Przerwane posiedzenie Sejmu. Poseł PiS o tym, kto podjął decyzję: Przecież nie my, tylko Prezydium Sejmu

Nieoczekiwana przerwa w posiedzeniu Sejmu nadal nie została w jasny sposób wyjaśniona i mnożą się teorie o możliwych powodach takiej decyzji. Niewykluczone, że PiS chciało uniknąć przedwyborczego ostrzału ze strony opozycji, a choć debata o odwołanie ministra sprawiedliwości się odbyła, to na październik przeniesiono kilka niewygodnych punktów. Pojawiają się też spekulacje, że PiS może chcieć w ten sposób "majstrować" przy wyborze sędziów do TK.

Cały czas trwają dyskusje na temat tego, dlaczego Prawo i Sprawiedliwość w ostatniej chwili zarządziło przerwę w posiedzeniu Sejmu. Dopiero we wtorek wieczorem zapadła decyzja, że izba niższa parlamentu będzie obradowała tylko w środę, a do posiedzenia wróci 15-16 października, czyli już po wyborach parlamentarnych 2019.

Marszałek Sejmu Elżbieta Witek jeszcze na Prezydium Sejmu - jak opisywaliśmy na Gazeta.pl - miała tłumaczyć m.in. wicemarszałkom, że o przerwę zawnioskowali posłowie, którym trzydniowe posiedzenie kolidowałoby z kampanią wyborczą do parlamentu. Później okazało się, że taki wniosek, w imieniu klubu PiS, złożył wicemarszałek Ryszard Terlecki.

Czy rzeczywiście frekwencja w Sejmie była mniejsza przez trwającą kampanię w wyborach parlamentarnych? Podczas pierwszego sejmowego głosowania, po godz. 9 w środę nie było aż 176 posłów, potem głosowania wznowiono dopiero po godz. 21. Wtedy na sali nie było 46 posłów i tylu pozostało nieobecnych do końca obrad.

Sama przerwa - co warto zaznaczyć - nie jest nielegalna, ale precedensowa. Dokończenie posiedzenia Sejmu po wyborach jest zgodne z konstytucją, ponieważ kadencja parlamentu trwa aż do momentu, gdy zbierze się nowy Sejm.

Posłowie PiS o przerwie: Dowiedziałem się dopiero na miejscu, kiedy przyjechałem

Posłowie Prawa i Sprawiedliwości w rozmowach z Gazeta.pl mówili m.in., że jak najbardziej, wrześniowe posiedzenie przeszkadzało im w prowadzeniu kampanii i kolidowało z zaplanowanymi spotkaniami.

Jeden z parlamentarzystów powiedział natomiast:

O odwołaniu posiedzenia dowiedziałem się dopiero na miejscu, w Sejmie, kiedy przyjechałem na obrady. Zapytałem tylko w Kancelarii Sejmu, czy to zgodne z przepisami. Zapewniono mnie, że jak najbardziej, więc nie widzę w tym problemu.

Inny z posłów PiS zaznaczał z kolei, że o przerwę w posiedzeniu Sejmu należy pytać Prezydium. Pytany o to, że wniosek o przełożenie obrad złożyła grupa posłów Prawa i Sprawiedliwości rzucił:

I co z tego? Ważne jest, kto podjął decyzję. Przecież nie my, tylko Prezydium Sejmu. To była ich decyzja i w prezydium proszę pytać, dlaczego ją podjęli.

TK i przerwa w Sejmie. PiS powtórzy zagrywkę PO?

Wokół przerwy w obradach Sejmu pojawiły się też inne, możliwe wyjaśnienia. Czwartkowy "Dziennik Gazeta Prawna" wskazuje:

Pojawiły się nawet spekulacje, czy PiS nie myśli o wyborze sędziów Trybunału Konstytucyjnego w miejsce tych, którym kadencja kończy się w grudniu. Tyle że byłoby to powtórzenie zagrania PO z poprzedniej kadencji, które PiS krytykowało i które doprowadziło do wojny o TK.

Chodzi o trzech sędziów TK, których kadencja kończy się w grudniu tego roku, czyli Stanisława Rymara, Wojciecha Sycha i Marka Zubika.

Przerwa w posiedzeniu Sejmu. "Rzeczpospolita" o fiasku ustaleń komisji ds. Amber Gold

W środę wstępnie posłom miał być przedstawiony raport końcowy komisji ds. Amber Gold, jednak ten punkt zniknął z harmonogramu i zostanie rozpatrzony już po wyborach. "Rzeczpospolita" pisze wprost:

PiS nie znalazł bomby, która miała wysadzić Donalda Tuska - w tym sensie ustalenia komisji są dla PiS mało przydatne do wygrania wyborów. (...). Wniosek komisji nie jest odkrywczy - powiela to, o czym pisały media. Nie udało się PiS dopaść syna byłego premiera, który pracował dla jednej ze spółek Marcina P.

Przerwa w Sejmie a pytania o odprawę dla premiera i wątek ułaskawienia Falenty

Co oczywiste, przerwane posiedzenie przede wszystkim wytrąca broń z ręki opozycji, która miałaby trzy dni na ścieranie się z obozem władzy w parlamencie, co rejestrowałyby kamery. Mimo tego w środę odbyła się debata nad wnioskiem o odwołanie ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobro - doszło do niej jednak już po godz. 19.30, a więc już po emisjach telewizyjnych dzienników.

Na głosowaniu o odwołanie Ziobry nie pojawiło się 39 posłów, w tym 15 z PO-KO, zabrakło m.in. Krzysztofa Brejzy. Nieobecnych było też 10 parlamentarzystów PiS, w tym wicepremier Jarosław Gowin.

Podobny punkt zapalny - podsumowanie roku 2018 według RPO Adama Bodnara - rozpoczął się po godz. 23 i pod koniec przemawiał zaledwie do pustej sali.

Za to już po wyborach Sejm zajmie się tematami idealnymi na paliwo polityczne dla opozycji - chodzi o dyskusję na temat odprawy dla premiera Mateusza Morawieckiego, gdy ten odchodził z banku BZ WBK. Inny temat, który "spadł" z Sejmu, to wątek uzyskania informacji na temat prób uzyskania ułaskawienia, jakie podejmował Marek Falenta.

Więcej o:
Komentarze (123)
Przerwane posiedzenie Sejmu. Poseł PiS o tym, kto podjął decyzję: Przecież nie my
Zaloguj się
  • biesczad1

    Oceniono 58 razy 56

    PiS naciskało na Du*ę, żeby zarządził wybory najszybciej jak się da, a teraz brakuje im czasu na kampanię - ciemny lud kupi ten kit?

  • pollako

    Oceniono 51 razy 47

    PIS rządzi 4 lata a jest więcej afer jak za rządów PO i PSL które rządziły 8 lat.

  • krynolinka

    Oceniono 44 razy 36

    Mogli ustalić termin wyborów na 10 listopada. Byłaby długa kampania i na obrady w sejmie byłby czas i praktycznie na wszystko. Ale jak wiadomo pisiory muszą kombinować. Bez kombinacji ani rusz. Jeśli pociągną ten parlament do końca roku to też nikt się nie zdziwi.

  • def11

    Oceniono 32 razy 32

    Bez żadnego trybu oczywiście szeregowy poseł ustalił.
    Z sędziami TK temat jak najbardziej prawdopodobny, utrata samodzielnej większości, na co wskazują sondaże, daje staremu sejmowi jeszcze 30 dni ( od wyborów ) na wszelkie pomysły posła szeregowego.

  • 20portal

    Oceniono 27 razy 27

    Naiwni ludzie. Cimek wczoraj głowił się nad ... przyczynami zawieszenia prac Sejmu (do października). Włodku, to proste: jeśli wybory pójdą nie pomyśli PiS to prezes wykorzysta Sejm, aby je unieważnić (nie trzeba wybierać nowego Sejmu bo Sejm ... jest i może pracować). Takiego numeru nawet Hitler z Mussolinim nie wymyślili. A prezes może!

  • matatjahu

    Oceniono 24 razy 24

    jak mądrzy ostrzegali, że komuniści mafii węglowej (putina) dorwali się do władzy w 2015 r. to nikt nie wierzył. teraz macie już obraz. w normalnym państwie ostatnie posiedzenie parlamentu starej kadencji odbywa się na 2-3 tygodnie przed wyborami. pis właśnie pokazał jak wygląda demokracja po rusku. jak tym 25% polakom się zwraca uwagę, że pis to komuniści to nikt nie wierzy...to macie teraz...

  • marc.pl

    Oceniono 20 razy 20

    W PiS doskonale wiedzą że przy utracie większości w sejmie zagraża im nie tylko trybunał stanu ale realne więzienie, dlatego będą robić wszystko aby do tego nie dopuścić - będą stosować wszelkie metody, możliwe nawet że po prostu unieważnią wybory a pretekst zawsze jakiś wymyślą.

  • bormanek

    Oceniono 20 razy 20

    zobaczycie krycha pawłowicz , bedą wybierać do TK

    te dziady pisowskie wiedzą że tego nikt nie zatrzyma

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX