Tylko jedna rzecz może zmieść Ziobrę. Z dymiącym pistoletem w dłoni go jednak nie złapano [ANALIZA]

Jacek Gądek
W obozie PiS nie ma ludzi niezastąpionych - oprócz Jarosława Kaczyńskiego. Zbigniew Ziobro też nie może być pewny swojej pozycji, zwłaszcza, że nikt inny nie ściąga na PiS większych problemów niż minister sprawiedliwości. Póki jednak nie złapano go z dymiącym pistoletem w dłoni, to wciąż stanowi dla prezesa przydatny element układanki, by myśleć o wygraniu kolejnych wyborów.

Zaufany człowiek Ziobry, wiceminister sprawiedliwości Łukasz Piebiak - jak opisał Onet - nawiązał kontakt z kobietą o imieniu Emilia, którą potem wykorzystywano do akcji oczerniania niektórych sędziów krytycznych wobec PiS. To pociągnęło za sobą dymisję Piebiaka i pożar w obozie władzy. Afera prowokuje też pytanie, czy Zbigniew Ziobro miał wiedzę o tej fabryce hejtu i czy możliwa jest jego dymisja.

"Nikt w PiS nie jest szczęśliwy, ale to nie zagraża Ziobrze"

Polityk PiS: - Ziobro nie marzył o takiej sytuacji, ale nie ma powodu, aby go dymisjonować. Jest szefem ugrupowania koalicyjnego [Solidarnej Polski], więc nie ma możliwości ot tak zdymisjonowania go. Ziobro jest po prostu potrzebny. Nikt w PiS nie jest szczęśliwy, ale to nie zagraża Ziobrze.

Ziobro wykazał się lojalnością i obrał linię przyjętą przez Nowogrodzką. Szybka dymisja wiceministra stała się faktem, a - choć jedynie ustami swojego rzecznika - Ziobro odciął się od działań Piebiaka.

Za to premier może mieć satysfakcję. - Nie ma chemii między Ziobrą a Morawieckim. Jak premier po raz pierwszy zabrał głos, to od razu zapowiedział, że zażądał wyjaśnień, a po południu będą już decyzje. Już rano jednak powiedziano wiceministrowi Piebiakowi, że ma się podać do dymisji - uśmiecha się polityk PiS.

Czy to już psychoza?

Ale nie brak też elementu psychozy. Mówi inny polityk tego obozu: - Wszystko jest interpretowane jako element konfliktu Morawieckiego i Ziobry. Gdy wcześniej wypłynęły informacje o działkach premiera, które kupił od Kościoła, to podejrzewano, że stoi za tym Ziobro. Teraz, gdy sprawa uderza w Ziobrę, to wszyscy zastanawiają się, czy nie ma w tym jakiejś roli premier.

W obozie rządzącym jest nadzieja, że wyborcy skupiają się teraz na urlopach, a nie śledzeniu polityki. - Formalnie jest kampania, ale w praktyce są wakacje. Ludzie mają ciekawsze zajęcie niż oglądanie telewizji - słyszymy od jednego z rozmówców.

Za wcześnie na efekt w sondażach

Najnowszy sondaż Kantar dla TVN pokazuje spadek poparcia dla PiS o 5 pkt. proc. (39 proc.), podczas gdy koalicja wokół PO notuje wzrost o 3 pkt. proc. (30 proc.). Badanie wykonano już po wybuchu afery w resorcie sprawiedliwości. To jednak raczej efekt wcześniejszej sprawy z lotami marszałka Marka Kuchcińskiego, bo sondaże z opóźnieniem pokazują zmianę nastrojów społecznych. I jednocześnie też efekt tego, że niektórzy badani mogli odpowiadać, gdy byli jeszcze rozemocjonowani sprawą hejtu na sędziów.

Na sondażowe skutki afery w Ministerstwie Sprawiedliwości należy poczekać tygodnie, a nie dni.

Kalkulacja: Ziobro wciąż się opłaca

Dla Nowogrodzkiej cały czas lepiej mieć Ziobrę u siebie, niż nie mieć. To czysta kalkulacja. Ale popularność i skala kompromitacji polityków są płynne, więc wyniki rachub mogą się zmienić. Tym bardziej, że afera z oczernianiem i hejtem na sędziów organizowanym przez wiceministra sprawiedliwości Łukasza Piebiaka jest rozwojowa. Jeśli jednak Ziobro nie zostanie nakryty z dymiącym pistoletem w dłoni, to może spać spokojnie.

Takim pistoletem może być dopiero klarowny dowód, że wiedział, dawał zgodę czy wręcz sam uczestniczył w szkalowanie sędziów przy użyciu pani Emilii.

Ziobro waży 2 proc.

Ile waży Ziobro w polityce? W 2014 r. rzucił się z Solidarną Polską na wybory europejskie i zdobył 3,98 proc. - prawie 300 tys. głosów. W 2015 r. PiS nie zdobyłoby jednak samodzielnej władzy, gdyby nie alians z Ziobrą i drugą bratnią partią - Polską Razem Jarosława Gowina (dziś to Porozumienie). Bez zjednoczenia prawicy nie byłoby rządów PiS.

W 2014 r. SP miała jeszcze chęć istnienia, a dziś jest to już tylko chęć rządzenia. Solidarna Polska to fikcja. Dziś struktury tej partii są w zaniku, nie ma pieniędzy, więc SP bazuje na popularności kilku liderów, co oznacza potencjał na ok. 2 proc. w wyborach do Sejmu. Ale i takie groszowe poparcia jest dla Nowogrodzkiej nie do pogardzenia. Tym bardziej, że sam fakt zjednoczenia prawicy jest cenną narracją.

Ziobro ma drużynę. Teoretycznie

Ziobro nie jest też sam, choć wiernych druhów nie ma. Ma za to wokół siebie polityków hardych jak Patryk Jaki i Beata Kempa, ale też o przyjaźniejszym wizerunku: Tadeusz Cymański, Michał Wójcik czy Michał Woś. Te osoby są mniej kłopotliwym kapitałem dla obozu władzy. Ich lojalność wobec Ziobry jest zresztą złudna. Łatwiej się było żegnać z PiS-em, gdy prawica była w opozycji. Teraz, gdy PiS rządzi i ma realną szansę przedłużenia  władzy, porzucanie stanowisk i perspektywy dalszej kariery byłoby nieracjonalne z punktu widzenia interesu "ziobrystów". A ponadto największe nazwiska Solidarnej Polski - poza Ziobrą - są dziś i tak w Parlamencie Europejskim, a nie w krajowej polityce, więc ich lojalność nie ma teraz większego znaczenia.

Ziobro ma też jednak i inne spawy, które trzymają go u władzy. Ma w garści prokuraturę, w której wszystkie kluczowe stanowiska zajmują jego zaufani ludzie. A to przy okazji sprawy dwóch wież PiS w Warszawie czy masy innych o zabarwieniu politycznym jest bezcenne.

Inny spaw: Ziobro ma swoich ludzi w sejmikach wojewódzkich i to na nich wisi większość PiS w paru regionach. Pozbycie się Ziobry z rządu oznaczałoby próbę dla lojalność tych radnych.

Naczelny troublemaker

Wszystko to nie zmienia faktu, że Ziobro to naczelny troublemaker w obozie PiS.

Minister sprawiedliwości przede wszystkim spartaczył reformę sądownictwa. Posługiwał się przy tym często ludźmi bez kwalifikacji zawodowych jak i - co widać po aferze z oczernianiem sędziów - bez kwalifikacji moralnych. I jeszcze metodami, które nic nie mają wspólnego z finezją. Ziobro jako władca cepów - prymitywnych narzędzi - poniósł klęskę, jeśli chodzi o dbanie o interes państwa w postaci posiadaniu sprawnych sądów. Nie sposób mu jednak odmówić zdolności do budowania lojalności wymiaru sprawiedliwości - a akurat to jest w interesie PiS.

Więcej o:
Komentarze (244)
Tylko jedna rzecz może zmieść Ziobrę. Z dymiącym pistoletem w dłoni go jednak nie złapano [ANALIZA]
Zaloguj się
  • def11

    Oceniono 75 razy 65

    Ziobro wezwany do Kaczyńskiego :
    - Co pan wie o hejcie w ministerstwie sprawiedliwości ? - Kaczyński
    - Nic, ale dużo wiem o dwóch wieżach - Ziobro

    No i po dymisji :)

  • fakiba

    Oceniono 44 razy 38

    Nie ma większej świni w Polsce niż Ziobro i jego kolesie , nie licząc Jarka

  • andrew-live

    Oceniono 43 razy 33

    PRZYJDZIE TAKI CZAS ŻE PÓJDZIE NA DNO RAZEM Z KARTOFLEM......RP NIE DA SIE ZNISZCZYĆ TAKIM BURAKOM!!!!!!!!!!!!!!!

  • niktwazny126

    Oceniono 39 razy 31

    Prezes myśli, jak by tu klęskę obrócić w sukces. Zapewne niebawem jakiś sukces ogłosi, a na deser dorzuci coś o przewinach opozycji. Z ambon zagrzmią w obronie najlepszej ze zmian, a Ziobro się wyspowiada u Jędraszewskiego i "to zakończy sprawę", jako rzekł Morawiecki premier. Niestety, całe rzesze "po polsku wierzących" nie usłyszą, nie przeczytają, a zwłaszcza nie przemyślą, co się też u nas dzieje. Będą więc nadal "zmieniać kraj na wzorcowy" i straszyć LGBT. Chyba że przytomni i rozumni tym razem jesienią nie na grzyby, tylko do urn.

  • norbertrabarbar

    Oceniono 32 razy 26

    Ziobro 10 lat temu stylizował się na szeryfa, który będzie karał złoczyńców z całą surowością prawa,
    ale czy zapomnieliśmy, że jego spraw nigdy nic nie wychodziło?

    Ile to już mieliśmy konferencji ministra Ziobro, o ilu aferach nam już opowiadał, i co?
    I g*wno.

    Na przykład doktora G. ktoś jeszcze pamięta?

  • tom_aszek

    Oceniono 25 razy 25

    "nikt inny nie ściąga na PiS większych problemów niż minister sprawiedliwości."

    ...dopóki Macierewicz nie wychynie skądsiś, bo na razie jest schowany. :)

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX