PiS nagle przerywa ostatnie przedwyborcze posiedzenie w Sejmie. "Sytuacja bez precedensu". Kuriozalne tłumaczenia

We wtorek wieczorem nagle ogłoszono, że ostatnie posiedzenie Sejmu przed wyborami zostanie przerwane. Posłowie zbiorą się tylko w środę, natomiast do pracy wrócą... już po wyborach. Taką decyzję - to nieoficjalne informacje Gazeta.pl - marszałek Sejmu miała argumentować prośbami posłów, którzy twierdzą, że obrady kolidują im z kampanią wyborczą.

To miało być ostatnie, trzydniowe posiedzenie Sejmu przed wyborami parlamentarnymi. Jednak w ostatniej chwili pojawił się pomysł, by ogłosić przerwę w obradach. Wtorkowy wieczór obfitował w naprawdę błyskawiczne zmiany planów izby niższej. Zaplanowane na 11-13 września posiedzenie zostało przerwane, posłowie zbiorą się tylko w środę 11 września. Potem prace, według harmonogramu, będą kontynuowane już po wyborach parlamentarnych - 15 i 16 października.

Wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki po posiedzeniu Prezydium Sejmu potwierdził, że posiedzenie zostanie przerwane. Jak mówił, pozostanie "kilka punktów kontrowersyjnych", a opozycja "będzie miała okazję do wystąpień". - Będzie sprawozdanie komisji VAT-owskiej i wotum nieufności wobec ministra Zbigniewa Ziobry, myślę, że to najważniejsze punkty - powiedział. 

Od razu pojawiły się wątpliwości, ponieważ w praktyce będzie wyglądało to tak: posłowie obecnej kadencji już po wyborach będą uchwalać ustawy, gdy na nominacje poselskie czekać będą nowi parlamentarzyści. Według wicemarszałka Sejmu Stanisława Tyszki "to sytuacja bez precedensu". Jak twierdzi, może to oznaczać, że PiS po 13 października, na wznowionych obradach, może chcieć "przepchnąć" niewygodne dla siebie projekty.

Przerwane posiedzenie Sejmu, tuż przed wyborami. Wniosek o odwołanie Ziobry w agendzie

Na razie nie wiadomo, skąd w ogóle wziął się taki pomysł - we wtorek ogłoszono jedynie, że będzie przerwa w obradach. Z nieoficjalnych informacji Gazeta.pl wynika, że marszałek Sejmu Elżbieta Witek miała przekonywać członków Prezydium Sejmu, że o przerwę prosili... posłowie. Otóż posiedzenie Sejmu miałoby kolidować im z kampanią wyborczą. Jednak konkretnych posłów nie wskazała, a rzeczywiste powody też nie zostały podane wicemarszałkom.

Z harmonogramu wynika z kolei, że środowe posiedzenie będzie obfitowało w punkty raczej niewygodne dla partii rządzącej, te jednak znalazły się na samym końcu listy.

Najpierw o godz. 19.30 rozpatrywany będzie wniosek o wyrażenie wotum nieufności wobec ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry - przeznaczono na to półtorej godziny. Wcześniej, o godz. 16, wniosek rozpatrzy Komisja Sprawiedliwości i Praw Człowieka. Oznacza to, że jeszcze przed wyborami Ziobro zmierzy się w parlamencie z oskarżeniami opozycji po aferze Piebiaka.

Później w głosowaniach posłowie zdecydują m.in. w sprawie udzielenia informacji przez premiera Mateusza Morawieckiego na temat odprawy, jaką otrzymał od banku BZ WBK (obecnie Santander).

Na godz. 23 zaplanowano natomiast przedstawienie informacji przez RPO na temat przestrzegania praw człowieka w Polsce. O burzliwych obradach sejmowej komisji sprawiedliwości, na której obecny był Adam Bodnar, pisaliśmy już na Gazeta.pl.

Afera Piebiaka i wystąpienia szefów KRS i SN

Dwa punkty z porządku obrad nie zostaną rozpatrzone przez Sejm jeszcze przed wyborami. Są o tyle kluczowe, że dotyczą dwóch instytucji, na które uważnie patrzą media po wybuchu afery Piebiaka w ministerstwie sprawiedliwości.

Na 86. posiedzeniu Sejmu mają odbyć się dwa wystąpienia: I prezes Sądu Najwyższego Małgorzaty Gersdorf i przewodniczącego Krajowej Rady Sądownictwa Leszka Mazura.

Zarówno I prezes SN, jak i szef KRS, mają przedstawić informacje na temat działalności podległych sobie instytucji w 2018 roku. Ważne jest, że prof. Gersdorf ma także poinformować o działalności Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego, w której zasiadają sędziowie oskarżani o inspirowanie ataków m.in. na szefa "Iustitii" Krystiana Markiewicza. Także w Krajowej Radzie Sądownictwa mają znajdować się tacy sędziowie.

Więcej o:
Komentarze (433)
Wybory parlamentarne 2019. Przerwane posiedzenie Sejmu przed wyborami.
Zaloguj się
  • safelogica

    Oceniono 172 razy 158

    Przygotowują zamach stanu ze stanem wyjatkowym. W pamiętną noc 4 czerwca 1992 kaczyńscy chcieli wyprowadzić wojsko na ulice i aresztować Wałęsę i resztę liderów parlamentarnych. Zdecydowana postawa Wałęsy nie dopuściłą do wyprowadzenia wojska tzw. Jednostek Nadwiślańskich MSW stacjonujących w Warszawie. Dlatego Wałęsa zlikwidował tą formację aby nikt już nie miał takich pomysłów. Teraz Kaczor gotowy jest na rozlew krwi. Przecież jeżeli sejm w składzie niewybranych posłów przegłosuje ustawy blokujące nowych rządzących to skończy się zamieszkami, wtedy Kaczor ogłosi stan wojenny i nie dopuści do zaprzysiężenia nowego Sejmu, zwłaszcza że ma Dudę idiotę

  • krynolinka

    Oceniono 160 razy 134

    Skurczybyki coś kombinują. Jaki to zwyczaj żeby po wyborach ustępujący sejm obradował. Białoruski!!

  • krynolinka

    Oceniono 141 razy 115

    Może się zabezpieczają żeby władzy nie oddać. Wszystko jest możliwe. Idziemy na wybory. Trzeba bolszewików pogonić.

  • def11

    Oceniono 110 razy 104

    Na wypadek niekorzystnych dla PiS-u wyborczych rozstrzygnięć PiS zostawia sobie furtkę do antydemokratycznych rozwiązań. Ludzie wtedy powinni wyjść na ulicę.

  • vito60

    Oceniono 101 razy 97

    Skoro posłom praca w Sejmie przeszkadza w kampanii wyborczej, to niech złożą mandaty albo wezmą urlop bezpłatny. To już kpina żeby brać pieniądze za prowadzenie własnej kampanii wyborczej. Chamstwo nawet nie czuje obciachu.

  • urian

    Oceniono 79 razy 75

    To preludium, jeśli PiS utrzyma większość parlamentarną to możemy się spodziewać, że nowy Sejm na pierwszym posiedzeniu ogłosi przerwę w obradach na 4 lata.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX