"Młode wilki" Morawieckiego zepchnięte na listach. Teraz muszą gryźć trawę, by marzyć o Sejmie

Jacek Gądek
Ludzie premiera Mateusza Morawieckiego zostali zepchnięci na odległe miejsca na listach PiS. Będą musieli gryźć trawę w kampanii, by marzyć o poselskich mandatach. Zajmują bowiem miejsca o numerach takich jak 6, 12, 18 czy 20.

Nazwiska "młodych wilków" premiera nie są znane szerszej publiczności, ale to jego najbliżsi współpracownicy.

- Nie ma co ukrywać. Te miejsca nie są dla nich do końca satysfakcjonujące - mówi osoba bliska Nowogrodzkiej. Zostali zepchnięci na dalsze miejsca i będą musieli gryźć trawę, by marzyć o mandatach.

Gazeta.pl prześledziła, gdzie na listach Prawa i Sprawiedliwości znaleźli się często młodzi, a jednocześnie bardzo zaufani ludzie Mateusza Morawieckiego - osoby, którym ufa i które de facto organizują mu pracę. To ludzie wciąż anonimowi dla ogólnopolskiego wyborcy, ale ich pozycja na listach to pochodna znaczenia premiera w obozie władzy.

- Premier postawił na konkretne osoby ze swojego otoczenia - mówi nasz rozmówca. Na pierwszy plan wysuwa się oczywiście szef kancelarii premiera - Michał Dworczyk. Szef KPRM ma jednak mocną - a przede wszystkim własną - pozycję w PiS i nie jest uzależniony od premiera, choć to jemu zawdzięcza obecne stanowisko. Dworczyk będzie liderem listy PiS w Wałbrzychu. Rzecznik rządu Piotr Müller z kolei będzie trzeci w okręgu gdyńskim, ale on karierę w polityce robił dotychczas u boku wicepremiera Jarosława Gowina (był doradcą i wiceministrem w jego resorcie), a z Morawieckim ściśle współpracuje dopiero od niedawna - rzecznikiem rządu jest od czerwca br.

Zaciąg Morawieckiego do polityki na tak wysokie miejsca nie mógł już liczyć. A przecież dla premiera istotne jest wprowadzenie do Sejmu zastępu swoich najbliższych współpracowników. Jakie zajęli miejsca na listach PiS?

Anna Gembicka to wiceminister w resorcie inwestycji i rozwoju. Będzie numerem 6 w Toruniu. W zasadzie to niezła pozycja, bo obecnie z tego okręgu PiS ma właśnie sześciu posłów, ale na odleglejszych pozycjach różnica w liczbie zdobytych głosów bywa niewielka i często zdarza się, że co bardziej znane nazwiska przeskakują kandydatów z wyższą pozycją. Ok. 60 proc. głosów pada zwyczajowo na "jedynkę", a na pozostałych kandydatów głosują wyborcy, którzy szukają swojego faworyta - a nie tylko partyjnego szyldu.

Morawiecki zachwalał Gembicką, mówiąc, że "Ania jest tytanem pracy i osobą, której ufam". - Ma ogromną energię do działania i wrażliwość społeczną. Zawsze jest gotowa pomóc osobom, które tego potrzebują. W moich oczach to wzór społecznika i lokalnego patrioty - dodawał. Wiceminister nie ma jednak ostatnio dobrej passy. "Rzeczpospolita" pisała bowiem, a za nią i inne media, że 28-latka wciąż nie ma wyższego wykształcenia, bo studia przerwała. Gembicka tłumaczyła potem, że "w bieżącym roku akademickim wznowiła studia prawnicze na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego" i oczekuje na uzyskanie absolutorium i obronę pracy magisterskiej.

W gronie zaufanych premiera jest także Olga Semeniuk. Znajdujemy ją dopiero na miejscu nr 12 w Warszawie. - To odleglejsze miejsce, niż chciała - mówi osoba bliska Nowogrodzkiej. Jest dziś radną w Warszawie, była doradcą w Ministerstwie Obrony Narodowej i blisko jej do Dworczyka, a dziś pracuje w KPRM. Wsławiła się deklaracjami, że jest przeciwniczką Unii Europejskiej, co wyciągała jej prasa bulwarowa.

Bartłomiej Orzeł, jeden z asystentów szefa rządu, jest dopiero numerem 20 w Kielcach. To wyjątkowo odległe miejsce, ale w "mandatonośnym" okręgu. Dziś PiS ma w Kielcach aż dziewięciu z 16 posłów, ale teraz liczy na rozbicie banku. Żeby zgarnąć ich jak najwięcej, początkowo przymierzano, że w Kielcach wystartuje premier Mateusz Morawiecki. Ostatecznie jednak padło na Katowice, więc od tygodni obserwujemy, jak premier staje się Ślązakiem. W Kielcach "lokomotywą" został ostatecznie minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, który także cztery lata temu startował z Kielc, choć nie ma z tym miastem wiele wspólnego - mimo to jednak odnotował bardzo dobry wynik (67 tys.).

Tylko o dwa oczka wyższe od Orła miejsce ma Piotr Patkowski wywodzący się ze Stowarzyszenia Studentów dla Rzeczpospolitej. Jest numerem 18 na Lubelszczyźnie. Na swoim profilu na Facebooku "zachęca do współpracy i śledzenia działalności", ale mandat dla niego to mrzonka.

Dalej. Paweł Jabłoński z Departamentu Koordynacji Projektów Międzynarodowych KPRM zajmuje odległe, ale i tak o niebo lepsze miejsce - nr 10 w Katowicach. To okręg, w którym "lokomotywą" jest Mateusz Morawiecki. Ale to też trudne miejsce dla PiS, bo w poprzednich wyborach do Sejmu (2015 r.) różnica między PiS-em a Platformą Obywatelską była niewielka - PiS miało 32,92 proc., a PO - 28,37 proc.

W otoczeniu premiera są i inne osoby - doradcy, asystenci - ale nie będą kandydować. - Wahali się i podejmowali decyzje zbyt późno, aby dało się znaleźć jakieś dobre miejsce, bo listy były już w dużej mierze skompletowane - słyszymy od osoby zbliżonej do Nowogrodzkiej.

Na listach znajdujemy też inne postacie kojarzone z premierem. Na przykład Annę Dąbrowską-Banaszek. Jest ostatnia na liście PiS w Chełmie. Prywatnie jest matką prezydenta Chełma, któremu blisko tak do Gowina, jak i Morawieckiego, któremu doradzał w KPRM. Przez takie związki rodzinne można ją zapisać do drużyny szefa rządu.

Tylko pojedyncze osoby z drużyny Morawieckiego mają jednak realną szansę, by zasiąść w poselskich ławach. - Kandydaci będą walczyć o każdy głos, bo o zdobyciu mandatu może ostatecznie przesądzać 100-150 głosów. Zwłaszcza że na listach jest wielu samorządowców znanych w swoich miejscowościach - ocenia nasz rozmówca.

Morawiecki ma w drużynie nie tylko wychowanków, lecz także transfery. Poseł Adam Andruszkiewicz dostał liche miejsce - nr 10 na Podlasiu. Premier osobiście sprowadził narodowca do obozu PiS i do swojego rządu na fotel wiceministra cyfryzacji. Andruszkiewicz ma dość odległe miejsce, ale jego rozpoznawalność powinna zapewnić mu mandat poselski - nawet jeśli ciągnie się za nim sprawa fałszowania podpisów pod listami wyborczymi w 2014 r., gdy działał jeszcze w Młodzieży Wszechpolskiej.

Transferem jest też Małgorzata Zwiercan. Ona jest akurat z zaciągu Morawieckiego seniora. Zwiercan od lat jest wierną towarzyszką Kornela Morawieckiego, można więc domniemywać, że skoro jest wierna ojcu, to będzie i synowi. Do transferów, którym kibicował Morawiecki, można też zaliczyć Sylwestra Chruszcza - kolejnego ekskukizowca. I Tomasza Rzymkowskiego, który wystartuje z szóstego miejsca na liście w Sieradzu.

Więcej o:
Komentarze (149)
"Młode wilki" Morawieckiego zepchnięte na listach. Teraz muszą gryźć trawę, by marzyć o Sejmie
Zaloguj się
  • fakiba

    Oceniono 41 razy 27

    Dworczyk to najpierw do pudła za przekręty w oświadczeniach majątkowych

  • sverir

    Oceniono 30 razy 24

    Semeniuk - radna, której nie podoba się hasło "precz z faszyzmem".

  • jac_l_w

    Oceniono 23 razy 23

    Chyba ktoś tu nie odróżnia politycznych wilków od hien, szakali i skunksów.

  • Misue Tanaka

    Oceniono 32 razy 22

    Jak trzeba mieć zlasowany łeb żeby ma te coś dać głos.Poprzednie wybory sześćdziesiąt siedem tysięcy głosów na zero. Ręce opadają nad tym kieleckim motłochem.

  • baby1

    Oceniono 23 razy 21

    Wilki? A może szakale, hieny?

  • To Ja

    Oceniono 20 razy 20

    Po misce ryżu i do roboty...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX