Gowin walczy o energetykę dla Emilewicz. Ziobro o zaostrzenie kursu i "poważny resort"

Jacek Gądek
Jarosław Gowin dostał od Jarosława Kaczyńskiego gwarancję, że pozostanie wicepremierem w nowym rządzie. Jak dowiadujemy się od osób bliskich Nowogrodzkiej, sporną sprawą jest zakres kompetencji dla Jadwigi Emilewicz, dla której Gowin chce wyszarpać choć część energetyki. Z kolei Zbigniew Ziobro oczekuje zaostrzenia kursu, drugiego "poważnego resortu" i zachowanie wpływów w spółkach Skarbu Państwa.

O ile dla Zbigniewa Ziobry teka wicepremiera nie jest istotna, to dla Gowina wprost przeciwnie. W nową kadencję startują bowiem z różnych pułapów prestiżu, a ponadto odwołują się do różnych elektoratów.

Zbigniew Ziobro i w coraz większym stopniu Patryk Jaki, który wprowadził do Sejmu grupę swoich najbliższych współpracowników, mają hardy elektorat, bardziej konserwatywny i przywiązujący dużą wagę do walki tak z przestępczością, jak i środowiskiem sędziowskim.

Jarosław Gowin i Jadwiga Emilewicz natomiast odwołują się do elektoratu bardziej inteligenckiego, miejskiego, do świata nauki, klasy średniej, a zwłaszcza do przedsiębiorców.

Osobiście dla Jarosława Gowina utrzymanie statusu wicepremiera było kluczowe ze względów prestiżowych. Degradacja w postaci utrzymania teki ministra nauki i szkolnictwa wyższego, ale przy jednoczesnej utracie teki wicepremiera, byłaby upokorzeniem. Wedle naszych informacji Gowin taką gwarancję uzyskał już od prezesa Prawa i Sprawiedliwości, Jarosława Kaczyńskiego. - Sprawa teki wicepremiera tak naprawdę nie była zagrożona - mówi nam polityk PiS znający kulisy rozmów. Pozycja samego Jarosława Gowina w rządzie ma się zatem nie zmienić.

Najważniejszą sprawą, o którą Gowin teraz zabiega, jest wzmocnienie najbliższej współpracowniczki - Jadwigi Emilewicz, dziś minister przedsiębiorczości i technologii. To, jak bardzo wzmocnił się sam Gowin, będzie widoczne po portfelu, który w rządzie dostanie właśnie Emilewicz.

Podstawowym argumentem szefa Porozumienia jest 18 głosów w Sejmie - to posłowie niezbędni do zapewniania większości dla nowego rządu. To, czego konkretnie by chciało Porozumienie, zasugerował inny bliski współpracownik Gowina, poseł Kamil Bortniczuk w TVN24.

- Nie od dziś jesteśmy za tym, żeby rozszerzać wolność prowadzenia działalności gospodarczej. Chcielibyśmy też trochę lewicę wyręczyć, bo niestety lewica w Polsce zdaje się, że w niektórych kręgach ma monopol na postulaty proekologiczne. My się z tym nie zgadzamy, też jesteśmy proekologiczni, rozwijamy fotowoltaikę i chcielibyśmy zająć się tym w większym stopniu - podkreślał Bortniczuk.

A jeśli mowa o ekologii, to na pierwszy plan wysuwa się walka ze smogiem. Wedle naszych informacji, od miesięcy urzędnicy z Ministerstwa Środowiska mają pretensje do Emilewicz, że za bardzo wtrąca się w sprawy programu "Czyste Powietrze". Na stole pojawiła się zatem kwestia przejęcia wielomiliardowego programu "Czyste Powietrze" przez Emilewicz.

- Gospodarka, gospodarka, poszerzona gospodarka - na tym, jak słyszymy od jednego z polityków obozu władzy, ma zależeć Gowinowi. Stąd też szef Porozumienia naciskał bardzo na wycofanie się rządu ze zniesienia limitu 30-krotności ZUS. Tuż przed wyborami Gowin mówił w wywiadzie dla Gazeta.pl, że ta kwestia zostanie rozstrzygnięta po wyborach. Dziś, gdy sam ma w Sejmie 18 głosów, bez których PiS na spółkę z posłami Zbigniewa Ziobry nie jest w stanie samodzielnie przegłosować takiego zniesienia, mówi już twardo, że "Porozumienie nie zagłosuje za likwidacją 30-krotności".

Na ten moment nie jest pewne, jakie resorty znajdą się w nowym rządzie. Z nowego rządu może zniknąć resort energii. Choć część energetyki miałaby - i o to walczy Gowin - przypaść Emilewicz, jeśli ta pozostanie w swoim resorcie, a to jest niemal pewne.

W szeregach władzy powtarzana jest jednak pogłoska, że Gowin chciałby uzyskać tekę szefa MSZ. Szef Porozumienia dementował to osobiście w poranku rozgłośni katolickich "Siódma 9". - Nie, to plotka całkowicie bezzasadna. U mnie w partii, mówiłem to przed wyborami, są osoby, które byłyby znakomicie przygotowane do pełnienia tej funkcji. Mam na myśli minister Jadwigę Emilewicz czy kiedyś, do niedawna wicemarszałka Senatu, a obecnie eurodeputowanego Adama Bielana, ale Porozumienie nie ubiega się o tę tekę - podkreślał.

Tekę szefa MSZ Jarosław Kaczyński obiecywał już wcześniej prof. Krzysztofowi Szczerskiemu, szefowi gabinetu prezydenta Andrzeja Dudy. - Szczerski już się poczuł zagrożony takimi plotkami o oddaniu MSZ komuś innemu - słyszymy od polityka PiS.

Wśród potencjalnych kandydatów do MSZ na giełdzie nazwisk wymieniana bywa także Jadwiga Wiśniewska, europosłanka PiS. - Ktoś świeżo wybrany na europosła teraz miałby rezygnować z mandatu? To wyjątkowo mało prawdopodobne - mówi osoba z szeregów PiS. Zresztą przykłady z przeszłości są i to nie najlepiej wróżące, gdyby ktoś chciał zamienić posadę w Parlamencie Europejskim na chwiejny fotel w rządzie. Dawid Jackiewicz zrzekł się mandatu w PE, by zostać ministrem Skarbu Państwa, a potem stracił ten fotel i de facto został potem przez PiS porzucony.

W nowym rządzie może się odrodzić Ministerstwo Skarbu Państwa, które PiS wcześniej zlikwidowało. Tu najczęściej pada nazwisko obecnego wicepremiera Jacka Sasina, który żadnego ministerstwa się nie boi. Spółki są polem rywalizacji ministra Zbigniewa Ziobry i premiera Mateusza Morawieckiego. - Istniejący dotychczas rozproszony nadzór nad spółkami SP widać się nie sprawdził - mówi nam polityk PiS.

Zbigniew Ziobro to pewniak w potężnym Ministerstwie Sprawiedliwości, ale nawet w szeregach Solidarnej Polski można usłyszeć, że drugie ministerialne stanowisko dla "ziobrystów" jest dzisiaj kiepskie - tym bardziej, mając aż 18 posłów w Sejmie, chcieliby poszerzyć wpływy w rządzie. Jest w tym racja: pełnomocnik rządu ds. pomocy humanitarnej w randze ministra to stanowisko stworzone tylko z myślą, by Ziobro miał dwóch ministrów, co zakłada umowa koalicyjna SP z PiS. Stanowisko to zajmuje Michał Woś - wcześniej wiceminister sprawiedliwości.

Mówi polityk PiS: - "Ziobryści" chcą co najmniej tyle samo, ile dostanie Gowin. Jeśli Porozumienie ma mieć dwa poważne resorty, to oni też tego żądają.

Partia Ziobry od dawna miała chrapkę na Ministerstwo Sportu i Turystyki, ale po uzyskaniu 18 mandatów w Sejmie, apetyty mają większe, a sport mógłby być, ale na dokładkę. Polityk bliski Nowogrodzkiej: - Może ministerstwem sportu i wpływami w państwowych spółkach się zadowolą.

Inny polityk z szeregów PiS opisuje: - Ziobro i jego ludzie chcą zaostrzenia kursu i twierdzą, że Mateusz Morawiecki nic nie dodaje obozowi prawicy.

Więcej o:
Komentarze (91)
Gowin walczy o energetykę dla Emilewicz. Ziobro o zaostrzenie kursu i "poważny resort"
Zaloguj się
  • uthark

    Oceniono 14 razy 12

    Kwik w walce o koryto - bezcenny.

  • krzysiozboj

    Oceniono 18 razy 12

    Prezes-naczelnik tupnie nogą, Da wicepremiera Kosiniakowi, plus 4-5 ministerstw (wyjdzie pewnie taniej niż suma Ziobry z Gowinem) i młode wilczki szybko przybiegną na Nowogrodzką z płaczem "prezesie kochaniutki, pozwól być swoim podnóżkiem, i jakimś malutkim prezesem czegokolwiek".

  • fezuj

    Oceniono 16 razy 12

    Czyli Kaczescu utworzy nowe ministerstwa, żeby koryto nie okazało się zbyt krótkie?

  • ona_ona_80

    Oceniono 12 razy 10

    Popcorn już kupiony, widowisko się rozkręca
    Coraz bardziej podoba mi się to ich "zwycięstwo"

  • uthark

    Oceniono 11 razy 9

    Program koryto plus w pełnej krasie. Słychać kwik głodnych koryta.

  • jxl82

    Oceniono 13 razy 9

    Przystawki poczuły się wyjątkowo silne. A Kaczusia jest wyjątkowo słaba aby się im przeciwstawić.

  • kiks11

    Oceniono 13 razy 9

    kwiczą strasznie przy tym korycie, które my napełniamy co miesiąc, szlag człowieka trafia

  • kotprezesa

    Oceniono 8 razy 8

    Co tam piSSowsko-kremlowskie małpy?
    Zacznijcie już budować te 100 obwodnic, bo milion elektrycznych samochodów nie ma gdzie jeździć.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX