Macierewicz wciąż marzy o władzy, ale stracił już swój czar. Na wiecu usłyszał, że "piekło się o niego upomni"

Jacek Gądek
Antoni Macierewicz już nie widzi największego zagrożenia w Rosji, ale w demografii. Jego Podkomisja Smoleńska zamarła przed wyborami. Do końca roku - jak mówi sam Macierewicz - ma już dostać komputerowe symulacje katastrofy, by na początku nowego roku napisać raport końcowy. Pozostaje ulubieńcem o. Tadeusza Rydzyka, ale na wiecach padają już pytania, czy nie boi się, że "piekło się upomni" o niego za to, co robi wokół Smoleńska.

Choć fizycznie jest w świetnej formie, to jako polityk Antoni Macierewicz jest cieniem siebie sprzed kilku lat. Jeździ służbową limuzyną i ma skromną ochronę, ale o większej eskorcie musi zapomnieć.

Macierewicz chce władzy, a nie honorów

To, co pozostało, to duże ambicje. - Macierewicz może nie być zainteresowany żadną honorową funkcją, ale tylko realną władzą, jaką miał w MON. Antoni oczywiście wciąż marzy o funkcjach, których nikt mu teraz nie da: MON, MSW albo marszałka Sejmu - mówi polityk PiS.

Fotel szeregowego - choć to oczywiście zaszczytna funkcja - posła to dla niego brzmi jak upokorzenie. Zwłaszcza, że Podkomisja Smoleńska, którą wciąż kieruje, przejdzie do historii krótko po wyborach. Rok 2020 będzie ostatnim dla Podkomisji? - Pewnie tak, bo dłużej już nie będzie sensu, by istniała - mówi nasz rozmówca z szeregów PiS.

Póki co Macierewicz jest w roli lidera listy PiS w Piotrkowie Trybunalskim. Ale kursuje wciąż do Warszawy. Wspiera swojego przyjaciela i druha w polityce: Piotra Naimskiego, pełnomocnika rządu ds. strategicznej infrastruktury krytycznej. Naimski jest "szychą" w rządzie, ale jest też niedzisiejszy. Jeździ 30-letnim mercedesem, a mówca z niego akademicki, a nie wiecowy.

Spotkania Naimskiego z wyborcami uświetnia właśnie Macierewicz. Po co? Bo Naimski, choć jest dość wysoko - nr 4. - na warszawskiej liście PiS, to może mandatu nie zdobyć. Ryzyko, że przeskoczą go młode wilczki z niższych pozycji jest bardzo duże. Kluczem do wywalczenia mandatu jest pozyskanie najtwardszego elektoratu, a do tego Macierewicz jest najlepszy.

"Piekło się o pana upomni"

Naimski i Macierewicz występują więc w kampanii w duecie. Szef Podkomisji poleciał z nim nawet za Ocean, bo głosy z zagranicy dolicza się do puli w Warszawie. Macierewicz, choć ma grono wyznawców, to stopniowo traci jednak swój magnetyzm. Na świeżym spotkaniu z Polonią w Kanadzie (w mieście Mississauga), jeden z uczestników na serio pytał Macierewicza, czy leczy się z zburzeń urojeniowych. - Nie leczę się i nigdy się nie leczyłem - odparowywał były szef MON.

A inny uczestnik na tym samym spotkaniu z Macierewiczem i Naimskim 8 września wprost wypalił: - Czy zgodzi się pan, że szczucie jednej połowy Polski na drugą kłamliwymi argumentami o potworną bratobójczą zbrodnię jest pomysłem szatana? Mam na myśli Smoleńsk i ranę, która pan drąży od lat w ciele narodu, dla korzyści politycznej, bredząc, że pan szuka prawdy. Piekło się o pana upomni.

Wcześniej takie incydenty się nie zdarzały.

Macierewicz wspiera odwiecznego druha

Warszawski Rembertów. Na spotkanie z Naimskim i Macierewiczem przychodzi 30-40 osób. Naimski klepie partyjny przekaz, aż po godzinie przyjeżdża Macierewicz, który sam też miał wcześniej spotkanie z wyborcami i gnał na obrzeża stolicy. Akurat przysiadł się do mnie. - Udało się przyjechać bez problemów? - Bez większych - żartujemy, pamiętając o karambolu wówczas jeszcze szefa MON, gdy pędził z Torunia do Warszawy. Potem przejmuje inicjatywę i ze sceny wspiera Naimskiego.

Ale o katastrofie smoleńskiej nie zaczyna mówić sam z siebie. Dopiero pytanie z sali wywołuje ten temat.

Na tym polu Macierewicz jest bardzo ostrożny. - Wszystkie podstawowe elementy przebiegu wydarzeń, jeżeli chodzi o katastrofę, zostały tam sformułowane - mówi o swoim "raporcie technicznym" sprzed roku.

Ale dodaje asekuracyjnie: - A teraz czekamy na weryfikację tego. Czekamy na weryfikację, która została zamówiona, bo podpisaliśmy umowę z najlepszą światową firmą, która się tym zajmuje, [czyli] National Institute for Aviation Research z uniwersytetu stanowego w Wichita w Kansas.

Stwierdzenie o "weryfikacji" dotychczasowych wniosków brzmi zaskakująco. Bo przecież ponad rok temu członkowie Podkomisji - bez żadnego znaku zapytania - pokazywali nawet, gdzie w Tu-154M miały być umieszczone ładunki wybuchowe.

Macierewicz weryfikuje własną wersję

Jak podkreślał, NIAR przygotowuje po rekonstrukcji samolotu Tu-154M "symulacje pokazującą i sprawdzającą, czy teza MAK-Millera [takiej nazwy używa - red.] co do tego, co się stało z samolotem po uderzeniu w ziemię, jest prawdziwa". Ale ciekawiej jest dalej: - Czy też jest prawdziwa nasza teza, że samolot utracił skrzydło na skutek eksplozji, a później nastąpiła eksplozja w lewym baku, centropłacie, i to doprowadziło do katastrofy i do śmierci wszystkich - podkreślał. Słowem: Macierewicz chce weryfikować własne ustalenia, które wcześniej opisywał jako pewnik.

- Zostaną zrobione po prostu symulacje - dodawał. Jak zapewniał, do końca tego roku mają one zostać wykonane. - I wtedy zostanie napisany ostateczny raport, który oczywiście oprócz tego będzie zawierał także to, co jest już gotowe - także analizę, jak doszło do tego wszystkiego, zaczynając od wybrania tej, a nie innej firmy do remontu samolotu. A to było zrobione w ten sposób, że tylko jedna firma mogła otrzymać to i było to sterowane od początku do końca. I jest [to] rzeczywiście wstrząsającą historią.

- Myślę, że Wichita dotrzyma swojego terminu końca tego roku. W związku z tym albo końcem roku, albo na początku przyszłego będzie raport końcowy - zapewniał.

"Wtedy do tego [Smoleńska] wrócimy"

Słowem: przed wyborami nic nowego z życia Podkomisji ma nie wypłynąć. W czasie kampanii Macierewicz wręcz nabiera dystansu do kategorycznych stwierdzeń własnego "raportu technicznego", który stawiał sprawę jasno: katastrofę spowodowały eksplozje. A teraz mówi, że "czekamy na weryfikację" ustaleń komisji Millera, jak i zupełnie innych wniosków własnego "raportu technicznego".

Na spotkaniu w Kanadzie też o tym zapewnił, uciekając od tematu: - Będzie raport końcowy - w tym roku albo na początku przyszłego. Wtedy tę sprawę szczegółowo [opiszemy], jak wyglądała kwestia poniesienia śmierci przez załogę i wszystkich będzie miał pan tam popisana. Wtedy do tego wrócimy.

Czyli: do Smoleńska wróci po wyborach, a póki co zepchnął temat na drugi plan.

Teraz największym zagrożeniem jest...demografia

Macierewicz odnajduje się na innych polach. Na regionalnej konwencji PiS w Piotrkowie Trybunalskim w swoim przemówieniu słowem nie wspomniał o katastrofie. Z ikrą mówił za to o rolnictwie, hodowli tuczników, energetyce, o małżeństwie i militariach. O Smoleńsku - nic.

W felietonach na antenie Radia Maryja jedynie prześlizguje się po - jak mówi - "tragedii smoleńskiej", choć dostał doskonałe paliwo: wyrok - nieprawomocny - na Tomasza Arabskiego (jednego z najbliższych współpracowników Donalda Tuska) za sprawę organizacji lotu do Smoleńska 10 kwietnia 2010 r. Skupia się za to przestrzeganiem przed "tęczowym sztandarem", na wartościach chrześcijańskich i Kościele i ryzyku likwidacją 500 plus przez opozycję.

- Cały czas jest jednym z ulubieńców o. Tadeusza Rydzyka - mówi osoba bliska toruńskiej rozgłośni.

Polityk PiS potwierdza: - Zawsze był w Radiu Maryja i wciąż jest tam szanowany, tym bardziej, że należy do starej gwardii polityków, którzy już w latach 90. otaczali o. Rydzyka. Toruń nie ma już takiej pozycji, jak kiedyś.

Więcej o:
Komentarze (314)
Macierewicz wciąż marzy o władzy, ale stracił już swój czar. Na wiecu usłyszał, że "piekło się o niego upomni"
Zaloguj się
  • sluchaj_bej

    Oceniono 132 razy 126

    "Nie leczę się i nigdy się nie leczyłem"

    I dlatego mamy problem...

  • window_licker

    Oceniono 96 razy 92

    Pozwolić dla władzy 3x grzebać w trupie brata, 2x wyciagać z grobu, wyciagać z grobów dziesiątki trumień tylko dla cyrku politycznego i na tych trumnach uzyskać władzę absolutną.

    Ciekawe czy Kaczyński nie ma koszmarów nocnych?

  • sabaton128

    Oceniono 86 razy 80

    Piekło? mnie na początek by usatysfakcjonowało więzienie dla Macierewicza

  • marc.pl

    Oceniono 65 razy 61

    Są jeszcze w naszym kraju tysiące kretynów którzy w Macierewiczu widzą zbawcę narodu. Kretyństwo wśród Polaków ma się dobrze i jak sondaże wskazują ma przed sobą świetną przyszłość.

  • marc.pl

    Oceniono 51 razy 49

    Warto jeszcze dodać że na podkomisję Macierewicza wydaliśmy niezliczone miliony zł. i wciąż płacimy gdyż ten twór schizofreników istnieje nadal.

  • fakiba

    Oceniono 48 razy 42

    Antek może sobie pomarzyć o "wadzy" teraz przed sąd i do pierdla za całokształt

  • jac_l_w

    Oceniono 38 razy 38

    O tym, co Antek będzie robił po wyborach nie będą decydować ich wyniki, ale haki na Kaczyńskiego i wpływy Kremla.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX