz_z_komunia

    Oceniono 19 razy 17

    Kacapski PiS i tak nie uznaje polskiego prawodawstwa i orzecznictwa :-)
    Zrobią co chcą a Sutener jeszcze im dzieci za 500+ będzie stręczył :-)

  • burn74

    Oceniono 17 razy 15

    Nie ma takiego czegoś,jak protest wyborczy "z ciekawości". PiS po raz kolejny się ośmiesza.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX