Afera Piebiaka. Pełnomocnik Emilii: Wszelkiego rodzaju instrukcje wychodziły z ministerstwa

- Na pewno osobą inicjującą tę sytuację nie była pani Emilia. Wszelkiego rodzaju instrukcje wychodziły z ministerstwa - powiedział Konrad Pogoda, pełnomocnik kobiety, która miała brać udział w rozpowszechnianiu nieprawdziwych opinii dyskredytujących sędziów przeciwnych reformom PiS w sądownictwie. Po ujawnieniu sprawy wiceszef resortu sprawiedliwości Łukasz Piebiak podał się do dymisji. Opozycja domaga się dymisji Zbigniewa Ziobry.

Głos w sprawie ujawnionej w poniedziałek afery dotyczącej "farmy trolli" w Ministerstwie Sprawiedliwości zabrał adwokat Konrad Pogoda, pełnomocnik Emilii - kobiety zamieszanej w rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji na temat sędziów nieprzychylnych wprowadzanym przez resort Zbigniewa Ziobry zmianom prawnym. Śledztwo Onetu wykazało, że to właśnie ona miała rozpowszechniać w mediach i internecie fałszywe opinie szkalujące m.in. dobre imię szefa stowarzyszenia "Iustitia", Krystiana Markiewicza. W wiadomościach ujawnionych przez portal Emilia zameldowała Piebiakowi, że zrobi wszystko, co w jej mocy, by wykonać plan. "Mam nadzieję, że nie pójdę za to siedzieć" - dodała. On z kolei miał odpisać: "Za czynienie dobra nie wsadzamy"

Pełnomocnik Emilii: To były informacje, które wychodziły z ministerstwa

Pełnomocnik Emilii zapewnia, że kobieta wykonywała jedynie polecenia wydane jej w Ministerstwie Sprawiedliwości i robiła "to, co zostało jej zlecone".

Na pewno osobą inicjującą tę sytuację nie była pani Emilia. Wszelkiego rodzaju instrukcje, w którą stronę pójść, jakiego rodzaju materiały wykorzystać, czy badać kwestię nawet sędziów w stanie spoczynku, to były wszelkiego rodzaju informacje, które wychodziły z ministerstwa, mówiąc najprościej. Na pewno w dużej mierze również od pana wiceministra [Piebiaka - red.]
W pewnej grupie osób zapadła określona decyzja, że będzie takiego rodzaju proceder uprawiany. W związku z tym szukano kogoś, kto się do tego po prostu będzie nadawał

-  powiedział w rozmowie z TVN24.

Jak dodał, jego klientka jest osobą o określonych poglądach, co zostało przez zleceniodawców wykorzystane. "Ona w żaden sposób nie podejmowała decyzji, jaki materiał ma zostać ujawniony. Ona w żaden sposób sama tego materiału nie zdobywała. On po prostu był jej przedstawiany i to z wyraźną intencją, w jakim świetle to wszystko ma zostać ukazane" - dodał w rozmowie z telewizją.

Pełnomocnik kobiety zaznaczył, że Emilia jest osobą, która "w dużej mierze wierzyła w zapewnienia" i czuła się wyróżniona, gdy powierzono jej zadanie pisania hejterskich opinii.

Na pewno jest to osoba, której, można powiedzieć, w pewien sposób nawet imponowało to, że wiceminister i szereg innych osób, o których dzisiaj na razie jeszcze nie można powiedzieć, po prostu ją chwalą i dopingują i w określony sposób motywują

- powiedział. 

Łukasz Piebiak podał się do dymisji

Wiceminister Piebiak we wtorek po południu podał się do dymisji i poinformował, że ujawnione informacje to pomówienia. Emilia - jak ustalił Onet - prywatnie jest związana z jednym z pracowników Krajowej Rady Sądownictwa - sędzią, który wcześniej był zatrudniony w Ministerstwie Sprawiedliwości.

Więcej o: