Wyniki wyborów 2019. Kosiniak-Kamysz jako jedyny na opozycji coś w tych wyborach wygrał [ANALIZA]

Wielu wróżyło im, że 13 października zakończą swoją przygodę z Sejmem, tymczasem PSL jest blisko dwucyfrowego wyniku. Co prawda 9,1 proc. poparcia dla ludowców to wciąż tylko wynik badania late poll IPSOS-u z godz. 1.50, ale już teraz można pokusić się o stwierdzenie, że prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz jest największym wygranym tych wyborów po opozycyjnej stronie barykady.

- Gdy zaczynaliśmy tę wspólną drogę, to niektóre sondaże dawały nam poniżej trzech procent. Jeżeli wyniki sondażowe się potwierdzą, to mamy wielki mandat zaufania od naszych rodaków dla racjonalnego centrum, dla Koalicji Polskiej - stwierdził podczas wieczoru wyborczego Kosiniak-Kamysz. I dodał: - Razem stworzyliśmy nową jakość, nowe centrum, które trzeba rozwijać.

Wbrew sondażom

Faktycznie, jeśli przejrzeć sondaże z ostatnich kilku miesięcy, ludowcy tylko trzy razy otrzymali w nich poparcie oscylujące wokół wyniku late poll lub wyższe. Trzykrotnie było to w sondażu pracowni Social Changes - 9,3 proc. na początku sierpnia, 9,8 w połowie września oraz 11,4 pod koniec lipca. Dla porównania, sondażowa średnia z października to w przypadku ludowców raptem 6,7 proc.

Oczywiście wyniki late poll z godz. 1.50 (niewiele zmieniły względem wyników exit poll) mogą się różnić od pierwszych, częściowych wyników Państwowej Komisji Wyborczej. Trudno jednak przypuszczać, żeby ludowcy nagle stracili ponad 4 proc. głosów i spadli pod próg wyborczy. Oznacza to, że fundamentalny cel PSL i jego prezesa został osiągnięty. Ludowców nie tylko nie zabraknie w Sejmie, a nawet mają realne szanse, żeby istotnie zwiększyć swój stan posiadania - obecnie mają 22 posłów, zaś wynik late poll IPSOS daje im 30 mandatów.

Metamorfoza zielonej koniczyny

W perspektywie długoterminowej kluczowe jest jednak coś innego. Mianowicie to, że PSL zyska kolejne cztery lata na przebudowanie partii. Otrzymany od wyborców kredyt zaufania pozwoli im odnaleźć się w nowych realiach politycznych po tym, jak przespali strukturalno-systemowe zmiany na polskiej prowincji w ostatnich kilkunastu latach. To właśnie Kosiniak-Kamysz był i jest najważniejszą figurą w procesie przekształcenia ludowców z formacji rolniczo-wiejskiej w nowoczesne ugrupowanie chadecko-konserwatywne, które znacznie silniej niż dotychczas zaznaczy swoją obecność w małych i średnich miastach.

- Chcemy być partią chadecką, centrową i ogólnonarodową. Ta metamorfoza zachodzi, aczkolwiek nie przebiega z dnia na dzień. Wymaga czasu, ale uważam, że najtrudniejsze mamy już za sobą - mówił tuż przed wyborami europejskimi w wywiadzie dla Gazeta.pl. - Najtrudniejszy był rok kampanii samorządowej, bo to wtedy miała miejsce próba absolutnego unicestwienia PSL i przejęcia naszych ludzi - oceniał wówczas prezes ludowców.

Dobry wynik PSL to także nieszczególnie optymistyczna wiadomość dla Prawa i Sprawiedliwości. PiS od 2015 roku sukcesywnie wypiera ludowców ze wsi, samo jednocześnie zwiększając swój stan posiadania na prowincji. Pisaliśmy zresztą o tym obszernie na łamach Gazeta.pl. Wynik PSL na poziomie około 10 proc. oznacza, że wieś na kolejne kilka lat nie zostanie politycznie zmonopolizowana przez PiS. Utrzymanie się tam ludowców będzie zaś oznaczało, że opozycja ma jeszcze cień szansy na zawalczenie o prowincję.

Prezydent z Krakowa

Wprowadzenie PSL do Sejmu, w dodatku z wynikiem w okolicach 10 proc., jest też wielkim osobistym sukcesem politycznym prezesa Kosiniaka-Kamysza. To na jego barkach spoczywała odpowiedzialność za przyszłość partii po tym, gdy w czerwcu zapowiedział samodzielny start ludowców do Sejmu.

Kosiniak-Kamysz za swoją decyzję zbierał solidne razy od części polityków Platformy Obywatelskiej, z Grzegorzem Schetyną na czele, i zaprzyjaźnionych z nią mediów. - Nigdy nie zgodzę się na wprowadzenie do naszej koalicji polityki transakcyjnej. Jeśli dla kogoś różnica między Koalicją Obywatelską, a partią rządzącą dzisiaj polega tylko na tym ile od kogo można dostać więcej stołków, to nie mamy o czym rozmawiać. Jeżeli ktoś rozumuje jedynie na zasadzie, kto da więcej, to do nas nie pasuje - grzmiał przewodniczący PO podczas lipcowego Forum Programowego Koalicji Obywatelskiej.

Nieoficjalnie wiadomo, że ludowcy te słowa odebrali bardzo osobiście. Po tej wypowiedzi szefa Platformy nie było już miejsca na żadne dyskusje o wspólnym starcie w wyborach parlamentarnych. W kolejnych kilku miesiącach Schetyna musiał się ukorzyć dwukrotnie. Po raz pierwszy, gdy po naciskach doradców mianował Małgorzatę Kidawę-Błońską kandydatką KO na premiera, samemu usuwając się w cień. Po raz drugi, gdy wieczorem 13 października okazało się, że PSL odebrało Koalicji Obywatelskiej znacznie więcej głosów, niż ktokolwiek się spodziewał.

Niewykluczone, że Schetyna będzie musiał uznać wyższość Kosiniaka-Kamysza także po raz trzeci. W kontekście zaplanowanych na wiosnę 2020 roku wyborów prezydenckich. Nie od dziś wiadomo, że Koalicja Obywatelska ma problem ze znalezieniem kandydata, który mógłby rzucić wyzwanie Andrzejowi Dudzie. Z drugiej strony, jako największa siła opozycyjna, KO chciałaby samodzielnie wskazać polityka, który stanie do pojedynku z urzędującą głową państwa i przekonać do tej kandydatury innych partnerów z opozycji.

Tymczasem jeśli wynik PSL się utrzyma - a tym bardziej, jeśli jeszcze by się poprawił - naturalnym kandydatem opozycji przeciwko Dudzie będzie właśnie prezes ludowców. Młody, ale już bardzo doświadczony. Koncyliacyjny, ale pryncypialny. Do tego szanowany przez Polaków - potwierdzają to kolejne badania zaufania do polityków - i świeżo po dużym politycznym sukcesie. Kosiniak-Kamysz może być dla opozycji nadzieją, której ta szuka od października 2015 roku.

Więcej o:
Komentarze (173)
Wybory parlamentarne 2019. Kosiniak-Kamysz największym wygranym
Zaloguj się
  • marcin5050

    Oceniono 39 razy 29

    komentator nie zauważa, że pod Kosiniaka jest podpięty Kukiz /albo odwrotnie/, o którym to ani słowa w artykule...

  • gr39

    Oceniono 20 razy 16

    wygrał istnienie w sejmie - nie wiadomo po co, i może szansę na sojusz z PiS (program KORYTO +). W rzeczywistości rozbił opozycję, PiS powinien być mu dozgonnie wdzięczny

  • dioskorides

    Oceniono 18 razy 16

    Przegrał a nie wygrał, bez egzotycznej koalicji z Kukizem do sejmu by się nie dostał a tak to wskoczył ale lekko ponad progiem. Największym wygranym jest lewica która wraca do gry z dobrym wynikiem daleko przebijając próg. Niestety GW już zaczyna swoją grę i oprócz bycia antypisem robi co może żeby umniejszyć lewice

  • joankb

    Oceniono 22 razy 14

    A nigdy w życiu. Zakłamany katotalib, wpychający nm swoje "wartości", zabraniający żyć po swojemu.
    Przy czym jego, co oczywiste regułki nie dotyczą. Bo to Panie, wyjątkowa sytuacja była.... Precz.

  • wan4

    Oceniono 19 razy 11

    Takim tytułem nagradzacie Kosiniaka za rozwalenie wspolnego bloku opozycji. Werbalne pie...nie o wartościach a realne podziwianie skuteczności jako takiej

  • za_miske_ryzu

    Oceniono 16 razy 10

    Kosiniak Kamysz nie jest jedynym wygranym po stronie opozycji. Czarzasty i Zandberg również mogą świętować zwycięstwo.

    Kandydatem opozycji na prezydenta powinien zostać Trzaskowski, ewentualnie Kidawa-Błońska.

  • el.pistolero

    Oceniono 31 razy 9

    PSL wyraźnie zyskało po odsunięciu się od KO. W przeciwnym wypadku, skończyliby jak Nowoczesna, jakaś tam lewica Nowackiej i inne partyjki, które uważane są za mało ważnych giermków PO. W zasadzie, to już ich nie ma na polskiej scenie politycznej, bo w świadomości wyborców KO = PO.

  • adam_l27

    Oceniono 12 razy 8

    Najpierw trzeba by ustalić ile w tych głosach jest głosów zwolenników Kukiza. A najlepiej poczekać na ostateczne wyniki.

  • podrozniczka9

    Oceniono 11 razy 7

    No błagam - PSL z kukizem ma w sumie mniej niż osobno w 2015. To ma byc sukces? I co partia chadecko-konserwatywna robi w łożku z walniętym Kukizem?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX