"To polityk światowego formatu, duża postać międzynarodowej polityki". Polowanie PiS-u na Tuska może wyjść "dobrej zmianie" bokiem

W ciągu ostatnich pięciu lat międzynarodowa pozycja Donalda Tuska wzrosła niebagatelnie. Zdaniem dr. hab. Sławomira Sowińskiego z UKSW, Polacy to widzą i są z tego dumni, dlatego próba postawienia Tuska przed Trybunałem Stanu byłaby błędem PiS-u. - Polowanie na polityka tego kalibru byłoby dla Nowogrodzkiej bardzo niebezpieczne i lekkomyślne - mówi w rozmowie z Gazeta.pl politolog.

GAZETA.PL, ŁUKASZ ROGOJSZ: Powołane w tej kadencji przez Prawo i Sprawiedliwość komisje (Komisja Weryfikacyjna ds. Reprywatyzacji i Komisja Śledcza ds. Afery Amber Gold) nie pogrążyły polityków koalicji PO-PSL. W przypadku Komisji Śledczej ds. VAT, która rekomenduje postawienie przed Trybunałem Stanu Donalda Tuska, Ewy Kopacz, Jacka Rostowskiego i Mateusza Szczurka, będzie inaczej?

DR HAB. SŁAWOMIR SOWIŃSKI: Wniosek pana posła Horały jest - w mojej ocenie - dość wątpliwy zarówno merytorycznie, jak i ryzykowny politycznie.

O jakich wątpliwościach merytorycznych i politycznych pan mówi?

Jeśli chodzi o wątpliwości merytoryczne, to Trybunał Stanu jest po to, żeby ścigać przestępstwa najważniejszych polityków w zakresie przestrzegania konstytucji i ustaw. Tutaj możemy się, rzecz jasna, spierać, czy zaproponowane przez pana ministra Szczurka jednolity plik kontrolny albo tzw. odwrócony VAT zostały wprowadzone w odpowiednim momencie, czy też należało to zrobić kilka lat wcześniej, a więc w samym środku recesji, która dopadła wtedy światową gospodarkę. Po jednej stronie mamy stymulowanie koniunktury, a po drugiej politykę uszczelniania podatków. Tyle że takie spory mogą między sobą toczyć politycy i ekonomiści. Jestem natomiast przekonany, że to nie jest spór, nad którym pochylać powinni się sędziowie Trybunału Stanu. Można pytać, czy mamy tu do czynienia z błędami politycznymi, ale nie dostrzegam tu złamania prawa. W mojej ocenie sprawy dla Trybunału Stanu też więc nie ma.

Co do aspektu politycznego, to cała inicjatywa komisji i posła Horały wygląda na projekt wyborczy. Sami politycy PiS-u mówią, że o losach tych wniosków rozstrzygnie już przyszły Sejm. To swego rodzaju ukłon w stronę wyborców - to oni wybierając tych lub innych polityków mają zadecydować i rozstrzygnąć, co dalej stanie się z tą sprawą. Tym sposobem PiS chce swój elektorat jeszcze mocniej zmobilizować przed jesiennymi wyborami.

Rekomendacja komisji śledczej ds. VAT to polityczny "straszak" czy realna groźba?

Bardziej chyba "straszak". Do postawienia byłego premiera lub ministra przed Trybunałem Stanu PiS potrzebowałoby co najmniej 276 głosów w Sejmie. Dziś tylu by chyba nie zebrało. A obecne sondaże, chociaż wciąż dają PiS-owi zdecydowane zwycięstwo, to - przynajmniej na razie - nie rokują na zdobycie przez partię Jarosława Kaczyńskiego większości 3/5 głosów w nowym Sejmie.

Czyli wielki polityczny teatr? Poza mobilizacją własnego elektoratu PiS osiąga w ten sposób jeszcze jakieś strategiczne cele?

Rozpoczynając dyskusję o możliwym postawieniu wspomnianej czwórki polityków przed Trybunałem, PiS zyskuje - jak sądzę - jeszcze dwie rzeczy.

Po pierwsze, pokazuje polityczną twardość i zdecydowanie. Bezkompromisowość, której oczekuje od partii spora część jej elektoratu. Jednocześnie PiS robi to w sposób elegancki i konstytucyjny. Mówi: patrzcie, jesteśmy skuteczni, ale i praworządni. To dwie pieczenie upieczone przy jednym ogniu.

Po drugie, i to jest być może w całej sprawie najważniejsze, PiS wzmacnia kluczowy przekaz swojej kampanii. Teraz będzie mogło jeszcze skuteczniej przekonywać Polaków, że jeśli nie wygrają wyborów, to zagrożone będą transfery socjalne, których PiS dokonało w kończącej się kadencji. Zauważmy, co politycy PiS-u podkreślają cały czas: transfery socjalne były możliwe dlatego, że udało się ograniczyć lukę VAT-owską. Należy przez to rozumieć, że jeśli do władzy wrócą ci, którzy do tej luki dopuścili, może zabraknąć środków na transfery socjalne.

Przecież wszystkie partie opozycyjne zapewniły, że - cytując Grzegorza Schetynę - nic, co dane nie będzie odebrane.

Deklaracje nie mają tutaj wiele do rzeczy. PiS będzie mogło opowiedzieć tę historię następująco: oni już raz doprowadzili do powstania luki VAT-owskiej, wiec teraz, nawet nieświadomie, zrobią to ponownie, bo nie potrafią sobie radzić z finansami państwa.

Sama komisja śledcza nie ma możliwości złożenia wniosku o postawienie premiera lub ministra przed Trybunałem Stanu. Taki wniosek musi podpisać co najmniej 115 posłów albo Prezydent RP, a później poprzeć go musi co najmniej 3/5 posłów (276). W tej kadencji jest to operacja niemożliwa do zrealizowania. A w przyszłej, zakładając, że Zjednoczona Prawica samodzielnie albo z koalicjantem dysponowałaby taką siłą w Sejmie?

Zebranie pod takim wnioskiem poparcia 276 posłów jest mało prawdopodobne. Po pierwsze, dlatego, że patrząc na dzisiejsze sondaże PiS-owi trudno będzie o taką większość w nowym Sejmie. Aby ją uzyskać, PiS musiałoby zdobyć w wyborach ponad 45 proc. głosów i liczyć na bardzo słabe wyniki mniejszych komitetów. Dziś na to się nie zanosi. Po drugie, w samym PiS-ie są środowiska polityczne, które nie podniosłyby ręki za postawieniem premiera Tuska przed Trybunałem Stanu.

Jak to? Przecież to ich wróg publiczny numer jeden.

PiS-owi ta decyzja nie opłacałaby się politycznie. Polacy jako wyborcy, co pokazał zwłaszcza ostatni rok, nie są zwolennikami politycznych remake'ów i sequeli. Mam tu na myśli np. powrót premiera Tuska do krajowej polityki i walkę o prezydenturę z Andrzejem Dudą. Z drugiej jednak strony, cenimy byłych polityków, którzy zasłużyli się dla Polski. Jako społeczeństwo jesteśmy dumni z naszej przeszłości i historii. Także z naszych byłych polityków, co pokazują różnego rodzaju badania społeczne. W różny sposób cenimy Lecha Wałęsę, Tadeusza Mazowieckiego, Jacka Kuronia, Jana Olszewskiego, Aleksandra Kwaśniewskiego, Jerzego Buzka czy Lecha Kaczyńskiego. Myślę, że premiera Tuska do tej grupy też będziemy mogli kiedyś zaliczyć.

O tym, że nie podobają nam się ataki na byłych polityków świadczy chociażby sondażowe tąpnięcie PiS-u wiosną 2017 roku po nieudanej próbie zablokowania drugiej kadencji Tuska na stanowisku przewodniczącego Rady Europejskiej. Tak samo byłoby teraz, szeroki elektorat źle by to odebrał. Dla PiS-u byłoby to więc bardzo kosztowne polityczne i zupełnie nieopłacalne. Zwłaszcza, że zaraz po jesiennych wyborach rusza kampania prezydencka, w której PiS siłą rzeczy znów będzie musiało starać się o przychylność elektoratu umiarkowanego.

Do tej pory Tusk był PiS-owi potrzebny jako "straszak" i "kozioł ofiarny". Był jak ten króliczek, którego dobrze jest gonić, ale niekoniecznie złapać. Jeśli PiS wywalczy drugą kadencję, Tusk w tej roli nadal będzie potrzebny czy będzie można go wreszcie złapać (i np. postawić przed Trybunałem Stanu)?

To znana polityczna hipoteza, że PiS i Platforma wzajemnie potrzebują siebie nawzajem, a konflikt pomiędzy dwiema partiami obu środowiskom wychodzi na rękę. Rozważając w tym kontekście przyszłość Tuska, musimy mieć jednak na względzie, że jego położenie w ostatnich latach bardzo mocno się zmieniło.

To znaczy?

Przez ostatnie pięć lat Tusk nabył w oczach opinii publicznej cech polityka formatu międzynarodowego. Stał się tym Polakiem, który na równi rozmawia z największymi światowymi przywódcami - Donaldem Trumpem, Angelą Merkel, Emmanuelem Macronem. Jest z nimi "na Ty", może do nich zadzwonić w każdej chwili, z jego głosem liczą się na świecie. To już nie jest tylko jeden z wielu byłych polskich premierów, ale polityk światowego formatu, duża postać międzynarodowej polityki. Polacy, nawet jeśli nie pokazują tego na co dzień, są z tego dumni, bo "nasz człowiek" osiągnął coś wielkiego. Polowanie przez PiS na polityka tego kalibru byłoby dla Nowogrodzkiej bardzo niebezpieczne i lekkomyślne.

Co z samym Trybunałem Stanu? Patrząc na historię osób, które w III RP przed nim stawały, widać, że tylko dwie zostały skazane - Dominik Jastrzębski i Jerzy Ćwiek w tzw. aferze alkoholowej. Sprawa Emila Wąsacza po wznowieniu toczy się już kilkanaście lat i końca nie widać. Może diabeł wcale nie jest tak straszny, jak go malują?

Broniłbym samej instytucji Trybunału Stanu. Jest czymś na kształt znaku ostrzegawczego, który powinien stać przy drodze każdej politycznej władzy. Społeczeństwo w demokratycznym państwie prawa musi mieć przekonanie, że kiedy władza przekroczy swoje kompetencje albo nie dopełni swoich obowiązków, czekają ją konsekwencje jak każdego innego. Prawo musi stać ponad polityczną siłą, Trybunał Stanu jest tego symbolem i gwarantem. Ale tak jak z różnymi mechanizmami bezpieczeństwa bywa, tak samo Trybunału Stanu nie ma sensu nadużywać i sięgać po jego interwencje zbyt często. Nie warto osłabiać wartości Trybunału i należy pozostawić jego wyroki na sytuacje absolutnie wyjątkowe. W przypadku komisji śledczej ds. VAT z taką sytuacją - w mojej ocenie - do czynienia nie mamy.

Wreszcie, ze stawianiem przed Trybunałem Stanu było do tej pory trochę jak z używanie broni atomowej. Nikt nie chciał być pierwszym, który to zrobi, bo odwet drugiej strony byłby tylko kwestią czasu. Ewentualne postawienie Tuska, Kopacz, Rostowskiego i Szczurka przed Trybunałem może sprawić, że zostałby on zaprzęgnięty do bieżącej politycznej walki?

Okoliczności, w jakich zgłoszono ten wniosek, czyli tuż przed wyborami i ostatnim posiedzeniem Sejmu kończącej się kadencji, wskazują, że nie ma w obozie "dobrej zmiany" twardej woli politycznej użycia Trybunału Stanu jako narzędzia walki z opozycją. Nie tylko ze względu na możliwe reperkusje po ewentualnej utracie władzy w przyszłości, ale przede wszystkim ze względu na możliwy bardzo negatywny odbiór społeczny.

Więcej o:
Komentarze (604)
Donald Tusk przed Trybunałem Stanu? Czy PiS-owi to się opłaci
Zaloguj się
  • pisowski_niedouk

    Oceniono 203 razy 157

    Zanim się otworzą chlewy z pisimi trollami powiem jedno: możecie Panu Tuskowi czy Panu Wałęsie, naskoczyć, wy świnie, razem z tym waszym żoliborskim zgniłkiem:-)

  • krynolinka

    Oceniono 128 razy 102

    Napięły się pisiory z tym trybunałem bo wybory. Ale niech uważa pan prezes, napięta guma wracając może strzelić w oko. Bardzo boleśnie.

  • just4f

    Oceniono 118 razy 94

    Kaczor nigdy nie zapomni Panu Tuskowi przegranych wyborów. Mściwy, podły typ jakich mało. Horała dostał polecenie jak większość w pisie próbuje je wykonać, wykazać się tak jak kiedyś jeden typ z Panią Blidą. Niestety brak inteligencji i wizja mamony wypełnionej korytem w tym wypadku jest wrogiem racjonalnego myślenia, którego i tak u horały na co dzień jest deficytem. Taka zmiana...

  • swietyszczur

    Oceniono 72 razy 64

    StraszenieTuska Trybunalem jest jak domaganie sie astronomicznych sum od Niemiec, ma sluzyc jedynie najglupszego elektoratowi PiSowskiemu .

  • jego-wysokosc

    Oceniono 59 razy 51

    Sromotne zwycięstwo dojnej zmiany 1:27 strasznie małego zabolało. Boli do dziś jak widać mimo, że Beata dostała tekę ministra ds. niczego i mentalnie wróciła na wieś.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX